-
Posts
4557 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Monia70
-
Smutek i szczęście, pogodne mysli i rozterki ,płacz i śmiech to nieodłączne atrybuty dobroci i szczęścia.Tak to sie układa, że rzeczy te towarzyszą nam w życiu.I dobrze, bo przez to jesteśmy bogatsi wewnętrznie..... Batonik jest smutny, bo stracił dobroc, którą juz poznał.On nie wiedział,że czeka go coś jeszcze.Dla niego dom o beci był już jego domem. Mam nadzieje, że w nowym domku znajdzie całą moc njawiekszych , pozytywnych uczuć.
-
Jejuś,pięęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęękny :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
-
Celinko, ja tez przez takie rozmowy przechodziłam.A miałam wtedy 5 psów. Ta kobieta nawet nie zrozumie Twojej odpowiedzi.To ignorantka. W takich momentach należałoby spytać(ja tak zrobiłam)a co pani zrobiła dla dzieci ......Założe się , że nic.Więc proszę się odwalic od moich psów. Ja tez tego dośwaidczyłam zbierając podpisy dla VIVY przeciw zabijaniu koni w rzeźni .I też było, lepiej sie zajmij pomocą dla dzieci w domach dziecka.....Wtedy nie wytzrymalam i poleciał teks "co Ty zrobiłaś dla dzieci"? i że ja pośrednio zrobiłam.Mam adoptowanego brata........
-
[quote=gayka;7579386..jak się taki lekarz dowie, że go "sprawdzasz" to mu sie nie spodoba..... .[/quote] To rób za pół-blondynkę.Działa.Pytaj taaak pan sądzi? a jednak! oj, dobrze.... takie tam ble ble a swoje wiadomości wyciągaj;)
-
Gayeczko, idz na tą konsultację. Będziesz spokojniejsza. Ja mówie jak jest czasem u ludzi. U psiaków nie mam zupełnie doświadczeń z dostawowymi.
-
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
Monia70 replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
2 miesiące:-(:-(:-(:-( Jestem wypalona. Dobrze, że mogę się wytulić z pozostałymi, bo nie dałabym rady. Bezsilność. Walka z uczuciami. Niepogodzenie sie ze śmiercią. Płacz. Brak ukojenia. Radość , że nie cierpisz, ani Melcia tez nie. Szczęście, że byłam przy Tobie do końca, że mialam czas na pożegnanie. Zapalone świeczki. Astry na grobie. Chęć gryzienia ziemi. Przeogromny ból, bo umarłeś. Ty. Największy. Najbarzdiej uparty. Najbardziej oddany. Wierny. Przyjaciel. Rodzina. Cierpię. Czekam na spotkanie. -
" Sztuka latania " :( 3 miesieczna oneczka JUZ W SWOIM DOMU !!!!
Monia70 replied to ewatr's topic in Już w nowym domu
[quote name='matinestka'] ale odnoszę wrażenie ,że ludzie uwielbiają księgarnie wysyłkowe... bo to mało wysiłku przy takiej formie......... :siara: ...:bluepaw:[/quote] No nie wiem:cool1:, jak sie mieszka w malutkiej mieścince , w której sa 2 malutkie księgarenki, w których są praktycznie podręczniki szkolne i może coś na topie Grocholi to sięgam po księgarnię internetową. Nie ma książek o psach , nie ma poezji, wierszy..... :shake: -
Łódz-totalnie wycienczona mała sunia(sznaucerek)!!! ma dom
Monia70 replied to netti1's topic in Już w nowym domu
Aniula, one są [SIZE=5][COLOR=red]ROZKOSZNE :loveu::loveu::loveu::loveu:[/COLOR][/SIZE] -
Rysio z Buku, mały psi filozof - pojechał do domu!
Monia70 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
On ma takie cudowne oczy . -
To po premedykacji powinno juz mijac. A u ludzi tak samo wystepuje bl i ograniczenie ruchu po zastrzykach dostawowych, niestety.Ja to obserwuję. Nawet mój Darek dostawał w bark i najpierw było gorzej, a dopiero po czasie pojawil sie dobry efekt. A mnie sie od nocy dołączył FATALNY kaszel.Mówic nie mogę, bo ciągle kaszlę i wszystko mnie boli.Ot , co spotka sł.zdrowia.;)
-
Całkiem nienormalna , czyli normalna.Jak my;) Kiedy sterylizowalismy Tosię i technik podał jej premedykację( a ja to samo robie tyle, że u ludzi:cool3:) i kazał nam już wyjść , to aj wyłam jak głupek, tak abrzdo się bałam.Tuliłam ją jeszcze i całowałam(to chyba była bojaźń po Meli). A ten kazał mojemu Darkowi na czas oczekiwania zabrać mnie na drinka. Na to mój mąż odpowiedział, że takich dużych drinków nie robią ;);););) W takim byłam stersie. A po samym zabiegu, już w domku,spałysmy sobie obie pod lóżkiem.A co, Tosia na łóżko wejść nie mogła, a ja pod łóżko tak..... Biorę antybiotyk, dziś juz nie mialam gorączki.Ale ucho boli, zatoki bolą, z nosa gluty jak z kociego kataru a na dodatek kocur rzygnął 3 razy:-o. mam andzieję, ze to tylko od polnych myszy , bo ciagle je znosi do domu a ja wydzieram mu je siłą i wypuszczam na pole.Ale dziś jak wstałam to leżała jedna biedniutka strasznie taka nieżywa.Morderca jeden:mad: Buziaki dla sunieczek i dziewczn kochanych , normalnych inaczej:lol: