-
Posts
399 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dona__
-
Dzięki za instrukcję :p ! Teraz już poszło! Słuchajcie, zapytam jeszcze o jedną sprawę - czy ktoś z Was wie jak pobiera się psu krew do takich wąziutkich probóweczek z jakimiś kryształkami w środku (pewnie żeby nie krzepło)?? Bo wywalczyłam takie w ludzkim lab. tylko nie wiem czy to strzykawką trzeba pobierać, czy tak jak weci robią żeby do probówki z igły ściekało... Sąsiadka umie to obsługiwać ale u ludzi i nie ma pewności jak u psa to ma wyglądać. Mam nadzieję, że jakoś nam się uda...
-
Po mału zaczynam się uodparniać na taki stres... Naprawdę od samej wiosny non stop ona choruje. Zaczęlo się od skóry - całe lato chodziła w bąblach, ropiało to, miała cały grzbiet i kark łysy - kupę wizyt u wetów, kupę leków, antybiotyki, maści, sterydy (tylko to działało). Tak aż do jesieni. No i jeszcze w lecie ten cholerny kaszel przez ponad trzy miesiące, zapalenie oskrzeli, potem zapalenie płuc, wszystko nie wiadomo skąd się robiło - badaliśmy już totalnie wszystko, parę razy rtg, endoskopia przełyku pod narkozą, ekg, wysyłałam wyniki badań do wetów z SGGW w Warszawie, do dr. Garncarz. Nikt nie umiał nic poradzić, wtedy to dopiero była tragedia, już myślałam że suńki nie odratujemy, bo weci ręce rozkładali i bali się dawać jakiekolwiek leki żeby nie zaszkodzić. A ona już spać nie mogła tak się krztusiła i pluła pianą. Aż musiałam prosić ludzi z forum o pomoc finansową, dziewczyny z molosów ode mnie obrazki kupowały, bo to już nie w setkach tylko w tysiącach kosztowało... Dopiero cudotwórca Budzik ją wyleczył, przysyłał mi leki aż ze Śląska. Potem znowu komplikacje po sterylce, jakieś bulwy, krwawienia. No i teraz znowu to chudnięcie i lamblie... Naprawdę u niej to już chyba norma :-( . A jej jedenaścioro rodzeństwa zdrowiutkie, grubiutkie i w ogóle super... ot pechowa taka :-( . Z tym privem - dalej nie umiem:placz: Gdzie ja mam znaleźć coś na co mam kliknąć żeby mi się to menu wyświetliło :oops: ?
-
Flaire! Nie umiem wysłać priva :oops: :oops: :oops: jakoś inaczej tu działa niż wcześniej... albo ja już jakieś zaćmienie mam od tego kombinowania. I nie u miem wysłać jako pierwsza tak, żeby poszło do tej osoby co trzeba :-( !
-
No więc tak: byliśmy przed chwilą u wetki! Pozaznaczała nam co z biochemii powinno się przydać. I stanęło na tym, że mamy zrobić badania przynajmniej tydzień po skończeniu leczenia metronidazolem, żeby wyniki biochemii nie były zmienione. Czyli wypada jakoś po 20 stycznia. Wtedy badamy znowu kał na lamblie, robimy enzymy trzustkowe, morfologię z rozmazem i biochemię. Do tego nakazała nam sprawdzić hormony tarczycy (wszystkie) bo niuńka faktycznie jest wybitnie nadpobudliwym pieskiem. Jutro ja idę sprawdzać lamblie u siebie i dowiadywać się w którym "ludzkim" lab. mi te wszystkie morfologie i biochemie i hormony ze skierowania zrobią, no i czy mogę im poprostu probówkę z krwią przynieść (może się zgodzą jak coś naściemniam...). A, słuchajcie podobno w lecznicy mieli przypadek strasznie upartej lambliozy, która ni diabła nie dawała się niczym wyleczyć, bo co lamblie znikły to za jakiś czas wracały. No i podobno pomógł jakiś lek, połączenie metronidazolu z jakimś spiro-czymś, po tym lamblie nie wróciły. Weci w sumie byli zdziwieni, ale mówią że można i tego spróbować. Chociaż ja bym chyba najpierw wolała coś bardziej "typowego"... O resztę narazie nie pytałam... bo w sumie nie byliśmy na wizycie, tylko tak "w przelocie" wetkę zagadnęliśmy. Zapytam jak pojedziemy robić te enzymy.
-
Siemię już dzisiaj dostała - co prawda ja mam takie zmielone, ale glut się z niego robi (sama to musiałam pić). Zobaczymy jak zareaguje. Sylimarol też kupiłam. Pomyślałam, że może poprostu będę jej tą suchą karmę namaczać wodą żeby wyszła z tego papka! Bo ona na zmiany karmienia zaraz reaguje sraczką :roll: . Zaraz jadę do wetów, bo mąż wyciągnął skierowanie na którym jest zaznaczona morfologia z rozmazem, a sami mamy zaznaczyć co ma być z biochemii zbadane :multi: :multi: . Muszą nam weci powiedzieć. No i powinno się udać zbadac to w "ludzkim" lab. Zapytam o te wszystkie sprawy, o których tu piszecie! No a o wpływie tego grzybka to ja już raz się nasłuchałam - dokładnie to samo mówił mi mój brat z Wawki, nawet radził psu dawać Cipronex (jeżeli dobrze pamiętam nazwę - chodzi o to z grejfruta). Z badaniem kupska zdążymy - albo zrobi pod blokiem i od razu wsiadamy w samochód (20 minut jazdy) albo jak się ją uda przetrzymać to będziemy polować na kupsko pod lecznicą ;) !
-
No nie jest to pocieszające... chyba muszę na wszelki wypadek nastawić się na dłuższą batalię z tym świństwem :angryy: . Niuńka najpierw miała wynik 2+, potem po przeleczeniu metronidazolem lamblie były nieobecne, a teraz znowu są - wynik 3+. Nie wiem czy ona znowu gdzieś się zaraziła, czy poprostu po pierwszym leczeniu one tylko się osłabiły, nie dały wyniku dodatniego, a teraz rozszalały się na nowo. Bo weci mówią, że i tak może być. Narazie dostanie metronidazol jak kazali przez 2 tyg. a potem dwa tygodnie przerwy i leki przez kolejne dwa tygodnie - porozmawiam z wetami czy nie zastosować czegoś innego niż metronidazol - bo może na to już się uodporniły? No a jagody... hmm... skąd je w zimie wziąć :-( ? Mam skierowanie dla siebie na badanie, na biochemię i morfologię mi nie dali, chociaż bardzo się starałam ;) . Ale jeszcze wyślę męża do innego lekarza, może wymusi jakoś... No i wiem już gdzie zrobimy badania enzymów trzustkowych - nie trzeba jechać rano i koszt (kał i krew) to 45zł, czyli jeszcze nie aż tak tragicznie, bo w naszym mieście weci za samą amylazę zażyczyli sobie 50zł :mad: .
-
Ok! Dzisiaj jestem umówiona z "ludzkim" lekarzem, może uda mi się wyciągnąć od niego nie tylko skierowanie na badanie w kierunku lamblii (to już mam obiecane :multi: ) ale i na biochemię i morfologię - mam sąsiadkę, która może niuńce pobrać krew, ja bym tylko zaniosła do "ludzkiego" lab. Może jakoś się uda... Bo zbadać wszystkiego naraz, prywatnie poprostu finansowo nie damy rady :shake: sama idę za tydzień do szpitala na paskudne badania :roll: .
-
Wolfi - dziękuję! U nas wet zalecił właśnie taki schemat leczenia z dwótygodniową przerwą. Z tym, że ja się jeszcze zastanawiałam nad zastosowaniem po tej przerwie jakiegoś innego leku żeby tak cały czas w nią tego metronidazolu nie pchać - zapytam o któryś z tych przez Ciebie wymienionych! Chociaż oni tu coś o aniprazolu mówili :roll: . Jeżeli węglowodany mogą pomagać w rozwijaniu się lambliom... ryż i makaron to też węglowodany - tak? Bo ja jej to oprócz karmy daję... może nie powinnam! Reakcji alergicznych na szczęście od jesieni nie ma (jest atopikiem). Badania biochemiczne miała robione aż w lecie - wtedy jeszcze nie była chuda, karmiliśmy ją wtedy ryżem, warzywami i wieprzowiną - wszystko gotowane (dermatolog tak kazał) - pamiętam, że wyszedł za wysoki cholesterol i właśnie za mało węglowodanów, jakby była niedożywiona (to słowa wetki). Chudnąć zaczęła od września - zaraz po sterylce się to zaczęło. Wtedy miała tylko morfologię robioną, ze trzy razy ale wszystko było w normie, tylko coś tam (gram kwasochłonne?) mogło wskazywać na obecność robali zdaniem weta. Teraz będziemy badać enzymy trzustkowe... tylko wet powiedział, żeby najpierw pozbyć się lamblii, żeby wynik był jasny. Wiem, że jest za chuda... może powinniśmy zbadać od razu coś jeszcze?
-
Dzięki za te informacje! U nas niestety weci nie powiedzieli nawet, żeby dawać probiotyki - dobrze, że wcześniej na forum wyczytałam, więc jej daję. Ale niuńka jakoś źle ten metronidazol znosi (dzisiaj piąty dzień leczenia) - od dwóch dni ma żadkie kupska (chociaż nie częściej) i bąki straszne... Spróbuję dawać jej to siemię, chociaż raz kiedyś jej dałam i jeszcze gorszą sraczkę potem zrobiła, ale może to był przypadek... Nad gotowanym jedzonkiem też się zastanowię (tylko kurczak odpada, bo właśnie po nim ma sraczkę), chociaż ona je karmę lamb&rice, chyba nie jest ciężkostrawna? Sylimarol jutro mogę kupić (nie wiem czy jest bez recepty?), tylko ile tego powinno się dawać na te jej 21kg szczurzej wagi - może chociaż to mi weci powiedzą :angryy: ? No i przede wszystkim czy to napewno nie zaszkodzi???? Spróbuję wypytać wetów jak to z tą candidą jest przy lambliach, chociaż szczerze mówiąc wątpię, żebym coś sensownego od nich usłyszała :roll: . Czy to jakoś można sprawdzić czy ona tą grzybicę w jelitach ma? Co to w ogóle za lek jest ta nystatyna? Ludzki czy dla zwierzaków, bo ja naprawdę na lekach zupełnie się nie znam... No i znowu mamy mały problem - teraz z badaniami pod kątem trzustki. Myślałam, że może uda się to zrobić w "ludzkim" laboratorium tu na miejscu, ale oni chyba takich badań w ogóle (poza amylazą) nie robią! A ja mam jej zbadać kał na trypsynę i obecność tłuszczu i krew - amylazę i lipazę. Autobusem do Lublina próbki tak szybko nie dowiozę, chyba mąż znowu będzie musiał wziąć wolne i czatować aż panna raczy rano kupsko wykonać, żeby ją potem szybko jeszcze na pobranie krwi wieźć. W ogóle szlag mnie trafia na tych lekarzy, od trzech dni nie mogę sobie załatwić skierowania na badanie żeby sprawdzić czy nie mam lamblii! Bo rodzinny nie może dać, a poradni gastrologicznej u nas nie ma. Ja się leczę u gastrologa w Lublinie, ale prywatnie więc też ze skierowania nici... Normalnie wściec się można - mąż się wczoraj z lekarką pokłócił, a dalej nic nie załatwione, burdel a nie służba zdrowia, wszystko trzeba prywatnie robić :angryy:
-
Spróbuję wstawić fotki - może się uda - chciałam, żebyście mogli zobaczyć jak teraz wygląda :-( . [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img234.imageshack.us/img234/6959/67359rc.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img204.imageshack.us/img204/1059/u80resize6lx.jpg[/IMG][/URL]
-
Udało się! Rozmawiałam z Budzikiem - powiedział, że może być takie dawkowanie jak tu zalecili. Ale niestety potwierdził zasadność wykonania badań odnośnie trzustki :( ... Oczywiście po wytłuczeniu lamblii. Trzymajcie kciuki - żeby tylko nie okazało się, że to chora trzustka jest powodem jej chudnięcia! Żeby to przez te lamblie było!
-
Ok, dzięki - napiszę do krakvetu, może odpowiedzą. No i chyba w takim razie spróbuję upolować Budzika bladym świtem ;) .
-
[quote name='r_2005']A telefonicznie też się nie da?[/quote] Ja się z nim wyłącznie telefonicznie konsultuję! Ale trudno go złapać - ma strasznie dużo pacjentów i często wyjeżdża na wizyty, a komórki chyba nie ma. Poza tym od dwóch tygodni mam odłączony telefon i muszę korzystać grzecznościowo... oczywiście będę próbować, ale jak szybko mi się uda trudno przewidzieć! Naprawdę muszę aż tak się tłumaczyć :roll: ? Do wetserwisu chyba nie będę pisać... już parę razy próbowałam i nigdy mi nie odpowiedzieli :( . Narazie daję jej lek tak jak tutejsi weci kazali, ale czy to dobrze nie wiem... mam nadzieję, że się te lamblie nie uodpornią tak szybko :roll: szlag by je trafił :angryy: !
-
No właśnie problem w tym, że to taki "przygodny" wet... taki sobie. Ten do którego mam zaufanie zalecił poprzednio tą większą dawkę - ale przez tydzień, nie przez dwa. Tylko tutaj w lecznicy twierdzą, że bardziej upierdliwe przypadki leczą tak właśnie - dwa tygodnie leki, dwa tygodnie przerwy i znowu dwa tygodnie leki. I możemy tak spróbować zrobić, tylko mam wątpliwości co do tej ich dawki czy nie za mała... A - tamten wet mieszka pół Polski ode mnie i nie zawsze mogę się z nim od razu skonsultować...
-
Niestety muszę odświeżyć temat... Opiszę chyba wszystko od momentu rozpoczęcia leczenia. W październiku (wynik dodatni 2+) stosowaliśmy przez tydzień metronidazol w dawce 25mg/kg masy ciała dwa razy dziennie (dawka dzienna 1050 mg). Wszyscy w domu zażywali ten lek. Po dwóch tygodniach sprawdziliśmy ponownie - wynik badania był negatywny. Ale niuńka nie chciała przez dwa miesiące ani grama przytyć, mimo ogromnych dawek jedzenia, więc znowu zrobiliśmy badanie. No i znowu są! Wynik dodatni 3+, czyli jeszcze gorzej niż poprzednio. Weci znowu dali metronidazol, teraz kazali dawkować tak: 10mg/kg masy ciała 3 razy dziennie (dawka dzienna 630mg), przez dwa tygodnie, potem dwa tygodnie przerwy i znowu dwa tygodnie leczenie. No i teraz mam dylemat - nie wiem czy dawkować tak jak wcześniej - czyli 1050mg dziennie, czy tak jak każą - 630mg dziennie??? Boję się, że ta dawka będzie za mała! A z drugiej strony nie wiem czy tą większą dawkę można stosować przez dwa tygodnie... Czy może tydzień mniejszą dawkę, a drugi tydzień większą :roll: ??? A, daję jej też różne "lakcidopodobne" rzeczy. Planujemy w najbliższych dniach przebadać się czy i my tego przypadkiem nie mamy, kot też je tabletki. Ale czy to wszystko coś da?? Czy znowu tylko przytłumimy działanie pasożyta na jakiś czas, a potem wróci :evil: ...? Może są jakieś skuteczniejsze metody?
-
Hej Jagoda :D ! Woziliśmy kopexa do ludzkiego laboratorium i było to badanie właśnie tą metodą, o której piszesz. Muszę się dokładnie dowiedzieć z tymi badaniami na trzustkę :-? bo coś mi się to wszystko nie podoba :( . Zawsze jak miała sraczkę i nawet dużą to węgiel pomagał, teraz nie... dałam jej rano smectę i też narazie nic lepiej. Czyli trzeba by zbadać to wydzielanie trypsyny? To się bada z kupska, czy z krwi? Bo wcześniej jak czytałam o badaniach to było napisane o biochemi coś :roll: ... Czy trzeba zrobić i bochemię i badanie kupska? Bo jakoś nie pojęłam z tego co wyżej napisane :oops: (wybaczcie ale ciężko myślę po całym tygodniu). Można te badania wykonać w ludzkim laboratorium?
-
Jesteśmy po badaniach - wynik ujemny! Czyli lamblie chyba wytłuczone. Kupsko zostało dowiezione do laboratorium w jakieś 20 minut (szybciej się nie da), pani która tam pracuje zarzekała się, że wynik jest w 100% pewny, bo ta ich metoda jest niezawodna... Może to prawda, bo w sumie dla niej żaden interes odradzać powtórkę badań :roll: . Ale te kupska dalej są nie takie jak trzeba :( ! Albo zrobi prawie całą kupę normalnie i na koniec lekka sraczka, albo jedna kupa normalna, a niedługo po niej druga - rzadka. Dawałam jej przez dwa dni węgiel i ani troszkę nie pomógł :-? . Lakcid dostawała z tydzień. No i teraz znowu nie wiem... leki przestała brać już prawie dwa tygodnie temu. Może jednak przydało by się tą trzustkę sprawdzić?? Jakie do tego badania są konieczne? Nie wiem już co następne próbować jej dać :-? tabletki z taniną, czy może smectę... Je dużo, ale narazie ani troszkę nie przytyła :( .
-
Hmm... dlaczego u nas weci nic o tym nie mówią, żeby to badanie powtarzać przez trzy kolejne dni :evil: !? Przed podaniem leków zrobiliśmy badanie tylko raz i na szczęście wyszło... Aż zadzwonię tam do tego "ludzkiego" laboratorium i zapytam! Bo jak już sprawdzać, to tak żeby była sprawa jasna. Ale chyba lakcid zaczyna pomagać - kupska są coraz normalniejsze :) . Trochę się martwię czy aby ta kuracja pomogła... bo próbuję ją podpaść, ale narazie większego skutku nie widać :( . Może jeszcze cholerstwa tam są... i nie wiem co wtedy :roll: - znowu w nią ten metronidazol pakować, czy są jakieś inne skuteczne środki (bo u nas o innych nikt nie mówił)?
-
No to ja już pomału głupieję :-? . Najpierw kupska były normalne, badanie wykryło lamblie, daliśmy leki i teraz kupska zrobiły się takie jak przy lambliach :roll: ! Czyli one mogły się tym metronidazolem nie wytruć? Chciałam jej to kupsko jeszcze raz dla pewności zbadać, ale myślałam żeby może trochę zaczekać... A może jej ten metronidazol spowodował jakieś zapalenie jelita, albo trzustki??? Nie wiem czy dalej czekać bo może przejdzie, czy coś znowu badać :-? . W każdym razie tragicznie nie jest... więc narazie nie panikuję.
-
Ja nawet chyba gdzieś w domu mam jakieś tabletki z taniną... no i węgiel też, nawet smectę. Tylko nie wiem, czy jest sens jej to dawać, jeżeli to nie jest taka silna biegunka :roll: . Ona robi 2 kupska dziennie, one nawet częściowo są takie jak trzeba, tylko pod koniec takie rzadsze i żółtawe... ale śmierdzą strasznie, no i te bąki też :-? . Poprostu trochę niezupełnie tak, jak być powinno, bo wcześniej bąki się nie zdarzały wcale. Nifuroksazyd dawałam kiedyś któremuś jak miało zatrucie...
-
Jogurty nie wchodzą w grę, bo Amfetka jest uczulona na mleko i wszystkie mleczne rzeczy. Lakcid dostała już 4 razy... ale narazie bez zmian :roll: . Pewnie jeszcze za krótko...
-
Jeszcze raz dzięki 8) - ale tak jak Ci napisałam... z Azorka niestety najlepszych wspomnień nie mamy :-? . Boję się drugi raz próbować :x
-
Ok! Jeżeli jeszcze tam nie byliśmy, to pewnie przy najbliższej "okazji" się wybierzemy. Amfetka już dostała lakcid (miałam w domu :P )
-
Dzięki! Czyli lakcid napewno nie zaszkodzi! Tylko nie wiem ile lakcidu daje się psu :-? (22kg). Jeden dziennie wystarczy? Mi tylko ta konsystencja się nie podoba (no i bąki), bo ilość jest normalna. A, ta polecana klinika też oczywiście mnie interesuje! Chociaż nie wiem czy jest jeszcze jakaś, w której nie byliśmy...
-
Ja z nią jeżdżę do Lublina do wetów... ale zawsze jak oni coś powiedzą, to ja to telefonicznie konsultuję z tym "swoim". Naprawdę nie mam już do nich zaufania. Miałam nadzieję, że może u któregoś z "forumowych" piesków też zdarzyła się podobna reakcja na lek... i że się dowiem czy coś wtedy było robione, czy przeszło samo.