Jump to content
Dogomania

miniaga

Members
  • Posts

    2823
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by miniaga

  1. [quote name='sugarr']:shake: Tragiczny odcinek. Od dawna już nie oglądam Victorii, bo mnie zwyczajnie zaczęło to nudzić, ale jak zobaczyłam że mowa o jakimś trudniejszym przypadku to obejrzałam... Tragedia. "Sammy bardzo się uspokoił" i piękne zakończenie... Nie widziałam osobiście ani jednego momentu w całym odcinku, kiedy ten pies był spokojny. "Nadal nie wiem czy powinni go zatrzymać"? Powinna powiedzieć "będę tak długo szukać metody aż będą mogli go zatrzymać", to nie był przypadek beznadziejny, pies który atakuje żeby zabić, ani nic z tych rzeczy. Bardzo chciałabym wiedzieć, czy za rok ten pies dalej będzie u nich i czy nastąpiła [B]całkowita[/B] poprawa. Pewnie się nie dowiem. A tak swoją drogą... Pies reaguje agresją przy kości i NIC? Rozumiem, że dla dzieci zakaz odbierania psu czegokolwiek, ale ona jako specjalistka chyba powinna zacząć pracę nad tym problem. To mnie bardzo, bardzo zaskoczyło.[/QUOTE] Powinna zadzwonić po Milana:) Zgadzam się że ten odcinek bardzo dokładnie pokazuje bezsilność i brak doświadczenia Victorii w pracy z psami naprawdę trudnymi. Dla mnie brak interwencji przy dziecku był po prostu karygodny. Czekałam aż coś zrobi i wciąż w głowie miałam "zareaguj, przerwij to". A pokazanie psu że za drzwiami nikogo nie ma? bez komentarza obejrzałam tylko parę odcinków z Victorią , nie jestem w stanie tego strawić.
  2. [quote name='Adamant']Minaga a kto Tobie broni poprosić o wpis do rodowodu i zostawić xero wyniku? ja tak robię a co z tym zkwp zrobi to już inna bajka co do badań hodowców to jednak nie wszyscy badają :-( choć znam wielu którzy to robią :p[/QUOTE] Bo to nie jest to czego ja oczekiwałabym od Zk. W mojej rasie owłosiony pies jest wpisany jako nagi i nikt tego nie weryfikuje,zagraniczne championaty wpisywane sa na słowo w rodowód i nikt tego nie weryfikuje. Mi marzy się prawdziwa rzetelna rejestracja hodowlana w rodowodach. Zanoszę badanie, jest ono weryfikowane , wpisywane do bazy i mojego rodowodu. tak by za 20 lat ktoś mógł sobie zajrzeć i sprawdzić na co badany był ten pies. Nie chcę żadnych wpisów na słowo a tak jest np w karcie krycia: możesz wpisać badania a od twojego zk zależy czy to wpisze gdzie indziej czy nie , ale o żadnej weryfikacji nie ma mowy.
  3. [quote name='FRODKA']Paulix - daj spokój "wstydu oszczędź "- tego się już naprawdę nie da czytać co piszesz.[/QUOTE] Popieram.... nie da się tego czytać.
  4. LALUNA ja również jestem pod wrażeniem i zgadzam się z Tobą. Paulix mam nadzieję, osobiście załamałam się czytając jak poradziłabyś sobie z agresywnym psem. Zdanie założyłabym psu kaganiec-rozwaliło mnie po prostu. Założyłabyś go psy biegającemu luzem- bez smyczy czy dławika?
  5. Kocham odcinek z Rotkiem, ponieważ jest to jeden z tych odcinków w którym pokazane jest to za co cenię Milana najbardziej- za danie szansy każdemu czworonogowi, za podjęcie się pracy z psem którego skreślili już wszyscy, za zamienienie egzystencji na prawdziwe życie- szczęśliwe życie. Nio sadysta po prostu.
  6. A czy ty obejrzałaś dalej? Zwróciłaś uwagę że Milan psa przeciągnął tylko przez próg a potem dał mu czas na oswojenie się, że pies do niego sam podchodził? Czy patrzyłaś na pojawiający się zegar i ile to trwało? Czy przy kolejnym wejściu przez drzwi pies równie bardzo był przerażony? I na sam koniec, po paru dniach widziałaś? Pies przeszedł przez drzwi pewny siebie. Ja nie jestem bezkrytyczną fanką Cesara i ja akurat w tym przypadku zrobiłabym to zupełnie inaczej, bo moim zdaniem ten pies boi się śliskiej podłogi i wcale mu się nie dziwię, więc tu postąpiłabym zupełnie inaczej. Połozyła chodnik przez próg tak by duża część była na zewnątrz i duża część w środku. Wprowadziła psa na dywan i po woli przszła przez drzwi . I ćwiczyła samo przechodzenie przez drzwi aż pies by się uspokoił a potem dopiero zejście z dywanu na podłogę ale dużo dalej od drzwi. Trzeba brać jednak poprawkę na to , że oglądając film my widzimy całą sytuację z zewnątrz i łatwiej nam dostrzec pewne rzeczy. Ja w programie Milana widze rzeczy które mi się podobają i takie które zrobiłabym inaczej.
  7. Przepraszam, była już późna godzina i przekręciłam nick.
  8. Basia i Kropki w pełni podpisuję się pod twoim postem.
  9. Myślę , że dosyć dosadnie pokazałaś, że masz niewielkie pojęcie o temacie w którym piszesz, ale nie będę się czepiać szczegółów. Ja nadal uważam , że moja metoda jest skuteczniejsza, bo jak widać po tygodniu przestał się bać otaczającego świata i cieszył się ze spacerów. Twój żył w stresie przez ile? trzy lata? Bardzo pozytywne doświadczenie.
  10. [quote name='Paulix']Nie jestem zwolenniczką ani Milana ani Victorii. Ale dla mnie wciągnięcie psa po schodach czy tam do windy na chama, to nie jest szkolenie. Ot, tyle ode mnie.[/QUOTE] Ja się nie czuję specjalistką ani w behawiorze ani w szkoleniu, ale już się takich mądrych jak ty nasłuchałam i efekt był mizerny. Ani temu Bernardynowi ani mojemu Tonikowi ani tym bardziej moim szczeniętom żadna krzywda się nie stała, ale ludzie lubią rzucać piękne hasła nie konfrontując ich zupełnie z rzeczywistością. I niezależnie od twojego zdania , uważam, że nie ma skuteczniejszej i mniej stresującej metody na pokonanie przeszkody, której się boi pies niż idziemy nic się nie dzieje, ja jestem wyluzowana. Fajnie jeśli pies jest podatny na jakiś motywator, bo wówczas można go przekonać smakiem , piłeczką ect, ale w przypadku dużych fobii często one nie działają a i są psy takie jak mój Tonic, który smaki ma gdzieś, piłeczka się sprawdza dopóki jest wyluzowany albo w pobliżu nie ma innych bodźców jak np pies, ptaszek ect. ja dziś się śmieję, bo 2 lata temu pewnie byłabym równie radykalna, bo miałam 2 suki, które miałam od szczeniaka i które super pracują. Dziś w pierwszej kolejności spytam się z iloma trudnymi psami pracowałaś, ile przeszkód musiałaś pokonać, z iloma fobiami musiałaś się zmierzyć.Jakie metody stosowałaś A potem chętnie dam ci popracować z moim psem i spokojnie poczekam aż dojdziesz do podobnych wniosków co wielu twoich poprzedników... Żałuję że pierwszego dnia po przyjeździe do mnie, Tonic przestał bać się windy i wchodząc do niej skacze z radości, że idzie na dwór, bo chętnie bym zobaczyła jak inaczej rozwiązujesz problem.... Tonic przyjechał do mnie w wieku 10 miesięcy. Po za ogródkiem był raz 2 tygodnie wcześniej gdy byłam go obejrzeć. Nie miał kontaktu z hałasem miejskim, autami, ludźmi ect. Bał się dokładnie wszystkiego. Po tygodniu jechaliśmy do Katowic , na dw Centralnym czekała na nas koleżanka (forumowa dada). Tonic wszedł do zatłoczonej hali z merdającym ogonem, przywitał się z dadą, dawał jej buziaki. A gdy byłam go oglądać 2 tygodnie wcześniej, to nawet nie dał się pogłaskać. W związku z tym że nie był on nauczony jakiejkolwiek pracy z człowiekiem, z wszystkim oswajałam go tak samo. Idziemy nic się nie dzieje. Pies się zatrzymał, lekkie pociągnięcie, rozluźnienie smyczy idziemy dalej. Stosowałam pochwały, ale miał je gdzieś.
  11. [quote name='Paulix']Film z bernardynem mnie zszokował! Jak coś takiego, można puścić w telewizji? Jak można puścić program, gdzie ktoś ciągnie po schodach przerażone zwierzę, poddusza je i popycha? To jest czysta przemoc, jak właściciele mogli tego nie widzieć? O ile w programie zawsze jest końcowe "it works", to chciałabym zobaczyć, jak ten pies potem dobrowolnie biega po schodach! Chciałabym zobaczyć, jak inne psy z filmów po zdjęciu kolczatek i zaprzestaniu agresji grzecznie siadają i przestają szczekać... To nie działa, po prostu. Nie rozumiem, jaki miał być cel tych "metamorfoz"? Bernardyn ma teraz patrzeć z takim samym strachem na schody i właściciela? W jednym z filmów, które widziałam na youtube Milan miał poradzić sobie z problemem psa szczekającego na inne psy. Mały, łaciaty piesek - Milan szturchał go tak mocno, to póki ten nie przestał szczekać. Efekt? Jak tylko pojawia się inny pies, pies staje się nerwowy, spięty. Kiedy tylko ktoś wyciąga do niego rękę ucieka. Brawo! Teraz właściciele mają psa lękliwego, jeszcze kilkaset takich sesji i powrócą do programu z psem agresywnym... Inny filmik, który kiedyś oglądałam był z agresywnym owczarkiem: kopał psa tak długo, aż pies nie miał już siły dalej walczyć, bo wisiał - i to dosłownie - na dławiku... Kiedyś ugryzie kogoś innego w zamian - kiedy zauważy, że jest na tyle słaby, że go nie zdominuje. Te psy zostały zmuszone do tych zachowań - o ile na filmiku u Milana nie mają się jak wyłamać, to kiedyś spróbują, i problem powróci z większą siłą.[/QUOTE] Nie dalej jak wczoraj oglądałam odcinek z bernardynem. I pewnie zaraz zostanę mianowana dręczycielem zwierząt, bo ja naprawdę nie widziałam tego o czym ty piszesz. Mój Toniic po przyjeździe do mnie bał się wejść do windy. Zachęcanie smaczkami ( a wiadomo że przerażony pies nie weźmie smaka) wołanie , cmokanie itp na nic się zdało by go zachęcić do wejścia do windy. Wciągnełam go na siłę 2 razy, zobaczył że windzie go nie mordują i za 3 razem wszedł sam zadowolony. Wbrew temu co piszesz Bernardyn po kilku razach wszedł na schody bez smyczy i nie widziałam u niego w tym momencie przerażenia. Wyobraź sobie tą samą scenę z psem 10 razy mniejszym. Czy też by to tak tragicznie wyglądało?Nie. Ja uczę swoje psy na smaki, ale przy każdym miocie smaki zawodzą gdy przychodzi się zmierzyć ze schodami. A wierz mi że moje szczeny dla smaka są gotowe zrobić prawie wszystko. W ogóle czytam ten wątek z pewnym niedowierzaniem, że ludzie tak mogą interpretować program Milana. Ja miałam problem z moim Stingiem, który jest terytorialny i dominujący. Choć nie lubię używać słowa dominacja, bo zaraz wszyscy odwołują się do teorii dominacji,. Grzywacz chiński wydawałoby się zwierz nieszkodliwy a przemeblował nam tak życie że chwilami miałam ochotę płakać. Poprosiłam o pomoc szkoleniowca, który przywrócił nam w domu ład i w czasie jednego ze spotkań wspomniał o programie Milana. Być może patrzę na ten program przez pryzmat słów naszego szkoleniowca, ale naprawdę nie widzę tam tego o czym tu piszecie. Mi nikt nie kazał psa łamać czy rzucać nim o podłogę. W skrajnych przypadkach Maciek kładł Stinga w pozycji bocznej i czekał aż się uspokoi. Ot cała filozofia. I to właśnie odnajduję w programie Cesara- podstawą jego filozofii jest to że pies ma być spokojny i uległy. Szturchanie psa? Z tego co ja wiem Cesar mówi o dotyku a nie szturchnięciu i zwraca uwagę na to by doprowadzić do tego żeby dotyk był z każdym razem coraz delikatniejszy, żeby nie doprowadzać do sytuacji w której pies przestanie reagować na dotyk. Bardzo bym chciała żeby mi ktoś wytłumaczył na czym polega "krzywda psa" przy napięciu smyczy czy lekkim szarpnięciu w bok? Albo trzymaniu parasolki przed psem na spacerze. Stosuję wiele metod w pracy z moimi psami, jestem zwolennikiem pozytywnego szkolenia.Moje szczeny od małego znają klikier i dla smaka są naprawdę gotowe na wiele. Ale ze smakami jest tak jak z metodą odwrócenia uwagi. Nie zawsze można ją zastosować. Ja nie chcę gdy ktoś puka do drzwi latać z piłeczką ,albo w pośpiechu biec po smaki , żeby moje psy skończyły koncert!!!!! Do każdego psa , do każdej sytuacji trzeba dostosować metodę i nie można generalizować. W momencie kiedy pies jest agresywny albo wpada w taki stan umysłu że przestaje reagować na otoczenie, żadna nagroda nie zadziała. Trzeba pamiętać że Cesar nie wychowuje tych psów od małego a najczęściej odwiedza psy, które mają poważne problemy i tutaj ktoś bardzo trafnie zauważył, że ja nie widziałam, żeby Victoria w jakimkolwiek odcinku pracowała z psem z czerwonej strefy, albo takim, którego ze względu na stopień agresji chciano by uśpić. I tu moim zdaniem jest właśnie różnica między tymi programami i dlatego Victoria nie musi stosować pewnych metod i jestem przekonana że gdyby miała się zająć psem z czerwonej strefy to stosując tylko swoje metody nie dałaby rady.
  12. A ja wreszcie znalazłam fotki mojej Chicago. [IMG]http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/hs1219.snc4/155171_184505174896422_100000108211358_689134_420790_n.jpg[/IMG] [IMG]http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/hs821.snc4/68145_184505198229753_100000108211358_689135_2427817_n.jpg[/IMG] [IMG]http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/hs791.snc4/67166_184505204896419_100000108211358_689136_1324196_n.jpg[/IMG] Jestem z niej bardzo dumna, bo pokazała się pięknie. Bob Baby dostaliśmy z urzędu, bo byliśmy jedynym babykiem bałam się jak mała pokaże się na finałach , ale zdała egzamin śpiewająco.
  13. Lotty nie interesuję się hodowlą pekińczyków. Nie wiem jakimi chorobami genetycznymi obciążona jest ta rasa, więc trudno mi się odnieść do tego. Nadal jednak będę przeciwna stwierdzeniu że hodowcy nie badają psów. Większość hodowców, których ja znam badają psy (różnych ras). Gdzieś w tym temacie np przewinął się argument, że duże kennele nigdy nie będą badać.... i cio i przebadali. Jedni prawie już komplet badań, inni zaczeli od PLL. Tylko ci co 2 lata temu mówili, że hodowcy nie badają nie poszli do przodu i nie zauważyli postępu. Ja mam kontakt z kardiologiem, okulistami i wiem że w lawinowym tempie przybywa przebadanych psów. Mój ulubiony lekarz mówi że żył spokojnie dopóki do niego nie przyszłam. Bo kiedyś robił kilka CERFów rocznie a teraz.... A teraz jest wśród 6 lekarzy w całej Polsce którzy są uprawnieni do wystawiania certyfikatów okulistycznych. Mi się już znudziło słuchanie "hodowcy nie badają" szkoda czasu i energii na powtarzanie tego w kółko. Ja bym chciała bardzo, żeby moje psy miały wpisane badania w rodowód. Żeby ci którzy je wpiszą, zweryfikowali te badania a nie przyjmowali coś na słowo. Żebym za 10 lat kupując psa wiedziała, że jego przodkowie byli przebadani na to czy na tamto. To jest dla mnie temat o którym warto rozmawiać i o który warto się "bić"
  14. Dlatego trzeba robić swoje i w miarę możliwości zarażać własnym spojrzeniem na hodowlę i zdrowie. To jakie mamy psy - a w Polsce mamy przepiękne grzywacze-zawdzięczamy hodowcom z wieloletnim doświadczeniem, nie można o tym zapominać i też naprawdę trzeba wykazać zrozumienie dla tego, że kiedy oni zaczynali nie mieli możliwości badać a wiedza o wielu chorobach była bardzo prozaiczna. Co nie znaczy, że zdrowie było dla nich nieistotne, po prostu selekcja była bardziej trudna, bardziej czasochłonna i wymagała więcej wiedzy. Trzeba było czasem kilku a nawet kilkunastu kryć by wyciągnąć wnioski. W wielu rasach pozbyto się chorób dziedziczonych dominująco, bez jakichkolwiek testów genetycznych. Dzisiejsze pokolenie nie może sobie przypisywać więc postępu w tej dziedzinie i całkowicie ignorować dokonania poprzedników. A tymbardziej stawiać się ponad nim. Często zarzucamy starszym kolegom, że stawiają tylko na eksterier a jest to duże uproszczenie.
  15. [quote name='Lotty']Taa... spodziewałam się czegoś takiego. A prawda jest taka,że żaden [B]odpowiedzialny [/B]hodowca nie rozmnaża psa, który jest obarczony jakąś wadą lub chorobą i choćby ten pies miał nie wiem ile medali i championatów pod względem hodowlanym jest bez wartości. Wielu hodowców boi się badań także dlatego,że wydali fortunę na importowane psy, a po badaniach może się okazać,że są importy są do niczego,lepiej więc nie robić badań i udawać,że wszystko jest OK.[/QUOTE] Pewnie że się boja i takie wypowiedzi jak twoja nie pomagają im tego strachu przełamać, wręcz przeciwnie. Hodowca to też człowiek. Ja badam psy i mogłabym jechać jacy be są ci którzy nie badają, ale mi nie zależy na podniesieniu swojej pozycji a na tym by badali wszyscy. I staram się postawić w sytuacji tych osób -tylko tak mogę ich przekonać. Nikt nie mówi że lepiej nie badać a jedynie to, że żeby kogoś przekonać do badania to trzeba zrozumieć skąd wynika jego niechęć. Ty możesz drwić, ale twoje drwiny niczego nie zmienią, po za tym że wyrazisz swój sprzeciw.
  16. [quote name='nykea']Jak najbardziej zgadzam sie z tym, ze badac trzeba (po raz kolejny). Ale tu pojawia sie kolejny problem. Biorac przyklad czarnych terierow i dysplazji, sama nie kupila bym psa po rodzicach z HD B czy C, ale jak narazie zeby przekonac hodowcow do przeswietlen i przede wszystkim zeby poznac prawdziwa sytuacje nie oceniala bym zbyt surowo hodowcow ktorzy przeswietlaja i kryja psami z wynikami gorszymi niz A. Mysle ze Iwona wiesz kogo mam na mysli, jedna ze starszych i wiekszych hodowli ctr-ow w Polsce tak robi. Klada nacisk na przeswietlanie wszystkich psow i jako jedni z niewielu maja odwage opublikowac gorsze wyniki. I oczywiscie wsiadaja na nich ludzie, ktorzy sami przeswietlen nie robia, ale przyczepic sie do gorszego wyniku potrafia. Dla mnie wazniejsza jest w tym momencie uczciwosc hodowcow. Miniaga, jesli kiedys przerzucisz sie z grzywkow na czarne teriery, to juz sie zapisuje na szczeniaka od Ciebie :)[/QUOTE] Jestem wierna grzywkom i tak już chyba pozostanie. Czarne teriery, w ogóle teriery to nie moja bajka, choć właśnie jestem na etapie uczenia się pielęgnacji terierów... Bardzo fajnie napisałaś. Moim zdaniem ludzi, którzy uczciwie podają swoje wyniki trzeba premiować i ja osobiście nie krytykowałabym rozmnażania psów z wynikiem B czy C jeśli są łączeni z osobnikiem A. Z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że dysplazja jest bardzo złożonym problemem, gdzie genetyka jest tylko jednym z czynników. Po 2 psach z A rodzą się dzieci z dysplazją D lub E i po rodzicach z gorszymi wynikami rodzą się szczenięta z pięknym wynikiem A. Nie znam tego hodowcy ale osobiście uważam, że jego wkład w rozwój rasy jest większy niż krzykaczy, bo pokazywanie autentycznych wyników jest rzeczą bezcenną i pozwala innym wyciągać wnioski ( a ryzyko ponosi ktoś inny). Po drugie radykalizm jest wrogiem postępu w badaniach psów. Dopóki badania nie będą dla wszystkich normą trzeba wypracowywać takie rozwiązania, które będą dogodne głownie dla tych którzy się badań boją, po to by ich zachęcić. Ci którzy dawno zdrowie traktują jako priorytet i tak będą szli własną drogą nie oglądając się na minimum ZK.
  17. Lottie nie napisałaś, ja po prostu przeczytałam temat pierwszy raz od dłuższego czasu i odnosiłam się do wielu wypowiedzi, po za tym często ( nie wiem jak to określić) czytając coś od razu idę krok na przód i tak było w tym przypadku. Jak czytam że hodowca ponosi odpowiedzialność to od razu chcę przedstawić wszystkie problemy związane z tym zagadnieniem, które ja dostrzegam. Ostatnio właśnie koncentruję się na 2 problemach- nie właściwego wykorzystania wiedzy którą czerpią hodowcy z badań i właściwego postrzegania roli badań w hodowli - i przez hodowców i potencjalnych właścicieli. Nie jestem zwolennikiem nakazów, ponieważ to prowadzi do machlojek- osobiście uważam, że więcej można osiągnąć pokazując ludziom korzyści z badania swoich psów: od odpowiedzialności przed prawem za powołanie na świat chorego szczenięcia do udziału w doskonaleniu rasy. Używam różnych argumentów w zależności z kim rozmawiam i co daną osobę motywuje. Ja zawsze staram się zrozumieć również czemu ktoś stawia opór przed badaniami, laicy mówią że hodowcom szkoda kasy. A w przeważającej większość przypadków hodowcy zwyczajnie się boją i często mają ku temu powody. Ja jestem młodym hodowcą, która posiada 2 suki- jedna jest wysterylizowana. Nie ryzykowałam dorobku całego życia i zaczynania od zera. W przypadku dużych hodowli tak właśnie jest - boją się że będą musiały zaczynać od zera. Że ich sukcesy , wartościowe psy nagle dostaną łatkę chorobonośnych wyrzutków. Takie osoby przekona tylko i wyłącznie przekonanie, że badania nie zostaną wykorzystane przeciwko nim i po wykluczeniu osobników chorych ich prestiż nie ucierpi.
  18. [quote name='iwona&CAR']Bardzo bym chciala sie z Toba zgodzic . To nie zwalnia by nie badac . Nikt nie moze miec pretensji,mozesz miec spokojne sumienie,mozesz zaslugiwac na jak najlepsza opinie jako hodowca ale wg prawa nie zwalnia Ciebie jako Hodowcy od odpowiedzialnosci ! [URL]http://www.forum.**********/showthread.php?t=18992[/URL] Wrzuc w google : [B]Twój pies jest chory? Właścicielu - prawo jest po Twojej stronie.[/B][/QUOTE] Nikt nie mówi o zwolnieniu z badań. Trzeba jednak być realistą i zdawać sobie sprawę z tego. Że tylko na nieliczne choroby hodowca ma wpływ. Bo jaki ja mogę mieć wpływ na to, że u np 6 letniego psa z mojej hodowli zdiagnozują Kataraktę a rodzice corocznie badani mają oczy zdrowe? Żaden. Co innego PLL czy Prcd PRA , gdzie mam badania genetyczne. Co innego choroby na które nie mamy badania, ale wiemy że dziedziczy się je dominująco. Ludzi, którzy kupują psa trzeba rzetelnie informować i tłumaczyć co tak naprawdę oznacza że kupują psa po przebadanych rodzicach. Każdą wynik osobno- z zastrzeżeniem jak przekłada to się na szczeniaka. Tej choroby pani/pana pies nigdy nie będzie, tego i tego nie mogę Panu zagwarantować. Nie twórzmy mitów że można hodować psy zdrowe na wszystko i wolnych od wszystkich wad przez całe ich życie. Mówisz o prawie. Zapewniam cię że w sądzie hodowcy, którzy wykonali wszystkie możliwe badania u specjalistów do tego powołanych mogą czuć się bezpiecznie. I jeśli pies zachoruje po upływie 2 lat od urodzenia, to sąd stanie w takiej sytuacji po stronie hodowcy. Ja mówię również z perspektywy właściciela, który stracił wymarzonego psa w wieku 4 miesięcy. Wada serca. Nigdy nie miałam pretensji do hodowcy , nigdy nie domagałam się zwrotu pieniędzy ponieważ wiedziałam, że temu w żaden sposób nie dało się zapobiec. Zdrowie to mój konik. Mam całkowitego bzika na tym punkcie, staram się dotrzeć do każdego specjalisty, każdego artykułu, każdej nowości. I może dlatego mam trochę inne spojrzenie na te zagadnienie. Chcę hodować przede wszystkim psy zdrowe, ale nie mamię potencjalnych nabywców że moje szczenięta są wolne od wszystkiego tylko dlatego że ich rodzice są przebadani na wszystko co możliwe. To mit i oczywista nieprawda. Ja kupuję psa, przyjaciela z pełną świadomością, że może kiedyś na coś zachorować. Nigdy nie oddałabym psa tylko dlatego, że będzie miał chore oczy i takich właścicieli dla swoich szczeniąt szukam. Bardzo ważne dla mnie jest również propagowanie badań wśród hodowców a ci nieprzekonani , tylko wówczas zdecydują się na badania jeśli środowisko będzie miało zdrowy stosunek do tego. Każdą chorobę będzie traktować się adekwatnie do tego jaki dyskomfort wywołuje u psa. Chory pies nie będzie podstawą do dyskredytowania hodowcy a badania będą narzędziem poprawiającym zdrowie rasy a nie jedynie narzędziem do przepychanek i dyskredytowania danego psa. Dlatego na pewne rzeczy jestem szczególnie wyczulona. Weźmy przykład PLL, gdzie mamy test genetyczny. Ośrodki wykonujące testy odradzają wykluczenie z rozrodu nosicieli ze wzglęgu na bardzo duży odsetek ich w niektórych rasach. Co robią hodowcy? Oczywiście odwrotnie i pal licho , że nie kryją nosicielami ale są i tacy co masowo wyprzedali swoje psy, które nie były clear. I dochodzimy do absurdu, gdzie 6 letnia suka przebadana i zdrowa na wszystko co się da, w tym 4 CERFY jest odsuwana od rozrodu bo jest nosicielką a masowo kryje się psami, którym własciciele zrobili jedynie test na PLL i ich pupil jest clear. Ta sytuacja pokazuje 2 rzeczy po pierwsze to że hodowcy wciąż są zbyt mało wyedukowani w zakresie jak wykorzystywać właściwie testy genetyczne i inne badania a po drugie jak przekonać hodowcę X, który ma 10 psów powiedzmy i wśród nich statystycznie 3-4 mogą być nosicielami, żeby przebadał swoje psy, jeżeli przy dzisiejszym spojrzeniu środowiska będzie musiał zrezygnować z ich rozmnażania, mimo że są to wybitni przedstawiciele rasy i mimo już dość zaawansowanego wieku psy zdrowe. Właściciel patrzy na badania pod kątem swojego pupila, hodowca musi patrzeć przez pryzmat całej rasy. A przez pryzmat całej kynologii najbardziej szkodliwe wydaje mi się szerzenie wśród nabywców przekonania, że psy chorują tylko dlatego, że ktoś nie bada, albo że badający hodowca powinien dawać gwarancje na dożywotnie zdrowie szczenięcia. Edukujmy się i edukujmy innych pokazując choroby i możliwości hodowców w ich ograniczaniu w prawdziwym świetle. A na zakończenie. Łatwo jest mówić o przypadkach gdzie hodowca nie bada, gdzie gdzieś urodziło się chore szczenie i podawać to za normę. Dla mnie i w mojej rasie nie jest to norma. W mojej rasie hodowcy badają swoje psy na serce, oczy, rzepki ale niektórzy również na dysplazję LCP. Mamy dostępne 2 testy genetyczne i myślę że więcej już jest psów przebadanych na PLL i prcd PRA niż tych nieprzebadanych.
  19. Ja się powtórzę po raz kolejny.... Którzy hodowcy nie badają? Bo ja naprawdę znam coraz mniej takich. I nie mam o nich najlepszego zdania. Przewinął się tu temat wad serca. I powiem że jak czytam te posty, to mi się włos na głowie jeży, bo od kiedy badanie osłuchowe jest wystarczające do stwierdzenia że pies nie ma wad genetycznych? Po za tym trzeba sobie zdawać sprawę z tego że wadom i chorobom serca nie da się zapobiec, można jedynie minimalizować ryzyko poprzez badanie rodziców i wykluczanie osobników chorych. Ja kupiłam szczeniaka z wadą serca, który ujawniła się miesiąc po zakupie. Szczeniak zmarł. Nie mam pretensji do hodowcy, bo wiem że nie było to zupełnie od niego zależne. Jestem zwolennikiem badań. Wszystkie używane przeze mnie w hodowli psy sa regularnie badane, ale też mam zdrowy stosunek do tego. Zdaję sobie sprawę z tego , że jako hodowca w przypadku wielu chorób mogę jedynie zmniejszać ryzyko albo nie mam żadnego wpływu na to czy pies zachoruje czy nie. My hodowcy podobnie jak kupujący od nas ponosimy takie samo ryzyko kupując nowego psa. Na pewno mamy większą świadomość o co pytać i na co zwracać uwagę, co siedzi w przodkach ect. i bardziej świadomi jesteśmy ryzyka, którego nie da się wykluczyć. Trzeba być świadomym tego , że większość chorób wciąż leży po za kontrolą hodowców. Ja robię prawdziwe certyfikatowe badanie serca moim psom, regularnie badam oczy,rzepki, biodra, robię wszystkie możliwe testy genetyczne dostępne dla rasy. A i tak moje szczenięta mogą zachorować na min 30 różnych chorób i ja nie mam na to wpływu i nie mogę ponosić za to odpowiedzialności, bo ze swojej strony zrobiłam wszystko by tym chorobom zapobiec tam gdzie mogę lub zminimalizować ryzyko tam gdzie nie mogę.
  20. Czy ma ktoś może tricolorkę grzywacza pp z BIS baby? Będę oroooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooomnie zobowiązana.
  21. [quote name='Bura']Tiaaaa... a potem się okazuje że pies nagle ozdrowiał, jak w Kielcach w ub. roku. Albo jest zdrowy jak rydz a w rzeczywistości... Po cos jednak zrobiono tę listę wetów uprawnionych... Zbadać to i w Rzeszowie można. Tylko pytanie z jakim skutkiem i na ile to będzie wiarygodne.[/QUOTE] Popieram:)
  22. [quote name='Asiaczek']Bardzo dziękuję za info. Nie znałam dr Bryły, ale po Twoim poscie wierzę, że to dobry specjalista. Pzdr.[/QUOTE] Najlepiej pojechać i przekonać się samemu:) chętnie poznam twoje wrażenie po wizycie.
  23. [quote name='Bura']Ale co było : że nagle chore psy zdrowiały?? Czy że lekarze byli wyznaczeni??? Bo nie rozumiem cytowania mojego posta... Mam nadzieję, że to drugie, bo jesli zależy kto bada taki wynik, to już by była jazda.[/QUOTE] Nio tak to jest dużo zależy od tego kto bada, bo jeśli idziemy do zwykłego weta ( oczywiście nie świadomi że nie ma on uprawnień) i on nam wystawia certyfikat, to wiadomo, że wiele chorób może on przeoczyć, źle zdiagnozować itd. Nie mówiąc już że miałby on operować oczy mojego psa... Niestety niektórzy weterynarze zauważyli że certyfikaty to niezły biznes i mimo braku zagranicznej praktyki i kursów ( potwierdzonych odpowiednim dyplomem) zaczeli przeprowadzać takie badania. A my nieświadomi niczego łapaliśmy się na to najczęściej z powodu niskiej ceny, dlatego zachęcam by przed zrobieniem jakiegokolwiek badania- czy to okulistycznego, kardiologicznego ect sprawdzić z kim mamy do czynienia. W przypadku chorób oczu mamy jeszcze problem taki, że początkowe zmiany dwóch lekarz może zinterpretować inaczej i nie ma tu błędu w sztuce, ale każda zmiana powinna być odnotowana w certyfikacie. I tak moja Jagódka na tegorocznym CERFie przy ciele szklistym ma wpisane niezidentyfikowane, oko zdrowe. Zmiana jest mała, nietypowa dla żadnej choroby, więc została prawidłowo oznakowana w dokumentach, inny lekarz mógłby to zaliczyć ogólnie jako początek degeneracji ciała szklistego - bez podawania rodzaju degeneracji , ale wpisując związana z wiekiem. Spotkałam się również z przypadkiem,że u jednego psa jeden okulista stwierdził dwurzedowość rzęs a drugi nie. Miałam okazję porozmawiać o tym przypadku i okazało się że pies ten miał jedną pojedyńczą rzęsę i dla jednego lekarza była to już dwurzędwość a drugi stwierdził żeby to trochę za mało by kategorycznie tak to zdiagnozować. Natomiast o zeszłorocznym badaniu w Kielcach słyszałam, że psy, którym znikły choroby miały je zdiagnozowane rok wcześniej i więcej. Zaćma nie znika, więc albo lekarz jest niekompetentny, albo co jest bardzo prawdopodobne badanie na wystawie nie odbywa się według pełnej procedury, lekarz nie wozi z sobą pełnego sprzętu ect.
  24. [quote name='Iwax']Od wielu lat tak było. Do niedawna było 4 lekarzy: Garncarz Kiełbowicz Madany i Balicki I tylko oni byli uprawnieni do wydawania certyfikatów, ceny mieli ujednolicone ze soba nawzajem , a dlaczego inni lekarze też dawali certyfikaty? nie umiem odpowiedzieć widze ze doszło 2 dodatkowo. Obo wiecej ich było[/QUOTE] Dr Bryła był mniej więcej od tego samego czasu co Garncarz- bo z tego co mi wiadomo zaczynali wszystkie kursy razem plus jeszcze parę osób z tej 6- stki. I miał takie same uprawnienia. Od dawna zajmuje się okulistyką, ale nie organizował wcześniej badań grupowych i przyznaje bez bicia, że to moja wina, że zrobiło się o nim głośniej. To fantastyczny człowiek i doskonały lekarz, prostolinijny, nie zadzierający nosa. Okulistyka jest jego pasją, rysuje mi na serwetkach, pokazuje w książkach, tłumaczy. Na początku roku robiłam CERF u niego i powiedziałam że nie wiele wiem o ciele szklistym i gdyby pan dr mógł dowiedzieć się od strony hodowlanej o parę aspektów, to byłabym wdzięczna. Dr Bryła nie zapomniał, mimo że się nie przypominałam i niedługo na stronie kliniki pojawi się artykuł o ciele szklistym i jego schorzeniach. Degeneracje ciała szklistego są bardzo powszechne u psów i w większości przypadków ( w mojej rasie) nie ma przeciwwskazań do rozmnażania, ale w Polsce bardzo trudno znaleźć publikacje na ten temat. [quote name='Asiaczek']A możesz napisac, gdzie konkretnie przyjmuje dr Bryła? pzdr.[/QUOTE] Asiaczku klinika znajduje się przy ulicy Hawajskiej na Ursynowie. Więcej informacji na stronie kliniki: [URL="http://www.dogomania.pl/www.okulistykazwierzat.pl."]www.okulistykazwierzat.pl.[/URL] Z dr Oliwią ja osobiście mam problem taki, że nikt w środowisku okulistów jej nie zna... Dlatego nie wiem gdzie robiła specjalizacje, czy posiada dyplom CPD, czy należy do BrAVO ect.
×
×
  • Create New...