dzieuję Wam za słowa otuchy...jest pusto, b. pusto. Wczoraj mówiłam Jackowi, że nie ma kto nawet ze mną chrupków jeść, ani kto zrobić przeglądu w torbie jak wracam do domu...Mimo, że upłynęło niewiele czasu i np. moja mama radzi nam poczekać z wyborem nowego psiaka, ale my nie możemy znieść tej pustki...niby wszystko jest podobnie, ale nie ma z kim iść na spacer, nie ma komu o ustalonej godzinie dać jeść, brakuje mi maniery Laćki jak po jedzeniu wycierała mordę w swoją kanapę:) W naszych sercach zawsze to będzie Pies z Marzeń, takiego jakiego zawsze chcialiśmy mieć i mieliśmy...
P.S. Dziś jedziemy do niedalekiej miejscowości zobaczyć sznaucery...
Pozdrawiam:)