-
Posts
4744 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jambi
-
hehehe... no tutaj to chociaż ktoś zauważył mą obecność :megagrin: a u nas sypie, sypie, sypie... od tygodnia już.... Warszawa biała, nie nadążają odśnieżać (przynajmniej u mnie )
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
jambi replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
człowiek sie wita grzecznie po latach nieobecności a tu ani be, ani me ani kukuryku :obrazic: a co do kombinezonka - a Ty byś jej nie mogła takiego cóś sprawić jak żeś sprawiła dziewczynkom moim i zerduszkowej? może by było Furiatce łatwiej przyswoić?- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Liza-z ruchliwej ulicy wprost do WSPANIAŁEGO domu STAŁEGO!
jambi replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
oj starzejesz się kobieto, starzejesz... kuchnia Cię pociąga... jak sucz? a tak w innym temacie [quote name='zerduszko']Co lekarz, to inne poglądy i podejście. Ostatnio leczę intensywnie kolano i9 każdy gada co innego, nic tylko sie konsultuję i wiem, że nic nie wiem. [/QUOTE] kochana, ja z moimi kolanami odwiedziłam dziesiątki lekarzy i... zdania skrajnie podzielone :stupid: od : "niezbędna jest operacja (z założenia skomplikowana i obciążona pewnym ryzykiem)" do: "nie należy wykonywać operacji"... od: "zasadniczo nie widze problemu" po : "niestety z taką wadą grozi pani wózek inwalidzki" ... skończyło się na tym, że po milionie wizyt, rehabilitacji, zaleceń - jest jak było a nawet gorzej, ale jakoś żyć trzeba ;) -
Przeczytałam całą akcje reklamówkową - oczywiście największe emocje mnie ominęły... ale przeczytałam :grins: Kim jest "Kurdupel" ? :hmmmm: bo chyba mnie coś ominęło... albo ewentualnie mam skleroze... może tak być...
-
ale jak "Amen" to co, koniec tematu? mi tez polejcie ;)
-
witam się popołudniowo z całkowicie zasypanej Warszawy :)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
jambi replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Dzień dobry :) bardzo mi miło zawitać w Twe niezwykle rozbudowane progi... oczywiście nie nadrobiłam wszystkiego ... :p- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Dawno mnie nie było, ale dziś zjawiam się, żeby Wam coś opowiedzieć. Będzie to króciutka opowieść o tym, że nigdy nie wolno tracić nadziei :) No i w zasadzie, po tym króciutkim wstępie możecie już domyślać się zakończenia ;) ale od początku Jakiś czas temu w mojej okolicy na słupach, murach, sklepach pojawiło się ogłoszenie "Zaginął pies". Z treści owego ogłoszenia wynikało, że pies - właściwie suczka - zaginął był dnia 4 grudnia, wystraszywszy się petardy. Ogłoszenie jakich wiele, przyczyna zaginięcia też raczej "typowa" w obecnym okresie... niby można by rzec "biedny piesek... kolejny..." Ale traf chciał, że tenże piesek - właściwie suczka - stanął był na naszej drodze. Dnia 11 grudnia (a więc prawie 2 tygodnie od zaginięcia) w godzinach popołudniowych zadzwonił mój telefon. To był mój osobisty mąż, który dysząc ciężko powiedział "pamiętasz tego psa z ogłoszenia? no to on stoi pod naszym balkonem! leć do sklepu spisz numer!!!" no więc ja rzuciwszy wszystko, wybiegłam prawie jak stałam - założyłam tylko buty, kapote na plecy, o czapce i rękawiczkach nawet nie myślałam (a trzeba było, bo dzień był wtedy wyjątkowo mroźny). Tę część opowiadania skrócę Wam nieco, bo jak sie okazało pies pod balkonem stał i owszem, ale wcale nie był taki chętny do ratowania go. W efekcie, przez następne 2 godziny lataliśmy oboje (ja i mój mąż) po osiedlu, próbując nie zgubić z oczu psa. Komunikowaliśmy się wisząc na telefonie, jednocześnie ja co chwila komunikowałam się z właścicielem psa. Im byliśmy bliżej psa, tym szybciej ten od nas uciekał. Widac było, że nie ma sensu ganianie za nią - ta suczka była przerażona! Gdy raz byłam bardzo blisko niej zawołałam po imieniu suczka z piskiem uciekła niczym mała rakieta. I w końcu ją zgubiłam. Straciłam ją z oczu! Mój mąż poszedł w jedną strone , ja w drugą, cały czas wypatrując psa i rozmawiając z właścicielem. W końcu ją wypatrzyłam!!! Za torami tramwajowymi - poleciałam do niej, chciałam trzym,ać ją na dystans, ale jednak widzieć gdzie idzie do przyjazdu właścicieli. Ale los jest przewrotny, pies przerażony, a ja zdyscyplinowana. W pewnym momencie suczka skręciła, przeleciała przez ulice wprost przed samochodami czym wywołała mój atak serca, a ja zostałam na czerwonym świetle... Gdy zgubiłam ją po raz drugi odpuściłam. Nie wiedziałam zupełnie w którą strone poszła, byłam już cała mokra od lodowatej mżawki i było mi straszliwie zimno ( w efekcie przypłaciłam to kaszlem, który trwa do dziś). Zadzwoniłam do właściciela z informacją gdzie widziałam ją ostatni raz i poszłam do domu. Było mi źle. Wieczorem zadzwonił właściciel - właściciwie okazało się, że to syn właścicieli, z informacją, że suczki nie złapali. Była tak przerażona, że uciekła nawet przed nimi... Kolejne dni - nic, tylko więcej ogłoszeń na słupach. Było coraz zimniej. W nocy temperatura spadła do -12 stopni. Pomyślałam, że juz po niej... malutka, niemłoda suczka, dziko przerażona, zagubiona, sama... Nie miałam odwagi zadzwonić do właścicieli. Pomyśłałam, że gdyby sie znalazła, to sami daliby znać. A dziś zadzwonił telefon. W pierwszej chwili nie wiedziałam kto, co, ale w końcu zrozumiałam :) Zadzwonił pan z ingformacją, że suńka się odnalazła!!! i to w samą Wigilię! I że były to najszczęśliwsze Święta dla całej rodziny :) Ale cudem jest to, gdzie się odnalazła - i to jest właśnie sedno mojej opowieści - o tym, że nigdy nie wolno tracić nadziei!!! Sunia bowiem zaginęła na warszawskim Mokotowie, tu najprawdopodobniej koczowała przez kolejne 2 - 3 tygodnie. A odnalazła się... w Konstancinie - jakieś 20 km od Warszawy... Znalazła ją Konstancińska straż miejska, która odwiozła ją do Kliniki, tam ją zachipowano na koszt miasta Konstancin, a na właścicieli wpadli dzięki numerkowi z 2006 roku, który sunia miała przypięty do obroży :) Tak więc wszystko dobrze się skończyło :) suńka przeżyła przygodę swojego życia, co prawda z 14 kilo wagi spadła do 8 - ale podobno jej sie należało ;) I to koniec :)
-
Rodzinny spacer cudny :) chwyt kapturowy boski :lol: pokaż te kwitnące brateczki!
-
no i bardzo dobrze! i nie miej wyrzutów sumienia bo włosy to nie ręka odrosną za chwile ;)
-
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
jambi replied to Saththa's topic in Foto Blogi
bo niestety faceci (nie wszyscy oczywiście) nie wiedzieć czemu odnoszą to do siebie :stupid: a żebyście wiedziały ile razy tacy faceci chcieli mnie opluć :evil_lol: nie mówiąc o zwyzywaniu od sadystek -
no ale jak przeczytałam [QUOTE] chcemy mieć dzieci :mdleje: [/QUOTE] to w pierwszej chwili pomyślałam, że Ty nam oznajmiasz że Ty i Twój mąż ... później zweryfikowałam pogląd - no bo ta ikonka, że może Ty nam oznajmiasz, że to Twój mąż Ci oznajmił, że chcecie... ale juz doczytałam :grins:
-
rany ale żeście znowu nawypisywały! a jakie fajne metody zapanowania nad dziećmi no no... a twoja Sandy - cuuuuudna ! tez lece, chociaz ze mnie to dużego pożytku mieć nie będziecie :( no i Lilka -szacunek wielki za kolejny tymczas!!!
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
jambi replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
#Etna# to nie zazdrośc tylko sie zapisuj na liste kuracjuszy :diabloti: to ja biere wrzesień :grins:- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
cudnie u Was! sielankowo :) [quote name='malawaszka']a moje koty to nieużytki - nie chcą mi się kłaść na plecach żeby wygrzać bolące miejsca :placz:[/QUOTE] Ty weź nie mów, mój mi na głowie śpi! to co to znaczy?
-
[QUOTE] [quote name='ulana']Ja też tak chcę! Ja też! Wszędzie dzieci dookoła, a ja ani mamą malca już nie jestem, ani babcią jeszcze...[/QUOTE] [quote name='Saththa']To sobie zrób :lol:[/QUOTE] [/QUOTE] no toż samo miałam napisać :p
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
jambi replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
no na Ciebie nie ma prawa! bo to tak nie można, żeby być jednocześnie kuracjuszem i pielęgniarką :grins:- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
[quote name='malawaszka']ahaha grunt to zaczynać od początku :loveu: ja też nie miałam jeszcze podłóg w domu, ale lodówka była haha[/QUOTE] no moja na razie w kartonie stoi :grins: co by sie nie zakurzyła :megagrin: Lodówka miała być duża i jest duża - w sensie nie ogromniasta - nie! zwykła wąska (nie żadne tam podwójne drzwi, bajery itp.) ale za to jest wysooka! tu na tym mieszkaniu, które obecnie zajmujemy tez mamy taką, co to do niej sie tylko słoik z musztardą i opakowanie jajek mieści, dlatego już sobie dawno obiecałam że moja własna prywatna lodówka musi być większa :) Magda - zdjęcia robimy na bieżąco, ino H. robi swoim telefonem - muszę więc mu go wyrwać i zgrać foty co do drzwi przesuwnych - ja Wam powiem, że takie rzeczy to moje koty robia ze zwykłymi drzwiami od szafy :lol: a przesuwne muszą być, bo łatwiejsze w eksploatacji [quote name='Saththa'] Jambi Tys taka zajęta ze co dzwonie do Ciebie to masz zajęte :evil_lol:[/QUOTE] no kurde, RAZ żeś koleżanko dzwoniła jak zajęte miałam ... ino potem zapomniałam oddzwonić... :oops:
-
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
jambi replied to Saththa's topic in Foto Blogi
[quote name='wilczy zew']mówić mówią ale jeśli coś jest pokazane w TV nawet w filmie to TAK JEST[/QUOTE] no niestety musze przyznać racje :shake:... jestem żywym przykładem tego, że "jak coś mówili w telewizji to tak musiało być" :angryy:... kiedys opowiem... a co do tych kastrowanych, ospałych i innych dupereli, to niestety ludzie święcie w to wierzą... w 99 przypadkach na 100 nikt mi nigdy nie chciał uwierzyć, że mój kastrowany pies to jeszcze coś umie poza leżeniem na kanapie, a jak go widzieli w akcji na obronie to dla odmiany twierdzili, że cos z tą kastracja nie tak, a jeśli nawet to jeden przypadek na milion,... nie mówiąc o tym, że żadne z moich kastrowanych zwierząt nigdy nie miało nadwagi, a ciągle słyszę "ona taka gruba po sterylizowana"... -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
jambi replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
i znowu kurka milion stron do nadrabiania.... to po kolei... o rraju raju! jakie ona ma cuuudne rzęsy!!!! [URL]http://img706.imageshack.us/img706/1147/dsc0155xht.jpg[/URL] a temu co sie tu stało? [URL]http://img7.imageshack.us/img7/9950/dsc0208st.jpg[/URL] ooooooo aaaaaaa.... sama słoooodycz :loveu: [URL]http://img685.imageshack.us/img685/9882/dsc0296sao.jpg[/URL] [quote name='malawaszka']Właśnie stuknął nam roczek ze Zgredkiem :mdleje: [/QUOTE] no to mnie teraz zabiłaś... jak to "roczek" ?!?! to gdzie mi ten czas uciekł?! :shock: [quote name='Fides79'] w takim Wasiowym Sanatorium już niejeden piesek się wykurował :shiny::B-fly::happy1::klacz:[/QUOTE] wasia, weź Ty mnie przygarnij! jak zrobisz ze mna to samo co ze zgredkiem to ja moge nawet w tym ogrodowym apartamencie zamieszkać :grins:- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
sodomia i gomoria!!! no tegom się nie spodziewała!!! :shock: Margi kocie walki organizuje!!! [URL]http://i50.tinypic.com/20szr61.jpg[/URL]
-
[quote name='Amber']Jari w wieku 9 miesięcy wystartował do Cane Corso... Też byliśmy na spacerku i wszystko cacy, ale młody cały czas przeginał, ni to się bawił ni to gryzł. W końcu Corsiak nie wytrzymał i postanowił oddać też już na serio. A był to pies bawiący się ze wszystkimi. Całe szczęście był karny bo inaczej by została z mojego mokra plama. Natomiast nic, a nic to nie przemówiło Jariemu do rozumku. Potem sytuacja z samcami była tylko gorsza. Nawet niedominujące atakował - chciał się bawić, ale przy tym też stawał się agresywny. Do agresywnych oczywiście był agresywny 2x bardziej. Z sukami problemów nie ma. Nie wiem zatem co by miało dać "przetrzymanie" przez innego psa? Moim zdaniem to niepotrzebne podsycanie agresji. W pewnym momencie trzeba po prostu spasować jeżeli chodzi o "zabawę" z innymi samcami. Bo będzie tak jak w naszym przypadku, że skończy się u weta na szyciu.[/QUOTE] takie właśnie zachowania stały u podstaw decyzji o kastracji Arona :) kastracja + szkolenia + czas dały w efekcie zachowanie takie jak u Watachowego Mentora - Aron pierwszy nie zaczepił, ale zaczepiony przez nachalnego natręta potrafił pokazać kto tu rządzi :) mnie to satysfakcjonowało :)
-
ale serio? to już DWA lata??? ... szok, jak ten czas leci!