-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Everything posted by AgaG
-
:) Piky zrobił duże postępy i chyba już całkowicie zapomniał o doświadczeniach schroniskowych. A Homer nie może nie zachwycać. To prawdziwy cud, że po tych wszystkich chorobach nie ma śladu, no a wygląda pięknie: waga w sam raz, futerko błyszczy, mina zadowolona - zwłaszcza gdy szykuje się długi spacer. Stopień zainteresowania światem to znakomita busola stanu starszych psów. Gdy owo zainteresowanie jest duże - a takie właśnie jest u Homera - to znakomity znak. Homer pomimo całkowitej zaćmy uwielbia buszowanie w trawie, poznawanie i robi to bez lęku.
-
Moja sunia chora na czerniaka dostawała przeciwbólowo caprodyl. lepiej się po tym czuła. Może zapytaj weta, warto spróbować i poobserwować reakcję. A przy obmacywaniu łapy Ergo reaguje w sposób świadczący o bólu? Czy też "szuka" dotyku, by mu łagodził świąd? Zazwyczaj jest tak, że w przypadku miejsc bolesnych pies unika w zdecydowany sposób dotykania go tam, a przy świądzie jest odwrotnie: nadstawia je. Poza tym rzadko kiedy świąd ma pies tylko w jednym miejscu. Zwykle jak ma z tym problem to bardziej uogólniony. . ps. co do psychicznego podłoża takiego lizania, to wiem od psiego dermatologa, że w przypadku jego występowania pies faktycznie interesuje się nadmiernie swoimi łapami, mamle je, wygryza. A Ergo jak rozumiem mamle tylko łapę, na której miał zabieg. Jakiś fragment nici chyba tam nie został? A cytologia była ostatnio z tej łapy robiona?
-
Sterydy zwykle łagodzą bardzo skutecznie świąd. Przynajmniej u moich psów zawsze pomagały. Ale też z drugiej strony czasem psy wybierają jakieś miejsce na ciele i uporczywie je liżą, choć niby nic tam nie ma. Mnie ta sytuacja z Ergo dosyć niepokoi. Niestety u jednego z moich psów, który lizał uporczywie miejsca na ciele, z czasem po paru dobrych miesiącach wyszedł czerniak złośliwy z przerzutami. Objawy wyglądały jak alergiczne bardzo długo, Dostawał leki na alergię, przeciwświądowe, w tym sterydy. zeskrobiny potwierdzały jedynie drobne nadkażenia bakteryjne wywołane lizaniem. Co do postępowania ze skórą, zastanawiam się jeszcze, czy nie pomógłby na tę łapę szampon specjalistyczny łagodzący świąd. Sprawdzę jeszcze nazwę,, ale moi weci zamawiali dla mojej suczki leniderm chyba. On przynosił dużą ulgę i regenerował skórę. ps. chodzi o ten szampon http://kalinowa.pl/produkt/leniderm-shampoo-250-ml-icf/
-
Całe szczęście, że tak się zachowuje. Nie wiem, czy to rzadkość u tej rasy czy nie. Znałam z widzenia tylko jednego psa tej rasy i niestety właściciel miał z nim ogromne problemy. Pies nawet wtedy gdy zobaczył innego psa z dużej odległości, z balkonu na 5 czy 6 piętrze, skąd chętnie wyglądał, chciał oszaleć ze złości, rzucał się, demolował ten balkon. Właściciel gdy wychodził z nim na spacer, to omijał szerokim łukiem wszystkie psy.
-
>>> BOGUŚ odszedł... MA JUŻ SWÓJ DOM - HOTELIK , W KTÓRYM JEST<<<
AgaG replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Sympatyczny ten Boguś. Szkoda, że zero telefonów :( -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
AgaG replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
Ale zazdroszczę tej zimnej Raby! - która zresztą pamiętam z wyjazdów z czasów dzieciństwa.:) My niestety nie mamy jak się ruszyć. Czasem w biegu coś poczytam o Twojej suni Olu, ale rzadko. :( Psy mi ogromnie chorowały i chorują. Zahira już nie ma :( a "nowy" nabytek spod sklepu ma sto lat i tak chore serce, że w ogóle nie możemy nigdzie wyjeżdzać, bo ma ciągle zagrożenie obrzękiem płuc. Nuria miała szczęście! :) Pozdrawiam Was . -
To fatalnie świadczy o schronisku. fatalnie. Schroniska, których kierownictwo myśli i coś robi, idą w kierunku maksymalnego zwiększenia liczby boksów pojedynczych. Zwlaszcza, że psy tzw. ras agresywnych coraz częściej są porzucane. Przypuszczam, że mnóstwo zagryzień musi być w tym schronie,, jest na pewno w takiej sytuacji. :(
-
Biedny kotek, ale się musiał wycierpieć... Dobrze, ze oczko już wyjęte
-
Kraków. Zahir - nowe życie u AgiG !!! Już za TM [']
AgaG replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Kopiuję kawałek mojego wpisu z 3 lipca z fb, z dnia, gdy pożegnałam Zahira, dla tych osób, których nie mam w znajomych na fb, a którzy kibicowali Zahirowi: Mój Ukochany Zahir nie żyje. Już od paru miesięcy z każdym dniem zadawała mu kolejny cios starość. Po kolei wszystko wysiadało: wątroba nerki, kręgosłup. Przed śmiercią ważył tylko 23 kilo, a był jeszcze parę miesięcy temu takim grubasem. Od chwili, gdy zabrałam go z ulicy w Kiecach minęło ponad 10 lat, Wtedy był przestraszonym, ale bardzo szybko gotowym do pójścia za kimś psem. Nie zapomnę tego, że gdy podnosiłyśmy go do samochodu razem z koleżanką bo bał się wejść, to nawet nie mruknął. a całą drogę na trasie Kielce-Kraków spędził no powiedzmy na moich kolanach, o ile na kolanach może siedzieć taki olbrzym. Przez te dziesięć lat cierpliwie przyjmował do domu kolejne moje psie staruszki nigdy nie robiąc im najmniejszej krzywdy. Dobry, łagodny pies... Kochający, wierny. -
Gdybym wiedziała, że mój Piky nie zagrozi kotu, to bym go wzięła na bdt, bo reszta psów absolutnie kotu nie zagrozi, gdyz albo nie widzą albo są tak spokojne i wolniutkie, że nie pogonią za kotem,Ale jest jeszcze Piky, niby też staruszek, ale całkiem żwawy i niestety po ponad 5 latach schronu nie przeszła mu nerwowość do końca, choć jest coraz lepiej.