Jump to content
Dogomania

Fela

Members
  • Posts

    3935
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fela

  1. Jasne, że przekażę :) Z wrażenia zpaomniałam odpowiedzieć na pytanie. Onkowatego raczej nic nie ma, wszystkie kundelos, jeśli jakiś cień owczarka gdzieś się kołace, to tylko ma go Sara (jej zdjęcia wrzuciłam ostatnio), ale to trzeba bardzo naciągać. Ona wygląda bardziej jak szary wilczek. A miejscowość - Brok - jest 100 km od Warszawy, za Wyszkowem, w kierunku na Białystok. Wydarzenie na FB zrobimy, może jako PsyNiczyje (żeby dotarło do tych, co polubili naszą stronę, jest ich sporo). Jak sie tylko ogarnę świątecznie, to zrobimy :)))
  2. Kochani, jesteście CUDOWNI! Dzięki ogromne, w imieniu Moniki! Marysiu, jesteś kochana!!! Tyle ogłoszeń, dzięki :loveu: Jeśli chodzi o pomoc dla samej Moniki (jakieś ubrania czy temu podobne), na razie nie jest to niezbędne. Ma jeszcze zapas rzeczy z dawnych czasów, sama może zjeść - jak mówi - cokolwiek, największą jej zgryzotą jest to, że psiaków nie może nakarmić. To dobra dusza, choć sama ma megaproblemy, zawsze jak widzi jakieś nieszczęście psie, da mu przynajmniej bułkę. Oczywiście wszyscy, nawet ci, co jej dobrze życzą, krytykują i wymądrzają się: głupia jesteś, sama nie masz, po co ci te psy, zlikwiduj je. Cóż, sama słyszałam wiele razy. Zlikwiduj. Taki mały eufemizm. A wiecie, co mi kiedyś powiedziała? Że te psy ją uratowały. Kiedy po śmierci męża okazało się, w jakiej jest sytuacji, okazło się, jak potworne świństwwo jej zrobił w tajemnicy (gdyby chociaż powiedział, że rezygnuje z ubezpieczenia, sama by się ubezpieczyła), była w takiej depresji, że już na skraju. I że wtedy przy życiu utrzymały ją jedynie te psy - bo przecież nie mogła ich zostawić. Kiedy wszyscy się odwrócili, tylko one były z nią cały czas.
  3. Dla odmiany suka: Sara. Moja ulubienica :) Sara jest (kolejnym) średniakiem, który sięga mi do kolana, a ja mała nie jestem. Z całej zgrai najbardziej ją lubię, bo to suka z charakterem (no i także dlatego, że ona też najbardziej mnie lubi, potrafi wyczuć na kilometr, że przejeżdżam, jak tylko może, wyrywa się do mnie, żeby się przywitać :)). To taka samica alfa, mądra wilczyca. Bo mądra jest naprawdę. Energiczna, potrzebuje ruchu (w ilości standardowej, no ale zawsze), którego teraz nie ma za wiele :( To ona przeskakuje przez ogrodzenie (i zabiera za sobą jednego kumpla), a ludzie się jej boją. To ona była oskarżona o próbę uduszenia kury, chociaż tylko przebiegała koło kurnika i koło posesji. Niestety, po mandatach i sprawach w sądzie Sara większość czasu spędza zamknięta. Chodzi na spacery, na smyczy automatycznej nie sprawia żadnych problemów. W domu się zachowuje - czystość i te sprawy są ok. Jest wysterylizowana, ma tak ze 3-4 lata. Kurcze, jaka to jest fajna, mądra suka. [IMG]http://imageshack.us/a/img20/8154/dsc7094w.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img32/2560/dsc7095e.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img14/2974/dsc7061.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img547/6637/dsc7060b.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img203/3928/dsc7097.jpg[/IMG]
  4. Koło Dorcia na jednym ze zdjęć jest Flipuś. One się kolegują, ale oczywiście dadzą radę w osobnych domach :) Flip jest podobnej wielkości, ale trochę drobniejszy. Ma ok. 3 lat. Jest wykastrowany (o ile dobrze pamiętam, bo mi się już mylić zaczyna). Delikatny, ładnie chodzi na smyczy, w domu nie niszczy. Byłby super kumplem dla młodego człowieka, nastolatka albo dla singielki. Ustępuje innym psom, nie szuka zaczepki. Taki typ radosnego wrażliwca, optymisty, który pocieszy, jak masz zły chumor, zrozumie, uśmiechnie się, pomerda. Domowy, bezproblemowy, fajny. (zdjęcia średnie, bo to towarzystwo strasznie się rusza, w rzeczywistości naprawdę niebrzydki kundel) [IMG]http://imageshack.us/a/img823/4029/dsc9361v.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img19/3369/dsc9345p.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img11/2932/dsc9344p.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img189/8560/dsc9368.jpg[/IMG]
  5. [quote name='Elza22']Nie wiem co się dzieje ale ja widzę tylko jednego psa do adopcji.Nie wiem czy zdjęcia mi się nie wyświetlają?[/QUOTE] Zamieściłam dotąd zdjęcia tylko dwóch psiaków: Sznufi i Bufi, będę sukcesywnie zamieszczać kolejne. Internet mi się tak ślimaczy, że nie jestem w stanie od razu wszystkich. Potem może jakieś zestawienie zrobię. Kolejny fajny psiak, Dorcio. On ma tak niecałe dwa lata. Jest średniej wielkości, taki do kolana większego człowieka (sporo mniejszy niż ONek, ale już nie kurdupelek, berdziej konkretny pies). To jest taki typ myśląco-filozofujący. Oczywiście jest radosnym młodzieńcem, uwielbia zabawy i spacery, bryka i dokazuje z innymi psami. Ale szuka kontaktu z człowiekiem, siada, patrzy w oczy i wytęża wszystkie swoje siły, by zrozumieć. Ogromnie przyjacielski, rozmerdany, bez kompleksów. Materiał genialny na fajnego, mądrego przyjaciela. Jest wykastrowany. Tak jak inne psy, wychowany w domu, dogada się innymi psami i chyba też z kotami (teraz Monika stara się izolować koty i psy, ale wiadomo: stado 12 kundli kotu może zrobić krzywdę, nawet w zabawie). [IMG]http://imageshack.us/a/img17/8683/dorcio10.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img855/8497/dorcio4.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img585/2883/dorcio1.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img59/7783/dorciononius.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img707/9268/dorcio.jpg[/IMG]
  6. Monika gotuje, w lepszych czasach gotowała psi makaron i dodawała do niego suchą karmę, potem dostałyśmy w darach kaszę i jej przekazałyśmy - psy się przestawiły na gotowaną kaszę zmieszaną z suchym i warzywami - to całkiem im nieźle służyło, ale zapas kaszy się skończył. Mazowszanko, przepraszam, że od razu nie odpisałam: suszone mięsko super! Zaraz podam Ci adres na PW.
  7. O rany, dziękuję Wam bardzo, że jesteście! :loveu: Za ogłoszenia (Marysiu, dzięki!!!, jesteś błyskawica) i pomoc finansową, naprawdę tu każdy grosz się liczy. Przedwczoraj kupiłam 20 kilo karmy marketowej (Monika dostała od kogoś pierogi i już je chciała dawać psom, bo nie miała zupełnie nic dla nich), ale to starczy na tydzień - 12 psów, w większości średnich, potrafią zjeść. Nie jestem w stanie jej pomagać cały czas, bo sama mam zapaść finansową. No i mam jednocześnie wyrzuty sumienia i boję się od niej odbierać telefon, choć naprawdę dzwoni w ostateczności, nie jest "upierdliwa" i ze wszystkich sił stara się jakoś sobie radzić. Kurcze, a Monika to nie jedyny ludzko-zwierzęcy dramat, na który ostatnio trafiłam (aż się boję, ale powinnam założyć jeszcze dwa wątki). Jeszcze raz dięki, że esteście!
  8. Do przelewów zagranicznych mam takie dane: PL 78 2030 0045 1110 0000 0255 8240 SWIFT GOPZPLPW czy to wystraczy?
  9. Bardzo, bardzo dziękujemy! :loveu: I życzymy wszystkim wesołego i smacznego jaja (to, które niuniek dostał, też było dobre ale on wzgardził - uznał, że niejadalne albo za bardzo poświęcone :) )
  10. Marysiu, dzięki! Jasne, jak zwykle o najważniejszym zapomniałam. Telefon mój (fundacyjny): 889 174 935 (przed ewentulanym oddaniem będziemy pomagać jej i sprawdzać ewentualnych chętnych, więc podaję ten tel) Telefon aktualnej opiekunki psów 506 480 923 mail: [EMAIL="psyniczyje@gmail.com"]psyniczyje@gmail.com[/EMAIL]
  11. Kolejny psiak Moniki, który szuka domu: Bufi Jest nieduży, do połowy łydki. Ale z charakterkiem. Absolutnie nie jest agresywny, tylko zazdrośnik. Nie lubi, jak głaszcze się jakieś inne psiaki, a nie jego. Bardzo śmiesznie wtedy powarkuje. W sumie nic dziwnego, jest najmniejszy, musi jakoś na siebie zwrócić uwagę. Uwielbia człowieka, strasznie się domaga uwagi (nie ma jej wiele jako jeden z 12), jest radosny i żywy, ale bez przesady. Ma ok. 2-2,5 roku. Nie jest wykastrowany, ale jak będzie taka konieczność, weźmiemy kastrację na siebie. Jak wszystkie te psiaki to jest domowy pies, wprost na kanapę :). Nie ma żadnych narowów, lęków. [IMG]http://imageshack.us/a/img585/8978/bufi.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img11/4244/bufi1.jpg[/IMG]
  12. [quote name='mtf zalesie']podaj konto do wplat[/QUOTE] Jeśli ktoś może pomóc, bardzo, bardczo dziękuję w imieniu Moniki - każda złotówka się liczy, naprawdę. Mogę podać konto jej prywatne, ale chyba lepiej fundacyjne - co myślicie? [B][COLOR=#4c4343][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=#4c4343][COLOR=#E71818][FONT=Verdana][/FONT][/COLOR][/COLOR][/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR][/COLOR][FONT=Verdana][FONT=Verdana][FONT=Verdana]78 2030 0045 1110 0000 0255 8240 Bank BGŻ [/FONT][/FONT][/FONT][/B][COLOR=#4c4343][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=#4c4343][COLOR=#E71818][FONT=Verdana][COLOR=#4c4343][FONT=Verdana][SIZE=2]Fundacja Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt Viva ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a, 03-772 Warszawa [/SIZE][/FONT]z dopiskiem: dla psów Moniki (jak ktoś chce odpisać od dochodu, nich napisze "darowizna: dla psów Moniki") Będę sukcesywnie wklejać zdjęcia i opisy kolejnych psów. I mam ogromną prośbę o pomoc w ogłoszeniach. To chyba najważniejsze - opieka nad 12 psami to jednak masakra. [/COLOR][/FONT][/COLOR][/COLOR][/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR][/COLOR]
  13. [quote name='dzodzo']widzialam bodajże w TVN Uwaga ta panią, opowiadała o swoim problemie, masakra :((( poki co zapisuje wątek, bo nie wiem jak z finansami będzie[/QUOTE] Tak Dzodzo, to była ona. Tu jest link do reportażu (mniej więcej w 13 minucie jest o niej fragment): [URL]http://uwaga.tvn.pl/63043,wideo,403131,wracamy_do_wtorka,wracamy_do_wtorka,reportaz.html[/URL] [quote name='malagos']Te programy, które pokazują kłopoty ludzi i psów, nie zostaje bez odpowiedzi. Ludzie lubią pomagać i mam nadzieję, że i tej pani pomogą.[/QUOTE] Też mieliśmy taką nadzieję, ale niestety, odzew był, ale z urzędu. Otóż niedługo po tym kobieta miała sprawę w sądzie - jako oskarżona - że ma bałagan przed posesją. To niewiarygodne, chodziło o to, że położyła przed ogrodzeniem gałęzie świerku, przykrywając nasiona roślin. Równo, elegancko ułożone gałęzie. Oczywiście oskarżył ją urzędnik gminy, który wystąpił w reportażu (ten z zasłoniętą twarzą, bo nie zgodził się ujawnić). Sąd uznał oskarżenie za bezzasadne, uniewieniił ją. I niedługo po tym w całym miasteczku zaczęło huczeć, że gmina finansuje jej psy, zabiera dzieciom pieniądze! Mało tego. Jedyna praca, którą Monika znalazła, to roznoszenie gazetek reklamowych dużej sieci sklepów. Raz w tygodniu biega po całym mieście i wrzuca je do skrzynek pocztowych (dosłownie ma z tego parę groszy, ale zawsze coś). Nigdy nie widziałam tych gazetek walających się po ulicach. Ale... Gmina wysłała pismo do zarządu tej firmy ze skargą, że ta osoba zaśmieca miasto! Dajecie wiarę? Moim zdaniem jest to regularca próba zastraszenia po tym, jak miała czelność poskarżyć się publicznie.
  14. Chyba się zaprzyjaźni z pracownikami Kliniki :) Łamanie lodów. [IMG]http://imageshack.us/a/img442/725/gaj002.jpg[/IMG] Taki jeszcze przestraszony trochę [IMG]http://imageshack.us/a/img339/6544/gaj003.jpg[/IMG] Ale micha jest fajna [IMG]http://imageshack.us/a/img90/3650/gaj004.jpg[/IMG] O, już zjadłem? [IMG]http://imageshack.us/a/img197/9241/gaj005.jpg[/IMG] Tak wygląda z mordy. Jest młodziutki, ma maksymalnie 1,5 roku [IMG]http://imageshack.us/a/img4/7197/gaj010.jpg[/IMG] W Klinice było wczoraj jajeczko, podzieliliśmy się ze wszystkimi :) [IMG]http://imageshack.us/a/img94/6084/gaj011.jpg[/IMG]
  15. [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/33/wp000462p.jpg/][IMG]http://img33.imageshack.us/img33/8981/wp000462p.jpg[/IMG][/URL] Pierwsze chwile w samochodzie. Zdrętwiały z przerażenia, ale tylko trochę ;)
  16. Ja też się cieszę, bardzo! Zwłaszcza, że wszytsko wskazuje na to, że fajny z niego pies, już wczoraj w klinice ogon zaczął się trochę ruszać, podchodził do mnie sam, żeby pogłaskać, podchodził też do innych. Jeszcze się bał, ale zwiedzał już gabinety, wszamał michę, napił się i obserwował. A wcześniej, w samochodzie, najpierw siedział sztywny ze strachu i patrzył przez okno, ale potem, jak zrobiło mu się ciepło i zmęczenie dało znać o sobie, to zasnął. To nie było działanie sedalinu, niemożliwe, bo minęła ponad doba, odkąd sedalin zjadł. Aż tak długo nie trzyma, częściej jest odwrotnie, przestraszony pies niby śpi, ale jak się podejdzie do niego, to się podrywa. Zdjęcia się wgrywają (internet radiowy, dziś nie chce współpracować). Hotelik u Donki był zarezerwowany chyba do 31 marca (tak mi się wydaje, bo to chyba Aldrumka rezerwowała). A mi się tak zamarzyło, że skoro on jest już w klinice, to może za jednym zamachem go wykastrować? Byłby już spokój, nie trzeba by było wozić tam i nazad... [B]Już podaję konto do wpłat, bardzo Wam dziękuje, że pytacie, że po tak długim czasie podtrzymujecie swoje deklarace, dzięki!!! [COLOR=#4c4343][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=#4c4343][/COLOR][/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR][/COLOR][/B][FONT=Verdana][FONT=Verdana]Nr konta [FONT=Verdana][B]78 2030 0045 1110 0000 0255 8240 Bank BGŻ [/B][/FONT][/FONT][/FONT][COLOR=#4c4343][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=#4c4343][COLOR=#E71818][FONT=Verdana][COLOR=#4c4343][B][COLOR=black][FONT=Verdana]Fundacja Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt - VIVA! ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a, 03-772 Warszawa [/FONT][/COLOR][COLOR=#000000]z dopiskiem "GAJ" albo "dla psa z GAJU" albo jakoś podobnie. [/COLOR][/B][COLOR=#000000](jeśli ktoś chce odpisać sobie od dochodu przekazywane kwoty, to wystarczy wpisać "darowizna dla psa z GAJU" albo "darowizna GAJ") Wpiszę te dane do pierwszego postu[/COLOR] [/COLOR][/FONT][/COLOR][/COLOR][/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR][/COLOR]
  17. Zaczipowany, odrobaczony, zaszczepiony, nakarmiony, bezpieczny w klinice pod najlepszą opieką p. Agnieszki :) uf Pojechałam tam dziś jak zwykle, ale bez większej nadziei, że się uda, że w ogóle go spotkam po wczorajszym sedalinie. Obeszłam stację, objechałam okolicę, i kiedy wysiadłam z samochodu, żeby iść do restauracji i zapytać, czy od wczoraj się pojawił, przybiegł do mnie sam! :D Oczywiście nie tak, żeby od razu się zacząć przytulać, ale podszedł do miski, zaczął spokojnie jeść. Najwyraźniej mnie już poznał. Głaskałam, głaskałam i delikatnie przełożyłam pętlę. Kiedy się pętla trochę zacisnęła, a linka naprężyła, okropnie spanikował, rzucał się, dosłownie fruwał. Ale jak luzowałam linkę, uspokajał się. I wted,y trzymając go cały czas na lince, podeszłam i najnormalniej w świecie wzięłam na ręce i włozyłam do saochodu. Jest teraz na sggw - będzie chyba przez kilka dni - nie miałam lepszego pomysłu, co zrobić z nim w wielki piątek. Ale to dobrze, zobaczymy, czy nic mu nie jest. Fortuny kosztowac nie powinno ;) Zdjęcia wieczorem.
  18. [quote name='andegawenka']Taki płaski brzunio upewnia mnie że warto zostać na dogo i pomagać.[/QUOTE] Właśnie, są takie chwile, że człowiek ma ochotę rzucić w cholerę, nie denerwować się, zapomnieć. A potem jakaś taka mała albo większa radość i od nowa ;-) Niuńka wygląda teraz już o wiele lepiej niż na tych zdjęciach zaraz po operacji. Jest żywa, aktywna, dziarska, chętna do zabawy nawet. Tak jakby ubył jej nie tylko guz, ale i sporo lat :)
  19. Pierwszy z psów, które szukają domu: Sznufi Znaleziony jako szczeniak, potwornie chudy, pokryty bliznami, strupami, pchły aż się roiły. Wyglądał tak, że inna, niby psiolubna osoba, brzydziła się go dotknąć. Został wyleczony, odkarmiony, wychowany. Ma ok. 2 lata. Jest pogodnym, fajnym, szurpatym kundliszczem, bardzo przyjacielskim w stosunku do ludzi, dogaduje się z innymi zwierzakami. Poczciwość merdająca. Wielkość średnia do kolana. [IMG]http://imageshack.us/a/img715/3715/sznufi5.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img801/4785/sznufi4.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img405/988/sznufi.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img21/8822/sznufi6.jpg[/IMG]
  20. Sytuacja jest dramatyczna. Na tyle dramatyczna, że zmusiła mnie do założenia wątku, choć wyrywna w tej kwestii nie jestem. Postaram się opisać ją w skrócie, choć tego też nie bardzo umiem. Kobieta od zawsze była wrażliwa na krzywdę zwierząt. Teraz jest w zasadzce, nie wie co ma robić, od wielu miesięcy walczy z rozpaczą i próbuje odsuwać od siebie myśl o skończeniu życia, ale to wydaje jej się coraz częściej jedynym wyjściem. Pani Monika z Warszawy wyjechała do Holandii, wyszła tam za mąż i mieszkała 20 lat. Pracowali ona i jej mąż, a kiedy on przeszedł na emeryturę, przenieśli się do domku letniskowego, który zbudowali sobie w Broku. Powodziło się im nieźle, dom, choć niewielki, może służyć jako całoroczny. On miał niezłą, holenderską emeryturę, też kochał zwierzęta. Jeśli jakąś psią biedę spotkali na swojej drodze, przygarniali. A w Broku nie brauje psich bied, oj nie. I tak „dorobili” się 12 psów. Owszem, chcieli je oddawać, ale w dobre ręce. Niestety, dobrych rąk tu raczej brakuje. Ponieważ mieli warunki i pieniądze na utrzymanie zwierzaków (i psy, i koty), nie stanowiło to wielkiego problemu. Do czasu, aż świat się zawalił. Umarł mąż pani Moniki. I dopiero po jego śmierci, gdy robiła porządek w dokumentach, ze zdumieniem zobaczyła, że kilka lat wcześniej zrezygnował z dobrowolnej części swojego ubezpieczenia w Holandii, które gwarantowałoby jej emeryturę po nim. To znaczyło, że ma jedynie prawo do renty wdowiej (niecałe 200 euro). Co więcej, wyszły na jaw debety na wspólnych kartach kredytowych, ktore on zaciągał. Mieli też duży kredyt na modernizację domu. Zostala sama z 12 psami, gigantyczymi długami do spłacenia, bez pracy i własnego ubezpieczenia. Pracy szuka rozpaczliwie od prawie dwóch lat, ale szanse ma prawie zerowe. Ma ponad 50 lat, a w tej okolicy pracy nie ma nawet dla młodych. Z 200 euro usiłuje wykarmić psy, spłacić długi, jakoś żyć. Ale nie daje rady. Jest na skraju załamania i nie jest to tylko figura stylistyczna. Pomagaliśmy i staramy się jej pomagać (sterylizacja, karma), ale też dochodzimy do ściany. Mamy same długi :( Wszystkie jej suki są wysterylizowane, większość psów wykastrowanch. To są fajne, normalne domowe psy (mieszkają w domu). Monika rozpaczliwie szuka dla ich domu, daje ogłoszenia w gazetach i telewizji, ale chętnych brak. [B]Płacze, kiedy patrzy w ich oczy, płacze, kiedy daje im samą kaszę (wcześniej był Hils). Płacze, kiedy pomyśli o tym, co powiedział jej weterynarz. A powiedział mniej więce tyle: „dla pani i dla tych psów najbardziej humanitarnym rozwiązaniem będzie uśpienie”. Kobieta dawno już doszła do ściany i wali w nią głową. Boję się, że pewnego dnia naprawdę nie wytrzyma. I myślę, że wcale nie byłoby to dziwne. Jest sama ze swoim dramatem i nie widzi żadnego wyjścia. [/B] Jakby tego było mało, po tym gdy życie jej się zawaliło, wszyscy się od niej odwrócili - może to ludzka zawiść? Widzisz babo, było ci dobrze, to teraz poznaj, co to bieda. Płaci mandaty za to, że jej pies przeskoczył przez siatkę. Ma sprawy w sądzie za to, że jej pies...o mało zagryzł kury! (w sądzie okazało się, że to pomówienie). Ale to nie wszystko, stała się wrogiem w gminie, bo miała czelność zwrócić się o pomoc. Poszła do burmistrza mówiąc, ze przecież gdyby się nie zajęła tymi psami, one biegałyby bezpańsko i musiałaby zająć się nimi gmina. Efekt? Dostała 4 worki karmy najtańszej z lidla (w sumie pewnie za 60 zł), a cała miejscowość aż huczy, że przez nią dzieci nie mają jeść, bo burmistrz zamiast biednym dzieciom daje jej psom. Gdzie się nie ruszy, stawarzają jej problemy, tak absurdalne, że szkoda gadać. A może właśniewarto, ale to już w kolejnych postach. [B]Tymczasem wielka prośba o pomoc. Nawet niewielką. Nawet symboliczne wsparcie będzie dla tej kobiety ważne, żeby wiedziała, że nie jest sama. I najważniejsze: pomoc w szukaniu domów dla psów. Może ktoś z dogo będzie miał szczęśliwą rękę? Będę po kolei zamieszczać zdjęcia psiaków i opisy. Oczywiście potrzebna też karma. Jeśli macie niepotrzebną, przeterminowaną, taką, której Wasze psy nie jedzą, bardzo prosze w imieniu Moniki. Jej psiaki zjedzą wszystko, biedronkowy pufi jest dla nich rarytasem. [/B]------------ Jeśli ktoś chce pomóc, przekazując wpłatę dla psów Moniki, podaję konto fundacyjne (wszystkie pieniądze zostaną przeznaczone na karmę dla tych psów i po uzodnieniu niezbędne rzeczy takie jak środki zabezpieczające p. kleszczom) [COLOR=#4c4343][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=#4c4343][COLOR=#e71818][FONT=Verdana][COLOR=#4c4343][FONT=Verdana][SIZE=2]Fundacja Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt Viva ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a, 03-772 Warszawa [FONT=Verdana][FONT=Verdana][FONT=Verdana][B]78 2030 0045 1110 0000 0255 8240 Bank BGŻ [/B][/FONT][/FONT][/FONT] [/SIZE][/FONT]z dopiskiem: dla psów Moniki (jak ktoś chce odpisać od dochodu, nich napisze "darowizna: dla psów Moniki") [/COLOR][/FONT][/COLOR][/COLOR][/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR][/COLOR] ------------ [B]Dziękujemy za dobre serca, za to, że ratujecie te psiaki (słowa Moniki ;))) dziękujemy za wpłaty:[/B] [COLOR=#222222] [B]Katarzyna N. z Jaworzyny Śląskiej 20 zł Izabela Ż z Jarosławia 20 zł Adriana W. z Bydgoszczy 100 zł Teresaa118 450,49 zł (110 euro) Bela51 10 zł Mmiś 25 zł Konfirm13 50 zł Poker 150 zł Mdk8 20 zł Maria Z. Bełchatów 10 zł Monika W. Warszawa 50 zł Mtf Zalesie 200 zł Malwa 50 zł Razem (stan na 11.04) 1 155,49 zł [/B][/COLOR][COLOR=#222222][B].[/B][/COLOR]:loveu::loveu: :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: [IMG]http://imageshack.us/a/img402/8880/dsc9379z.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img208/1319/dsc9390j.jpg[/IMG]
  21. Przydałyby się zdjęcia niuńki już w domu. Krysia, gdy ją zawoziła, zrobiła jakieś telefonem komórkowym, może uda jej się przesłać. Ja niestety nie mogłam z nią pojechać, choć zamierzałam. (Tego dnia musiałam być u innego dziadka, który też ma serce dla psów. Tyle że tam u niego dramat niewyobrażalny. Miał cztery psy dorosłe i cztery szczeniaki, nie miał czym karmić, więc dawał psom jabłka... Już nie jest tak strasznie, ale nadal bardzo potrzebna pomoc. Założę wątek, poproszę o zajrzenie). Niedługo po świętach jakoś spróbuję się umówić i odwiedzimy razem Niuńkę, zobaczymy co u niej słychać.
  22. Nic, trudno, najważniejsze, że psiak żyje. Nie byłoby takiego problemu, gdyby to było bliżej. Ale to 50 kilometrów to jednak masakra jest.
  23. W filmach, w filmach... Ba. Jakbyś Ciotka zziajana doleciała do rozstajów, miała do wyboru 3 drogi, na dwóch ślady na śniegu (roztapiającym się już trochę), niektóre wyraźne, inne mniej, a na trzeciej śnieg odgarnięty, wybrała jedną z nich, doleciała do kolejnych rozstajów, sytuacja podobna - to co byś zrobiła? Psa nigdzie widac nie było. I tak się cieszę, że nie załozyłam mu kagańca. Nie tak dawno przezyłam coś takiego: bieganie za psem, któremu po sedalinie założyłam kaganiec, on niby spał, ale się wyrwał. Tydzień równo za nim latałam. Nikomu nie życzę. Dobra, co mam robić? Kto ma pomysł?
  24. Cisza, bo nic nowego się nie działo, zabawy w kotka i myszkę, a raczej w psa i upartą ciotkę ciąg dalszy. Jak przyjheżdżałam, psa nie było, jak wracałam, podobno się pojawiał. Potem jakby rzadziej. Zaczynałam trochę watpić, dziś zajrzałam tam kolejny raz w drodzze do pracy. I.... i nic :( :( :( Psiak był, leżał w rowie oddzielającym a1§utostradę od stacji. Nie, na szczęscie nie potrącony. Ale jeszcze chudszy i chyba bardziej wystraszony. Wszamał jedną tackę jedzenia - na zachęte, choć ode mnie odskakiwał przerażony. W międzyczasie w drugą tackę psiego pasztetu wpakowałam sedalin w żelu. Dawkę słuszną. Zjadł wszystko, i zaczął się oddalać. Oczywiście ja za nim. Musiałam jednak zamknąć samochód, no i nie roziwnęłam porażającego tempa, w bucie na obcasie (do pracy), w śniegu, przez las. Z resztą nie chciałam puszczać sie pędem, bo on przede mną uciekał, a biegł całkiem dziarsko. Leciałam tak za nim spory kawał, aż na którymś rozwidleniu leśnej drogi stanęłam bezradnie. Potem szłam po śladach, które wydawały mi się świeże (ale psich śladów było sporo). Z wywieszonym językiem zrobiłam spore koło wokół stacji, niestety :( Potem objechałam jeszcze tę drogę samochodem. Gdzieś się zakitrał. Na szczęście było dziś ciepło i słonecznie, to było przed południem, więc nawet jeśli spał kilka godzin, nic nie powinbno mu się stać. Ale porażka... Mam taką refleksę, a nawet dwie: samej nie jest łatwo, gdyby były przynajmniej dwie osoby, byłoby chyba lepiej (musiałam zamkąć samochód itp., a tak jedna osoba by zaraz za nim poszła, a druga mogła np. pojechać) powinni wynaleźć środek, który działa zdecydowanie szybciej, a nie dopiero po 40 minutach Rozmawiałam potem z obsługą stacji. Niestety, on się absolutnie nie daje podejść tak, żeby zamknąć go w jakimś pomieszczeniu. Eeeeeee :flaming:
×
×
  • Create New...