-
Posts
478 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MonikaSz
-
O widzę, że jesteście z Gdyni ! Mam nadzieję, że brat też z Trójmiasta :) Ja mam terwiczkę z czeskiej hodowli - w sumie na swojego szczeniaka czekałam 2 lata, ale warto było :p W miarę możliwości i posiadanej wiedzy może choć trochę Wam pomogę. Przede wszystkim zdrowie i eksterier to nie wszystko - bardzo ważny jest charakter. Zapraszam na wspólny spacer - najlepiej w tygodniu po południu, bo najbliższe weekendy mamy nieźle zawalone - rozjazdy, rodzinne spotkania, zlot itp. Proponuję zgadać się na priv-a. Co Ty na to ? [I][SIZE=1]P.S. A moje suczysko popularnie jest zwane Yagusią :cool3:[/SIZE][/I]
-
[quote name='AM']A jak argumentowała to odradzanie?[/quote] Nerki są naturalnym filtrem, który usuwa zbędne przemiany materii jak. np. mocznik, kreatynina ... Przede wszystkim wg niej na minus jest mocznik. Jak się wygotuje nerki zmieniając wodę, to po prostu naturalnie się go usunie i wtedy można podać psu. To był główny argument. A ponieważ zagotowane nerki przy okazji tracą inne naturalne wartości, to dlatego odradzała. Co do kości, to nie jest przeciwniczką - oczywiście nie powinno się podawać psu samych kości ;)
-
Hmm ... a mnie bardzo zastanowił harmonogram szkolenia p.t. "Hodowca psów rasowych", a w szczególności punkty: - Prowadzenie hodowli – podstawy ekonomiczne, organizacja, reklama i marketing - Rozmowa z klientem - podstawy komunikacji Trochę mi to trąci sprzedażą marnej jakości "produktów" za spore pieniądze (przepraszam za dosadne określenie i mój sarkazm) ... Niektórzy uważają, że strategia, reklama, to podstawa handlu i zysku :angryy: Poza tym po wejściu na stronę Europejskiego Studium Psychologii Zwierząt wystarczy doczytać, że założyciele tej szkoły nie mają w tej chwili nic wspólnego z ZKWP. Także jeśli chodzi o mnie i o pytanie zadane w temacie, to ja bym się nie zdecydowała.
-
Spotkałam ostatnio swoją wetkę i odradziła mi karmienie psa surowymi nerkami. Powiedziała, że jeśli chcę to owszem mogę, ale powinny być co najmniej 2x wygotowane - łącznie z wymianą wody w międzyczasie. Także chyba zrezygnuję z podawania psu nerek :-?
-
[B][URL="http://www.dogomania.pl/forum/member.php?u=6786"][/URL]aeniolek [/B]- jeśli zdecydujecie się na Orłowo, to mała 2 rady: 1 - nie wpuszczajcie psa do rzeczki (Kacza), bo co prawda jej stan sanitarny jest nie najgorszy, ale wrażliwsze psy czasem łapią uczulenia po wyjściu z niej, 2 - nie zapominajcie, żeby z psem nie iść na Klif Orłowski, bo to rezerwat z zakazem wstępu z psami - SM kasuje jak kogoś dorwie. [quote name='Goldenmanka']to co poradzi mi ktoś ?? może być pomorze najlepiej żeby była jeszcze plaża gdzie można puszczać psy. żeby było jeszcze mało ludzi i wmiarę tanio :p i dobry dojazd do Sopotu na wystawę :P[/quote] [B]Goldenmanka [/B]- jako dawna mieszkanka Sopotu sugerowałabym albo Gdynię albo Gdańsk, choć jeśli macie w planach wystawę, to sugeruję Gdańsk Jelitkowo - blisko plaża i nadmorski park. Jest tam pole namiotowe z domkami campingowymi i sporo prywatnych kwater - zawsze warto podpytać jak daleko jest do hipodromu - spokojnie na piechotkę można dojść. Niestety nie mam namiarów. W Sopocie od tego roku od 1 marca jest zakaz wstępu na plażę z psami - niektórzy nie przestrzegają tego przepisu, ale można zapłacić słono. Kiedyś była prowadzona walka z urzędnikami o wydzielenie części plaży dla psiarzy, powieszenie pojemników itp. - niestety bezskutecznie ... Sopot posiada rygorystyczne przepisy - psy tylko na smyczy i w kagańcu. Co prawda jak pies jest na smyczy to nie zdarzyło mi się, bym miała problemy, ale nigdy nie wiadomo na jakiego służbistę trafisz. Acha - są też duże kary za niesprzątnięcie po pupilu. Oczywiście mało kto przestrzega przepisów, ale znajoma już płaciła 200 zł za ON-kę, gdy wracała z wieczornego spaceru i na ostatnim odcinku puściła ją do domu luzem. Na niewiele się zdało tłumaczenie, że pies posłuszny, po szkoleniu itp. Nawet się odwoływała od mandatu - bez szans ... Ja też już byłam parę razy pouczona przez SM, że pies nie ma prawa być luzem ...
-
Mam pytanie czy ktoś może podać mi link do strony, na której jest dokładnie napisane, które psy należą do grupy zaganiającej ? Zawsze wydawało mi się, że owczarki belgijskie są psami pasterskimi, a we Wrocławiu PIP podobno nie obejmuje belgów.
-
[quote name='Cathedral']PKPR miałoby duże szanse na sukces, gdyby było organizacją elitarną, taką, do której wszyscy chcą przynależeć, ale nie wszyscy mogą - zrzeszającą najlepszych hodowców, reprezentujących najwyższe standardy. [/quote] Myślę, że swoją szansę sukcesu stracili ... Chociaż elitę już mają :angryy: Założenia może i mieli dobre, ale zwyciężyła mentalność typowego Polaka - ani nie podciągnęli poprzeczki w hodowli owczarków belgijskich jeśli chodzi o wymogi hodowlane ani uczciwie nie informują każdego chętnego na szczeniaka o rodowodach wydawanych przez swoją organizację. ZKWP też nie jest ideałem (na pewno nie wszyscy hodowcy), ale z dwojga złego zdecydowanie wolę organizację z wieloletnim doświadczeniem niż - raczkująca, która i tak w większości bazuje na rodowodach tych pierwszych. Miałam się nie odzywać, ale nie mogę ... Gdybym nie miała zaufanych znajomych kynologów pewnie dałabym się skusić na wspaniałe rodowody PKPR-u. Jak się wejdzie na oficjalną stronę - wszystko wygląda profesjonalnie i robi spore wrażenie. Stowarzyszenie jest prawnie zarejestrowane, więc niby ok, ale potem okazuje się, że potencjalny człowiek nawet nie spodziewa się, że kupując szczeniaka z tej organizacji nie będzie mógł uczestniczyć w wystawach ZKWP. Godelaine podała jeden z przykładów, ja mogę podać kolejny. Ostatnio skontaktowała się mail-owo ze mną jedna z pań - miała problem ze swoim tervuerenem (nie będę pisała ani skąd, ani z jakiego miasta, by nie było nieporozumień) - powymieniałyśmy korespondencję między sobą. No i pani jak usłyszała, że się wybieramy na międzynarodówkę ZKWP do miasta X, to się ucieszyła i poprosiła mnie bym pomogła jej wystawić psa, bo nigdy tego nie robiła. Cóż - delikatnie napisałam, że niestety ale to jest niemożliwe, bo jej piesek należy do innej organizacji. Pani była bardzo zawiedziona, bo na 100% była pewna że kupiła psa z ZKWP i chciała go przynajmniej raz wystawić. Napisała mi później tylko, że prawdopodobnie wysterylizuje swojego pupila, bo przecież go nie odda skoro wszyscy domownicy go pokochali. Niestety po tym liście kontakt się urwał ... Drugi przykład, który mnie bardzo boli, to fakt, że w jednej hodowli PKPR-u jest śliczna suczka - nota bene kupiona od hodowczyni, od której mam swoje suczysko. Napiszę tylko tyle - przy pierwszej cieczce suka była kryta już pod szyldem PKPR, a ma zrobionego Młodzieżowego Championa ZKWP :( W grudniu skończyła 4 lata, na świat na pewno wydała szczeniaki z 3 miotów. Czy miotów było więcej - nie wiem, bo hodowcy nie umieszczają wszystkich informacji ... Ale łatwo można policzyć - co rok szczeniaki ... Wiem - zdarza się to i w ZKWP, ale ponieważ są to owczarki belgijskie, tym bardziej mnie to boli ...
-
Dzięki - przeważnie część dostaje surowizny, a część - gotowałam. Jak ma iść do mrożenia, to będę wrzucała tak jak radzisz na wrzątek i krótko zaparzała. Płucka dostaje czasami, ale tylko wołowe, bo na inne nie trafiłam. W sumie nie mam problemu z karmieniem - pierwszy raz coś jej nie smakowało - wsuwa praktycznie rzecz biorąc wszystko co jej dam - nawet starte surowe buraki :p
-
No to teraz jestem w kropce, bo gotowane nerki królicze wsuwa jak głupia :crazyeye: To drugie gotowanie, to w rzeczywistości było tylko zagotowanie z surowymi warzywkami i wcześniej ugotowanym ryżem. Czyli w ten sposób przygotowane ma średnią wartość ? Pytam, bo to pierwszy pies, dla którego sama gotuję - poprzednie jadły głównie suche żarełko. Każda uwaga co do przyrządzania podrobów jest dla mnie na wagę złota. Generalnie z podrobów serwuję suczysku serducha albo żołądki (kurze, indycze, wołowe, cielęce, teraz także królicze), jeśli wątróbkę to tylko w minimalnej ilości i to raczej w formie wyprażonej na nagródki. Do innych rarytasów niestety nie mam dostępu.
-
Rewa jest zdecydowanie przyjemniejsza od Orłowa - oczywiście jeśli preferujesz spokój i więcej miejsc spacerowych przyjaznych psom. Ceny noclegów wydaje mi się, że też powinny być niższe. Co do dojazdu do Babich Dołów - nie wiem czym będziecie podróżowali, ale jeśli autobusem (na tej stronie jest świetna wyszukiwarka optymalnych połączeń [URL="http://www.zkmgdynia.pl/"]http://www.zkmgdynia.pl/[/URL] ), to niezależnie czy będziecie spali w Orłowie czy w Rewie to zawsze jest co najmniej jedna przesiadka.
-
[B]Basiu [/B]- dzięki. Staram się za każdym razem dawać psu coś innego - raz surowe, raz gotowane. Przeważnie przygotowany gar żarcia porcjuję, wrzucam w pojemniki, mrożę, potem wyciągam i gotowe do konsumpcji :) Tylko jak tak dalej pójdzie, to nic więcej mi się nie zmieści poza psim żarciem :lol: I mała poprawka - dziś kupiłam nerki królicze w Tesco - okazało się przy kasie, że jednak 4,99 zł za 2 kg. Surowych nie odważyłam się dać - zresztą sukę pierwszy raz lekko odrzuciło. Zobaczymy co będzie jutro jak dostanie gotowane. Pierwszą zagotowaną wodę wylałam (zapach średni, ale myślałam, że będzie gorzej), nerki przepłukałam, zagotowałam, a na koniec dorzuciłam warzywka i ryż.
-
[quote name='coztego']ALe wiesz jak nerki "pachną" podczas gotowania? :razz:[/quote] No właśnie częściowo z tego powodu miałam wątpliwości ... Ostatnio znajomi powiedzieli bym wypatrywała w Tesco lub Auchan-ie zamrożonych podrobów króliczych - oni kupują serca albo żołądki. Trafiłam na nerki i nie wiedziałam czy kupić czy nie, a że miałam inne "rarytasy" w domu to wolałam się podpytać. Podroby królicze schodzą praktycznie "na pniu". Wychodzi ok. 5 zł za 1kg - paczki są 2-kilogramowe. A króliczki to ładne czyste mięsko :cool1:
-
[FONT=Times New Roman][FONT=Arial]Mam pytanko – nie wiedziałam gdzie wrzucić: co powiecie na nerki królicze ? Warto podawać psu, czy lepiej sobie odpuścić ? Od jakiegoś czasu próbuję „załapać” się na serca i żołądki królicze (jest na nie sporo amatorów), ale ostatnio były tylko nerki królicze i miałam problem czy kupić czy nie :Help_2: [/FONT] [/FONT]
-
Pudelek podobał mi się, szczególnie jak mu podskakiwały uszka jak dreptał dzielnie koło pańci. Kręciłam się z rudą belgijką i aparatem koło schodów, gdzie chyba siedziałaś :cool3: Przez moment zastanawiałam się czy wrzucić zdjęcia na serwer, bo są tak cienkiej jakości, ale ostatecznie stwierdziłam, że gdybym startowała ze swoim psem i gdyby ktoś mnie sfotografował, to chciałabym mieć chociaż zdjęcia najgorszej jakości :p
-
Gratulacje dla wszystkich, którzy mieli możliwość uczestniczenia w zawodach:multi: Fox-owi i jego panu szczerze współczujemy - naprawdę pięknie się prezentowaliście, ale widać serce nie sługa ... Przepraszam, że dopiero teraz, ale wreszcie wrzuciłam na tymczasowy serwer w oryginalnej wielkości i bez obróbki zdjęcia z zawodów (będą dostępne przez najbliższe 2 tygodnie - potem znikną). Część z nich Kiara zamieściła na psach sportowych, ale gdyby ktoś chciał sobie ściągnąć inne, to zapraszam, choć uprzedzam, że ich jakość budzi zastrzeżenia :( zdjęcia: [url]http://www.voila.pl/i2gmn/[/url]
-
Okolice Chałup też są bardzo sympatyczne - polecam szczególnie camping nr 5 - dosyć kameralnie. Generalnie Półwysep Helski jest dosyć przyjazny dla psiarzy - oczywiście trzeba pamiętać o sprzątaniu po naszych pupilach. Dużym plusem jest mozliwość wyboru i skorzystania albo z plaży nad otwartym morzem albo nad cieplutką Zatoką Pucką :cool1: Jastrzębia Góra jest bardzo tłoczna w sezonie - lepsza Karwia albo Dębki (niestety nie znam tamtych campingów). W Pucku raczej nie będziecie zbyt wiele się kąpali, bo miasteczko leży od strony Zatoki Puckiej, która jest bardzo płytka. Odradzam trójmiejskie campingi - oczywiście jeśli zależy Wam na spacerach po plaży. Generalnie jest zakaz wchodzenia na plażę z psami - wiele osób spaceruje, ale można też słono zapłacić jak się trafi na Straż Miejską :angryy:
-
[quote name='Daisunia']Monika przywrocila mi wiarę w siebie :lol: być może wystawie daisy ale wszystko stoi pod wielkim znakiem zapytania ;)[/quote] Grunt to nie tracić wiary - zobaczysz jeszcze wszystko się ułoży. To za Daisy - więrzę, że jednak pojawicie się na wystawie :thumbs:
-
[quote name='Daisunia']przykro mi bardzo ale ja będę tylko poogladać , będe bez psa - z aparatem w obydwa dni Pozdr.[/quote] No coś Ty :crazyeye: Wycofujesz się ? Przecież to miał być Wasz debiut - o ile trafimy do Szczecina, to miałabyś kibiców nie tylko w nas :razz: Do wystawy jeszcze trochę i mam nadzieję, że jednak zmienisz zdanie.
-
Z tym pokazywaniem od frontu, to nie masz się co przejmować - na naszym ringu po prostu sędzia miał duzy dylemat, który z 2 szczeniaków jest lepszy. Dopiero oceniając maski sędzia zdecydował kto ląduje na drugim miejscu - u tervuerena jest czarna maska, która musi pokrywać charakterystyczne dla tej rasy punkty. Niestety był to nasz debiut i pańcia za bardzo nie wiedziała jak wystawia się belga i trochę miotała się przerażona po ringu :lol: Na pewno na ringu starałabym się zachować przyzwoitą odległość - zawsze osobę za Tobą można poprosić o to samo. Nigdy nie przewidzisz, czy ta za Tobą nie dziabnie Twojej w dupsko. Kiedyś więcej obserwowałam zarówno haszczaki jak i malamuty na ringu, no i niestety w porównaniu malamutów kiedyś kolega stracił zwycięstwo, bo suka dostała w tyłek od biegnącej za nią. Psica później nosiła nisko ogonek i co chwilę zerkała do tyłu. Jedynie dziwię się, że za takie zachowanie tamta dostała jeszcze zwycięstwo rasy :angryy:
-
Myśmy na razie zaliczyli tylko 2 wystawy, ale powiem Ci szczerze, że stres to jest :nerwy: Szczególnie na początku, ale na szczęście w naszej rasie jest dosyć rozrywkowe i pomocne w każdym względzie towarzystwo (i niech tak zostanie jak najdłużej !) - pomagali i uspokajali nas ile wlezie. W ogóle bawiliśmy się świetnie. Za drugim razem - na klubówce robiliśmy już za starych wyżeraczy ;) Pierw mieliśmy stresa jak się ubrać, potem gdzie przykleić naklejkę, potem czy pies nie wywinie nam jakiegoś nieoczekiwanego numeru i np. nie zacisnie paszczy i nie będziemy mogli pokazać zębów :razz: Za pierwszym razem była mała walka ze szczeniakiem, który za wszelką cenę starał się dogonić poprzedniczkę, z którą się wcześniej bawiła :lol: Numerki są przydzielane alfabetycznie, a ponieważ moje suczysko jest na Y, więc przeważnie idziemy na końcu. Do drugiej wystawy po zabawie poćwiczyliśmy poza ringiem wspólne bieganie i suka numeru nie powieliła. Tylko, że szczeniakom sporo się wybacza :cool1: Co do samego sędziowania, to nie ma się co stresować, bo po kolei sędzia lub asystent będzie mówił co masz zrobić. Albo pierw biegają wszyscy w kółeczku albo pierw jest sprawdzanie ząbali i każdy pies jest oglądany osobno albo pierw wszyscy stoją (przeważnie bokiem do sędziego). Potem np. każą biegać po kolei tak by z każdej strony móc ocenić ruch psa. Nam kazano jeszcze suczyska ustawić obok siebie od frontu - oceniali maski na pyskach. Wszystko zależy od sędziego. Wielu bardzo zwraca uwagę na to, by podczas oceniania pies nam nie podskakiwał, dlatego warto przynajmniej parę razy przećwiczyć spokojny kłusik - najlepiej za innym psem, byś później nie miała tego stresu co ja :evil_lol: [I]Ja ciągle mam nadzieję, że dotrę do Szczecina ...[/I]
-
Co do rybek, to lekko je podgotowuję lub przynajmniej zaparzam na chwilę - czemu ? Szczerze mówiąc nie wiem - jakoś zakodowałam sobie, że jak pies będzie jadł surowe ryby, to mi później nad jeziorem zacznie węszyć za rarytasami ;) Przeważnie kupuję szprotki, więc odpada problem z obieraniem ości - gotuję je w całości razem z ryżem i warzywami. Niestety coraz częściej to rarytas, szczególnie że kosztuje 2 zł za kg, a wędzone sprzedawane są już co najmniej za 8 zł, więc od razu surowizna idzie na przerób :cool3: Nie mam dostępu do świeżych słodkowodnych ryb, natomiast jak kupuję w całości śledzie, to niestety ale w miarę mozliwości je filetuję, kroję w większe kawałki i zaparzam wrzątkiem. Z pozostałych części, tzn. łby, płetwy i to co zostanie po filetowaniu - gotuję wywar rybny, potem odcedzam i na tym gotuję ryż. Dorzucam trochę warzyw, pokrojoną rybkę i żarełko gotowe ! Przeważnie kupuję więcej i mrożę - niestety nie za wiele, bo zamrażarka jest za mała :lol: Kiedyś w rybnym kobieta była tak miła, że zmieliła mi ryby w całości w maszynce, ale dostała opr od kierowniczki, że w ten sposób tępi maszynkę - także radzę sobie inaczej :cool1:
-
He he - pamiętam jak parę lat temu na ringu haszczaków w Sopocie nastąpił moment konsternacji, bo naklejka zmieniła miejsce z nogawki na sierściucha :evil_lol: Zaaferowany właściciel nic nie widział, a asystent wypatrywał numerka, który był z przeciwnej strony psiaka :lol:
-
[quote name='Daisunia']ok a jeśli NP. mialabym numer 123 a ktoś tam 124 itd. to ja wychodze pierwsza ?[/quote] Możecie wejść nawet razem - grunt, żebyś się później w kolejności ustawiła :) No i żebyś tak umieściła numerek, by był widoczny dla sędziego i dla asystenta :razz:
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
MonikaSz replied to a topic in Airedale terrier
Witam wszystkich serdecznie. Pierwszy raz podczytuję ten wątek i sympatyczną atmosferkę znajduję :) I temat, który mnie drażni ... [quote name='Flaire']Qrcze, ludzie, psy tak blisko... Nie wróży to dobrze. One powinny się bać.[/quote] Niestety one się nie boją i to od dobrych paru lat - nie jest to bynajmniej kwestia mrozów i długiej jak na Pomorze zimy :shake: Wielu wyrzuca suchy chleb przez okno. Nie skutkują apele o niedokarmianiu dzików - w zeszłym roku widziałam jak matka dała kilkuletniemu dziecku herbatniki, by poszedł nakarmić warchlaki - obok stała locha ... W każdej chwili mogła się odwrócić. Podeszłam, poprosiłam by tak nie robiła, no to dowiedziałam się jaka jestem wścibska i zabraniam dziecku kontaktu ze zwierzętami :angryy: Już parę razy całe stada były odławiane i wywożone poza nasze lasy (mam znajomego leśniczego). Wywieźli je w okolice Kaszub - wróciły. Wywieźli je w Bory Tucholskie - wróciły. Wywieźli w Puszczę Piską - jeszcze nie wróciły, ale sądząc po niesamowitym instynkcie pewnie powrócą ... Dziki praktycznie rzecz biorąc można spotkać na większości naszych osiedli, które są umiejscowione zaraz przy lesie. Nie raz można się wystraszyć, bo np. stadko smacznie sobie śpi na parkingu między samochodami albo spokojnie żeruje - jak na zdjęciach Gosi. Można powiedzieć, że [I]mają się dobrze jak u Pana Boga za piecem[/I] - niestety to my poprzecinaliśmy lasy osiedlami i to my dokarmiamy je nie zdając sobie sprawy, że to tak naprawdę dzikie zwierzęta ... -
Co powinnam otrzymać przy odbieraniu szczeniaczka od hodowcy
MonikaSz replied to Frosh's topic in Zakup psa rasowego
W zeszłym roku z Czech odbierałam szczeniaka, które było: wytatuażowane (w uchu), 2 x zaszczepione, 3 x odrobaczone, wysprayowane przeciw "obcym" Frontlinem, z przebadanymi oczkami (nie jest to wymóg, ale certyfikat mamy). Wyprawka szczeniaka, którą otrzymałam to: - certyfikat pochodzenia (rodowód eksportowy został dosłany 2 miesiące później), - paszport - czyli tak naprawdę książeczkę zdrowia, - 3 kg karmy - starczyło na ok. miesiąc, - 2 puszki z mokrą karmą, - przeróżne smakołyki: flipsy z tranem z rekina (dla maluchów), pałeczki do gryzienia, wapniowane kości, ciasteczka z witaminami, - wyprawkę dla szczeniąt od eukanuby, - 2 miski - plastikowa i metalowa, - smycz i obroża na zatrzask (bardzo wygodna przy takim maluchu), - zabawki: kauczukowa parówka ze sznurkami (była wzięta z legowiska), piłka i kość gumowa, sznurek do gryzienia, - CD ze wszystkimi informacjami po angielsku i po czesku na temat: hodowli, standardu rasy, żywienia oraz ze zdjęciami zrobionymi od urodzenia do 8 tygodnia oraz ze zdjęciami wszystkich przodków, - minipublikację ze wszystkimi szczegółami dotyczącymi rodowodu, zasad żywienia (dokładnie jaka ilość karmy, ile razy dziennie, czego nie dawać szczeniakowi), z podanymi terminami: szczepienia, odrobaczenia, odpchlenia itp. No i obowiązkowo była umowa kupna-sprzedaży zawierająca m.in. gwarancję, że jeśli pies będzie posiadał wadę dyskwalifikujacą lub będzie miał okropny charakter, to dostanę za darmo jeszcze jednego - zdrowego. Z hodowcą jesteśmy cały czas w kontakcie - praktycznie co miesiąc wymieniamy się zdjęciami i informacjami m.in. na temat zdrowia, przybierania na wadze, zachowania w poszczególnych okresach życia, postępów szkoleniowych. Mamy też informację co się dzieje z pozostałym rodzeństwem - co prawda szczątkową, ale mamy. Jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na prowadzenie hodowli, to chciałabym zachować podobny standard, ale to długa droga zanim się zdecyduję. Zresztą wygląd to nie wszystko - najważniejszy jest charakter i zdrowie. Jeśli budzą zastrzeżenia, to zdecydowanie jestem za rezygnacją z rozmnażania, nawet jeśli suka jest super eksterierowa.