Jump to content
Dogomania

rybon36

Members
  • Posts

    1448
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rybon36

  1. Mosii, nie przejmuj się, psy szczekaja a karawana jedzie dalej jak mawia madre przysłowie, niektórzy ludzie lwią część swego zycia poświęcają na gnębieniu innych, tacy z zamiłownia powinni zostawać poborcami, pracowac w fiskusie lub jako komornicy - z zamiłowania powiadam, a leki pozstałe po Dragonie idealnie byłoby nieodpłatnie przekazać. Zawsze zastanawiam się po co szukać z uwielbieniem trzeciej dziury w d+++++, skąd się biora ludzie wiecznie ze wszystkiego niezadowoleni, zgorzkniali, czy to efekt nieudanego życia, ... sama nie wiem ale tacy są i staraja się za wszelka cene popsuć innym krew. Mosii, zrobiłaś słusznie, postapiłas humanitarnie i tego się trzymaj
  2. to oczywiście było do ARKI skierowane.
  3. Wdawanie się i to przy takiej akurat emocjonalno - merytorycznej okazji w debilne spory byłoby nie tylko zniżaniem się do poziomu targowicy ale i nieszanowaniem samego siebie. A co do gróźb karalnych, to może i dobrze, że sa KARALNE, bo akurat zachowałam sobie na pamiatkę priva od Ciebie, w którym straszysz mnie sądem dyscyplinarnym. Zajmij się lepiej czymś pożytecznym w miejsce demagogii i pustych sloganów mocno reklamowych, bo tu i teraz akurat nie jest miejsce na patetyczne manifesty do sumień, chyba , że poza wieloma talentami i umiejętnościami zajmujesz sie także głoszeniem katechezy. Żeby ukrócić lub uciąć ewentualne dalsze zaczepki bez sensu na tym kończę mój udział w tej dyspucie. Mosii nie staraj się wzbudzić w sobie albo dać wzbudzić jakichkolwiek wyrzutów sumienia, bo sprawy, o których tu mowa nie są w żadnej mierze fragmentaryczne i należy patrzeć na nie trójwymiarowo, co jak widać po niektórych jest znacznie trudniejsze bądź całkiem nieosiągalne. Trzymaj się dziewczyno mocno.
  4. a ja chcę taki plakacik!!!!!! poproszę uprzejmie!!!
  5. Mosii, jesteś dzielna dziewczynką, zrobiłaś to, co mogłaś najlepszego dla niego. A ty ARKO nie martw sie ani o moich ani o Beaty pacjentów, martw się natomiast o siebie, bo być może powinnaś. Nikomu z nas nie dane jest prawo do autorytatywnego , publicznego oceniania innych bez stosownego procesu i sądu. A Ty o ile mi wiadomo nie jesteś ani wetem ani sędzią więc nie wiesz na podstawie czego należy a na podstawie czego nie stawoiać diagnozy. To tyle. Mosii i ja jestem z Toba, nie raz lały mi się łzy , kiedy musiałm zrobić to, jednak czasem trzeba robić rzeczy trudne.
  6. eskadras, niestety z ubolewaniem wśród nas też są bandyci i niefrasobliwcy, to przwda ale Ci jak ich słusznie nazwałaś to wterynarze a chodzić należy tylko do lekarzy weterynarii, ci są odpowiedzialni za to, co robią i jak to robią. Odpowiedzialność zawodowa , pokora i bojaźń jest u lekarzy weterynarii wcale nie mniejsza nić lekarzy medycyny ludzkiej a jeśłi nie jest, powinni zmienic zawód na łatwiejszy
  7. Mosii, bądz stanowcza i zdecydowana nie ma sprawy Beatko, ja zawsze liczę na Ciebie a Ty na mnie możesz, ja srednio raz na dzień nie mam siły ale cóż tam, my inaczej na to patrzymy pewnie PRIMUM NON NOCERE jak głosi nasza zawodowa przysięga - PO PIERWSZE NIE SZKODZIĆ. Nauczmy się postrzegać zwierzęta jako istoty czujące i nie traktować ich li tylko wyłącznie przez pryzmat nas. To ulubiony model postępowania, zwierze chore a właściciel powiada, : ja nie mogę..... dla mnie.......mnie się wydaje.........on dla mnie i ze mną...... to jest odmienianie siebie przez przypadki a to nie o nas a o zwierzę chodzi własnie. Zdarza mi się uśpić psa, który całe swoje zycie przeżył ciężko a teraz mogłabym mu zapewnic wyłącznie schronisko, bo nie ma szansy na adopcję a wiem, że właściciel jest jego gorszym złem, usypiam, bo wiem, ze dla tego konkretnego zwierzaka to jest najlepsze wyjście, w przeciwnym razie będzie do końca swych dni gnił za kratami jakiegoś strasznego miejsca albo nieleczony, zaniedbany będzie tkwił tam , gdzie jest obecnie aż go litosierny właściciel przy pomocy drąga wyśle na tamten świat. Nauczmy się robić coś tylko i tak naprawdę dla zwierząt a nie dla siebie. My jesteśmy całkiem nieważni w tej materii.
  8. Mosii, nie podawaj mu żadnych leków na własną rękę, wezwij najbliższegoi weta, niech go spremedykuje, wtedy się uspokoi a potem zróbcie to wreszcie, bo czytam i cztam i włosy mi jeżą się na głowie. Złe działanie Bioxetinu, zły rimadyl, zle przeprowadzona kastracja, to sa bzdury . Kastracji nie można żle przeprowadzić jako takiej, można zakazić ranę, nie podwiązać naczynia ale nie można żle wykastrować, albo jaja się ucina albo zostawia na litość boską, bioxetin, bioxetinem się przecież herbaty nie słodzi, podaje się go tym, którzy maja odchylenia depresyjne, pies zaczął dostawać lek jak BYŁ JUŻ CHORY a nie dla kurażu, jak witaminy, rimadyl może wywoływać krwotoki tak jak z górą każdy NLPZ ale nie po jednorazowym podaniu, jest to lek działający jak APAP, Diclofenac, Ibuprom, przeciwzapalny, przeciwbólowy przeciwgorączkowy ale nie silny....Mosii, uśpij psa.
  9. miał byc robiony profil ogólny krwi plus hormony tarczycy, nie wiem co tam wet jeszcze wymyślił, zobaczymy co wyjdzie, czasem niektóre rodzaje dysfunkcji wątroby dają się poznać po uszkodzeniu centralnego układu nerwowego , tzw encefalopatie wątrobowe ale moim zdaniem inaczej to wygląda i nie u takiego młodego i zdrowego psa, według mnie nic niepokojącego badania nie wykażą
  10. guz mózgu zdarza się u owczarkowatych niezwykle rzadko, to nie jest rasa predysponowana, natomiast choroby psychiczne jak najbardziej z psychozą maniakalno depresyjną włącznie. Problem w tym, że to jest bardzo ciężkie do prowadzenia i nie daje żadnych gwarancji. popatrzcie, ja np mam warunki, mogę brać zwierzaki na tymczas, no może teraz, kiedy miałam szczeniusię parvo , to jakiś czas nie ale generalnie tak ale nigdy nie wzięłabym do siebie takiego psa, bo nie byłabym w stanie zagwarantować przede wszystkim innym wokól mnie bezpieczeństwa a do końca życia nie wybaczyłabym sobie, gdyby z powodu mojego nie do końca dobrze pojętego humanitaryzmu komuś stałaby się krzywda lub nieszczęście. To przykre ale jest faktem. Pomyślcie, że wielu psychicznie chorych ludzi poprostu zamyka się na oddziałach psychiatrycznych do końca ich dni i leczy ale nie pozwala się im korzystać z wolności a tych szczególnie niebezpiecznych trzyma się w całkowitej izolacji. W przypadku psa nie mamy takiej możliwości. Zresztą nikt dla sztuki nie zafundowałby mu odosobnienia ze względu na jego chorobę. Mówicie, że po to jest tomografia... hmm 500 zł, dla mnie to dużo, choć nie głoduję. Moim skromnym zdaniem raczej decyzje powinno się podjąć bez tego, krew owszem, niezbyt kosztowna, prawie wszystko można z niej wyczytać, przecież robi się nie tylko biochemię i morfologię ale całą masę pierwiastków, białka, cholesterol, większość chorób ma swoje typowe zmiany wobrazie krwi, porządne lab zrobi co trzeba, zresztą to nie moja bezpośrednio sprawa i rzeczywiście nie powinnam się wtrącać ale pomyślcie, zawsze kiedy jakaś bida siedzi w schronie , hoteliku czy jest chora jest tak trudno ostatnio o choćby złotówkę a tu 500 zł tylko po to żeby potwierdzić lub wykluczyć guz mózgu. jak chcecie ale.......
  11. dziewczyny a pomyślałyście ile to kosztuje? Ja przypadek kefirA konsultowała z wieloma treserami i specjalistami od psiej psychiki - wszyscy jednoznacznie mówili, że robienie czegokolwiek z tym psem mija sie z celem, bo tego, co go gryzie nie da się wytępić ani ululać, niektórzy proponowali terapie wstrząsowe, przełamanie na siłę - odmawiałam, w końcu zaufałam moim zdaniem najlepszej znawczyni tematu w Polsce Agnieszce Boczuli, ona szkoliła moje azjaty, gdybym do końca posłuchała, nie byłoby zgryzot. A co jeśłi kiedyś ten pies zagryzie , lub ciążo pogryzie np dziecko, co da robienie tomografii za kilkaset zł, jeśłi ma guz mózgu, to powinien być uśpiony, jest wokół nas tysiące bardzo potrzebujących, może nie tak ładnych jak ten ale miłych, kochanych zwierzaków, które należy ratować, wyciągać ze schronów, znajdować domy, one zasługują na pomoc i na pieniądze i na zainteresowanie, natomiast za wszelką cenee ratowanie tylającej bomby zegarowej, poradźcie się specjalistów, pomyślcie o tym, czy kt5oś weźmie to na swoją odpowiedzialność, chyba, że któraś z was, które się nim zajmowały, znaja i wiedzą o nim wszystko zdecyduje go wziąć do siebie, ja gotowa byłam z Kefirem się męczyć do końca, może Romenka go weźmie do siebie znowu, inaczej kiepsko to widzę, ryzyko jest zbyt duże. A zamykanie go w klatce do końca życia, żeby zminimalizować zagrożenia i podaqwanie mu jedzenia na łopacie nie wchodzi przecież w grę, pomyślcie, że takim pogryzionym, czy zagryzionym człowiekiem mógłby być ktoś wam bliski, wasze dziecko, albo wasz zwierzak ukochany
  12. miałam podobnego psa, akurat świetnie się składa, bo doddy była wtedy w początku lat 2000 w schronisku na paluchu, kiedy go wypatrzyliśmy i zabraliśmy, nazywał się Kefir miał 7 może 8 miesięcy, czekoladowe łaty, zwichrzona czupryna i rybie przezroczyste zielone oczy, to był demon, kochał tylko mnie choć nie przeszkodziło mu to w szale rzucić się na mnie i przegryźć mi pierś na wylot, kiedy szalał przez siatkę widząc facet a na parkingu parkującego samochód a ja szarpnęłam go za kolcxzatkę, bo o mało nie urwał mi ręki, na widok mojego męża cały czas biegał z pokulonym ogonem tam i spowrotem pod ścianą pokoju, a kiedy ten wchodził pies robiłpod siebie ze strachu, wył i warczał, choć mój mąż słynie z miłości do zwierząt i nigd nic mu nie zrobił, kastracja nic nie dała, bo był wnętrem a po otwarciu jamy brzusznej w poszukiwaniu jąder okzazało się, że ma tylko coś na kształt szczątkowej macicy i nic poza tym. On też przez pierwsze 2 czy 3 miesiące zachowywał się lepiej a potem się zaczęło. Uciekał, przeskakiwał każde ogrodzenie, akceptował tylko mnie,był straszny, nigdzie i nikomu nie można go było zostawić ani nigdzie z nim pojechać, atakował podstępnie , czaił się, albo z przodu uciekał a z tyłu z nienacka wbijał zęby i wyszarpywał z furią kawałek ciała. A ja nie umiałam się zdecydować, żeby go uśpić i teraz tego żaluję. Uciekał wiele razy, raz nawet na przeszło 2 miesące, kiedy zosatł zamknięty w kojcu u znajomych - kojcu z dachem, szczelnym, bo my musieliśmy wyjechać na 2 tyg za granicę, moja koleżanka o mało nie skończyła przez niego w wariatkowie, potem sam przyszedł i dał się złapać tylko mnie, później uciekał gryzą na oślep jeszcze 3 razy, nie można było otowrzyć drzwi od mieszkania, ostatni raz , kiedy ktoś zadzownił dfo drzwi kefir przeskoczył nad głową mojego męża, ugrzł faceta, który stał za drzwiami prawie w locie i runął po schodach w dół ... i nigdy już się nie odnalazł, choć prze prawie rok wydzwaniała do wszystkich mazowieckich schronisk, dawałam ogłoszenia, pies znany był z bardzo odległych wycieczek. To był dla mnie a bardziej przeze mnie bardzo kochany pies ale dla świata był niebezpieczny, całkowicie nieobliczalny, dla niego dorosły, dziecko, pies , suka nie miało znacvzenia. To, że takl skończył a nie został uśpiony było lekkomyślnością z mojej strony i zawsze będzie mi się to śniło, co mógł zrobić komuś zanim jego zabili.. , bo że nie żyje nie mam wątpliwości, inaczej wróciłby. Ni i zaoszczędziłabym mu cierpień, bo jakiekolwiek były jego dalsze losy , nawet ranny nie dałby podejść do siebie nikomu.
  13. no właśnie, z pw od Irmy dowiedziałam się,że ktoś pyta o kajtusia a ja nie miałam dostępu do netu prawie 3 tygodnie!!!!!
  14. nie denerwuj się, pomoc nadejdzie, niech się tylko przeniosę i usadowię
  15. chroba, dlaczego mój pan od rottka wziął już psa ze schronu nie konsultując tego ze mną, owszem, dobrze ze ze schronu ale dlaczego nie poczekał, ten byłby świetny, łzy ocieram czytając to tam na górze
  16. ale nie ma żadnej poniżej roku, prawda?
  17. :placz::placz::placz::shake::-( biedaczek,
  18. ufff, dobrze, że to nie suczka, bo byłabym rozdarta
  19. dlaczego mi to robisz??? kto to? zlituj się cioteczko kochana!!!!
  20. tak tak, dodaj obsrane poręcze od tarasowych foteli i suszącej się bieliźnie na suszarce, wydobyte z doniczek muszelki i kamyki, pety poza popielniczką - to zasługa Krakry( wrony), doły na traktach komunikacyjnych, że tir by się tam schował - to Rudenko i Puszkin, wykopane rośliny - to wszyscy, połamane krzewy i drzewka - to ci duzi, błoto na podłodze - to Ryju.... pozabijać , wypchac iprzed kominek
  21. hop maleńtasy, czy są kaieś nowe zdjęcia po marcu, ta Sisi jest słodziutka, taka lekko puszysta surykatka
  22. ja miałam całe rzuty a nie rzuciki i do tego zawsze jeśłi któreś było w domu a inne na tarasie, to zaczynały rzucać się na siebie jak idiotki, porysowały mi łapskami całą szybę, teraz się nie przedostają tylko te dwa półdiabla weneckie Puszkin i Ushi!!!
×
×
  • Create New...