Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. Mamusia jest piękna. Ma oczy tak wyraziste i mądre, że są bardziej ludzkie, niż psie. Z budowy bardzo elegancka, na prostych łapach. Tylko brzuch rozepchany i wiszące cycuchy :shake: Nie wie, co to sucha karma. Powąchała, ale nie próbowała jeść. Wzięła kulkę, wypluła. Ona i córcia są przyzwyczajone wyłącznie do jedzenia kości, ale młoda jednak zdecydowała się spróbować, co to takiego te kulki w misce i wygląda na to, że jej zasmakowało. Dałam jej tylko trochę, żeby zbyt gwałtownie nie zmieniać diety. Do tego kupiłam surowe mięso na kościach, które połykają w locie. Mamusię dziś kilka razy wyprowadzałam z kojca, ale pozwoliła się odprowadzić najwyżej na pięć mterów i to nie od razu. Potem gwałtowny odwrót do klatki. Boi się dotyku, cała sztywnieje, ale jak kucnę obok i delikatnie ją głaszczę, to uspokaja się, przymyka oczy. Córcia chowa się do budy, gdy podchodzę, ale ciekawość zwycięża i zaczyna coraz śmielej wyglądać. Jest drobniejsza niż matka i ma śmiesznie ustawione uszy.
  2. Wczoraj przywiozłam dwie dobermanki. Matkę i córkę. Starsza ma 3 - 4 lata, młodsza około 1.5 roku. Suki są w ciąży. W zamian za oddanie miotów właścicielowi, przejdą na moją własność. Do wyciągnięcia jest jeszcze suka i pies. [B]1. suki za około 12 tygodni mogą trafić do nowego domu. AśkaK współpracująca z Fundacją Nadzieja Dobermana obiecała pomóc, ale może znajdzie się dla nich coś w Polsce?[/B] [B]2. potrzebna jest dobra karma, najlepiej dla szczeniąt (podobno taką podaje się sukom w ciążu i podczas laktacji) i dodatki witamiowe - kto zechce wspomóc?[/B] Suki są w fatalnym stanie psychicznym. Były trzymane w stodole. Panicznie boją się przestrzeni. Starszą udało mi się dzisiaj wyprowadzić za próg kojca, ale od razu chce wracać do środka, jest zesztywniała, trzęsie się. Boi się gwłatownych ruchów, podniesionego głosu - chodzi na niskich łapach, przypada do ziemi. Gdy ją głaskałam, po chwili przymknęła oczy i położyła mi głowę na kolanie. Myślę, że w ciągu paru tygodni uda się ją trochę naprostować. Gorzej z młodszą. Gdy z samochodu prowadziłam ją - a raczej wlekłam - do kojca, kłapała na mnie zębami. Na widok człowieka od razu chowa się w budzie. Nawet nie wiem dokładnie, jak wygląda... Zdjęcie robione telefonem, na razie jedyne jakie mamy: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images31.fotosik.pl/159/5f1bd47218b116ad.jpg[/IMG][/URL]
  3. Strączek ma samych cichych wielbicieli :evil_lol: Dziękujemy za pieniążki! [quote name='fona']Greven, jaki byl koszt operacji?[/quote] Nie wiem :evil_lol: Doktor Gugała, który decyduje ile za co zapłacę, był na urlopie. Dowiem się, jak pojadę ze Strączkiem na kontrolne RTG, czyli za ponad tydzień. Donoszę, że Strączek jeździ ze mną wszędzie i w samochodzie zachowuje się, jakby go wcale nie było. Jest psem w 100% niekłopotliwym. To samo na podwórzu, przy innych zwierzętach, w domu. Śpi w moim pokoju, grzecznie koło łóżka. Jedyny [B]problem[/B] ze Strączkiem jest taki, że potrafi się przecisnąć przez każdą dziórę, w której mieści się kot :evil_lol: co oznacza, że dowolnie wchodzi i wychodzi w nocy z mojego pokoju przez kocie drzwiczki i pożera karmę, którą zostawiam na noc, żeby w spokoju zjadły również te koty, które nie lubią pojawiać się w dzień. Już się wycwaniłam i stawiam wszystkie miseczki na meblach. Poza tym mieści się w kocie drzwiczki w furtce zamontowanej w drzwiach wejściowych i buszuje w zapasach karmy, gdy ja robię coś przy domu. Cwany ten nasz strączek :razz: Ostatnio w jego ślady próbował pójść źrebak, tylko że on wziął furtkę na klatę i teraz mam furtkę-nieco-uszkodzoną. Uwielbiam te moje zwierzęta...
  4. Trzcińsko Zdrój jest ponad 100 km od Szczecina.
  5. Jak ja lubię takie adopcje ;) Miło czytać, miło oglądać ;) Shadow, udało się już zaczipować? Mam wszystkie papiery, zresztaą w książeczce jest wklejka. Trzeba to załatwić, może w tym tygodniu?
  6. Na razie wszystko ok. Mrok dogaduje się z dwoma dorosłymi sukami husky i wg słów nowej opiekunki, uwielbia jej małego synka.
  7. Bruno żył do zeszłego miesiąca. Osobiście zawiozłam go do uśpienia. Pies został zabrany ze schroniska w fatalnym stanie (ważył niespełna 20 kg). Kilka miesięcy przebywał u nowej właścicielki, ale sytuacja zmusiła ją do wyjazdu za granicę. Bruno i Żaba (adoptowana z fundacji Rottka) trafiły do mnie w hotel. Niestety, po pewnym czasie właścicielka przestała płacić, a w końcu stwierdziła, że psów nie da rady zabrać. Fundacja Rottka zadeklarowała zabranie Żaby, dla Bruna szykował się jakiś dom. Ja jednak zdecydowałam o eutanazji. Stan psa był niemal agonalny. Żaba umarła dwa dni później... Już na samym początku pobytu u mnie, zidgnozowano u Bruna niewydolność trzustki. Albo pies trafił do schroniska już chory, stąd jego problemy z przyswajaniem byle jakich karm i skrajne wychudzenie, albo trzustka wysiadła z powodu głodówki. Na dobrej, a szczególnie na specjalistycznej karmie Bruno utrzymywał wagę. Niestety jesienią zaczął chudnąć. Wniki wyszły bardzo złe. Dostawał enzymy trawienne (Kreon). Jadł bardzo dużo i wciąż chudł. Pilnował jedzenia, którego już nie miał siły w siebie wepchnąć. Widok porażający. Bardzo dużo pił. Iskra radości pojawiała się tylko podczas spacerów. Odszedł 22 stycznia. Nigdy z całą pewnością nie ustalimy, czy schronisko zniszczyło psu z drowie, czy tylko w tym "pomogło". Jednak nie ulega wątpliwości, że w opiece nad Brunem doszło do rażących zaniedbań, a schronisko robiło zupełnie niepotrzebne problemy z wydaniem go.
  8. Nikt, kto dzwonił, nie niedodzwonił się ;) Był tylko jakiś pan, co chce "tego wilka", ale nie wiedział, czy wilka Mroka, czy wilczurka Mańka. Bo mu kolega powiedział... A poza tym, to on taki kawał nie będzie jechał, żeby psa zobaczyć :roll: Mam natomiast dobrą wiadomość - wczoraj zawiozłam MROK do nowego domu i wszystko wskazuje na to, że w nim pozostanie, za stado mając dwie zaprzęgowe suki husky.
  9. Poker :evil_lol: Dodatkowo Strączek ma bezpośrednie podłączenie do internetu ;)
  10. Strączek... on tak sypia ;) [IMG]http://i211.photobucket.com/albums/bb186/szatangrafenwalder/DSC08407_.jpg[/IMG]
  11. Szkoda asta :shake:
  12. lavinio, to jest Bolek... (po lewej) ... adopcja do Niemiec?
  13. [quote name='darunia-puma']to mały psiak około 4-6 miesięcy mieszaniec wilczurka i rotweilera (tak mi sie wydaje) [/quote] Jakiej może być wielkości? Teraz i docelowo. Jak założysz mu wątek, podaj tutaj link. Będę zaglądać. Macie tam chociaż DOBRE schronisko? Weterynarz go obejrzy? Nie uśpią z miejsca?
  14. No miejscowi znają i swoje wiedzą ;) Dziś natomiast do gospodarstwa wkroczyło dwóch panów, tuż po tym, jak wróciłam ze strączkowego spaceru - jeden wyglądał, jak krasnolud i miał papierową aktówkę, a drugi młody, w okularkach intelektualisty i czarnym płaszczu. Akurat łapałam kucyka i znów robiłam z siebie pośmiewisko (Yorko czeka, aż podejdę, po czym robi w tył zwrot i rusza truchcikiem, by zatrzymać się po kilkunastu metrach i poczekać, co zrobię, z zaciekawieniem przekrzywiając główkę), gdy jeden z panów (ten młody :razz: ) do mnie: czy możemy porozmawiać o bogu? czy czuje pani przy sobie obecność boga? Po mojej odpowiedzi poszli dalej, nerwowo rozglądając się na boki... A ja podjęłam zabawę w berka z gadziejskim szetlandem :mad:
  15. [quote name='darunia-puma']siedze teraz ze swoimi psiakami w ciepłym domu i myślę o tamtym psiaku co on czuje,jak zareagował na schronisko,czy dobrze zrobiłam?tyle pytań i żal[/quote] Uratowałaś mu życie. To na dobry początek ;) Teraz możesz pojechać do schroniska, zrobić pieskowi zdjęcia, założyć wątek na dogo, zrobić allegro, dać ogłoszenia do gazet. Jednym słowem - poszukać mu domu. Takiego cieplutkiego, jak Twój i Twoich psów ;)
  16. Już dzisiaj biegałam :mad: Musiałam naprawdę kretyńsko wyglądać, lecąc przez pole za cwałującym na trzech łapach małym czarnyn kudłatym czymś i drąc się "strączek, strączeeeeek!!" :roflt: Jak dopadłam, to nie puściłam ze smyczy do samego domu.
  17. Pięknie dziękuję za bazarek :calus: Obroże nówki - zajrzyjcie, warto! Dziś wstawię kilka zdjęć Strączka i krótki filmik. Pragnę też donieść, że gdy idzie powoli (a to mu się zdaża tylko, gdy nieustannie kontroluję go na krótkiej smyczy), to stawia łapę już nawet na 2-3 kroki. Będzie dobrze! :multi: Spacer był najdłuższy jak do tej pory, bo w sumie z 500 m., ale z wieloma postojami, podczas których Tanga z Gizmem maltertowali wielką gałąź. To też jest na filmiku, a właściwie przede wszystkim to ;)
  18. Po dwóch tygodniach znalazł się właściciel - a raczej dziewczyny go znalazły, bo dał do gazety ogłoszenie o zaginięciu psa. Dziewczyny pouczyły go, że powinien pieska zaczipować, bo 1. jest to obowiązkowe 2. jest to bezpłatne 3. ogromnie pomoże, jeśli młody znów kiedyś da dyla.
  19. Ja się nie znam na allegro - kto pomoże? :oops: Paul, thank you very much for handling. Now Kremowy has very good pictures!
  20. No niestety, małe mieszkanie, dwa psy i dwa koty. Czyli wszystkie czynniki wykluczają Kremowego. Ale dzięki panu mam nowe ładne zdjęcia Kremika ;)
  21. Dziękuję Ci :oops: Kochane są, to prawda. I chcą być kochane, jedyne, wyjątkowe dla swojego człowieka. Cieszą się ogromnie, gdy ktoś przyjeżdża, proszą o uwagę, o pieszczoty, nie odstępują na krok.
  22. [quote name='Neris']To zdjęcie wymiata... [IMG]http://i211.photobucket.com/albums/bb186/szatangrafenwalder/DSC08305_.jpg[/IMG] Porównajcie nogi obydwu Panów[/quote] Spostrzegawcza :evil_lol::evil_lol::evil_lol: PROSZĘ O WASZE GŁOSY NA KRAKVECIE. INF. W PODPISIE. dreamer, dziękuję Ci.
  23. wrrrrrrrr, cieczka u suki i "adoratorzy" :angryy: Suki mam sterylizowane, ale i tak temat podnosi mi ciśnienie, bo Axa przez długi czas nie była wysterylizowana i każda cieczka to był po prostu koszmar - furtka obsikana od góry do dołu, krzaki przy furtce uschnięte, ziemia rozdrapana. Za każdym razem 2-3 samczyki warujące od rana do nocy. Przez kilka dni w cieczce Axa miała chcicę. Wtedy potrafiła nie wysikać się całą dobę :roll: bo wystarczyło, że samczyk pojawił się w zasięgu wzroku, a ona traciła zainstersowanie wszystkim, poza nim. Doszło do tego, że w locie pakowałam sukę do zaparkowanego pod furtką auta i wywoziłam ją na pole pareset metrów od domu. Z nadzieją, że nie pojawi się jakiś "adorator". Psy potrafiły być tak zdesperowane, że mimo mojego odstraszania - ładowały się z marszu na sukę. Nie raz pociągnęłam z buta i nie wstydzę się tego. Chodziłam też po dzielnicy, szukałam właścicieli samczyków i grzecznie prosiłam, żeby trzymali swoje psy na posesji. Poskutkowało dopiero upierdliwe - po kilka razy dziennie - dzwonienie do straży miejskiej. Kilka razy zdażyło się, że przez furtkę wskakiwał do naszego ogrodu wielki czarny pies w typie bulla (tylko znacznie większy, podchodzący niemal pod doga). AGRESYWNY. Potrafił w środku nocy szturmować szklane drzwi na taras, albo rzucać się na drzwi wejściowe. Nie bał się przeganiania, reagował przywarowaniem i warczeniem. Jak teraz widzę samczyki koczujące pod bramami, klatkami schodowymi, furtkami - ogarnia mnie złość :angryy:
×
×
  • Create New...