Jump to content
Dogomania

rybon36

Members
  • Posts

    1448
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rybon36

  1. ponieważ more less podumowałas w porządku, zgadza się, gdyby nie te pomyłki w szukaniu guzków, powinno sie było zrobic 3 zabiegi operacyjne. W kwestii ludzi GWARANTUJĘ CI, że nigdy nikomu nie zrobiono by dwóch poważnych zabiegów jednocześnie, planowanych, bo nie mówię juz o ekstremach powypadkowych.I myślę,że tym optymistycznym akcentem temat przez nas poruszany został wyczerpany....chyba , że się mylę:)
  2. posłuchajcie, za chwilkę mogę zadzwonić do pani Halinki, co chcecie, żebym jej powiedziała, jak mam z nia rozamwiac, zabieramy kajtka do wawy do hoteliku, czy chodzi nam o to, że jeśłi na ogłoszenie odpowie ktoś stąd, to żebyśmy my tu na miejscu mogły przejąć kuratele?
  3. Ok, to je jeszcze raz podsumuję, trg, jakis mały guzek skóry, który robi sie w 10 minut tak, nawet ostrzyc go możesz zamachem ale zalecać operację usunięcia macicy wraz z jajnikami i mastectomię ? -moim zdaniem zbrodnia, żadna mastectomia, 4-5 , 2-3 czy hemi, nieważne. tak samo jak robienie mastectomii w obu ;listwach jednocześnie, jeśłi jest guz w 3 pakiecie, to usuwa się 2i3 , wezły chłonne usuwa się tylko wtedy, gdy sa powiększone, jeśli nie ma w nich przerzutów, nie usuwa się ich, bo są niezwykle trudne do odnalezienia w stanie niezmienionym i gmeranie bezlitosne w okolicy splotu nerwowego jest brzydkie ze strony operatora. ponieważ nikt nie podziela jak widzę mojego poglądu na temat traumy dodam, że gdyby z punktu widzenia humanitaryzmu i potencjalnej nieszkodliwości takie multizaziegi były wskazane u ludzi ze względu na brak miejsc w szpitalach i ciągłe oczekiwania na terminy wykonywano by po kilka za jednym razem - a tak się nie robi, nawet poszkodowanego w wypadku, którego byłoby łatwiej przeserwisować na świeżo operuje się etepami zaczynając od tego zabiegu, który ratuje życie, czyli przenosząc w tym przypadku od mastectomii po jednej, drugiej stronie a potem dopiuero kosmetyka czyli OH. ja znam cały szreg różnych kombinatorów w tej dziedzinie , wyznawców serwisowania, łowców klienta, barbarzyńców i rzeźników, którzy robią co chcą i nikt im w tym nie przeszkadza, bo weterynaria ciągle jest daleko za murzynami w dziedzinie przestrzegania przysięgi Hipokratesa czyli primumk non nocere - po pierwsze nie szkodzić. Stare zwierzaki, zreszta wszystkie należałoby wedle sztuki badac przed zabiegami chirurgicznymi, to zmniejszyłoby ryzyko do minimum , stare psy i koty w szczególności, bo odsetek zgonów po bezmyślnie przeprowadzonych operacjach jest olbrzymi a zdziwienie doktorów jeszcze większe"jak to, czemu?? ja wszystko dobrze zrobiłem/łam, " czyli zabieg się udał a pacjen nie przeżyl, bo ludzie nie myślą o swoich pacjentach tak jak o człowieku. I Ci, którzy doradzali Ci Asher robienie jak największej ilości zabiegów na raz na Twojej suni do takich należą, zapytaj się ich, czy zrobiliby to samo swojej żonie, mężowi, matce, babce a w szczególności dziecku - 99% odpowiedziałoby , że nie, bo przecież to straszny ból, nie można.
  4. sorki, jestem już zmęczona, widac uczyniłam skrót myślowy, jedno jest pewne, tego się nie powinno robic razem, są tacy magicy, którzy bez zawahania zrobiliby hemimastectomię, sterylkę, jeszcze zęby by oczyścili i usunęliby guzek na skórze ale to nie tak się powinno odbywac, choć życie dyktuje różne dziwne rozwiązania, soadam tymczasem, bo padam na nos.
  5. zgadzam się z tym co napisałaś Frotko, do tego wielu z nas niestety nie robi nawet tego co powinno, wręcz nagminne jest wykonywanie zabiegów operacyjnych u starych zwierzat a w schronach to już wręcz reguła , bez wykonania stosownych badań kwalifikujących zwierzaka do narkozy, jest mi to wszystko obce dlatego się tak burze i protestuje przeciwko działaniom rzeźnickim
  6. [quote name='asher']Acha, rana po drugiej operacji - usunięcie całej listwy mlecznej wraz z węzłami chłonnymi - miała chyba z metr długości... Rozumiem, że podzieliłabyś taki zabieg na dwa, a może i na trzy razy? [/quote] tak właśnie napisałaś, ja się tylko do tego odniosłam, rzeczywiście cięcie po hemimastectomii u dużego psa ma dobre kilkadziesiąt cm długości
  7. wśród moich koelgów Ci, których uważam za prawdziwych chirurgów czy tez specjalistów w swojej dziedzinie nigdy nie proponuja takich rzeczy. Cos takiego jak wstrząs neurogenny wywołany bólem i w skutek niego zejście śmiertelne istnieje w medycynie, zresztą co tu gadać, skoro tego nie widzisz, to trudno, to jest bezsensowne pukanie w klawiaturę, bo przekonujemy się o wyżśzości świąt bożego narodzenia nad świętami wielkiej nocy każdy jest odpowiedzialny za stwora , który mu towarzyszy, delikatne traktowanie nie jest zatem zbrodnią, dlatego osobno oba zabiegi tak a razem nie, chyba , że się komus spieszy
  8. nie, nie widzę, ponieważ jest zlokalizowana każdorazowo w innym miejscu i obrażenia dla organizmu związane z określonym rodzajem zabiegu sa znacznie mniejsze, albo metrowe cięcie przy mastectomii ale bez laparotomii albo laparotomia z ovariohisterectomia bez rozległego urazu skóry i tkanki podskórnej i jest zawsze o połowę lżejsza do zniesienia dla ziwrzaka, ja moge być głupia i nieiarygodna ale zapytaj kogos mądrego, zwróć się do np bardzo nzannego chirurga Dr Adama Michała Janickiego i zapytaj się o to o czym tu rozm,awiamy, on jest autorytetem w dziedzinie chirurgii raczej uznanym, zapytaj, może ja niezbyt fachowo staram Ci się tę kwestię wyjaśnić,
  9. dzięki za wsparcie i przepraszam za to, że w poprzednim posićie się jakby uniosłam ale jestem jak już wspomniałam wcześniej chirurgiem i strasliwie poważnie tkraktuję to co, robię nie rozumiem wielu z moich kolegów, którzy proponując Asher czy innym ludziom takie rzeczy nie widza tego akurat problemu podobnie jak ja, szkoda, bo dzięki temu traktowanie zwierząt u źródeł, tzn na poziomie lekarskim mogłoby być zupełnie inne, czym sie różni takie drakońskie podejście do rzeczy od trzymania psa na łańcuchu albo od czasu do czasu przeciągnięcia kujem po grzbiecie?
  10. 20 cm dla twoje suni to jest 60 dla ciebie, canis familiarris jest bardzo podobnie zbudowany(pod tym względem) tylko kształt macicy się nieco różni ona ma rogi a my nie mamy ale co do poziomu odczuwalności bodżców uszkadzających to jest to ssak, zatem odczuwa tak samo tylko my jesteśmy histeryczni, hipochondryczni i skłonni do przesady dlatego pies wstaje po dwóch dobach i rzadko się skarży nawet jeśłi straszliwie cierpi a to my powinniśmy zadbać o to,żeby myśleć za niego i jego kategoriami, hemimastectomii nie dzieliłabym na trzy ale widac nie kochasz swojej suni skoro nie widzisz w tym metrowym cięciu together z usunięciem macicy, przecinaniem mięśni brzucha itp żadnej traumy. Uwierz mi, że narkoza nie bardziej obciąża organizm niż takie działania, nie wspomne już o szoku dla organizmu związanym ze stratą macicy zabyrzeniami w ukrwieniu po wycięciu płata mięcha szerokości mniej więcej 7-9 cmwraz z tkanką gruczołową długości metra plus węzły chłonne, plus skóra...szkoda gadać przyłóż to do siebie i wyobraź sobie odczucia z tym związane, to straszne, ludzie po usunięciu wyrostka , 10 cm wąskiej kiszki leżą martwym bykiem w szpitalu przez tydzień i chodzą zgięcia wpół z powodu bólu przeciętych mięśni na odcinku 5-7 cm a co zrobiliby gdyby musieli przeżyc coś takiego
  11. usuwać, usuwac guzek, prawo rybona powiada, że wszystko co nie jest tym czym powinno i nie tam gdzie powinno należy usuwać - guzy wszystkie również, chyba, że na końcu guza wielkiego jest malutki stwór, i nie da się już tego oddzielić , poza tym jedynym wyjątkiem patrz punkt pierwszy, usuwać usuwac
  12. trauma to jest olbrzymia, Nizołka kocham, bo jest kardiologiem niebiańskim ale chirurgią się nie zajmuje, jagielski ma rację co do meritum, bo w rzeczy samej sterylizacja powinna się odbywać niejako rownolegle z mastectomia ale nie za jednym razem, wyobraź sobie siebie w takim układzie, masz usunieta pierś, wycięli ci macicie z jajnikami poprzez nie laparoskopię a otwierając jame brzuszna na odcinku 35 cm i obudziłaś się z narkozy, nadal sadzisz , że to nie jest trauma razy dwa, mówiąc trauma nie mam na myśli urazu psychicznego ale dosłowne znaczenie słowa trauma - czyli uraz. Wsród nas też sa barbarzyńcy, jak wszędzie. Dobra, wziewna narkoza nie zrobi szkody
  13. aaaaa, to bałdzo, bałdzo żle! powiem Ci , że takich zabiegów jak mastetctomia i ovariohysterectomia w zasadzie nie powinno sie robic razem, bo to trochę tak , jak w warsztacie samochodowym full serwis, jest to bardzo duże obciążenie dla zwierzaka, długa narkoza, trauma x dwa, wedle sztuki powinno się najpierw jedno a potem drugie , ja w każdym razie tak robię, tak nauczył mnie mój ojciec i strasznie trzęsę się nad swoimi chirurgicznymi pacjentami a jeśłi chodzi o kasę, to często ze względu na podejrzenia włascicieli, że to dlatego taka decyzja, że za jednym zamachem jest taniej a tak to sobie nieźle zarobię biorę sporo mniej i zawczasu się umawiam, biznesmenem jestem kiepskim ale kocham swoja pracę, hehe
  14. czy dobrze rozumiem, ze sterylizowano Twoją psinę jednocześnie z mastectomią?
  15. ****amen****, zwykła aspiryna może po dwukrotnym nawet podaniu spowodowac krwotok i owrzodzenie przewodu pokarmowego psa, mesalin jest do bani ale nie przypisywałabym mu aż takich zasług, jemu konkretnie tzn temu specyfikowi, te cieczki co 4 miesiące to nic innego jak częste wzrosty poziomu estrogenów w organizmie Twojej suki Asher a to włąśnie one sa odpowiedzialne za wzrost i stymulacje nowotworów gruczołu mlekowego, myślę, że zawsze dobrze jest na coś zwalić przyczynę tego czy innego zjawiska i my weci tez to czasem robimy ale to estrogeny były powodem tych guzów ale jełśi traktowac podanie mesalinu jako jeszcze jeden dodatkowy pik estrogenowy, to można założyć, że i on sie przyczynił do takiego stanu , jak opisujesz, jest więc posrednio winny. Co do ropomacicz, to zgadzam się, że maja tendencję do nawracania ale niewiele osób podejmuje próby leczenia a zajście w ciążę ( według wykładowców z UWM w Olsztynie ) powoduje zminimalizowanie ewentualnych nawrotów, rzeczywiście odnosi się to do suk o dużej wartości, bo w przciwnym wypadku sterylizacja byłaby ze wszech miar wskazana. Ja zaczęłam się tym zajmować ze względu na koty rasowe, które zarówno ja sama mam ale i wiele moich koleżanek też a problem ropomacicz u rasowych kotek jest plagą wręcz, potem przełożyłam to na psy, mam 2 suki azjatki i buldożycę angielska hodowlaną dlatego dla mnie jest to problem ważny . poniekąd właśnie z obserwacji wzrostu wielu pokoleń dużych psów i problemów zdrowotnych takich stworzeń zrodziło się u mnie zainteresowanie zależnościami dojrzewania od hormonów, co przyczyniło się do powstania tak ożywionej i pouczającej dyskusji w tym watku
  16. żródła mówią, że sterylizacja przed ukończeniem 2 rokum życia zmniejsza a nie eliminuje ryzyko nowotworów sutka, niestety czasem a w medycynie dość często trzeba wybrać między mniejszym złem a większym, ryzyko nowotworów sutka zawsze istnieje, nawet jeżeli zrobi się to bardzo wcześnie, nie ma 100 % zależności w medycynie, poza tym nowotwory sutka sa częstym schorzeniem ale nie wszystkie są złośliwe. mając sukę nie mamy żadnej pewności, że ona wogóle będzie miała kiedykolwiek nowotwór sutka, tak jak w wypadku kobiet, choć profil hormonalny suki w jakis sposób predysponuje ją do takiego schorzenia, sterylizując ja wcześnie tylko i wyłącznie z powoduu chęci zapobieżenia niepewnemu a narażając na cały szereg innych , pewnych następstw według mnie nie jest dobre, to bardzo obszerne zagadnienie, nie mam nawet jak wyczerpująco albo choć zadowalająco wypisac się na ten temat ze względu na ograniczenia czaslowe, na zachodzie popularne jest kastrowanie zwierząt przed dojrzałością płciową z wielu względów - nie tylko niestety dodatnich, bo również dzięki zwiększonej chorowitości naszych podopiecznych zyskujemy my, weci stałe, pewne i długoletnie utrzymanie, nikt z was nie pomyślał o tym, że wiele badań właśnie przeprowadza się tak i po to,żeby opinia publiczna kupiła i propagowała jakiś określony model, za wieloma sprawami a w tym także za dobrostanem naszych braci mniejszych wielokrotnie stoją niewyobrażalnie wielkie pieniądze, które przesłaniają często zdrowy rozum
  17. będę i fotki ale DJ jest w domu a ja w pracy,zmieniamy siedzibę do 15 maja, od 1.05 mamy remont w nowym lokum, pracyjemy obie na pełnych obrotach az się mózg lasuje, stąd nie mam kiedy zrobic fajnych fotek, jak wracam jest ciemno. Dobrze zrozumiałaś, w zasadzie tak można powiedzieć, że działanie leku jest niebezpieczne w okolicy stosowania chyba, że się coś pokomplikuje ale wszsystkich możliwych komplikacji po tym zastrzyku nie będę tu opisywać, szczególnie,że nie mam piśmiennictwa do tego (ale świnia ze mnie, ale to nie jest złośliwa złośliwość, tylko taka przekorno rozprężeniowa:))
  18. kochana rtg wysłane, popatrzyłam na te jego stawy biodrowe, policzyłam prawy jest według mnie gorszy ale to nie ozancza, że powinien gorzej chodzić na prawą, czasem wręcz przeciwnie, ponieważ niestety wysłałam po 17.00 więc to wyjdzie z poczty dop jutro, jak się umówicie z janickim na konsultacje, jeśli wogóle, to mi dajcie znac, ja was wesprę, mam dzis urwanie głowy, więc porozpisuję sie dopiero we czwartek, kiedybędę sama w lecznicy cały dzień
  19. jeśli to do mnie pytanie to odpowiadam: te wczesnoporonne zastrzyki zaburzają w znacznej mierze grę hormonalną suni, powodują, że nie dochodzi do nidacji czyli zagnieżdżenia się zarodków poprzez zwiększenie udziału estrogenów a zmniejszenie progesteronu, którego wysoki poziom pomagałby w utrzymaniu ciąży - to w skrócie oznacza, że robi się straszne zawirowanie hormonalne w wyniku którego ropulchniona i przygotowana na zagnieżdżenie zarodków błona śluzowa macicy może odpowiedzieć stanem zapalnym a w zasadzie najpierw zwiększeniem wydzielniczości, narastającym stanem zapalnym, wysiękiem ropnym, po to podaje się antybiotyk osłonowo, żeby w razie czego nie dopuścić do namnożenia się w sptrzyjajacym środowisku bakterii i powstania ropomacicza, choć ropomacicze nie zawsze jest tła bakteryjnego ale mniejsza o to.Obecnie stosuje się do tego celu Mesalin, który ma zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników, dyskusyjna jest jego skuteczność, w zalecanych dawkach zdarza się i to nawet ni tak rzadko, że mimo podania dochodzi do rozwoju ciąży, kiedyś stosowano oestradiol ludzki i choć skutki uboczne teoretycznie były bardziej prawdopodobne, to i skuteczność moim zdaniem była wyższa. Nie powinno się mówić o konsekwencjach odległych tzw strącania ciąży, jeśli odbyło się to bez powikłań - w postaci zapalenia macicy lub rozwoju mimo wszystko ciąży . choć tak jak zwykle bywa z hormonami nie można wykluczyć choroby zakrzepowej itp. Jednym słowem zastosowanie tych srodków jest ryzykowne ale czasem jest nieodzowne , znacznie większe , moim zdaniem konsekwencje może mieć dla organizmu suki podawanie hormonów celem regulacji cyklu. To jest wszystko skrót , więc jeśli jest coś niejasnego pytaj
  20. czy dlatego go uśpili, że nie dałooby rady opanować zakazenia czy ze domkoo dla psa bez łapki by ni było?
  21. tak, owszem, napisałam ładna odpowiedź ale mi zjadło więc podsumuję: wszystkie przypadki kastracji rutynowej przeprowadzam u siebie w lecznicy na zwierzętach dojrzałych płciowo a to, że w przypadku dużych zwierząt tzn ras olbrzymich zalecam wstrzymanie się do momentu aż osiągna docelowe rozmiary dla danej rasy czyl przedziału wielkościowego czyli pomiedzy 18 a 24 miesiącem. Nie robię od tego odstępstw chyba, że są to specjalne okoliczności nie stanowiące tematu naszej dyskusji np wypadki z uszkodzeniem narządów płciowych, ropomacicza nie poddające się leczeniu, nowotwory . Nie wykonuję tych zabiegów na organizmach niedojrzałych płciowo i tyle, bo głęboko wierzę w sens tej teorii , nie robię też tego na żądanie właściciela. Myślę, że nie szkodzę tymi zacofanymi poglądami swoim pacjentom. za to leczę ropomacicza i to z dobrym skutkiem
  22. wręcz przeciwnie, studia sa po to, żeby zdobywać wuiedzę a nie umiejętności archiwistyczne lub księgowe, czy jak pytasz się swoejgo weta co jest psu idaz z nim kiedy np kaszle lub kicha to też od niego żadasz, żeby za diagnozą napisał Ci skąd to wziął? gdzie o tym przeczytał???. Spróbuj leczyć swoje zwierzę u kogoś, kto właśnie skończył przed chwila studiowanie. co z tego, że nabył teoretycznie wiedzę teoretyczną, skoro nie ma pojęcia jak to zastosować w praktyce. Właśnie między innymi na uczeniu się od innych mądrych ludzi polega również droga do doskonalenia zawodowego. bezkrytyczne odnoszenie się do słowa pisanego też jest złym kierunkiem, wiele badań i publikacji z nimi związanych oparte jest na komercji na potrzebach rynku dyktowanych przez między innymi koncerny farmaceutyczne co znie oznacza, że bałwochwalczo się należy do nich odnosić. Zresztą nie o to chodzi. Tobie chodzi o to, że nie zacytowałam Ci przypisów do tego co powiedziałam. Po tym co czytam od ciebie sądzę, że nawet słusznie niechcący mi to wyszło. Od przypisów sa Ci, którzy zajmują się profilem naukowym, pisza książki, publikacje, uczą, ja jestem praktykiem i tak naprawdę dla mnie, bo jak sądzę dla Ciebie niekoniecznie ważne jest to, czy moje diagnozy sa trafne ilu ludzi mi ufa, jaka mam opinię w środowisku, ile na przestrzeni powiedzmy roku miałam lub nie jakichś potknięć itp itd a to, czy na zawołanie cytuję książkę i strone na której to przeczytałam - to jest zbędna strata czasu, czasem, kiedy pracujesz 24 godziny na dobę cenniejsze jest , przynajmniej dla mnie jakieś wąłsne doświadczenie kogoś, kogo uważam za autorytet niż przeczytanie kolejnego artykułu w prasie fachowej, które nota bene czytuję często, bo do tego, co inni piszą trzeba mieć też odpowiedni stosunek. Nie zawsze, to co slicznie i barwnie fachowym językiem widnieje w jakimś magazynie jest kodeksem, wyrocznią, często nawet nie jest prawdziwe.tak jak np to, co przedstawiane jest w programach o lecznicach wet na Animal Planet - ludzie w to wierzą jak w obraz najświętszy a ile to ma wspólnego z dobrą praktyką? To co już zostało w pracach naukowych napisane też napisali ludzie, dlaczego żadasz ode mnie roli odtwórcy, czy od swego weta też wymagasz,żeby naśladował innych? a co jeśłi na podstawie jakich swoich własnych spostrzeżeń wymyśli nową metodę na wykonanie tego czy innego - czy wtedy twoim zdaniem jest niewiarygodny, bo nie zastosował metody juz przez kogoś opisanej? A jesłi do tego powie Ci, że on TAK sądzi i tyle to znaczy, że jest zły?. Myślę, że za wąsko na to spoglądasz. Ja się nie boję póki co o swoją wiedzę i doświadczenie ale pozwolisz, że żródeł wiedzy będę nadal szukać tam, gdzie się one znajdują i niekoniecznie w książce, bo spojrzenie na niektóre aspekty w medycynie zmienia się prawie tak jak interpretacja wydarzeń historycznych w podręcznikach dla szkół. Pozdrawaim serdecznie
  23. masz prawo mieć "swoje zdanie" i wcale mnie to nie dziwi, pracowałam w stanach zjedn jakiś czas i widziałam praktyczne późne skutki wczesnych kastracji i sterylizacji, nie przekonasz mnie, co do ich celowości in general, są tacy, którzy również uważaja, że grasica jest niepotrzebna, u ludzi tez wykonuje się zabiegi sterylizacji czemu pozostawia się jajniki, przecież po pierwszej miesiączce mozna dokonac ovariohysterectomii i kwita, mnie nie sa listy odniesień do czyichś tekstów potrzebne, znam mnóstwo ludzi z mojej profesji, którzy sa biegli w literaturze a nie umieją założyć cewnika suce, czy wkłuc się do żyły kotu. Dziewczyna, która założyła ten watek zwróciła się do mnie o moja opinię, dostała ja a sama zdecyduje co i jak dalej począć, tak myślę, będzie nejlepiej. pozostańmy zatem w pokoju przy swoich zdaniach.Serdecznie pozdrawiam :)
  24. hej, nie ma się co unosić, Asher ma w pewien sposób rację chcąc dowodów na poparcie tej teorii - to jest ściśle akademickie podejście, ja nie jestem , nie byłam i nie będę mam nadzieje lekarzem akademickim, mnie zawsze interesowała praktyka, dlatego nie kocham udzielac się w dziale Weterynaria, choć nie mam swoje praktyce tak strasznie wiele do zarzucenia, z wiekiem człowiek uczy się w kazdym zawodzie pokory i powściągliwości w osądach a w szczególności w poczynaniach. jestem wprawdzie chirurgiem ale uważam, że każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie a nad wszystko lubie teorię, że natura stworzyła organizmy z kompletnie wyposażone nie bez przyczyny i ingerencja nas ludzi w tę hoemostazę powinna odbywać się bez szablonów i schematów z zastosowaniem zasady wyboru najmniejszego możliwego zła.
  25. skąd wzięłyście tę grzybicę - z takim świądem? grzybica jest sama w sobie powikłaniem sądzę, że iwermektyna go uleczy błyskawicznie
×
×
  • Create New...