Jump to content
Dogomania

Cavisia

Members
  • Posts

    1112
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Cavisia

  1. [quote name='Hammurabi']Raczej odpowiada to sytuacji: czy wszyscy w supermarkecie muszą przejść przez bramkę zabezpieczającą przed kradzieżami oznakowanych towarów, skoro nie wszyscy są złodziejami? Jak ma się posłuszeństwo psa wobec nakazów właściciela :lol: do nieposłuszeństwa właściciela wobec obowiazujących norm prawnych :angryy:?[/quote] A jak ma się do tego złamanie prawa przez myśliwego? Pies nie posłuchał właściciela - dostałby w d**ę Właściciel puścił psa - powinien dostać mandat Myśliwy - absolutnie nie miał prawa strzelić... I tak, to co zrobił właściciel psa to wykroczenie, a więc już przez ustawodawcę zakwalifikowane jako czyn zabroniony, ale mniejszej wagi. Natomiast to co zrobił myśliwy to np. art. 288 KK (zniszczenie cudzej rzeczy) czyli przestępstwo zagrożone karą więzienia do lat bodajże 5. I jak się do tego ustosunkujesz? Skoro sam ustawodawca podzielił te dwa czyny na mniej znaczący i bardziej znaczący?
  2. Ja dodam tylko, bo dyskusja się rozwinęła dość dziwnie. Złamano prawo - pies był bez smyczy w lesie i za to przewidzianie są sankcje - mandat karny. Zastrzelenie psa było samowolą i złamaniem prawa znacznie większym niż puszczenie go bez smyczy w lesie. Pierwsze jest wykroczeniem, drugie przestępstwem. Różnica oczywista. A dla mnie niepokojące jest, że może po lesie chodzić ktoś, kto może sobie w nim strzelać, bez KONTROLI praktycznie. To przeraża po prostu. Las jest dla nas wszystkich - nie tylko dla myśliwych do polowań. To nie jest również ich prywatna własność. I ja mam prawo jako obywatel do poczucia bezpieczeństwa w lesie, a także do szanowania mojej własności - czyli psa.
  3. Zofia ma rację. Niestety nawet posiadanie kawałka własnego lasu nie jest równoznaczne z bezpieczeństwem. Znajomi mają parę hektarów łąki, które przylega do dwóch czy trzech hektarów ICH lasu. I jakie było ich zdziwienie gdy parę miesięcy temu myśliwi sobie tam polowanie zrobili i wprost na nich wypłoszyli dzika. Ale na to jest jedna metoda - komórka i telefon na policję, że po lesie chodzą ludzie z bronią i strzelają, a my się boimy. Zapewniam, że za którymś razem policja nie oleje, a myśliwym się dostanie.
  4. Ress, wreszcie tu trafiłam :-). Gratuluję pięknych maleństw, są śliczne, słodkie, do schrupania. Rotek to mój faworyt :loveu::loveu: . Cieszę się, że rosną zdrowo i ładnie :loveu:. Ehh gdyby nie moje cavalierki, to bym się w kolejce po któreś z tych cudeniek ustawiła :evil_lol:.
  5. Lupak, ja rozumiem twoje słowa. Ale mam jedno duże "ale". Kto daje myśliwym prawo do strzelania w lesie, do posiadania broni itp.? Policjant, żeby mógł strzelić choćby w powietrze, musi wykonać szereg czynności, z każdego naboju musi się rozliczyć. A myśliwy? Wychodzi na to, że może latać po lesie, strzelać do wszystkiego, bez żadnego nadzoru i kontroli. Sorry, ale jakby przy mnie tak ktoś strzelił, nieważne do psa, do mnie czy do jakiegokolwiek innego zwierzęcia, od razu wzywałabym policję. Czemu? Bo ja mam prawo czuć sie bezpiecznie w lesie i nie życzę sobie, aby ktoś, kto robi to praktycznie według własnego widzimisię, strzelał sobie . A co jak myśliwemu pomyli się dziecko na sankach, czy rowerku? Bedzie ubrane w brąz na przykład , i co ? Czulibyście się sami bezpiecznie w lesie, wiedząc, że biega tam delkwent który może sobie strzelać? Bo ja nie . A co do psów - ja rozumiem, że psy mogą stanowić zagrożenie dla zwierzyny leśnej, ale chyba lasy są dla nas wszystkich, są dla ludzi, gdzie nie niszcząc niczego można odpocząć w spokoju i ciszy. A teraz ja nie będę czuła się pewnie idąc do lasu z psami na lince, bo a nuż trafi się jakiś nadgorliwiec? I co z tego,ze będzie płacił odszkodowanie, nawet pójdzie siedzieć? Nic, bo psa nic by mi nie wróciło.
  6. [quote name='Mrzewinska'][quote name='diabelkowa'] hehehe dobrze jej tak /quote] No i to jest wlasnie to - "dobrze jej tak". [B]Ta kobieta nie zrobila zadnej krzywdy zadnemu psu.[/B] Z takich czy innych powodow bala sie ich. Jakie to smieszne i mile, ze uderzyla sie bolesnie. "Dobrze jej tak". Szkoda, ze w Polsce nie wolno posiadac broni. Przed pierwsza interwencja policji wystrzelalibysmy sie nawzajem, niedobitki mialyby duzo miejsca. Diabelkowa, gratuluje bezinteresownej niezyczliwosci do ludzi. Apbt_sol, [B]idac z moim jednym psem schodze ludziom z drogi.[/B] I specjalnie mowie z usmiechem - no zejdz z drogi, piesku, nie wpadnij pod nogi - czy cos rownie bezsensownego, bo pies nie rozumie, ale czlowiek sie uspokaja. Mialas okazje powiedziec z usmiechem - ależ one są przyjazne, juz postaramy sie usunąc pani z drogi - mialas okazje zmniejszyc niechęc do psow Twojej ukochanej rasy. [B]Nie podjelas zadnej proby, aby zachowaniem swoim lub bodaj slowami przekonac, ze psiarze mogą byc milymi, kulturalnymi ludzmi.[/B] Zofia[/quote] Zofio, ja rozumiem, że ty masz taki pogląd, ale powiedz mi czemu mamy schodzić z drogi z psami? Czy nie możemy zachowywać się w sposób normalny i cywilizowany? Ja rozumiem, ze ktoś może bać się psa, ale na miłość boską, ja nie widzę powodu, aby chodzić po trawnikach tam gdzie ktoś obok mnie może przejść. Moje psy równo olewają przechodzących obok, więc nie stanowią żadnego zagrożenia. A kultura uważam wymagana jest od obu stron, a tutaj w opisywanej sytuacji niegrzeczna była tamta Pani i wybacz - ale to ona "zaczęła". Krzywdy psu może nie zrobiła, ale jej Pani bynajmniej spaceru nie umiliła. I ostatnie - nie rozumiem ostatniego twego stwierdzenia. Ja myślę, że najprosciej traktować siebie nawzajem z obojętnością i nie mówić sobie nawzajem niemiłych uwag. Dotyczy to obu stron . I nie rozumiem, czemu mamy udowadniać każdemu kto idzie, że jesteśmy kulturalni. Dodam na koniec jeszcze - schodzisz Zofio ludziom z drogi, a powiedz co robisz z psem na ulicach o dużym zagęszczeniu przechodniów? Idziesz pod ścianą?
  7. A czy ja gdzieś napisałam o psie Sajo? Pisałam ogólnie o psach po prostu. Szczerze mówiąc podejrzewam, że na spacerach z psami robimy dokładnie to samo, z tym, że ja nie dorabiam do tego ideologii, a niektórzy posiadacze psów na tym - owszem. Proponuję napisać pracę naukową :lol:.
  8. [B]sajo[/B] , a jesli to byłby piesek Władczyni, która nagle źle się poczuła i zemdlała? to co wtedy byłoby z tym 1,5 rocznym dzieckiem? Ja nie przeczę, że dobrze, ze władczyni uczy psa, dobrze, że pies, który może stanowić potencjalne zagrożenie dla innych jest tak wyszkolony, ale szczerze mówiąc, jeśli pies tej rasy może zagryźć np. ONa, to przepraszam, ale powinien chodzić na smyczy. Tak robią odpowiedzialni właścicieli psów z natury ostrych i napewno nie puszczają ich bez smyczy obok innych psów. Więc proponuję zamiast pouczać innych może ciutkę zastanowić się nad sobą. Dziwne, ale mnie nie przeszkadza, jak jakiś pies skoczy na mnie z łapami brudnymi. W końcu jak idę na spacer z psami to liczę się z tym, że niezbyt czysta mogę wrócić. Przecież nie idę do muzeum czy teatru. Wydaje mi się natomiast, że spora część osób na tym topiku usiłuje dorabiać teorie do czegoś tak przyjemnego jak spacer z psem. Wybaczcie, ale z tego co tu czytam, to spacer powinien być musztrą, a nie przyjemnością, relaksem dla mnie i psów. Kochani - spacer z psem jest przyjemnością, odpoczynkiem, momentem relaksu, każdy inaczej to realizuje, ale cel ten sam. A jak czytam te wasze wypowiedzi, to przyjemnie mi się wychodzi do mojego parku praktycznie w samym centrum Warszawy - tam są właściwie zwyczajni psiarze, ze zwyczajnymi, pogodnymi i radosnymi psami. I mnie bynajmniej nie przeszkadza, że podleci pies i się przywita. Wolę to niż agresora ujadającego wokół moich nóg.
  9. Blow , patrząc z perspektywy czasu i doświadczeń to wolę psy, które są trochę bardziej niesforne, ale łagodne, pogodne i chętne do zabawy i nawet podbiegną do kogoś i go wybrudzą. Wolę je od psów, które nawet super wyuczone, super posłuszne, ZAWSZE sluchają właściciela, a są ostre, agresywne, nie tolerują innych psów. Bo taki pies to bomba z opóźnionym zapłonem, kiedyś będzie moment, że pies nie posłucha, nie zatrzyma się, tylko...
  10. Władczyni, chyba nie jesteś w stanie zrozumieć, że nasze psy potrafią się bawić ze sobą i sprawia im to przyjemność. I wcale nie polega to na puszczaniu psów samopas, przykre dla ciebie i twojego psa jest to, że nie rozumiesz, że psy potrafią się bawić i z ludźmi, i z psami. Bawić się. Twój pies bawi się tylko z tobą. Ja widzę, że twojemu psu brak socjalizacji i tyle. Owszem ty to ładnie nazywasz - uczysz psa, skupia całą uwagę na tobie itp. Ale czy uwierzysz że pies skupiać może uwagę bez takiej stałej kontroli jaką ty cały czas masz nad swoim psem? I to bez gwizdka ;-). Ja w ogóle nie używam. U mnie wystarcza zawołanie po imieniu, machnięcie ręką i pies wraca. Spróbuj dać swojemu psu troszkę luzu, bo ja mam wrażenie , że działa on troszkę jak robot, a to żywe zwierzę. I pamiętaj, ze to TOBIE wydaje się, że pies jest szczęśliwy. Warto poza tym posłuchać osób, które mają psy dłużej i mają większe doświadczenie.
  11. Bzikowa, mnie strasznie denerwuje dopasowywanie psa do siebie. Ja rozumiem, że pies żyje z człowiekiem itp., ale zabawy z innymi psami również są ważne. Dlatego się oburzyłam, bo pies jest zwierzęciem jak najbardziej stadnym. Owszem stado się zmieniło (bo jest nim ludzka rodzina), ale kontakty z psami są niezbędne, inaczej, wybaczcie określenie, ale pies jest nieco upośledzony. I nie gadajcie jak to zastępujecie swojemu psy inne psy, bo to są wasze wyobrażenia i uszczęśliwianie psa tak jak wam wygodnie.
  12. [quote name='Bzikowa'] Pies jest zwierzęciem stadnym? Wilk jest. Pies od daaaawna mieszka z człowiekiem i to do pracy z nim został stworzony. [/quote] Matko, dziewczyno, co ty piszesz? Czy ty wiesz co to znaczy pojęcie stadności? Kto ci dał psa w ogóle?
  13. No rzeczywiście małe popędy ma owczarek, dwa labradory i dwa cavalierki, z których jedna cavalierka jest właściwie spokojna. I zastanawia mnie jakie wy macie problemy z psami, skoro wasze psy brudza ubrania innych ludzi, skaczą po nich, musicie pilnować psy aby innych nie pogryzły "bo startują" itp itp. Może więcej wychowania, ale nie książkowego, a rozsądnego, spokojnego, a przede wszystkim wyrobienia sobie autorytetu u psa. Bo ja jestem w stanie zapanować nad grupą 5 psów, bez bicia, wrzasków, ba nawet nie musze zabawkami czy jedzeniem ich kusić.
  14. Zaciekawia mnie to coraz bardziej. Moje psy jak mogą to dokazują nieprzeciętnie, gonią się, wyciągają sobie zabawki nawzajem i tak robiły od szczeniaka, a mimo to jak zawołam, to nawet psa goniącego sarnę zatrzymam, więc nie wiem w czym niektórzy mają problem. Niemniej ja od szczeniaka każdego psa uczę, że to on ma się pilnować, a nie ja jego. Jak się takiemu 4-5 miesięcznemu maluchowi schowasz nagle, to zaręczam, że bedzie szukał jak najęty, a na dodatek nauczy sam się pilnować. I tak jak agbar pisze, ja też trafiam na 99% miłych, sympatycznych psiarzy, którzy raczej nie mają problemów z psami. Ale może to dlatego, że ja też z psem problemu nie mam. Natomiast "obawiałabym się" spotkania z niektórymi z tego topiku. Być może pokutuje was jeszcze nauka posłuszeństwa, wymuszanie go za wszelką cenę, a nie takie prowadzenie, aby on sam był posłuszny.
  15. Edzina, czyli ja rozumiem, że ty takie maila również piszesz i uznajesz ich formę za ogólnie przyjętą i kulturalną?
  16. Właśnie mi się wydaje,że władczyni ma dość dziwne podejście do swojego psa. Jakby to powiedzieć, pies to nie człowiek, pies potrebuje zabawy z innymi psami. A zabawy psie no wiadomo jak wyglądają. Ja mam dwie małe ozdóbki - dużo futra, białego na dodatek i nie ma rady - wybiegać, poszaleć muszą do upadłego. A związane są ze mną jak diabli - do kibelka za mną, do łazienki za mną, do łóżeczka za mną, za mną zawsze krok w krok. Mnie się wydaje, że przywiązanie do właściciela nie wyklucza wspaniałej zabawy z psami, a raczej sztuką jest właśnie połączenie tego żeby pies sluchał, a także doskonale budował relacje z innymi psami. Owszem można uwiązać (dosłownie i w przenosni) psa do siebie, ale po co? Czy ten pies będzie szczęśliwy?
  17. Oj dalej nie rozumiesz jednej rzeczy. Tobie się wydaje, że te zabawy są chaotyczne, a czy twój pies brał udział kiedyś w takich zabawach. A poza skąd bierzesz to, że ci ludzie nie mają więzi z psem? Z tego, że szczenięta biegają i czasem nie posłuchają jak właściciel go zawoła? To trochę za mało, bo więź to nie tylko posłuszeństwo. A wydaje mi się, że dla ciebie więź z psem to właśnie oznacza. To wyuczenie, wychowanie, a nie posłuszeństwo. Ja to pojmuję trochę inaczej i moje psy mają więź ze mną, bawią się do upadłego z kumplami, a w czasie tej zabawy tez dokładnie pilnują gdzie ja jestem. A tak z innej beczki - czego oczekiwałaś, jak przy gromadzie szczeniąt zaczęłaś rzucać swojej suce zabawki? Że te maluchy staną i będą podziwiać? A może właściciele to zrobią?
  18. [quote name='WŁADCZYNI']Odpowiednia socjalizacja to taka pod kontrolą, gdzie w każdej sekundzie możemy przerwać niepożądane zachowanie. Te psy nie robiły nic po za tłuczeniem się, walką o patyk, gwałceniem słabszych piesków. No jeszcze podbiegały do ludzi. Przeraża mnie bezradność ich przewodników bo za parę miesięcy to będą w większości potężne psy z którymi będę równie potężne problemy. Jeszcze nie podobały mi się łapki doga - dosyć skrzywione, przegięte (miękkie?) nadgarstki. Mój pies im bardziej ma ograniczony kontakt z psami, tym jest bardziej pokojowo nastawiony, nie ma reguły. To nie było wyolbrzymianie - te psy tak się zachowywały. A ludzie byli bezradni. Ok teraz są to szczeniaki ich prawo, ale kiedy ludzie coś z nimi zrobią? Kiedy zaczną uczyć? Nawiązywać kontakt jakiś?[/quote] Władczyni, ile miałaś psów w życiu? Miałaś kiedyś pod opieką większą grupę psów? Szczeniaków? Widzisz, twój pies - jako wyjątek- potwierdza regułę. 99% psów im ma więcej kontaktów ze sobą , tym mają lepsze relacje między sobą. Twój pies niestety z jakiegoś powodu takich relacji zbudować nie potrafi. Ty to wyuczyłaś posłuszeństwem wobec siebie i własnym kontaktem z psem. Ale co jak pies zostanie pozbawiony twojej kontroli nad sobą? Tamci właściciele tych szczeniąt mają tą przewagę, że ich psy będą umiały budować wzajemne relacje, nie będą atakowały innych psów. I widzę jeszcze, że nie rozumiesz jednej rzeczy - psy się bawią w ten sposób, że sobie wyrywają zabawki, warczą na siebie, walą się po ziemi, termoszą, gonią w błocie. Już szczeniaki parotygodniowe tak robią, bo w ten sposób ustalają sobie hierarchię, a przy okazji uczą się zachowań. Reasumując : być może problemy z twoim psem, wyuczone posłuszeństwem, wynikają z faktu, że jako szczenię nie zostało właściwie zsocjalizowane.
  19. [quote name='WŁADCZYNI']Przyciełam ciutkę. Cham kiedyś znaczyło co innego i wcale nie było mocnym określeniem, czy dosadnym. Dla mnie puszczanie psa nad którym się nie ma kontroli, pozwolenie mu na podbieganie do innego psa będącego na smyczy, skakanie po obcym człowieku etd jest niekulturalne i niegrzeczne. Może mamy różne definicje tych słów i co innego nie uchodzi w kręgach w których się obracamy. Mając swoją sukę którą musiałam kontrolować bo nie wiedziałam czy nie postanowi pożreć uroczego szczeniaczka, kilka linek pod nogami i kilka szczeniaków ciężko jest sobie poradzić, jeśli Ty umiesz gratuluję.[/quote] Chyba rzeczywiście obracamy się w różnych środowiskach. W moim środowisku używa się bardziej kulturalnych słów na określenie kogoś niezbyt kulturalnego, być może dlatego użycie tego słowa jest dla dziwne. Cóż, różni ludzie, różne zachowania, różne słownictwo.
  20. [quote name='frruzia']Władczyni: skoro "darcie pyska" jest dla Ciebie normalnym stwierdzeniem, to mnie chyba wychowano w zupełnie innej kulturze,dla mnie normalnym powiedzeniem jest: wołać, krzyczeć itp. Nie każdy właściciel psa ma hopla na jego punkcie, to, że ktoś pozwala podbiegać swojemu psu do innych wynika najczęściej z niewiedzy, że może mu grozić niebezpieczeństwo, ani jak psa wychować dla mnie cham to ktoś kto ma agresywnego psa i świadomie puszcza go luzem i cieszy się jak ten dogryzie drugiemu, kto na prośbę, żeby zabrać psa na smycz rzuca chamskie teksty, ktoś kto uważa, że jego psu i jemu należą się większe prawa, na szczęście takich ludzi rzadko miałam okazję spotkać i owszem mi też zdarzyło się raz kopnąć psa, wcześniej wzięłam mojego na smycz i poprosiłam właścicielkę żeby zapięła swojego, nie zdążyła, wybrałam mniejsze zło, ale nie uważam żeby ta kobieta była chamką też nie zawsze jestem miła dla wszystkich, czasem jest gorszy dzień lub się śpieszę a tu kolejny psiak podbiega, czasem czekam aż właściciel go zabierze a czasem go olewam i idę dalej, nie moja sprawa chodzi mi tutaj o wasz język w którym wyczuwam bardzo dużo agresji i nienawiści do tych, którzy ośmielą się nie wychować swoich psów[/quote] Popieram w 100%. Jakos tak dziwnie się to czyta, kiedy jedni drugich wyzywają od chamów, kiedy ktoś puścił psa ze smyczy. Powtórzę raz jeszcze CHAM to bardzo mocne słowo i nazwanie tak kogoś kto puścił psa ze smyczy, a ten pies nawet na nas skoczył, świadczy wyjątkowo źle o tym kto tak daną osobę nazywa. Dla mnie właśnie taka osoba określa siebie po prostu. Generalnie słowo "chamski" odnoszę do osób, które zachowują się po prostu w sposób niekulturalny, niegrzeczny i obraźliwy. Dodam, że w swoim życiu spotkałam takich "psiarzy" może kilku, a osób puszczających swoje psy dość niefrasobliwie- znacznie więcej. Niemniej nawet przy czyjejś niefrasobliwości z psami sobie radzę i tak samo ze zbyt radośnie witającym sie psami. Spokojnie i kulturalnie, bez wyzywania właściciela - czy to tu, czy w twarz na spacerze.
  21. Właśnie a propos tytułu - wydaje mi się, że każde zachowanie inne niż nam/wam się podoba od razu kwalifikujecie je jako "chamskie". A to, że szczeniak brudny do kogoś podleci, to przeciez chamstwem jeszcze trudno nazwać. Owszem jak ktoś robi coś celowo, ze świadomością, że wyrządzi jakąś szkodę czy krzywdę, to tak, ale jak ktoś po prostu czegoś nie przewidzi? Chamstwo to bardzo mocne słowo i trzeba uważać gdzie i wobec kogo się go używa.
  22. Ale jeśli władczyni ma takie podejscie do wychowania własnego psa, to czemu idzie do ludzi, którzy inaczej bawią się z psami? Dla mnie to wygląda na bezsensowne prowokowanie innych psów oraz chęć popisania się swoim psem.
  23. Władczyni, ale to są szczeniaki. Szczeniak wymaga i socjalizacji i nauki. Jeśli szczenięcia się ze smyczy nie spuści, to nie nauczy się go nigdy wracania do nogi. Ty patrzysz z perspektywy posiadania dorosłego ułożonego już psa, ale co było jak twój pies był szczeniakiem? Też napewno był niesforny, podbiegał do innych, bywał brudny na takim błotku. Poza tym jak się idzie między psy, to trzeba być gotowym na to, że jakiś pies może skoczyć, pobrudzić nas itp. Jeśli nie chce się tego, to trzeba iść tam gdzie psów nie ma. Proste przecież.
  24. Spokojnie, strasznie ci współczuję, serce mi się kraje jak pomyślę, co przeżywasz. Oj taki los hodowcy, czasem się trafi na takiego człowieka, że szkoda słów nawet. Pytałam o ciało psa, ponieważ, wiesz jak to są tacy ludzie, to z powodu przepukliny nie uśpiliby raczej psa. Wiesz - kasa, kasa, kasa, za uśpienie się płaci itp., nie wiem czy dobrze myślę, bo mogę się mylić, ale może albo pies zachorował na coś innego (z ich winy), a teraz oni chcą zwalić na ciebie, albo też psa dalej mają, powiedzieli ci, że uśpili, żeby pieniądze odzyskać (bo wystawiac tak czy tak by nie wystawiali). Pomyśl nad tym.
  25. Hania, poczytałam i tak sobie pomyślałam - widziałaś może zwłoki tego uśpionego psiaka? Masz możliwość zlecenia sekcji? Strasznie ci współczuję :shake:, pamiętam jak czekałaś na małe, jak się nimi cieszyłaś.
×
×
  • Create New...