Jump to content
Dogomania

Rzenia

Members
  • Posts

    197
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Rzenia

  1. Albo Mielec-Kielce? Chodzi mi o szczeniaka mieszańca doga z bernardynem. Ma strasznie miękkie łapy już i jeśli nie dostanie teraz porcji witamin i dobrej karmy to będzie kaleką, wysiądą mu stawy. Z opisu wynika że ma już pół roku więc jak nikt nie zajmie się nim teraz to potem będzie miał problemy do końca życia jak mój Arion.
  2. Witam. Wątek jest strasznie rozbudowany a ja mam pytanie. w którymś poście o psach z Mielca (nawet nie wiem czy w tym temacie, chyba o owczarkach) trafiłam na link do tego schroniska. No i oczywiście znalazłam psiaka który strasznie mi leży na sercu teraz. Tylko że mieszkam obecnie między Częstochową a Łodzią i do Mielca mam 260km w jedną stronę a moje auto ma ponad 30lat i raczej nie dojedzie. Nie wiecie czy są jakieś osoby krążące między Mielcem a chociaż Katowicami, Częstochową, jakkolwiek bliżej?
  3. Nie martwcie się o psiaka, adopcje dogów działają wzorowo. Zajmują się nimi ludzie, którzy wiedzą co to dog. Pies został zabrany w niedzielę, jak dzwoniłam to już był pod Warszawą. Są dwa potencjalne domy ostateczne dla niego, mój trzeci, choć mam nadzieję że nie będzie potrzebny (ja na szarym końcu bo mam psa, więc przygarnięcie drugiego to ryzyko). Jak zdobędę nowe wieści to napiszę. Wiem tylko że miano z nim od razu jechać do weta więc już jest pewnie zdiagnozowany i wiadomo już czy coś mu jeszcze dolega oprócz pcheł i niedowagi, oraz w jakim mniej więcej jest wieku.
  4. A jak mówię że chcę jeszcze ze dwa to pukają sie w czoło:razz:
  5. Dodatkowo dochodzi fakt, że dogi są duże ale delikatne. Ponad to nie każdy lubi chodzić obśliniony i żeby mu mele wisiały na suficie. A tak wygląda mieszkanie z dogiem. Wielu ludzi chce mieć doga, ale niewielu wie z czym to się wiąże. Na allegro na pewno znajdzie się chętny na dużego, ładnego psa, tylko czy będzie to odpowiednia osoba, to tu już mam wątpliwości. A jeszcze z tego co widzę po zdjęciach to będzie trzeba sporego wkładu finansowego żeby biedaka doprowadzić do porządku. Ja dostałam Ariona za darmo, większość pomyśli że miałam fuksa żeby dostać rodowodowego psa w prezencie. A ja przez pierwsze dwa miesiące wydałam na niego 4tysiące zł ( z pieniążków odłożonych na remont domu, swoją drogą dom nadal w remoncie:eviltong:). A co mnie ten uparciuch nerwów kosztował to tylko ja wiem. A zdawało mi się jak go brałam że znam ta rasę wystarczająco. Mam Ariona dwa lata i moja rodzina nadal nie rozumie za co kocham tego upartego śliniaka:loveu:
  6. Justynko wstrzymaj sie z allegro. Tak jak pisałaś, o tym psie jeszcze praktycznie nic nie wiadomo. Może znajdzie się dom wśród miłośników tej rasy. Jak nie, będziemy szukać.
  7. A cześć. Nie pisze bo mnie tu nie lubią, za stara i za poważna jestem, za mało spontaniczna;) Wyprowadziłam sie na wieś i dopiero od miesiąca mam net. Zaoferowałam dom temu dożkowi o ile jest dość młody (mój Arion ma już 4 lata i jest dominantem z pierwszej półki) i jest ok do dzieci i psów. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
  8. Bo dogi o wiele bardziej od przestrzeni i luksusów potrzebują swojego człowieka i kanapy, wiem, bo mam ;)
  9. Ja jeszcze może tylko wtrącę, że dog to nie jest zwykły pies i potrzebuje kontaktu z człowiekiem w maksymalnym wymiarze, wiec dla księdza może lepiej owczarka bo z tego co widzę to bardziej potrzebuje psa na podwórko niż do pieszczot.
  10. Witam. niecałe dwa tgodnie temu adoptowałam sunię z dogo. Zostałam dość mocno oszukana, przez co mam teraz nie lada ambaras. Dlatego moja mama nie weźmie Cudaka. Przygarnie jakiegoś piesia ze schroniska, sama po niego pojedzie i sama wybierze. Nie każdy pies pasuje do każdego domu, a ponieważ ja już zostałam wykiwana dwa razy to niestety straciłyśmy zaufanie do dogomaniaczek. Przykro mi. Jak ktoś chce poczytać jak potrafią działać niektóre dziewczyny to wątek mojej suni jest na owczarku, psy w potrzebie- Missy.
  11. to dajcie mi znać, bo sznaucerowatych w potrzebie nie brakuje, po co ma się marnować dobry domek u moich, jak nie Cudaczek to mogę namówić ich na innego psiaka :-) tylko muszę wiedzieć że nie mają już czekać na Cudaczka.
  12. [IMG]http://images20.fotosik.pl/206/6b544757c913839a.jpg[/IMG] Chyba czas zmienić tytuł:razz:
  13. A na siłę nic przyspieszać nie trzeba bo domek może spokojnie poczekać, rób tak, żeby Cudakowi było dobrze. Ja tylko mogę zapewnić, że w nowym domu nic złego na niego nie czeka, wręcz przeciwnie.
  14. I o ile dobrze kojarzę to przychodnia ma konto, więc żeby nie było żadnych obaw ani wątpliwości to Twoja Fundacja mogłaby przelać pieniążki na konto przychodni.Jak chcesz to jutro podejdę i spytam. Panie wet są tam super, pomagały nam pół darmo jak Mosii ratowała psy na dogo (w starych dobrych czasach kiedy jeszcze się udzielałam-czyli z rok temu;-))
  15. Pewnie, sama zawiozłabym go do najlepszej Pani doktor w Częstochowie, bo prawdę mówiąc nie wiem jak tam wygląda z kastracją w Pajęcznie. To nieduże miasto i raczej takie zabiegi robi się tam rzadko.Tak mi się wydaje bynajmniej. Nie wiem ile kosztuje teraz kastracja? Chyba jest akcja teraz, nie? A nawet byłam dzisiaj w przychodni weterynaryjnej po środek na pchły dla mojego Pikusia, nie pomyślałam żeby spytać.
  16. A domek się o kudłaczka dopytuje;-) :-)
  17. [quote name='ewatonieja']Ale to jest bardzo dobre podejscie, trzeba skontaktowac sie z ludzmi pogadac z nimi, zobaczyc jakie maja warunki, ja nawet jestem za tym (o ile jest taka mozliowsc) by odwiedzac co jakiś czas adoptowanego psa i jego własciciela :) wydaje mi sie ze takie działania sa powodowane troska o dobro psa :)[/quote] Ależ wiem, i Gonia wie że rodzice nie mają nic przeciwko temu, odniosłam się do wypowiedzi Ewy, o częstszych odwiedzinach, bo akurat mam z tym niemiłe wspomnienia z dogsów. Wyciągnęłam tam na światło dzienne działania jednej 15-latki, która bardzo niby pomagała psom, a okazało się że miała bzika i robiła sobie z ludzi jaja.Jeździła sprawdzać domki bo miała dużo wolnego czasu. Miała założonego bloga, na którym wstawiała zdjęcia psów ze znanych hodowli i pisała że są to psy do adopcji, bite i głodzone, szukają nowych domów. Jedna z hodowczyń znalazła na tym blogu prywatne zdjęcie jej championa, które ta szurnięta dziewucha wzięła z jej strony domowej. Nikt nie mógł uwierzyć w to co robiła, ale był to fakt, wszyscy byli w szoku a ona nas zwyzywała, naubliżała-w tym mnie, bo ja to opisałam- i się zwinęła.
  18. Też nie mam nic przeciwko, chociaż uważam że z nowymi właścicielami powinien kontaktować się opiekun. Nie byłabym zadowolona gdyby ciągle odwiedzał mnie ktoś obcy bo akurat miał blisko czy po drodze i przysłano go na kontrolę. A niestety wiem z doświadczenia że na dogo jest sporo nieletnich szurniętych dogomaniaczek(jeszcze dzieciaków) i że często takie osoby pakują się z braku czasu tam gdzie nie trzeba i robią sporo szumu.
  19. Ja wiem że działacie na rzecz zwierząt i tak żeby było im dobrze, ale bez przesady. Trzeba też mieć trochę zaufania do ludzi, w końcu szukacie domków przeważnie dla psów trudnych, albo starych, a przede wszystkim głównie kundli. Więc jak ktoś decyduje się na psa ze schroniska, nie szczeniaka, kundelka i do tego kastrata to raczej robi to z dobrego serca a nie po to żeby go np zjeść (no bo do założenia pseudo hodowli to już sie raczej kastracik nie nada ;-) ). Ja przygarnęłam psa rodowodowego, wystawowego i powiem szczerze nawet połowy tego przejść nie musiałam. I pies jest szczęśliwy i ja też. Trochę szacunku przygarniającym też się należy, jakby na to nie patrzeć decydują sie na nowy obowiązek, niekoniecznie łatwy.
  20. Zadzwonimy do Ciebie wieczorkiem albo jutro, w zależności kiedy uda mi się dotrzeć do rodziców. Co do umowy nie ma żadnego problemu. Jak masz kogoś w pobliżu to podeślij, nie ma sprawy. Moi rodzice od lat zajmują sie psami, więc co do kastracji też problemu nie ma. Domek jest w 100%pewny, mogę zresztą wziąć także odpowiedzialność za pieska jak będzie trzeba. Mam doga z adopcji, już prawie dwa lata i żadna krzywda mu sie u mnie nie dzieje. Hodowcy którzy widzieli go na wystawach mogą potwierdzić- w końcu będąc u mnie zdobył kilka złotych medali ;-) Jedyne zastrzeżenie jakie może mieć hodowca od którego wzięłam Ariona, to takie że nadal nie jeżdżę z nim po wystawach (ale Arion nie był od szczeniaka przyzwyczajany do ludzi i zwierząt i każda wystawa to był dla niego taki stres że przez dwa tygodnie po każdej dochodził do siebie bo za każdym razem dostawał biegunki ze stresu). A zresztą wzięłam go do kochania a nie dla tytułów. Z osób które mnie znają z działalności na dogo i molosach możesz spytać o mnie Kosteckich, Kropelkę, Lavinię, nie wiem kogo tam jeszcze.
  21. Od Poznania to jest trasa przez Konin, Sieradz, Wieluń.
  22. [SIZE=5]Domek dla cudaczka jest, tylko ciotki myślcie nad transportem. [SIZE=2]Rozmawiałam z mamą i powiedziała że jak ta śliczna bida ma tak szukać swojego miejsca na ziemi i szukać, to ona go weźmie :lol: [/SIZE][/SIZE]
  23. Napisałam ci maila, ale zapomniałam podać gdzie mieszkają. Jest to wioska koło Pajęczna,woj. łódzkie, niestety dość daleko od Ciebie i to mnie martwi :-( Ale jak się zgodzą to coś najwyżej będziemy kombinować.
  24. Witam. Dawno nie pisałam na dogo (po dość nieprzyjemnych doświadczeniach z niektórymi narwanymi małolatami) ale zaglądam tu za każdym razem gdy mam jakiś domek w którym szukają pieska. Goniu, o ile masz jeszcze do mnie zaufanie to na 90% mam domek dla Cudaczka. Dom na wsi, z ogrodem, małżeństwo (46 i 48 lat), Pan pracuje a Pani siedzi w domku. Mieli sznaucerowatego małego piesia, pod koniec zeszłego roku odszedł. Domek w 100% pewny bo to moi rodzice:-) Mama tęsknym wzrokiem patrzy za każdym mijanym piesiem więc myślę że przygarnęliby Cudaczka. Jeśli jesteś zainteresowana to proszę o kontakt
×
×
  • Create New...