Chrzan
Members-
Posts
128 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Chrzan
-
[quote name='Czarodziejka']Mój TZ wróci jutro w nocy, pogadam - jeżeli się zgodzi na warunki, że kojec i budę będzie miał zorganizowane i parę złotych co miesiąc i że to tylko tymczas, dopóki nie znajdziemy domu, to już dobrze. Chyba, że Chrzanik coś wykombinuje prędzej. Trochę się otrząsnę i wystawię Antosiowi aukcję z cegiełkami, może to zmniejszy jego dług.[/quote] Ja będę rozmawiać z mamą koło 15. moja mama zgodzi się, ale jak możesz porozmawiaj z TZ, bo u ciebie będzie miał lepiej :lol: , chociażby z tego względu, że u mamy to tylko działka na której ktoś będzie żeby psiak dostał leki, jedzenie, wodę i sobie troszkę pobiegał. To w sumie jakieś 2 godzinki dziennie, a u ciebie jednak troszkę większy kontakt z ludźmi.
-
Na ten kojec to chba dużo nie trzeba kasy. Siatka, słupki, kilka desek. Buda potrzebna, bo na łeb pędzie psu kapało :lol: , Najważniejsze domek, bo na jesieni problem będzie ogromny. Pies na zimę tam zostać nie będzie mógł, bo nam Antoś zamarznie. Kto pomorze kojec wybudować?? I chyba jakoś się trzeba złożyć, bo moja mamusia nie da rady sama finansowo (wczoraj próbowałam kase pożyczyć i ma pusto w portfeliku)
-
[quote name='supergoga']500 m od domu to nie kilometry. Na kojec może się jakoś złozymy, aby tylko Antek uniknął najgorszego losu.[/quote]] Jest to bardzo blisko, oprócz tego (przez nasze przepisy jeśli chodzi o psy bez smyczy) codziennie ktoś tam jest, bo moi rodzice mają podchalana, który wybiegać się musi (ta działka to chyba dla podchalana jest :lol: ). Martwi mnie tylko, czy nikt się nieprzyczepi, że pies w kojcu, natakich działkach, w sumie bez opieki... . Koło 15 będę jechała do mamy do pracy więc ja poproszę, mam nadzieję że się zgodzi :)
-
Asiuniaup dzwoniała do mnie i próbowała mnie przekonać na Antka :lol: . Spytam mamy czyby go na działkę nie wzieła. Z dzałką jest problem, bo moi rodzice dostali ją, jest ona cała w chwastach, nie ma tam ogrodzenia. Ale jakby kojec zbudować wysoki, albo z siatką na górze to psiak niewyskoczyłby. Oto czy moja mama się zgodzi niemartwiłabym się. Kochana kobieta jeśli chodzi o psy, zgadza się na wszystko. Działka jest 500 m od jej domu, z resztą ja jestem codziennie gdzieś niedaleko działki, wiec wchodzić i karmić psa mogę. Nie wiem tylko czy na takich ogródkach działkowych może być pies bez opieki. Tam nikt nienocuje, nawet domku nie ma, ale jak rodzice dostaną rozkaz, że mają być przynajmniej raz dziennie i psa wypuszczac to będą.
-
Do góry chłopcze :)
-
Jeśli chodzi o Azyl, to nie jest problemem utrzymanie psa, jako takie. Tutaj się pojawia problem, bo po "wakacyjnych porządkach" w domach nie ma miejsc chyba nigdzie w okolicach Warszawy. Niestety nikt się niepołasi na te pare zł w azylu jakimkolwiek. Dopiero po wakacjach znów będzie pełno ogłoszeń "przyjmę pieska". Tylko, że za rok będzie to samo. Ech to nie ma sensu
-
dzwoniłam dziś do tego znajomego i niestety on nie chce, nie może, ech sama nie wiem (coś mi się wydaję, że jego kobieta się nie zgadza). Uparł się na Dobermana i już, ale to też nie w tej chwili, dopiero koło września października, bo się przeprowadza do wiekszego mieszkania. Stwierdział, że dwa pokoje z kuchnią nie są miejscem dla dwóch psów, dwóch dorosłych osób (po 40) i dorastającego syna
-
ja tylko podnosze :lol:
-
Na ebay są 3 chrytatywne aukcje. Wystawiłam je na prośbę fundacji Emir
-
Na specjalną prośbę Przyjaciela koni, zajrzałam i wyganiam cię na samą góre:lol:
-
Znajomy teraz nie ma tragedii, ale kiedys pamietam, ze dla sie nie mial a psa nakarmil. wyprzedzajac inne pytania koles nie pije i nie cpa, on jest tylko leniwy :evil_lol:
-
A ja dzis bylam u mamy na ognisku imprezce i znalazlam domekale dla dobermana .... Juz nie poruszalam kopotow z Antkiem ale spytam sie o niego w najbilzszym czasie. Nie maja dobrych warunkow, bo mieszkaja w bloku, maja jeszcze jednego psa, malo kasy. Ale kasa dla psa sie znajdzie, a jak jeszcze pomozemy... :evil_lol:
-
Ja jakoś nie jestem za tym hotelikiem. Zauważcie jaki teraz ma dług Antek i pewnie w innym też tak będzie. Psiaka nikt nie chce, moja pomoc będzie bardzo skromna i to tez nie zawsze, a innym też może się coś odwidzieć, mogą się pojawić jakieś klopoty np z kasą. skoro Antek je normalną karmę i tylko leki bierze, to ja bym się zastanowiła nad jakimś lepszym schroniskiem i tą adopcja wirtualną (jej koszt w tym wypadku spada do góra 100 zl + leki, a hotel pewnie 300 +leki). Może na "innych" założyć wątek skierowany do wolontariuszy z okolic Warszawy, niech się postarają w jakimś prywatnym przytulisku ??? Ja niestety do rozmów z właścicielami schronisk, przytulisk nie za bardzo się nadaję :)
-
O ile sie orientuje to koszt duzego psa to ok 50-60 zl. To sa koszty utrzymania psa w schronisku na ich karmie, a tutaj trzeba specjalna, wiec wiecej i to duzo. Jednak i tak taniej niz hotel. Ja myslalam o tym zeby sie dogadac z normalnym schroniskiem, ze karme i leki kupimy i dowieziemy (tylko czy np moj maz mnie zawozil z tymi worami). Nie wiem ile kosztuje ta karma. Koszt w wypadku Antka pewnie kolo 300 zl. Za pytanie o finanse sie niegniewam (w koncu nie chcesz zebym sie publicznie rozliczala :lol: . Mysle, ze 50-100zl dalabym rade miesiecznie, ale z zaznaczeniem, ze moje psisko sie nierozchoruje (stary bidus i czasami do weta trzeba) na razie jest z nim ok wiec tyle moge zadeklarowac
-
Tylko na mnie nie krzyczcie Ostatnio znalazłam kotka małego i byłam z nim w takiej lecznicy... Umowa z urzędem miasta niestety obejmuję (przynajmniej w wypadku tej jednej lecznicy) jedną wizytę u weta i jest to tylko konsultacjai sterylizacja pod warunkiem, że się dostanie specjalny świstek z Urzędu Miasta z działu ochrony środowiska. Jak sie przemiłej pani zapytałam kto w takim razie ma zapłacić za leczenie kotka, to pani mi odpowiedziała, że ten kto przyniesie. Jeśli osoba wyrazi chęć zabrania kota (akurat z tym miałam doczynienia), to za następna wizytę, badania, leki płaci osoba co się kotem zajęła. Proszę jaka piękna pomoc bezdomnym zwierzętom i ludziom, którzy też się chociaż czasem chcą zaangażować
-
Hotel odpada moim zdaniem, bo sytuacja się powtorzy i psiak i tak wyląduje w schronisku (nie wszystkie hoteliki są cierpliwe dla dłużników). Ale tak sobie myślę, że może dogadać się z jakimś schroniskiem gdzie go nieuśpią, że weźmiemy go do adopcji wirtualnej. To chyba by dużo niekosztowało, a jak osoby udzielające się w tym wątku i chętne do pomocy zrzuciłyby się to dużo nie będzie potrzeba kasy miesięcznie
-
A nie ma jakiejś alternatywy ???. Jak nie Psi Anioł to tylko Paluch ?? Nie wiem jaka jest sytuacja w innych przytuliskach (jak są psiaki traktowane), ale może Józefów, Celestynów (nie wiem czy jeszcze istnieje), Anim (chyba tak się nazywa na ursynowie). Coś mi się wydaję, że na Paluchu niemógłby liczyć na dlugie życie
-
Co do Palucha chciałąbym wierzyć, że Antka leczyliby. Ale czy ktoś widział na paluch karmę RC
-
[quote name='dotka'][URL="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=115388917"]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=115388917[/URL] Antek na allegro,sluchajcie jesli Antek nie znajdzie domu to trafi na Paluch! Prosze jedzcie do Falenicy do Pani Agnieszki porozmawiajcie osobiscie.No nie mozna go tak zostawiac i czekac na cud,ktory sie nie zdarzy. Osoby ktore ratowaly Antka,obudzcie sie plisss.Jesli pies ma trafic na Paluch, to juz lepiej jakby zostal tam gdzie byl.[/quote] Azyl go nie weźmie, oni nie mają miejsc. Psy w domu u pani Agnieszki, w kojcach, luzem, u nich w biurze, w lecznicach w domach tymczasowych. Co do pomocy w leczeniu ona chyba się ogranicza do leków, operacji. Karma raczej nie wchodzi w gre, ale to tylko moje przypuszczenia.
-
Rozmawiałam z panią Agnieszką przez telefon i niestety nic to nie dało. Już jakiś czas temu "dobrzy ludzie" rozpoczęli wakacyjne porzadki i wyrzucanie "śmieci", ale to wszyscy wiemy. Fundacja ma pod swoja opieką ponad 200 psów, sytuacja finansowa nie jest wesoła. W Azylu będę w sobotę lub niedzielę, to ubłagam panią Agnieszkę chociaż o wzięcie Antka pod skrzydła fundacji ( nie chciałąm o tym mówić przez telefon). Może jak będzie zaznaczenie, że osoba która zajmnie się nim ( ale to tylko z Warszawy i bedzie to podparte papierkiem fundacji) będzie miała darmowe leczenie psa na Gagarina lub SGGW ?? Niestety jak słyszę słowo leczenie psa to od razu mi się to kajarzy z astronomicznymi kosztami i pewnie wielu ludziom również
-
O usypianiu psa też niesłyszałam, ale też nie bardzo mi się chce wierzyć, że wszystkie domki później znajdują. O psie policyjnym w schronisku też niesłyszałam. Z drugiej strony, psiak taki diść szybko kończy " karierę", są dosyć młode, mądre. Nie słyszałąm o usypianiu psów na emeryturze, aczkolwiek obiło mi sie o uszy włąśnie kilka lat temu, że psy po szkoleniu, ale nienadające się z jakiś względó do pracy (np boi się wybuchu petardy), jeśli domku nieznajdą mogą być uśpione. Ale pewna nie jestem,czy tak faktycznie było, jest. Czy media trafiły na pojedynczy przypadek i zrobiły szum. Prawdą za to jest, że niekażdy pies po pracy w policji nadaję sie do adopcji, więc może takie psiaki są usypiane
-
Oj mam nadzieję, że nieprzeceniacie moicvh możliwości, bo one są żadne. Jedyne chody jakie tam mam to to, że znam panią Agnieszkę, ponieważ brałam od nich jednego psa, a drugiego to pani Agnieszka sama do mnie zadzwoniła, że błąka się pies w którym napewno się zakocham. Ale tak naprawdę to rozmawiałam z tą kobietą tylko kilka razy, ja nie działam w tym Azylu, więc moje możliwości są mocno ograniczone. Jedyne co mogę zrobić to zadzwonić do niej, powiedzieć że staraliście się o zrefundowanie leczenia, że hotel już nie daje rady, dlug jest straszliwy. Pozdrawiam
-
W których schroniskach praktykuje sie spacery a w ktorych nie?
Chrzan replied to Franca81's topic in Schroniska
Mnie się pomysł bardzo podobał. Ale zastanowiło mnie to co pani Agnieszka, zrobiłaby gdyby nie chciało nam się zawracać głowy umową i poszlibyśmy. Uważam, że na takim spacerze powinien jednak być kogo pani Agnieszka zna. Podobało mi się też, że ona sprawdziła, czy my się tego psa nie boimy, musieliśmy sami wejść do jego boksu, dać mu jeść pić i zabrać na spacer. Szczerze mówiać jak zobaczyłam ile trwa u nich adopcja, to się okazało że to wyprawa na cały dzien... Ale to też bardzo dobrze -
W których schroniskach praktykuje sie spacery a w ktorych nie?
Chrzan replied to Franca81's topic in Schroniska
Ja mogę tylko napisać o Psim Aniele na Kosodrzewiny ( mam stamtąd psa). Jak z mężem pojechaliśmy obejrzeć sobie psiaka to pani Agnieszka nas prawie wyrzuciła na spacer z wybrańcem, żebyśmy zobaczyli czy z pieskiem (80kg) poradzomy sobie na spacerach. Żadnego wolontariusza z nami nie było. Ja się zakochałam w tym konkretnym psie z resztą mój mąż jak go zobaczył na żywo również, więc o innym mowy nie było :) -
Mnie się wydaję, że co ludzie by niezrobili, to jednak pewnych rzeczy przewidzieć się nie da. Ja osobiście teraz mam drugie psa z przeszłością nieznaną i narzekać nie mogę. Jesli pies wzięty przeze mnie zdemolowałby mieszkanie (nie ma znaczenia stary mlody), to jakoś bym przezyła. Jednak najgorsze jest to, że w warunkach schroniskowych nie da się pewnych rzeczy sprawdzić (np stosunek do dzieci, często również do kotów). Ja osbiście niewyobrażam sobie sytuacji abym musiała wybierać, z resztą w takich przypadkach moim zdaniem wybór jest niestety często jeden. Jeśli pies. którego mam np od miesiąca nadal niepotrafi dogadać się z moim kotem, psem (które mam od kilku lat) idę po poradę do specjalisty, ale czasami to nie pomaga. Niestety wtedy mam tak naprawdę dwa wyjścia. Albo na czas mojej nieobecności izoluję zwierzaki, albo oddaję spowrotem z adnatotacja z jakiego powodu. Troszeczkę inaczej przedstawia się sprawa, jeśli taki adoptowany psiak nieakceptuje małych dzieci. Oj wtedy niestety ale już nie widzę innej możliwości jak psa oddać spowrotem (oczywiście po konsultacji ze specjalistą). W tej chwili nie mam dzieci, więc może łatwiej mi takie rzeczy pisać, ale niezaryzykowałabym gdyby taki przypadek miał miejsce. Jestem w dość komfortowej sytuacji, bo mimo że dzieci nieposiadam, przez moje mieszkanie brzdące się przwijają więc możliwość sprawdzenia relacji mam. Z drugiej strony znam psiaki, które na dzień dobry dostawały etykietkę, że są agresywne, niestety tylko na podstawie ich wyglądu, czy wielkości.