Jump to content
Dogomania

wellington

Members
  • Posts

    5144
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wellington

  1. http://www.dogomania.pl/forum/threads/214904-List-do-premiera-RP-w-sprawie-odwoł-Głów-Lek-Wet-oraz-wywózek-psów-do-Niemiec?p=19274288#post19274288 Handel zwierzętami – sprawcy są wśród nas i nazywają się obrońcami zwierząt Historia prawdziwa Od wielu lat kierowałam organizacją (prozwierzęcą) i wielokrotnie otrzymywałam liczne skargi na schronisko dla zwierząt w naszej okolicy. Ludzie mówili, że jeśli odda się tam psy, to znikają one na zawsze. Informowali mnie o nocnych transportach zwierząt przez granicę holenderską i o tym, że były one przekazywane do doświadczeń. Informowali mnie o regularnych wielkich transportach, którymi przywożono do tego schroniska psy z południa. I niezależnie od tego, kiedy te psy tam trafiały, zapełnione do połowy schronisko nagle pustoszało. Informowali mnie o sieci schronisk, które miały być wplątane w ten interes i służyć zarówno jako miejsce odbioru zwierząt jak i jako alibi, w sytuacji, kiedy zwierzęta masowo znikały i rosło zainteresowanie tym faktem. Z biegiem czasu informowało mnie o tym coraz więcej ludzi. Byli wśród nich także tacy, którzy przekazywali mi dokumenty, artykuły prasowe i badania, abym zajęła się tą sprawą. Ludzie ci pochodzili z całych Niemiec. Potem nadszedł czas, kiedy zniknęło bardzo wiele zwierząt, przede wszystkim kotów, ale także psów. Jedna z kobiet powiedziała, że w schronisku widziała samochód hycla, współpracujący z tym schroniskiem. W międzyczasie nawiązałam współpracę z wieloma kobietami, które zajmowały się badaniem tych przypadków i miały wielką wiedzę na ten temat. Postanowiłyśmy włączyć w to nadzór weterynaryjny. Pracownica tego urzędu powiedziała mi przy świadku, że gdyby zaczęła z kierownikiem tego schroniska, musiałaby zatrudnić sobie ochroniarza. Miała całe segregatory skarg na to schronisko, ale nie mogła zrobić nic. Pomyślałam wtedy po raz pierwszy, że musi za tym stać jakaś wielka sprawa. W czasie, kiedy zniknęło wiele kotów, zadzwonił do mnie policjant pracujący dla Policji Federalnej. Otrzymał mój telefon właśnie od tej urzędniczki nadzoru weterynaryjnego. Również on poszukiwał swojego kota i powiedział, że jest gotowy do załatwienia nawet szturmu na to schronisko. Wspólnie zaczęliśmy zajmować się tą sprawą, zbieraliśmy fakty. Pewnego dnia powiedział mi, że wycofuje się ze sprawy. Gdyby tego nie uczynił, życie jego i jego rodziny byłoby zagrożone. Początkowo byliśmy w szoku i na jakiś czas zawiesiliśmy działania. Jednakże wkrótce doszły nowe informacje i nadal szukaliśmy możliwości zmuszenia schroniska do wyznania prawdy. W międzyczasie były kierownik jednego ze schronisk w Turcji poinformował nas, że niemieccy zarządcy schronisk pozyskiwali stamtąd nie tylko zwierzęta do dalszej adopcji w Niemczech, ale także psy transportowane drogą morską przez Grecję do jednego z laboratoriów doświadczalnych w Holandii. Postaraliśmy się o detektywa. Ale także on, co zapewne nie dziwi, zmienił nagle stanowisko. Sprzedał za kwotę ponad 2000 euro nasze dokumenty i ustalenia stronie przeciwnej. Złożyliśmy doniesienie o fałszywym detektywie i segregator z danymi, które przekazał on kierownikowi schroniska, został przejęty przez policję. W tym samym mniej więcej czasie udało mi się ustalić, że zniknęły także dane na temat tego schronu, które miałam zapisane w komputerze. Na szczęście udało mi się je znaleźć w koszu i odzyskać. Włączyłam więc w sprawę policję kryminalną, Wydział do Spraw Przestępczości Komputerowej. Poprosiłam o sprawdzenie, nie tylko, kto miał dostęp do komputera, ale także o sprawdzenie wszystkich dostępnych nam danych o kierowniku tego schroniska i – jeśli to możliwe – o podjęcie czynności prawych. Funkcjonariusz policji kryminalnej, bardzo zaangażowany człowiek, zaczął własne dochodzenie, ale potoczyło się ono jak w przypadku policji federalnej. Ludzie dużo i chętnie mówili o rzeczach nie do uwierzenia, które działy się w schronisku, o transportach, ale nikt nie chciał nic podpisać. Wszyscy się bali. Tak, że również ta droga okazała się ślepą uliczką. Zadzwoniła do mnie kobieta, która wspólnie z przyjaciółką towarzyszyła transportowi zwierząt do tego schroniska. Obie odwiedziły mnie i moją współpracowniczkę, która od lat zajmowała się tą sprawą. Opowiedziały nam, że psy podczas całego transportu z Hiszpanii do Niemiec nie są pojone i wyjmowane z klatek. I że cały transport przekazywany jest kierownikowi schroniska, mieszkającemu ok. 100 km od siedziby schroniska, gdzie zwierzęta są przeładowywane do transportu schroniskowego. Również tam nie otrzymują ani karmy, ani wody, nie są też wyprowadzane. Za pomocą lin są przekładane do innych klatek i podróż trwa nadal. Obie kobiety pytały, czy nie można podać zwierzętom chociaż trochę wody, ale kierownik odpowiedział, że nie ma na to czasu. A jego następne zdanie doprowadziło obie kobiety prawie do płaczu: Powiedział on: Dawać towar! Jedna z kobiet pracowała podobno dla Federalnego Urzędu do Zwalczania Przestępczości w Wiesbaden. Być może dlatego chciała pozostać anonimowa. Potwierdziła, że jeśli przedsięwzięłaby kroki przeciwko temu kierownikowi schroniska, mogłaby liczyć się z tym, że jej dom zostałby podpalony lub że otruto by jej zwierzęta. Nie była też gotowa do złożenia zeznań w siedzibie policji kryminalnej. Tak samo nie chciała zeznawać przed nadzorem weterynaryjnym. Wszystko, czym dysponowaliśmy dla udokumentowania tej działalności, to mail do dziennikarki WDR, do której kobieta ta napisała. Znowu mieliśmy dowody, złożyliśmy zawiadomienie i znowu przeżyliśmy umorzenie postępowania. Jedna działaczka praw zwierząt, której bardzo zależało na ukróceniu działania tego kierownika, wydała na adwokata specjalizującego się w przepisach o ochronie zwierząt 10000 €. Spotkał się on z nami, widział szansę wygranej i zajął się tym przypadkiem. Przekazałyśmy mu wszelkie nasze dane. Jedyny sukces: dzięki nadzorowi weterynaryjnemu zmusił kierownika schroniska do oficjalnego zgłoszenia się jako firma przewozowa. Nie zrobił jednak nic z tego, do czego został zaangażowany. Jak ustaliłyśmy później, adwokat ten pracował dla organizacji w Europie Południowej. A ta organizacja współpracowała z kierownikiem schroniska, przeciwko któremu adwokat miał podjąć pewne kroki. A więc znowu ślepa uliczka, znowu płonna nadzieja. Wszystko, czego byśmy się nie dotknęły, nie pozwalało nam pomóc zwierzętom przeznaczonym do doświadczeń. Było tak wiele dowodów, tak wiele rzeczy, które mogliśmy podważyć. Domy, zgłaszane jako schroniska, mające nawet stronę oficjalną internetową, okazywały się nie być wcale schroniskami. Adres, pod którym zgłoszone były wszystkie organizacje kierowane przez tegoż człowieka, nie wskazywał na jakiekolwiek związki z ochroną zwierząt. Był to jedynie napis na dzwonku i skrzynka na listy. Większe organizacje prozwierzęcą potwierdziły, że wiedzą o transportach zwierząt do celów doświadczalnych, ale nikt nie podjął żadnych kroków. Był czas, kiedy według naszych danych dwa razy w miesiącu miały miejsce duże transporty do 100 psów. Schronisko leży blisko granicy holenderskiej, na uboczu i rzekomo wydawało wszystkie przybyłe psy w bardzo krótkim czasie do adopcji. Każdy, kto zajmuje się zwierzętami, wie, że to niemożliwe. Wręczyłyśmy petycje, skarżyliśmy się w ministerstwach, że sprawa ta nie jest wystarczająco badana, składaliśmy doniesienia w przypadkach wykroczeń przeciwko ustawie o ochronie zwierząt. Wszystkie inicjatywy były blokowane. Odważny urzędnik nadzoru weterynaryjnego powiedział w rozmowie, w której brało udział wiele osób, że schroniska mogą przekazywać bezdomne zwierzęta do doświadczeń, prawo na to pozwala. Nasze akcje przeciwko kierownikowi schroniska nie pozostały bez kontrataków. Jedna z naszych aktywistek, która potem całkowicie się wycofała, została oskarżona o zaniedbania i musiała zapłacić wysoką grzywnę. Innej aktywistce naszej grupy w nocy wybito kamieniem szklane drzwi do domu. Także i ja byłam oskarżana, ale miałam na tyle materiału dowodowego, że skarga została wycofana. Chwilę później miałam ciężki wypadek samochodowy, który ledwie przeżyłam. Hamulec nie zadziałał. Nikt nie był w stanie stwierdzić, że ktoś manipulował przy nim, ale było to zastanawiające. Coraz częściej w naszej organizacji pojawiały się osoby przysparzające nam problemów, kontrolujące nasze komputery, kradnące dane, przy niektórych z nich byłam potem pewna, że byli wtyczkami. Byłam oskarżana i donoszono na mnie, nie czynił tego kierownik schroniska wprost, ale sądzę, że był w to zamieszany. Bezpodstawne obwinianie mnie prowadziło do przedłużania się postępowań. Dopiero skarga w Ministerstwie Sprawiedliwości sprawiła, że prowadzący postępowania wobec mnie urzędnik został od nich odsunięty, inny zakończył je i wreszcie umorzył. Po ponad siedmiu latach walki bez sukcesu zdecydowałam się porzucić temat ochrony zwierząt. W przypadku zwierząt doświadczalnych napotyka się na mur milczenia. Nasz rząd niemiecki jak również UE zezwalają na doświadczenia. Czyż więc trzeba się dziwić, że istnieje tyle luk prawnych umożliwiających otrzymanie materiału doświadczalnego w wystarczającej ilości i na wysoką cenę? Towar, jakim jest zwierzę, musi być dostarczony, także za pośrednictwem organizacji, wspierających się jakby na dwóch nogach i ukrywających się pod egidą ochrony zwierząt. Moralnie wątpliwe, oszustwo wobec darczyńców, którzy w dobrej wierze przekazują takim organizacjom pieniądze. Oszustwo wobec tych, którzy wierzą, że zwierzęta czeka dobra przyszłość. W świetle prawa być może sprawcy postępują poprawnie, a nawet oddają państwu wielką przysługę. W roku 2009 opuściłam moją organizację, wtedy UE przyjęła do realizacji program „Stray Dog Population Program“. Zysk, jaki przynoszą zabite psy, jest nie do przecenienia. W roku 2010 nastąpiła zmiana prawa, pozwalająca na wykorzystywanie wychodzących swobodnie kotów do doświadczeń. Więcej informacji na ten temat znajdziecie w załączniku do tego maila lub na naszej stronie internetowej. Jeżeli chcemy coś zmienić, musimy my, obywatele Niemiec, przekazać to naszemu rządowi. Skargi, demonstracje, petycje, nie przyniosą sukcesu. Dlatego też wymyśliliśmy kampanię medialną. Dotacje partyjne dla przemysłu farmaceutycznego powodują, że w procesie legislacyjnym obrońcy zwierząt są traktowani z pobłażaniem. Dlatego też prosimy Was wszystkich o wzięcie udziału w zbiórce partyjnej pod hasłem „Nie dla doświadczeń na zwierzętach“! Przysyłajcie masowo wybranej przez Was partii po 1€ z tym dopiskiem. Nie chodzi o wysokość sumy, lecz o ilość przelewów. W załączeniu podaję konta i adresy dla tych, którzy chcą przesłać datek pocztą. Ucieszymy się z wiadomości zwrotnej. Mamy nadzieję na udział wielu. Prosimy o przekazywanie tego maila dalej. Jeżeli ktoś nie chce otrzymywać naszych maili, może poprosić o skreślenie swego adresu. Gabriele Hilbig Gabriele Menzel Gisela Urban Claudia Sunitsch Internationaler Zusammenschluss für Tierschutz izt.deutschland@googlemail.com izt.hilbig@googlemail.com http://izt.jimdo.com/ Więcej bezpieczeństwa dla obrońców zwierząt z zagranicy, wysyłających je do Niemiec Należy zachować ostrożność w przypadku dużych organizacji, odbierających w krótkich odstępach czasu wiele dużych transportów psów. Rynek niemiecki jest w dużej mierze już zapełniony, schroniska często przepełnione. Obrońcy zwierząt obawiają się, że program Dog Control Program stanie się rzeczywistością także w Niemczech, jeżeli napływ psów będzie nadal tak silny. Już teraz zdarza się, że psy przewożone są przez cały kraj. Osoby przejmujące od takich organizacji psy do dalszej adopcji, są często pozostawiane same sobie i muszą nie rzadko pokrywać horrendalnie wysokie koszty weterynaryjne. Ponieważ w adopcji zwierząt panuje stagnacja, wielu obrońców zwierząt od dawna zadaje sobie pytanie, gdzie lądują liczne transporty psów do Niemiec i co właściwie dzieje się naprawdę z tymi zwierzętami, których los pozostaje nieznany. Coraz częściej ujawniane są przypadki, że zwierzęta nie przeżywają nieludzkich warunków transportu. Dlatego też obrońcy zwierząt w południowej i wschodniej Europie powinni wcześniej zasięgać informacji na temat organizacji, której powierzają swoje zwierzęta. Ślepe zaufanie jest błędem. Istnieją strony internetowe, udzielające informacji na temat organizacji prozwierzęcych i ich wiarygodności - Charitywatch http://www.charitywatch.d...v=1494&acat=220 Polecam też książkę na ten temat - Stefan Loipfinger, Die Spendenmafia - http://www.droemer-knaur....er.7777706.html Wielu obrońców zwierząt w Niemczech wychodzi z założenia, że handel zwierzętami przyjął struktury mafijne. Na zwierzętach można wiele zarobić. Pojawia się pytanie: jeżeli miłość niemieckich importerów do zagranicznych psów jest tak wielka, jak to wygląda, to dlaczego zagraniczni obrońcy zwierząt nie otrzymują większej części niemieckich opłat pośredniczych, które można by przeznaczyć na kastracje psów na południu i wschodzie Europy. Wtedy program Stray Dog Population Control Program nie byłby konieczny?! A w Niemczech nie byłoby zastoju w adopcjach z przepełnionych schronisk. Życzymy obrońcom zwierząt z Europy południowej i wschodniej, aby przemyśleli istniejący system, w którym uczestniczą oni jako eksporterzy zwierząt, a Niemcy jako importerzy, i zaczęli stawiać wymagania, co doprowadziłoby do całkowitej zmiany sytuacji. Istniejącą możliwością dla obrońców zwierząt z zagranicy jest współpraca jedynie z takimi niemieckimi organizacjami, które przewożą i traktują zwierzęta z zachowaniem przepisów o ich ochronie i zapobieganiu epidemii wśród nich. Oznacza to, że niemiecka organizacja musi być znana w Urzędzie nadzoru weterynaryjnego, musi być zarejestrowana w myśl § 4 rozporządzenia o zapobieganiu epidemiom wśród zwierząt na rynku wewnętrznym. Wszelkie organizowane przez nią transporty muszą być zarejestrowane w systemie Traces. Tylko wówczas, jeżeli organizacja prozwierzęca może wylegitymować się spełnieniem wszystkich tych warunków, istnieje – przynajmniej dla urzędów – możliwość sprawdzenia, co się z danymi zwierzętami stało na terenie Niemiec. Poza tym zagraniczni obrońcy zwierząt powinni zapoznać się z ustaleniami zarządzenia na temat przewozu zwierząt EU1/2005, by samodzielnie móc ocenić, jak powinny wyglądać właściwe warunki transportu: żadnych pożyczonych pojazdów, podczas załadunku wolna przestrzeń w środku, zapewniona cyrkulacja powietrza (nie klatki plastikowe vario), kierowca z uprawnieniami. Zwierzęta zasłużyły na coś lepszego! Gabriele Hilbig
  2. [quote name='AgaG']Dziękuję wellington za zamieszczenie [I]Historii prawdziwej [/I]ihttp://izt.jimdo.com/tierhandel [I](Handel zwierzętami – sprawcy są wśród nas i nazywają się obrońcami zwierząt Historia prawdziwa) [/I]i miszelinie z forum miau za jej przetłumaczenie. Gdy myślę się o koszmarze, które przechodzą te nieszczęsne zwierzęta trafiające do laboratoriów i o tym, że tylko nieliczne jednostki w Niemczech mają odwagę z tym walczyć, narażając się na niebezpieczeństwo ze strony zwyrodnialców, którzy za tym stoją, a powinni siedzieć w więzieniach, to uświadamiam sobie, jak wielką fikcją jest praworządna Europa. Niestety nie prawo stanowi w niej siłę, lecz dzika żądza dorabiania się choćby kosztem maltretowania najsłabszych i nie mających jak się poskarżyć. Dlatego odczuwam najwyższą pogardę wobec tych, którzy wierzą czy udają, że wierzą, że psy bezdomne trafiają do Niemiec w ilościach hurtowych po to, by żyć tam rajsko.[/QUOTE] Wolna amerykanka lub dziki kapitalizm :( Zimna wojna sie skonczyla, a zwyciezyl wyzysk - po trupach.
  3. [quote name='Alexa77']Moze to przemowi do rozsadku tym ktorzy wydaja ze schronisk Polskich setki bezdomnych zwierzakow.W tym przetlumaczonym tekscie mozna sie dowiedziec do jakich celow wywozi sie masowo psy do Niemiec i kto za tym stoi.Handel psami zaczal przynosic bandom handlarzy i innej holocie duze zyski i ta holota jest gotowa zrobic wszystko zeby nie stracic dochodow.Jezeli ktos zadawal sobie pytanie po co wozone sa masowo do Niemiec schroniskowe biedy to w tym artykule moze znalezc odpowiedz.Jedno jest pewne;na te biedy nie czekaly kanapy tylko zwyrodnialcy i handlarze ktorzy zgotowali im straszny los.[/QUOTE] Jedno zastrzezenie :eviltong: Do jakiego rozsadku ? Nie posadzam wydajacych zwierzeta za granice o zaden rozsadek :roll:, dlatego tez nic do nich nie przemowi.
  4. [quote name='Alexa77']Jeszcze jedno z tej samej strony internetowej bardzo polecam przeczytanie tej informacji[URL]http://izt.jimdo.com/tierhandel[/URL] pisze sie o tym gdzie trafiaja psy przywozone do Niemiec i psy z przepelnionych niemieckich schronisk.Wywozone sa nocnymi transportami do holenderskich laboratoriow.Prowadzacy schroniska w niemczech prawdopodobnie wyczuli ze w ten sposob mozna niezle zarobic i robia konkurencje handlarzom.Zwolennicy wywozek psow do Niemiec pisali na tym watku ze nawet jezeli Polskie bezdomne psy trafia do niemieckich schronisk to beda tam mialy luksusowe warunki.Jedno jest pewne z niemieckiego schroniska najblizsza droga do holenderskiego laboratorium.[/QUOTE] Niezastapona miszelina z forum miau przetlumaczyla caly tekst strony, ktorej podalas, ihttp://izt.jimdo.com/tierhandel Handel zwierzętami – sprawcy są wśród nas i nazywają się obrońcami zwierząt Historia prawdziwa Od wielu lat kierowałam organizacją (prozwierzęcą) i wielokrotnie otrzymywałam liczne skargi na schronisko dla zwierząt w naszej okolicy. Ludzie mówili, że jeśli odda się tam psy, to znikają one na zawsze. Informowali mnie o nocnych transportach zwierząt przez granicę holenderską i o tym, że były one przekazywane do doświadczeń. Informowali mnie o regularnych wielkich transportach, którymi przywożono do tego schroniska psy z południa. I niezależnie od tego, kiedy te psy tam trafiały, zapełnione do połowy schronisko nagle pustoszało. Informowali mnie o sieci schronisk, które miały być wplątane w ten interes i służyć zarówno jako miejsce odbioru zwierząt jak i jako alibi, w sytuacji, kiedy zwierzęta masowo znikały i rosło zainteresowanie tym faktem. Z biegiem czasu informowało mnie o tym coraz więcej ludzi. Byli wśród nich także tacy, którzy przekazywali mi dokumenty, artykuły prasowe i badania, abym zajęła się tą sprawą. Ludzie ci pochodzili z całych Niemiec. Potem nadszedł czas, kiedy zniknęło bardzo wiele zwierząt, przede wszystkim kotów, ale także psów. Jedna z kobiet powiedziała, że w schronisku widziała samochód hycla, współpracujący z tym schroniskiem. W międzyczasie nawiązałam współpracę z wieloma kobietami, które zajmowały się badaniem tych przypadków i miały wielką wiedzę na ten temat. Postanowiłyśmy włączyć w to nadzór weterynaryjny. Pracownica tego urzędu powiedziała mi przy świadku, że gdyby zaczęła z kierownikiem tego schroniska, musiałaby zatrudnić sobie ochroniarza. Miała całe segregatory skarg na to schronisko, ale nie mogła zrobić nic. Pomyślałam wtedy po raz pierwszy, że musi za tym stać jakaś wielka sprawa. W czasie, kiedy zniknęło wiele kotów, zadzwonił do mnie policjant pracujący dla Policji Federalnej. Otrzymał mój telefon właśnie od tej urzędniczki nadzoru weterynaryjnego. Również on poszukiwał swojego kota i powiedział, że jest gotowy do załatwienia nawet szturmu na to schronisko. Wspólnie zaczęliśmy zajmować się tą sprawą, zbieraliśmy fakty. Pewnego dnia powiedział mi, że wycofuje się ze sprawy. Gdyby tego nie uczynił, życie jego i jego rodziny byłoby zagrożone. Początkowo byliśmy w szoku i na jakiś czas zawiesiliśmy działania. Jednakże wkrótce doszły nowe informacje i nadal szukaliśmy możliwości zmuszenia schroniska do wyznania prawdy. W międzyczasie były kierownik jednego ze schronisk w Turcji poinformował nas, że niemieccy zarządcy schronisk pozyskiwali stamtąd nie tylko zwierzęta do dalszej adopcji w Niemczech, ale także psy transportowane drogą morską przez Grecję do jednego z laboratoriów doświadczalnych w Holandii. Postaraliśmy się o detektywa. Ale także on, co zapewne nie dziwi, zmienił nagle stanowisko. Sprzedał za kwotę ponad 2000 euro nasze dokumenty i ustalenia stronie przeciwnej. Złożyliśmy doniesienie o fałszywym detektywie i segregator z danymi, które przekazał on kierownikowi schroniska, został przejęty przez policję. W tym samym mniej więcej czasie udało mi się ustalić, że zniknęły także dane na temat tego schronu, które miałam zapisane w komputerze. Na szczęście udało mi się je znaleźć w koszu i odzyskać. Włączyłam więc w sprawę policję kryminalną, Wydział do Spraw Przestępczości Komputerowej. Poprosiłam o sprawdzenie, nie tylko, kto miał dostęp do komputera, ale także o sprawdzenie wszystkich dostępnych nam danych o kierowniku tego schroniska i – jeśli to możliwe – o podjęcie czynności prawych. Funkcjonariusz policji kryminalnej, bardzo zaangażowany człowiek, zaczął własne dochodzenie, ale potoczyło się ono jak w przypadku policji federalnej. Ludzie dużo i chętnie mówili o rzeczach nie do uwierzenia, które działy się w schronisku, o transportach, ale nikt nie chciał nic podpisać. Wszyscy się bali. Tak, że również ta droga okazała się ślepą uliczką. Zadzwoniła do mnie kobieta, która wspólnie z przyjaciółką towarzyszyła transportowi zwierząt do tego schroniska. Obie odwiedziły mnie i moją współpracowniczkę, która od lat zajmowała się tą sprawą. Opowiedziały nam, że psy podczas całego transportu z Hiszpanii do Niemiec nie są pojone i wyjmowane z klatek. I że cały transport przekazywany jest kierownikowi schroniska, mieszkającemu ok. 100 km od siedziby schroniska, gdzie zwierzęta są przeładowywane do transportu schroniskowego. Również tam nie otrzymują ani karmy, ani wody, nie są też wyprowadzane. Za pomocą lin są przekładane do innych klatek i podróż trwa nadal. Obie kobiety pytały, czy nie można podać zwierzętom chociaż trochę wody, ale kierownik odpowiedział, że nie ma na to czasu. A jego następne zdanie doprowadziło obie kobiety prawie do płaczu: Powiedział on: Dawać towar! Jedna z kobiet pracowała podobno dla Federalnego Urzędu do Zwalczania Przestępczości w Wiesbaden. Być może dlatego chciała pozostać anonimowa. Potwierdziła, że jeśli przedsięwzięłaby kroki przeciwko temu kierownikowi schroniska, mogłaby liczyć się z tym, że jej dom zostałby podpalony lub że otruto by jej zwierzęta. Nie była też gotowa do złożenia zeznań w siedzibie policji kryminalnej. Tak samo nie chciała zeznawać przed nadzorem weterynaryjnym. Wszystko, czym dysponowaliśmy dla udokumentowania tej działalności, to mail do dziennikarki WDR, do której kobieta ta napisała. Znowu mieliśmy dowody, złożyliśmy zawiadomienie i znowu przeżyliśmy umorzenie postępowania. Jedna działaczka praw zwierząt, której bardzo zależało na ukróceniu działania tego kierownika, wydała na adwokata specjalizującego się w przepisach o ochronie zwierząt 10000 €. Spotkał się on z nami, widział szansę wygranej i zajął się tym przypadkiem. Przekazałyśmy mu wszelkie nasze dane. Jedyny sukces: dzięki nadzorowi weterynaryjnemu zmusił kierownika schroniska do oficjalnego zgłoszenia się jako firma przewozowa. Nie zrobił jednak nic z tego, do czego został zaangażowany. Jak ustaliłyśmy później, adwokat ten pracował dla organizacji w Europie Południowej. A ta organizacja współpracowała z kierownikiem schroniska, przeciwko któremu adwokat miał podjąć pewne kroki. A więc znowu ślepa uliczka, znowu płonna nadzieja. Wszystko, czego byśmy się nie dotknęły, nie pozwalało nam pomóc zwierzętom przeznaczonym do doświadczeń. Było tak wiele dowodów, tak wiele rzeczy, które mogliśmy podważyć. Domy, zgłaszane jako schroniska, mające nawet stronę oficjalną internetową, okazywały się nie być wcale schroniskami. Adres, pod którym zgłoszone były wszystkie organizacje kierowane przez tegoż człowieka, nie wskazywał na jakiekolwiek związki z ochroną zwierząt. Był to jedynie napis na dzwonku i skrzynka na listy. Większe organizacje prozwierzęcą potwierdziły, że wiedzą o transportach zwierząt do celów doświadczalnych, ale nikt nie podjął żadnych kroków. Był czas, kiedy według naszych danych dwa razy w miesiącu miały miejsce duże transporty do 100 psów. Schronisko leży blisko granicy holenderskiej, na uboczu i rzekomo wydawało wszystkie przybyłe psy w bardzo krótkim czasie do adopcji. Każdy, kto zajmuje się zwierzętami, wie, że to niemożliwe. Wręczyłyśmy petycje, skarżyliśmy się w ministerstwach, że sprawa ta nie jest wystarczająco badana, składaliśmy doniesienia w przypadkach wykroczeń przeciwko ustawie o ochronie zwierząt. Wszystkie inicjatywy były blokowane. Odważny urzędnik nadzoru weterynaryjnego powiedział w rozmowie, w której brało udział wiele osób, że schroniska mogą przekazywać bezdomne zwierzęta do doświadczeń, prawo na to pozwala. Nasze akcje przeciwko kierownikowi schroniska nie pozostały bez kontrataków. Jedna z naszych aktywistek, która potem całkowicie się wycofała, została oskarżona o zaniedbania i musiała zapłacić wysoką grzywnę. Innej aktywistce naszej grupy w nocy wybito kamieniem szklane drzwi do domu. Także i ja byłam oskarżana, ale miałam na tyle materiału dowodowego, że skarga została wycofana. Chwilę później miałam ciężki wypadek samochodowy, który ledwie przeżyłam. Hamulec nie zadziałał. Nikt nie był w stanie stwierdzić, że ktoś manipulował przy nim, ale było to zastanawiające. Coraz częściej w naszej organizacji pojawiały się osoby przysparzające nam problemów, kontrolujące nasze komputery, kradnące dane, przy niektórych z nich byłam potem pewna, że byli wtyczkami. Byłam oskarżana i donoszono na mnie, nie czynił tego kierownik schroniska wprost, ale sądzę, że był w to zamieszany. Bezpodstawne obwinianie mnie prowadziło do przedłużania się postępowań. Dopiero skarga w Ministerstwie Sprawiedliwości sprawiła, że prowadzący postępowania wobec mnie urzędnik został od nich odsunięty, inny zakończył je i wreszcie umorzył. Po ponad siedmiu latach walki bez sukcesu zdecydowałam się porzucić temat ochrony zwierząt. W przypadku zwierząt doświadczalnych napotyka się na mur milczenia. Nasz rząd niemiecki jak również UE zezwalają na doświadczenia. Czyż więc trzeba się dziwić, że istnieje tyle luk prawnych umożliwiających otrzymanie materiału doświadczalnego w wystarczającej ilości i na wysoką cenę? Towar, jakim jest zwierzę, musi być dostarczony, także za pośrednictwem organizacji, wspierających się jakby na dwóch nogach i ukrywających się pod egidą ochrony zwierząt. Moralnie wątpliwe, oszustwo wobec darczyńców, którzy w dobrej wierze przekazują takim organizacjom pieniądze. Oszustwo wobec tych, którzy wierzą, że zwierzęta czeka dobra przyszłość. W świetle prawa być może sprawcy postępują poprawnie, a nawet oddają państwu wielką przysługę. W roku 2009 opuściłam moją organizację, wtedy UE przyjęła do realizacji program „Stray Dog Population Program“. Zysk, jaki przynoszą zabite psy, jest nie do przecenienia. W roku 2010 nastąpiła zmiana prawa, pozwalająca na wykorzystywanie wychodzących swobodnie kotów do doświadczeń. Więcej informacji na ten temat znajdziecie w załączniku do tego maila lub na naszej stronie internetowej. Jeżeli chcemy coś zmienić, musimy my, obywatele Niemiec, przekazać to naszemu rządowi. Skargi, demonstracje, petycje, nie przyniosą sukcesu. Dlatego też wymyśliliśmy kampanię medialną. Dotacje partyjne dla przemysłu farmaceutycznego powodują, że w procesie legislacyjnym obrońcy zwierząt są traktowani z pobłażaniem. Dlatego też prosimy Was wszystkich o wzięcie udziału w zbiórce partyjnej pod hasłem „Nie dla doświadczeń na zwierzętach“! Przysyłajcie masowo wybranej przez Was partii po 1€ z tym dopiskiem. Nie chodzi o wysokość sumy, lecz o ilość przelewów. W załączeniu podaję konta i adresy dla tych, którzy chcą przesłać datek pocztą. Ucieszymy się z wiadomości zwrotnej. Mamy nadzieję na udział wielu. Prosimy o przekazywanie tego maila dalej. Jeżeli ktoś nie chce otrzymywać naszych maili, może poprosić o skreślenie swego adresu. Gabriele Hilbig Gabriele Menzel Gisela Urban Claudia Sunitsch Internationaler Zusammenschluss für Tierschutz [email]izt.deutschland@googlemail.com[/email] [email]izt.hilbig@googlemail.com[/email] [url]http://izt.jimdo.com/[/url] Więcej bezpieczeństwa dla obrońców zwierząt z zagranicy, wysyłających je do Niemiec Należy zachować ostrożność w przypadku dużych organizacji, odbierających w krótkich odstępach czasu wiele dużych transportów psów. Rynek niemiecki jest w dużej mierze już zapełniony, schroniska często przepełnione. Obrońcy zwierząt obawiają się, że program Dog Control Program stanie się rzeczywistością także w Niemczech, jeżeli napływ psów będzie nadal tak silny. Już teraz zdarza się, że psy przewożone są przez cały kraj. Osoby przejmujące od takich organizacji psy do dalszej adopcji, są często pozostawiane same sobie i muszą nie rzadko pokrywać horrendalnie wysokie koszty weterynaryjne. Ponieważ w adopcji zwierząt panuje stagnacja, wielu obrońców zwierząt od dawna zadaje sobie pytanie, gdzie lądują liczne transporty psów do Niemiec i co właściwie dzieje się naprawdę z tymi zwierzętami, których los pozostaje nieznany. Coraz częściej ujawniane są przypadki, że zwierzęta nie przeżywają nieludzkich warunków transportu. Dlatego też obrońcy zwierząt w południowej i wschodniej Europie powinni wcześniej zasięgać informacji na temat organizacji, której powierzają swoje zwierzęta. Ślepe zaufanie jest błędem. Istnieją strony internetowe, udzielające informacji na temat organizacji prozwierzęcych i ich wiarygodności - Charitywatch [url]http://www.charitywatch.d...v=1494&acat=220[/url] Polecam też książkę na ten temat - Stefan Loipfinger, Die Spendenmafia - [url]http://www.droemer-knaur....er.7777706.html[/url] Wielu obrońców zwierząt w Niemczech wychodzi z założenia, że handel zwierzętami przyjął struktury mafijne. Na zwierzętach można wiele zarobić. Pojawia się pytanie: jeżeli miłość niemieckich importerów do zagranicznych psów jest tak wielka, jak to wygląda, to dlaczego zagraniczni obrońcy zwierząt nie otrzymują większej części niemieckich opłat pośredniczych, które można by przeznaczyć na kastracje psów na południu i wschodzie Europy. Wtedy program Stray Dog Population Control Program nie byłby konieczny?! A w Niemczech nie byłoby zastoju w adopcjach z przepełnionych schronisk. Życzymy obrońcom zwierząt z Europy południowej i wschodniej, aby przemyśleli istniejący system, w którym uczestniczą oni jako eksporterzy zwierząt, a Niemcy jako importerzy, i zaczęli stawiać wymagania, co doprowadziłoby do całkowitej zmiany sytuacji. Istniejącą możliwością dla obrońców zwierząt z zagranicy jest współpraca jedynie z takimi niemieckimi organizacjami, które przewożą i traktują zwierzęta z zachowaniem przepisów o ich ochronie i zapobieganiu epidemii wśród nich. Oznacza to, że niemiecka organizacja musi być znana w Urzędzie nadzoru weterynaryjnego, musi być zarejestrowana w myśl § 4 rozporządzenia o zapobieganiu epidemiom wśród zwierząt na rynku wewnętrznym. Wszelkie organizowane przez nią transporty muszą być zarejestrowane w systemie Traces. Tylko wówczas, jeżeli organizacja prozwierzęca może wylegitymować się spełnieniem wszystkich tych warunków, istnieje – przynajmniej dla urzędów – możliwość sprawdzenia, co się z danymi zwierzętami stało na terenie Niemiec. Poza tym zagraniczni obrońcy zwierząt powinni zapoznać się z ustaleniami zarządzenia na temat przewozu zwierząt EU1/2005, by samodzielnie móc ocenić, jak powinny wyglądać właściwe warunki transportu: żadnych pożyczonych pojazdów, podczas załadunku wolna przestrzeń w środku, zapewniona cyrkulacja powietrza (nie klatki plastikowe vario), kierowca z uprawnieniami. Zwierzęta zasłużyły na coś lepszego! Gabriele Hilbig
  5. Ile on teraz ma trawki do podgryzania :multi: A przed zarem moze sie schronic w cieniu :multi: Rudy waleczek w bialych skarpeteczkach z precelkowym ogonkiem :loveu:
  6. Ale ma punk fryzure ! Widac ze babunia sie stylizuje :)
  7. [quote name='kiwiadams']kij w mrowisko jednym słowem. Ostatnio w TTV w psich adopcjach było o wysyłce do Niemiec kierownik/dyrektor schroniska w celestynowie nie chciał wyadoptowac psów Polakom bo były już "zamówione" do Niemcowni. Normalnie nóż się w kieszeni otwiera jak to czytamy. Warto by zainteresować uwagę TVN tym tematem. W Mielcu psy rezerwowane dla Dobermann-Nothilfe tez nie zostaly wydane osobom z Polski - wiem o dwoch przypadkach (jeden pies mial domek w Krakowie u dogomaniaczki - nie dostala go). Na parkingu pod Stuttgartem zostalo porzuconych szesc psow. Psy byly zamkniete w dwoch kontenerach do przewozu samolotem: http://www.facebook.com/#!/media/set...6863812&type=1 Na jednym kontenerze napisane jest Pozor Psy, przypuszczalnie psy pochodza ze Slowacji. Nie maja czipa.
  8. Norek i Micius przesliczne stwory, madre, lagodne, wyrozumiale, zgodne , usmiechniete....no, nie ma sie co dziwic. Jaki pan taki kram :)
  9. [quote name='barb']Bo to bylo kilka dni temu. Chyba tuz po urodzeniu Natalci. A to ma jakieś znaczenie ? Poszukam w wolnej chwili. Tyle postow od tego czasu przybylo...[/QUOTE] Ja go juz szukalam i nie moglam znalezc, myslalam ze moze skasowany.
  10. [quote name='barb']Dobrze pamiętasz. Seja była swego czasu podesłana potencjalnemu domkowi w Legnicy.[/QUOTE] Swojego czasu ? Mnie sie wydawalo ze to bylo kilka dni temu ... A gdzie jest ten post ?
  11. [quote name='aanka']link nie dziala ... http://www.tierwelt-im-schatten.de/straenhundeineuropa/hundehobbyhaendler/polnischebettelprinzessin.html
  12. Czy ja gdzies widzialam ze Seja znalazla domek w Legnicy ? Bo teraz jest napisane ze na Woli Justowskiej .
  13. Mozna i tak : http://www.dogomania.pl/forum/threads/226452-Zwierzaki-Niczyje-czekaj%C4%85-na-nowy-dom
  14. Wlasnie otrzymalam taka informacje : Na parkingu pod Stuttgartem zostalo porzuconych szesc psow. Psy byly zamkniete w dwoch kontenerach do przewozu samolotem: http://www.facebook.com/#!/media/set/?set=a.470415299652389.121895.331634416863812&type=1 Na jednym kontenerze napisane jest Pozor Psy, przypuszczalnie sa to psy ze Slowacji.
  15. [quote name='Alexa77']Dyskusja na tym watku ma na celu zapobieganie masowym wywozkom psow do Niemiec.Ze przybiera czesto ostry ton nie jest to nic nienormalnego.W walce z handlarzami bezdomnymi psami nalezy uzywac wszystkich dostepnych srodkow, tu chodzi o zycie zwierzakow ktorymi handluje sie na lewo i prawo.Polsko-Niemieckie spolki handlarzy stworzyly mit o tym ze bezdomne, chore i kalekie biedy z Polskich schronisk jada do raju i tam czeka je szczesliwe zycie.W Polsce sa uwazani za dobroczyncow ktorzy robia tyle dobrego dla bezdomnych psow.Ten proceder trwa od wielu lat i niektorym jest po prostu wygodnie wierzyc w te bajki.Nie pomaga ze na tym watku przytoczono mase linkow do artykulow pisanych w Niemczech przez niemieckich reporterow na ten temat, pokazywane w niemieckiej telewizji piwnice w ktorych przywiezione biedy czekaja na lepszy los to tez nieprawda, protesty Niemieckich organizacji ochrony zwierzat przeciwko masowym przywozkom psow ze wschodniej europy to oczywiscie wymyslone.Prawde glosza tylko polsko-niemieckie handlary i ich pomagierki wszystko inne to wodolejstwo.Dalej uwazam ze handlary wywozace masowo psy na handel to ostatnia holota i nalezy zwalczac je bez pardonu.[/QUOTE] Tak jest. Nie zapominajscie ze ten proceder dotyczy w rowniej mierze kotow - jest na forum miau kilka watkow w tym temacie.
  16. [quote name='xxxx52']Bo moze sama bys chciala handlowac (wszystkie prawie twoje posty mowia o handlowaniu i zyskach) ,ale nie wiesz od czego zaczac ,dlatego wykrzykujesz bezsilnie na tym czy innym watkach? Musze pomyslec jaki handelek w Krakowie dla ciebie byly oplacalny.Tak sobie z nudow , diagonalnie poczytalam i zabserwowalam ciekawe zjawisko ,ze ci co pisza o zarobkach to sa w wiekszosci z krakowskiego.Musze pomyslec dlaczego,czy moze smog jest przyczyna niemocy i frustracji,fantazji?Tak siedzac na tym porzuconym wielbladzie w potrzebie "naganiajac" mozna do ciekawych dosc wnioskow.Hi:roflt: Bo w pozostalych bzdurnych,urojonych zarzutach nie masz ani dzbla dowodow.:stupid: Czekam z niecierpliwoscia na propozycje :lol:
  17. [quote name='Alexa77']Co ma wywozenie psow zagranice z darami ktore przyjechaly do Orzechowcow.Ty jestes jedyna na tym watku ktora nieustannie opisuje ile dobrego zrobila dla biedakow w Polsce.[/QUOTE] Reklama dźwignią handlu :diabloti:
  18. http://www.mg.gov.pl/Wspieranie+przedsiebiorczosci/Bezpieczenstwo+produktow+i+uslug/REACH+i+CLP/Tekst+rozporzadzenia ROZPORZĄDZENIE KOMISJI (WE) NR 440/2008 z dnia 30 maja 2008 r. ustalające metody badań zgodnie z rozporządzeniem (WE) nr 1907/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie rejestracji, oceny, udzielania zezwoleń i stosowanych ograniczeń w zakresie chemikaliów (REACH) N.p. OPIS METODY BADANIA 1.4.1. Dobór gatunków zwierząt Zwykle wykorzystywanym gatunkiem niegryzoni jest pies, który powinien być określonej rasy; często wykorzystywany jest pies gończy. Inne gatunki, np. małe świnie, mogą być również wykorzystane. Naczelne nie są zalecane, a ich wykorzystanie powinno być uzasadnione. Powinny być wykorzystane młode, zdrowe zwierzęta, a w przypadku psa wskazane jest rozpoczęcie dawkowania w wieku 4–6 miesięcy i nie późniejszym niż dziewięć miesięcy. W przypadku gdy badanie jest prowadzone jako wstępne do badań toksyczności przewlekłej długoterminowej, w obu badaniach należy wykorzystać ten sam gatunek/rasę. 1.4.2. Przygotowanie zwierząt Powinny być wykorzystane młode zdrowe zwierzęta, zaaklimatyzowane w warunkach laboratoryjnych i nie będące przedmiotem wcześniejszych procedur eksperymentalnych. Czas trwania aklimatyzacji zależy od wybranych gatunków badanych i ich źródła pochodzenia. Zalecane jest przynajmniej pięć dni w odniesieniu do psów albo celowo hodowanej trzody od rezydenta kolonii i co najmniej dwa tygodnie w odniesieniu do zwierząt z zewnętrznych źródeł. Zwierzęta badane powinny charakteryzować się gatunkiem, szczepem, źródłem, płcią, wagą i/lub wiekiem. Zwierzęta powinny być losowo wyznaczane do doświadczeń kontrolnych i grup traktowanych. Klatki powinny być rozmieszczone w taki sposób, aby możliwy wpływ wynikający z ich umieszczania był zminimalizowany. Każde zwierzę musi być oznakowane niepowtarzalnym numerem identyfikacyjnym. 1.5. PROCEDURA 1.5.1. Ilość i płeć zwierząt Co najmniej osiem zwierząt (cztery samice i cztery samce) należy wykorzystać w odniesieniu do każdego poziomu dawki. Jeśli planuje się zabijanie w trakcie, liczba powinna być zwiększona o przewidzianą ilość zwierząt do zabicia przed zakończeniem badań. Liczba zwierząt na końcu badania musi być odpowiednia do celów wnikliwego oszacowania toksycznych skutków. W oparciu o uprzednią znajomość substancji lub bliskiego odpowiednika należy rozważyć włączenie dodatkowej, satelickiej grupy ośmiu zwierząt (po cztery każdej płci) do grupy kontrolnej i grupy najwyżej dawkowanej do celów obserwacji po okresie czasu traktowania, odwracalności lub trwałości jakichkolwiek skutków toksycznych. Czas trwania tego okresu po traktowaniu powinien być ustalony odpowiednio w odniesieniu do obserwowanych skutków. 1.5.2. Poziomy dawek Stosuje się co najmniej trzy poziomy dawek i równoczesne doświadczenie kontrolne, poza przypadkiem gdy prowadzone jest badanie graniczne (zob. 1.5.3). Poziomy dawek mogą być oparte na wynikach powtarzanej dawki lub badaniach ustalania zakresu oraz powinny uwzględniać wszelkie istniejące dane toksykologiczne i toksykokinetyczne, dostępne w odniesieniu do badanej substancji lub związanych z nią materiałów. Poza ograniczeniami natury fizykochemicznej i działaniami biologicznymi substancji badanej, poziom najwyższej dawki musi być wybrany w celu wzbudzenia objawów toksycznych, ale nie spowodowania śmierci czy też poważnych cierpień. B.27. BADANIE TOKSYCZNOŚCI PODPRZEWLEKŁEJ DROGĄ POKARMOWĄ – BADANIA TOKSYCZNOŚCI NA NIEGRYZONIACH METODĄ POWTARZANEJ 90-DNIOWEJ DAWKI DROGĄ POKARMOWĄ . . . . 308 B.35. DWUPOKOLENIOWE BADANIE TOKSYCZNOŚCI REPRODUKCYJNEJ Szczur jest pożądanym gatunkiem zwierzęcia do badań. Jeżeli zastosowano inne gatunki, należy podać uzasadnienie B.39. TEST POREPERACYJNEJ SYNTEZY DNA Z KOMÓRKAMI WĄTROBY SSAKÓW IN VIVO Powszechnie wykorzystywane są szczury, chociaż każdy odpowiedni gatunek ssaków może zostać wykorzystany B.40. BADANIE NISZCZENIA SKÓRY METODĄ IN VITRO: TEST PRZEZSKÓRNEGO OPORU ELEKTRYCZNEGO (TER) B.44. ABSORPCJA PRZEZ SKÓRĘ: METODA IN VIVO 1.4.1. Dobór gatunków zwierząt Najczęściej wykorzystuje się do tego celu szczury, ale można również użyć linii bezwłosych i gatunków, których intensywność wchłaniania przez skórę jest podobna do tej u człowieka (3)(6)(7)(8)(9). itd, itd
  19. [quote name='Basia1968']Napiszę wprost: Jeśli macie możliwość przeniesienia Bobika do hotelu to będę jak najbardziej za..... powiem wprost i bez ogródek - nie lubię wellington, ale kocham Bobika - nie stać nas na atłasy i inne takie dupertele ale jak ktoś może zapewnić takie rzeczy psiakowi, to prozę bardzo - tylko niech nie robi tego za naszymi plecami kosztem psiaków - macie przyjaciół ale macie też i wrogów wśród przyjaciół - wredne to i chamskie, że kosztem zwierzaków...............a zresztą Emilia proszę o telefon w końcu nie jestem gówniarzem - nie rozmawiam z nikim oprócz Emili i niech ona podejmie decyzje odnośnie BObika.[/QUOTE] Jak milo czytac :loveu:
  20. [quote name='ZwierzakiNiczyje']Ta osoba prywatnie nam pomaga, lecz także udziela się w Niemieckich fundacjach.[/QUOTE] Moze slynna pani W.T.?
  21. [quote name='Alexa77']Na niemieckich forach co kilka dni czyta sie coraz wiecej o tym ze bardzo duzo psow ze Wschodniej Europy przywiezionych do Niemiec przez handlarzy zaginelo bez wiesci i milosnicy zwierzat proboja dowiedziec sie o losach tych biedakow , ale niestety bez rezultatow.Takie handlarskie bandy skladaja sie przewaznie z polskiej i niemieckiej asocjalnej holoty ktora tym sposobem proboje sobie dorobic na utrzymanie.Co stanie sie z tymi przywiezionymi do Niemiec na sile schroniskowymi biedami jest tej holocie wszystko jedno najwazniejsze ze mozna za pare groszy je sprzedac, a kto kupi i do jakich celow to tez niewazne.Dla czytajacych po niemiecku podaje strone www.tierwelt-im-schaten.de tam opisuje sie dzialalnosc handlowa Hundehilfe Rusland i to co dzieje sie z przywleczonymi do Niemiec przez tych bandziorow psami. A w rozdzielnikach codziennie wolanie o pomoc przez te wlasnie holote handlarzy ze pies XY szuka na gwalt nowego dt, bo obecny nie daje sobie rady z jego brudzeniem, jego 'agresja', jego 'niszczeniem', itp. Psy schroniskowe sa wydawane byle jakiemu dt zeby je tylko poupychac, a jak juz przejda przez kilka zupelnie nieodpowiednich dt to sie staja nieadopcyjne :( I co potem ? Mozna sie tylko domyslec...:angryy:
  22. Wciaz za malo :( Za granica owszem, tam dosc spora opozycja zaczela sie formowac walczaca z masowym importem zwierzat domowch . W Polsce...
  23. Chyba juz nie warto poczytac bo prawda wyparowala, zostaly same brednie (oprocz paru ostatnich wpisow ktore zapewne tez szybko sie zdematerializuja) :mad:
  24. [quote name='morelowa']Mamy wykorzystać do innych celów ???? Do jakich celów?? Ktoś kto to napisał, zastanowił się ? A jak się zastanowił, albo zastanowi to może napisze o tych celach? O ponownym twierdzeniu, że nie ma to jak domek w Niemczech to już się nawet nie chce pisać... O usuwaniu postów też. Twierdzenie, że nie na temat jest ...nieprawdą, skoro wypowiedź dotyczy tych konkretnych zwierząt. Absurdy? Dokładnie takie same jak te, które mówią o super zagranicznych adopcjach- w sensie braku ich potwierdzenia. [url]http://blog.tierheim-garmisch.de/de/home/do/detail/id/527.html[/url] Tierheime klagen über «Katzenschwemme» Bonn (dpa/lnw) - Die Tierheime in Deutschland müssen immer mehr Katzen betreuen. Pro Jahr werden in den Heimen mehr als 130 000 Katzen abgegeben, wie der Deutsche Tierschutzbund am Dienstag in Bonn berichtete. Die Vermittlung vor allem älterer Tiere werde schwieriger. Die Katzen blieben deshalb länger in den Heimen, so dass die Betreuungskosten stiegen. Um die unkontrollierte Vermehrung zu verhindern, sollten alle Katzenbesitzer ihre Tiere kastrieren lassen, riet der Tierschutzbund. Dies sei der einzige Weg, um die unkontrollierte Vermehrung von Katzen zu stoppen, sagte Präsident Wolfgang Apel. Das gelte auch für Hauskatzen mit Freigang. Artykul z 30.maja 2012 Schroniska narzekaja na nadmiar kotow pod ich opieka. Wedlug wypowiedzi Deutscher Tierschutzbund , do ktorego nalezy 500 schronisk (najwieksza chyba organizacja prozwierzeca w Niemczech) rokrocznie ok. 130 000 kotow jest oddawanych do schronisk, Adopcja starszych kotow coraz trudniejsza, w zwiazku z czym zostaja dluzej w schroniskach i koszt ich utrzymania wzrasta. Gratuluję czujności ..[/QUOTE] Morelowa , odbiegasz od tematu :diabloti: ! Rozpowszechniasz absurdy :diabloti: ! Obrazasz uzytkownikow :diabloti: ! Przestan udzielac sie :diabloti: ! To jest watek stowarzyszenia wydajacego psy niemieckiej holocie handlujacej zwierzetami domowymi, a TY jestes tutaj niemile widzianym gosciem :diabloti: Ja chyba tez :diabloti: Uciekam :scared:
  25. Aga, olbrzymi GŁAZ z serca :multi: :multi: :multi: ! Bardzo bardzo sie ciesze :)
×
×
  • Create New...