-
Posts
4268 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kaerjot
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
kaerjot replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Z siatką tak samo robi pies sąsiadów, tyle, że on nie ucieka na wieś, tylko do nas. Jest bardzo towarzyski i jak jego ludzi nie ma w ogrodzie, to przychodzi sobie do nas. -
Potwornie skrzywdzony Rolf zaadoptowany.Trzymajcie kciuki.
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Yona']Bo tam windy ni ma. Rolf rzuca się na dzieci w windach, na werandach nie! :evil_lol:[/quote] Yona - powinnaś udzielać porad właścicielom psów:diabloti: Może by nie pomogło, ale ubaw gwarantowany:evil_lol: -
Pani Krystyno-pieski maja dom.Zycie zatoczylo koło w dobra strone :)
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
[quote name='brazowa1'] ma fryzurke wybrana przez moja kolezanke z fantazja [/quote] No to nie mogę się doczekać -
Moje dwie staruchy robią kupala raz dziennie, czasami się któraś zapomni i przetrzyma dłużej, ale to baaardzo rzadko. A jak z jej jedzeniem? Ma cały czas? Bo moje są brdzo uregulowane, tez dlatego, że jedzenie mają dwa razy dziennie, zawsze o tej samej porze, to i kupa zawsze o tej samej porze. A swoją drogą, jak to miło tak od rana pogadać o kupie, z kimś kto "czuje" temat :)
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
kaerjot replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
One są piękne, szkoda mi ich, że nie mogą pobiegać "po wsi". A może udałoby się wyznaczyć im godziny, w których wszyscy mieszkańcy będą zamknięci w domach? A one by szalałyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy. -
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
kaerjot replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czy Ty zamierzasz ją ugotować? I dlatego tuczysz? Ja przepraszam, ale mam dziś kiepskie skojarzenia. -
Masz rację, ona nie wybija. Na szczęście nie przyszło jej to do głowy, nawet jeżeli sąsiad zabierze ją na spacer i później zostawi w ogrodzie, to Yoda nie ma takich pomysłów, żeby uciekać. Ona czeka, siedzi, wypatruje i nasłu****e, cała jest jednym, wielkim czekaniem.
-
Kiedyś miałam nadzieję, że ona w końcu się tego nauczy, ale moja nadzieja, już zdechła. Staram się minimalizować jej stres, jestem z nią kiedy tylko mogę, wszelkie sprawy prywatne staram się załatwić nielegalnie w godzinach pracy, więc nigdzie nie wychodzę już później. Wieczorami staram się zabierać ją na długie spacery, jak tylko się uda to z jakimś jej psim kumplem. Ona później, tak po 2 tygodniach już się uspokaja, zapomnina, przyzwyczaja do nowego trybu życia, ale czasami jakieś zdarzenie obudzi "demona", który drzemie w jej umyśle i znowu mała ma doła. Nie chcę podawać jej środków uspokajających, bo co to za życie, na prochach. Zresztą ona nie zawsze tak się zachowuje, a lekarstwa musiałaby przyjmować regularnie. Niedługo przyjadą moi rodzice, Yoda ich zna i lubi, więc będzie lepiej. Czasami się zastanawiam, skąd w niej te "demony", przecież była malutka, powinna zapomnieć. Ale z drugiej strony, podobno to czego pies doświadczy przez pierwsze cztery miesiące życia, pozostanie w nim już na zawsze. Jak się do tego dołoży wrażliwość i skłonność do histerii, to mamy Yodę. Najgorsze, dla mnie jest to, że ona daje mi tak niesamowite poczucie bezpieczeństwa, jest bardzo czujna, gotowa, pomimo własnego lęku, bronić mnie przed złem, a ja nie mogę dać jej tego samego. Gdy jesteśmy razem wszystko jest ok, gdy musimy się rozstać, jej świat rozpada się. Przepraszam, za marudzenie, ale dziś wychodząc z domu, znów słyszałam jej wycie, a nie mogę rzucić wszystkiego i jechać do domu, zwyczajnie nie mogę.
-
Nikt nie krzyczał, to ona budzi sięz krzykiem, jak przerażone dziecko i moczy się pod siebie. Niestety wczoraj znowu......................... Rano zaspałam, bardzo się spieszyłam i byłam podenerwowana, pewnie uznała, że skoro pani wyszła z domu zdenerwowana, to już nigdy nie wróci. Siedziała w sypialni, na łóżku, bo wtedy widać drogę do domu, wyła i sikała pod siebie. Dopiero o 14, wrócił do domu sąsiad, który ma klucze, poszedł do niej, zabrał na spacer, pobawił się i Yoda się uspokoiła. Po powrocie z pracy prałam i sprzątałam do 1 w nocy, trudno. Tylko tak strasznie mi jej żal, jest u nas już 2 i pół roku, czy kiedykolwiek uwierzy, że już nigdy nie zostanie porzucona................... Zajęcie TZ-a, nie pomaga jej. Za każdym razem, gdy on wyjeżdża, ona przeżywa porzucenie od nowa. Biedna, biedna mała.
-
PONka Delma po 2 latach w schronisku,ma swoj dom.Jak cudowniie!!! :)
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Kitka widocznie ma w sobie pielęgniaskie powołanie. -
Tak właśnie zauważyłam, że ostatnio rozmowy na dogo wymagają większej inteligencji, jakieś zaburzenia czaso-przestrzeni lub horyzontu zdarzeń tu występują.
-
Chcesz poznać wolontariuszkę Wiolę? Przyjdź do schroniska, dnia............. Do każdego zaadoptowanego psa, buziak od Wioli gratis. :diabloti::diabloti::diabloti:
-
Brązowa, a może by tak przed północą gonić nas do pracy umysłowej? 1. Dzień wietrzenia klatek. 2. Amnestja? Ty zdecyduj! 3. Przyjdź, poznaj, pomóż. 4. Sprawdź nas!!! Może jest u nas Twój przyjaciel!!! 5. Dzień otwartych serc.
-
Pokaze Wam cos naprawde super.Szczeniaczek 50 kilo MA DOM
kaerjot replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
A nawet do łoża