-
Posts
1112 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Cavisia
-
[quote name='E.A.C']Przepraszam Cie a jakiego psa trzymasz w tym swoim mieszkaniu?[/quote] Chwilowo nie mieszkam w Warszawie, ale przez 14 lat mieszkała tam ze mną suczka mieszaniec owczarka niemieckiego i hovka. Natomiast jak jestem w Warszawie to są i najczęściej ze mną moje psy. I zawsze mnie śmieszy, kiedy komuś się wydaje, że pies nie nadaje się do mieszkania w bloku. No pewnie -do budy się nadaje. [quote name='E.A.C']Co ty sie czepiaz Niemieckich regul. Ja uwazam, ze sa dobre i powinny byc przykladem dla m.in. w Polsce. Jakie Ty dajesz argumenty w tej dyskusji, bo ja sie niedoczytalam. XXXX52 ma zupelna racej, a ja widze, ze u Ciebie jakas blokada sie wlaczyla.[/quote] Dobre, czyli jakie? Konkretnie, nie lubię ogólników. Co takiego powoduje,że uważasz, że niemieckie hodowle są lepsze od polskich - zaznaczam hodowle, a nie fabryczki,tzw.puppy mills.
-
[quote name='xxxx52']Gonia-choroby genetyczne nie tylko wystepuja u psow,ale gdy psy pompowane sa hormonami ,2x do roku rodza,wystepuje kazirodztwo,suczka sluzy tylko jako maszyna do rodzenia ,to rodza sie chore psy ,albo zyja bardzo krotko umieraja na raki i inne chorubska.[/quote] Ale czy ty uważasz, że to tylko w Polsce takie rzeczy się dzieją? Uważasz, że w innych krajach takich rzeczy nie ma? Strasznie nie cierpię takiego generalizowania. Ps. co się dzieje w Niemczech ze starymi, schorowanymi psami w schroniskach? A z psami z problemami psychicznymi?
-
EAC, wiesz, bez obrazy, ale podchodzisz do kwestii bloku, jak moi sąsiedzi (mieszkam obecnie w małym miasteczku), według których nie ma nic gorszego dla psa niż trzymanie go w bloku, lepiej przy budzie na łańcuchu :shake:. Praktycznie całe życie przemieszkałam z psem w bloku i szczerze mówiąc pies był bardzo szczęśliwy i jakoś nie brakowało mu ogródka. A w kwestii niemieckich hodowli - nie rozmieszajcie mnie, że takie cudne warunki tam panują , no nie rozśmieszajcie po prostu.
-
[quote name='xxxx52']Cavisia-wiedze ,ze i Ty ciagle reklamujesz swoja hodowle:shake: znam duzo hodowli ,niestety tak jak pisalam to jest horor handluje sie jak widac nie tylko pieskami pseudorasowymi ale tez krzyzowkami roznych ras. Jest roznica ,adoptowanie psa ze schroniska ,a rozmnazanie celowe dla zysku.Bo po co sie rozmnaza jak nie dla pieniedzy ? mam tez suczke 9 letnia ze wszystkimi papierami ,nalezy do klubu,ale nigdy nie miala malych ,bo po co?jaki jest sens rozmnazac jak schroniska sa pelne psow ,sa i rasowe!![/quote] O mamo. Reklamuję hodowlę :-o:-o:-o, już bardziej nie miałaś mnie czym rozbawić :lol::lol::lol:. No wiesz muszę się reklamować, bo miałam miot w marcu, teraz za rok mniej więcej - reklama konieczna, niom o ja głupia, mogłam sobie to jedno szczenię sprzedać zamiast je zostawiać, ale się nie REKLAMOWAŁAM wtedy :lol::lol:. Dziewczyno, pomyśl czasem, bo pleciesz bzdury po prostu. Ja rozumiem, że reklama jest potrzebna komuś kto ma szczeniaki na okrągło, ale trzy szczenięta do sprzedania na rok? No sorry, ale ja po urodzeniu maluchów miałam dla nich właścicieli. Teraz też ludzie czekają na zimę roku 2008. Po co się rozmnaża? Cóż z doświadczenia wiem, że ludzie lubią sądzić innych według siebie, więc nawet komentować nie mam zamiaru. A posądzanie kogoś kogo się nigdy na oczy nie widziało, nic się o nim nie wie, o rozmnażanie dla pieniędzy :shake::shake::shake:. A czemu są hodowane psy rasowe? Po to, aby były, aby ludzie mogli z nich czerpać radość. Ja się bardzo cieszę, że właściciele mamy, babci i reszty pokoleń decydowali się na krycia, bo ja teraz mam dwie kochane suczki. I tak samo się cieszę z tej kluski urodzonej u mnie (PS.została u mnie - nie wzięłam za nią pieniędzy, a oferowano dużo, dużo.)
-
Ludzie, ale oddzielcie hodowców i "hodowców". Moje szczeniaki w życiu nie pojechałyby do Niemiec, aby być tam sprzedane na bazarku jakimś. Moje szczeniaki mają świetne domy, tu na miejscu w Polsce, gdzie są kochane. O tyle, jest to dla mnie plusem, że mogę je swobodnie odwiedzać, oglądać, oceniać jak wyrastają. Natomiast co poradzić na fakt, że w Niemczech ktoś chce kupić psa tanio? No uświadamiać, że tak się robić nie powinno. A czemu psy z niemieckich pseudohodowli nie lądują w Polsce? Bynamniej nie dlatego, że ich tam nie ma, bo są, ale ich cena jest tak wysoka, że w Polsce nikt by ich nie kupił po prostu. A kwestia szczepień, odrobaczeń, zadbania czy socjalizacji pozostawia pewnie tyle samo do życzenia ile wobec analogicznych, zaniedbanych szczeniąt w Polsce. [quote name='xxxx52']E.A.C.-ma racje ,zgadzam sie w zupelnosci ,ze Polska i Czechoslowacja przoduje w nielegalnym handlu zwierzetami,ze psy sa chore,,niesocjalne,szczeniaki za wczesnie sa odbierane od matek.Zdaje sobie sprawe ze i w Niemczech sa czarne owce,a le w Polsce to panuje zaraza od pseudohodowcow,i hodowcow co raz sprzedaja z papierami ,a drugi raz bez.Rozmnazaja gdzie popadnie, w prawie kazdej wiosce(szopach obrzydliwych smierdzacych duzo za malych kojcach,piwicach,klatkach metalowych o pieknej ,egzotycznej ,zachecajacej nazwie Kennel)przed kilkoma latami to moi rodacy probowali zarabiac na tzw pietruszce ,teraz odkryli nowe zrodlo taniego dochodu tzn.rozmnazanie psow.Przewoza na jarmarki do Belgi,Holandi,psy prawie niezywe,maja swoich kurierow,sprzedawaja na parkingach,zawoza do domow To nie ma z miloscia do zwierzaT NIC WSPOLNEGO :angryy::angryy:To sa zwykle mafie i obrzydliwi pseudoludzie co chca sie dorobic kosztem zycia i zdrowia czworonogow.Naprawde na palcach jednej reki mozna zobaczyc domowe ,z prawdziwego zdazenia hodowle:-( Wine ponosza ZK,brak kontroli i egzekwowania postanowien ZK i ustawy o ochronie zwierzat,istnienie jarmarkow,reklamowanie tylko rasowych psow,a nie generalnie psow np.schroniskowych,zacoofanie w narodzie,slepota wielu wsiowych wet.,wypowiedzi kleru,twardoglowe, chlopy i ich zdanie" pies nalezy sie tylko do budy",pies jest kwiatkiem do kozucha"pies jet zabawka dla dzieci itd i tak bez konca,a ktory hodowca powie nalezy godnie traktowac psy,ze pies jest czlonkiem rodziny ?[/quote] Który hodowca? xxx52 nie wiem, czemu aż tak zaciekle w prawie każdym wątku atakujesz hodowców, ale hodowców porządnych jest wielu. Wbrew opiniom takich ludzi jak ty, są wspaniałe hodowle, których na dobrą sprawę trudno nawet hodowlami nazwać - dom normalny, parę suczek i okazjonalnie szczeniaki, które mają jeszcze przed narodzinami zaklepanych właścicieli. Już ci kiedyś pisałam, że analogicznie ludzie zajmujący się adopcją to też w części ciekawi nie są niestety - ile wątkow jest tu na dogo o psach które wyjechały do Niemiec do adopcji i ślad po nich zaginął. Czy ja też mam zacząć mowić wszem i wobec, że wydający do adopcji psy to ludzie bez serca, zarabiający na tym? Jeszcze więcej niż ci paskudni hodowcy?
-
EAC, ale na podstawie czego oceniasz takiego czy innego hodowcę? Na podstawie strony, profesjonalizmu zdjęć? Wiesz, ja znam takich z pięknymi stronkami, ze wspaniałymi zdjęciami, profesjonalnie zrobione, to na wierzchu, a z tyłu - szkoda gadać - smród i brud. Ja wolę pojechać, obejrzeć, porozmawiać i poznać. A pseudohodowcy są wszędzie, fabryki też są wszędzie i tak naprawdę jedynie świadomość ludzi i nie kupowanie od takich osób psów może coś zdziałać.
-
Trzymamy mocno :) Będzie dobrze.
-
[quote name='E.A.C']Nie masz pojecia ile serca i czasu ja poswiecam psom. Psy mieszkaja w domu i maja staly kontakt z nami wszystkimi jak i z naszymi psami i z goscmi ktorzy nas odwiedzaja, a nie zyja sobie samopas. Nie wychodza i nie wchodza kiedy chca, tylko wychodza na maly spacerek i zalatwienie potrzeb pod nasza kontrola. Zamykanie psow w jakiejs ciasnej zagrodzie, czy co gorsza w klatce w pokoju ( bo ile miejsca moze zaoferowac szczeniakom ktos kto mieszka w bloku) to warunki dobrego wychowania miotu :shake::shake::shake: ? Uwazam ze raczej NIE !!!!![/quote] No niestety ale ciasne zagrody robią "hodowcy" wszędzie, i w blokach, i w domach. I za granicą i w Polsce. Prawda jest taka, że gdzie jest popyt, czyli są chętni, którzy się łaszą na takie tanie psy, to będzie i podaż, i takie psy będą jechać np. do Niemiec. Niestety sprzedają je tam rozmnażacze, a nie porządni hodowcy. I szczerze mówiąc niespecjalnie widzę różnicę w zapewnianiu szczeniakom miejsca, czy to w domu, czy w bloku . Jak ktoś będzie chciał trzymać w klatce to postawi ją sobie niezależnie od tego gdzie mieszka. A jeśli ty masz takie pojęcie o hodowlach, to proponuję przyjechać do Polski i obejrzeć sobie małe, domowe hodowle różnych ras, prowadzone czy w blokach czy domach. I zobaczyć jak wyglądać powinna hodowla :cool3:
-
Dada, tu już szkoda nawet gadać. Ja widziałam właśnie na "zachodzie" takie hodowle, o których pisze EAC. Niestety - to najczęściej domek, z drzwiczkami do ogródka, szczeniaczki i mamusia sobie tam mieszkają . I tyle, żadne cudo jak dla mnie, wręcz przeciwnie. Ja wiem, że to wygoda, bo jak napisałaś "kupki, siusiu" na zewnątrz (no u mnie w domu, na podkłady) i dla ciebie to super -hiper hodowla. A dla mnie to zwykły chów. Powiedz mi jaką mają socjalizację twoje szczeniaki, kiedy tak sobie mogą wchodzić i wychodzić? Bo moje są w domu, wśród domowników, naszych gości, innych psów, zwierząt itp. I bynajmniej ich socjalizacja na tym nie ucierpiała (jedno szczenię zostało u mnie w domu). Wybacz, ale ja wolę mniej "profesjonalne warunki", a więcej serca i czasu poświęconego psom. I takich hodowców jak Ty omijam szeroooookim łukiem.
-
Jak zwykle wszystko zależy do podejścia człowieka, a nie miejsca jego zamieszkania. Ja cavalierkę kupiłam z bloku i naprawdę żadnych zastrzeżeń - ŻADNYCH. Piszesz o trawce samochodach itp. , powiedz mi czy ze szczeniakami parotygodniowymi, w zimie w mróz mam łazić po ulicy, bo mieszkam w domu jednorodzinnym? Nie wiem co ma dom, do trawy i samochodów - jakoś nie widzę powiązań. Nawet jak ktoś mieszka w bloku to szczenięta może zabrać w lecie na działkę i też sobie na trawce pobiegają. Ja rozumiem socjalizację, ale ze zdrowym rozsądkiem, a nie na siłę. Wszędzie są ludzie i ludziska, i niestety nie zależy to od mieszkania po tej, czy drugiej stronie granicy. Widziałam kilka zagranicznych, poważanych hodowli, planowałam kupić szczenię, ale po obejrzeniu zrezygnowałam, bo moim zdaniem nie dają one rękojmi zdrowia, socjalizacji i dobrej psychiki. Generalizować nigdy nie można. [quote name='E.A.C']Co to znaczy raz - dwa razy dziennie? Tzn. ze ile razy one dostaja jesc? Te z bloku sa najczesciej oddawane w wieku 6-ciu tygodni, zeby sie jak najszybciej pozbyc ( ze wzgledu na szczekanie, brudzenie, zywienie i nie wiem co tam jeszcze). I kto tu mowi o trzymaniu szczeniakow na dworze? Nigdy w zyciu bym sie z tym nie zgodzila! Ale szczeniaki musza wychodzic na dwor by sie oswajac z natura i byc uczone tam sie zalatwiac.[/quote] Czy ty miałaś kiedykolwiek szczeniaki?? Odchowałaś jakieś mioty? Powiedz mi w takim razie jak wyobrażasz sobie wyprowadzanie szczeniąt na zewnątrz na "poznawanie natury" przy takiej pogodzie jaką mam za oknem? Czyli śnieg do pół łydki i mróz. Poza tym uważasz, że szczeniaki w domu jednorodzinnym nie sikają, nie robią kupek, nie szczekają, nie jedzą? No cudowne. Na koniec dodam ci tylko, że miot miałam w od połowy marca- szczenięta na pierwszy spacer wyszły na początku maja, na krótkie momenty, bo było jeszcze zimno. W domu i owszem trzeba było sprzątać, ale dało się je nauczyć załatwiania na konknretne miejsce, a nowi właściciele nie mieli problemów ani z socjalizacją, ani załatwianiem się na zewnątrz.
-
[quote name='Asiaczek']Ja gdzieś-kiedys czytałam, że sunia 3 razy pod rzad miała cesarkę... ale nie kojarzę, gdzie...:shake: Pzdr.[/quote] Oj są i tacy desperaci, choć dla mnie to "pseudohodowca" już. Moja wetka mówiła, że czasami przyczyną cesarki jest tzw. atonia macicy tzn. przy porodzie okazuje się, że macica w ogóle nie ma żadnych skurczy. Poza tym 3 cesarka to już macica szyta ileś razy i moim zdaniem znęcanie się nad zwierzęciem.
-
Strumyk - bo złej baletnicy to i falbanka przy spódnicy przeszkodzi. Tak samo właścicielom samców - suka, smakołyki innych wystawców, pogoda, słońce, deszcz, hala i setki innych rzeczy składają się na to, że piesek sie pokazać nie chce. A zamiast biadolenia i zwalania na Bogu ducha winne suki, wzięliby psy między takie suki właśnie i sobie poćwiczyli. Ot co. Szkoda, że z równym zrozumieniem nie traktuje się właścicieli suk - ja w tym roku przez cieczki straciłam ok. 300 zł .
-
Faktycznie łatwiej jest trzymać i potrząsać małym szczeniakiem, taki ważący prawie kilogram swoje już waży, a w połączeniu z tym, że jest śliski to rzeczywiście trzeba uważać. Waga i prawo ciążenia może zrobić swoje. Ja uważam, że wielcy ryzykanci to ci, którzy są sami przy pierwszych porodach swoich suk. Po pierwsze tak naprawdę teoretycznie wiemy, co się może dziać źle, ale czy w praktyce będziemy wiedzieć, że coś jest nie tak? Po drugie - jeśli będzie problem np. z nieoddychającym szczeniakiem, to przeciętny hodowca nie ma w domu nic, może szczenię masować, odsysać płyn z nosa czy pyszczka, i tyle. Lekarz ma większą wiedzę, praktykę a także leki, które może podać w odpowiednim momencie. Moim zdaniem koszt lekarza przy porodzie jest nieporównywalnie mniejszy niż koszt ewentualnych naszych niepowodzeń. Dlatego u mnie przy porodzie był lekarz i nie wyobrażam sobie, aby w przyszłości też go nie było.
-
[quote name='panienkabubu']Bałabym się, że uszkodzę kręgosłup szczeniakowi, myslę, że takie coś powinien robić ktoś doświadczony, a nie laik. Wiem, ze jak źle się potrząsnie, to można sprawić krzywdę szczeniakowi.[/quote] Szczeniaka trzeba chwycić mocno, pomiędzy dłonie, tak, aby był on całkowicie unieruchomiony, szczeniak absolutnie nie można nam latać w rękach. Tak więc nie ma szansy uszkodzenia czegokolwiek, ale faktycznie może trzeba to zobaczyć, choćby na jakimś modelu ;-). Ps. ja to robiłam u cavalierków, więc rasa malutka.
-
Tego potrząsania ja tez się nauczyłam - bardzo skuteczne. Ważne tylko, aby nie spanikować, tylko mocno szczeniaka chwycić w obie złożone dłonie i mocno góra-dół, oczywiście oczyścić trzeba nosek i pyszczek. Ja też musiałam jednej suni odessać płyny z noska, nie martw się, jak człowiek działa w takim stresie to się nawet nie zastanawia, tylko działa po prostu. Aha no i ważne, na to mnie wetka też uczulała, żeby oseskowi masować kark przede wszystkim - mocno wycierać po prostu. Pobudza się wtedy ośrodek oddychania - naprawdę działa! A przy okazji - dobrze żeby jednak przy pierwszym miocie była jakaś siła fachowa, bo naprawdę można wiele zaszkodzić swoją niewiedzą . A w tym przypadku chodzi o życie i zdrowe i mamy, i szczeniąt, więc naprawdę nie warto oszczędzać. Ja tylko dodam tak od siebie, że u mnie lekarka nie zdążyła dojechać na pierwszego malucha, toteż musiałam sama odebrać, ale byłam spokojna, że przyjechała za chwilę i obejrzała czy z maluchem wszystko w porządku. Aż boję się myśleć co by było, gdyby szczenię np. nie oddychało. Naprawdę to nie są proste sprawy, a stracić można bardzo wiele.
-
Asiaczku, ja też ci kibicuję dzielnie (choć rzadziej się odzywam), ale mocno, mocno trzymam kciuki za maluchy. No niech się mamusia pośpieszy...
-
[quote name='Magda:)']Przy formularzu było takie coś jak "skan rodowodu" koniecznie trzeba im ten skan przesłać?:roll: P.S. PKR mamy w przygotowaniu.[/quote] Skoro masz PKR jeszcze w przygotowaniu, to nie masz rodowodu, więc nie masz nawet co skanować. Po prostu piszesz "w przygotowaniu" i nie wysyłasz nic.
-
:) warte przemyślenia, choć ja to mam pecha do wystaw w NDM - zgłaszam, a potem zawsze coś wypada, zawsze... Ale chyba się wybierzemy.
-
Viris, bardzo dziękuję :-). A trafiły ci jakieś cavisie czasem przed obiektyw?
-
A ja mogę prosić o stawkę cavalier king charles spanieli ? ;);)
-
Konieczna wizyta u lekarza przede wszystkim. Ale u dobrego lekarza, ponieważ podanie teraz hormonow jakichkolwiek tej suce to w 100% gotowe kłopoty. Z tego co wiem, to raczej powoli odchodzi się od tych zastrzyków "po", ponieważ ich skutki uboczne są dużo gorsze nawet od domniemanej ciąży. Moim zdaniem tu koniecznie zrobić usg i zobaczyć jak wyglądają wszystkie narządy płciowe, wykluczyć np. cysty na jajnikach itp, po drugie można po prostu sprawdzić czy to były płodne dni i czy jest się w ogóle czym martwić. Najbardziej zastanawia mnie to niezainteresowanie "po", ponieważ tak się nie zachowuje samiec wobec suki w rui, nawet jeśli dojdzie już do krycia. Cóż tu wiele nie wymyślimy, gdybać możemy, ale podstawa to wizyta u lekarza.
-
Trzymam kciuki za jutrzejszych wystawców :). My dopiero w niedzielę ;)
-
Arko, nie wiem z czego wynika twoja dyskryminacja dla starszych osób, ale jest ona co najmniej dziwna, przy naszym przepełnieniu schronisk . Ja wydając moje wychuchane, wyczekane maluchy do nowych domów również miałam olbrzymi wybór, a wybrałam domy które wy byście chyba od razu skreślili . Cóż chyba kwestia podejścia do ludzi. xx52, nie znasz dnia ani godziny, niestety - decydując się na zwierzę w każdym wieku trzeba pomyśleć, co "gdyby". Niestety - są ludzie, którzy dożyją 90 sprawni, a są ludzie, którzy odchodzą w wieku 30 lat. To może po prostu powinniśmy zrezygnować z psów? Poza tym naprawdę życie nie kończy się w wieku 60 lat.
-
[quote name='ARKA']Cavisia, a jak myslisz, skad sie biora pieski w typie danej rasy? Co chcesz przez to powiedziec, ze my to....nie robimy bezinteresownie, nie mamy wiedzy, nie uczymy się. Nie bardzo to rozumiem, co napisalas. Mysle,ze generalizujesz poprostu. Z jednej strony sie nie dziwie, jak sie poczyta na pwp, prawie kazdy(anonimowe osoby) jest specjalista od adopcji ale jak skolei sie poczyta tez o hodowlach to ILOSC hodowli przebija te adopcje. Czy chcesz powiedziec ze 99.9% hodowcow to specjalisci od zwierząt domowych, psow? Jakie weryfikuje sie [B]osoby[/B], ktOre chcą zalozyc hodowle?[/quote] Arko, myślę, że się nie zrozumiałyśmy. xx52 pisała , że ma takie warunki adopcji, bo stać ją na to. W domyśle, ja sprzedałam np. starszym osobom, bo mnie na to nie stać. Cóż, nie będę dyskutowała o kwotach, bo myślę, że xx52 by się zdziwiła, ale mniejsza z tym. Stać mnie na hodowlę, na szczeniaki to je mam. To, że pomagam bezinteresownie to moja sprawa. Bezinteresownie, bo nie biorę od nikogo za to pieniędzy. A specjaliści - ci prawdziwi biorą spore pieniądze, i słusznie, bo z tego żyją. Poza tym słowo specjalista jest nadużywane, pokażcie mi na dogo jednego specjalistę od adopcji? Bo podejrzewam , że każdy, we własnym JA, uważa sie za wybitnego, nieomylnego i najlepszego. Hodowców kontroluje ZK, szczenięta są oglądane przez komisję, psy dopuszczane do rozrodu są kontrolowane na wystawach. Adpoptujący nie mają ŻADNEJ kontroli, co pokazują wątki - bez odpowiedzi choćby o Sali czy Perraszku. Przykre, ale prawdziwe.
-
[quote name='ARKA']Nie wątpie,ze teraz jest najlpeszy z mozliwych ale......... Mozesz napisac czego ta rozmowa konkretnie dotyczyla, jesli cos sie stanie opiekunom, szczegolnie w tym wieku juz. Nie zapominaja,ze rozmawiamy o psach po przejsciach, z NIEZNANĄ przeszloscia a nie psach hodowlanych, hodowanych w DOMU.[/quote] Rozmowa dotyczyła opieki nad psem, kiedy sytuacja życiowa spowoduje niedołężność, niemożność wyprowadzania czy opieki, dotyczyła także odejścia jednego lub obojga małżonków. Wypowiedzi mnie jak najbardziej satysfakcjonowały, ponadto mam umowę i prawo pierwokupu psa, więc naprawdę nie widzę problemu. Strasznie nie lubię generalizowania.Gdyby ktoś tak generalizował to 20 lat temu w moim domu nie byłoby psa, bo dzieci miały 5 lat, były osoby w domu powyżej 65 rż., pracowali wszyscy powyżej nawet 8 godzin. Mimo to nasz pies przeżył z nami szczęśliwie 15 lat, jeździł, mieszkał był kochany. Ot generalizacja...