Jump to content
Dogomania

jolap.

Members
  • Posts

    193
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jolap.

  1. Pięknota i słodziaki - hop na pierwszą stronę !
  2. Mam nadzieję, że wspomniana pani zaprzestania rozmnażania swojej suczki - chociaż te szczenięta są ładne. "To jest ładne, co sie komu podoba". a mnie się podobają.
  3. Bardzo ładnie ! Psina moczy sobie uszy - co to będzie z jej uchalami, jak przyjdą duże mrozy :-( .
  4. Czekoladowy piesek czeka na nowy dom !
  5. Przydałoby się czarodziejskie "abakadabra", po którym zniknęliby wszyscy sadyści i bezmózgowcy (w sensie znieczulicy i obojętności). Myślę, że populacja ludzka znacząco by zmalała. Masz rację, Patsi, że bezmyślne rozmnażanie i późniejsze mordowanie psów i kotów jest podłe, nikczemne i .....(tutaj wstawiam kropki, bo brak odpowiedniego określenia). Twój wujek, który na ochotnika podejmował się zabijania szczeniaków, musiał chyba mieć jakieś skrzywienie w złym kierunku albo uważał, że życie zwierzęcia nie ma żadnej wartości. Trudno jest osądzać każdy przypadek. Stwierdziłam, że np. osoba, kóra pracuje w rzeźni (i jest rzeźnikiem, a może także "rzeźnikiem") też musi mieć "nie po kolei" w głowie. Z pewnością nie mogłabym pokochać kogoś takiego. Ale gdybym była córką rzeźnika, to co wtedy ? Patrząc z innej strony, przyznaję się do własnej hipokryzji: żoną rzeźnika na pewno bym nie została, ale od czasu do czasu jakiegoś kotleta czy trochę wędliny spapusiam :oops: . Co prawda - z wyrzutami sumienia (pewnie nie wyjdzie mi to jedzonko na zdrowie) i coraz rzadziej, coraz mniej - ale całkiem zrezygnować z kurczaka jeszcze nie potrafię. I własnym psom kupuję mięso - w końcu trochę konkretnego jedzenia też potrzebują. Świat jest jakoś źle pomyślany: wszędzie cierpienie. Można je tylko ograniczać w miarę własnych możliwości.
  6. Jednak: koty dostawały tam dwa razy dziennie mleko (obecnie wiadomo, że nie wszystkim kotom wychodzi na zdrowie pojenie krowim mlekiem) i były kotami pracującymi przy łapaniu myszek - mieszkały do wyboru: na strychu obory, w stodole, albo na strychu bydynku mieszkalnego (wejście po wygodnych schodach wewnętrznych - które chciały, były specjalnie wpuszczane do domu). Psy - w nocy spuszczane (w ogrodzonym podwórzu) w dzień na łańcuchu, ale nie za krótkim. Na szyi - obroża (nie sam łańcuch, jak to się zdarza), codziennie żarełko w wystarczającej ilości i stosunkowo przyzwoitej, jak na tamte czasy, jakości + codziennie świeża woda w garnku. Do tego przyzwoita buda wykładana na zimę słomą. Psy były wesołe, zdrowe i dobrze wyglądały. I nie były bite (nie bały się ludzi) - choć głaskane przez dorosłych też nie były. Za to miały bardzo dobry kontakt z dziećmi. Ci dziwni dorośli uczyli swoje dzieci (a mieli ich czworo) od najmłodszych lat, że nie można zwierzętom dokuczać. Natomiast te okropne "zabiegi" na świniach uważali widocznie za konieczne. Taka ciemna strona życia. Buuu!
  7. [quote name='Agama']disiaj sie pytalam u mnie w lecznicy ile bedzie kosztowala sterylka 7 kg suni okolo 400 zl-zaznaczam ,ze do tych wetow mam bezgraniczne zaufanie,oczywiscie jest to cena za calosc ,lacznie z wizytami po operacji[/quote] Niedawno pytałam o cenę kastracji psa - wielkość: "mnieszy-średni" (psiak bezpański, zgarnięty ponad rok temu (w stanie zagłodzenia i choroby, z szyją wytartą na łyso łańcuchem) po dwutygodniowym polowaniu i podkarmianiu. Podleczony - w lecznicy nadano mu imię Gnatek - tak był wypasiony - zainstalowany u mojej Mamy w ramach DT, odkarmiony. Mama w listopadzie zmarła a ja odziedziczyłam moje znalezisko). Wracając do tematu, usłyszałam: 350 zł. To chyba dożo, a do tamtejszych wetów nie mam wielkiego zaufania. Kastracja raczej psiaka nie ominie, bo stwierdzono u niego (USG) lekki przerost prostaty. Chciałabym "namierzyć" lekarzy, którym można z aufać, jak piszesz, bezgranicznie (choćby nie zabieg nie był tani). Agama, proszę żebyś mi podała jakiś namiar do tej zaufanej lecznicy (na forum lub jako prywatną wiadomość). Może mi sie bardzo przydać, bo mam też do skonsultowania jedenastoletnią sunię z tłuszczakami. Nie wiem, czy je usuwać, czy zostawić. Pytałam kilku lekarzy - jedni radzą wyciąć a inni - nie ruszać.
  8. W dzieciństwie przez wiele lat jeździłam na wakacje do rodziny (mieszkał tam brat mojego ojca z rodziną) na wieś. Zwierzęta były tam dobrze nakarmione, miały podściółkę, i były dobrze na codzień traktowane, jednak o tzw. "kastracji" mogę wam opowiedzieć. Ten przykład dotyczy prosiąt płci męskiej. Małym prosiakom (nie pamiętam, ile miały tygodni lub miesięcy - wiem, że robiono to, zanim zaczną dorastać, bo podobno mięso z niekastrowanego wieprzka byłoby mniej smaczne), wycinano jądra (robił to jakiś pseudo-weterynarz) - oczywiście bez znieczulenia - a na ranę przykładano na chwilę plaster pomidora, podobno "żeby sie lepiej goiło". Wielokrotnie opłakałyśmy z tamtejszą kuzynką (moja rówieśnicą) cierpienie tych niebożąt. Zamykałyśmy sie w domu i zatykałayćmy uszy. Inna makabryczna akcja, to tzw. drutowanie młodych świń. Polega to na przebiciu górnej części świńskiego ryjka zaostrzonym kawałkiem drutu, który następnie skręca sie w pętelkę i zostawia tak "na zawsze" czyli do końca świńskiego życia. Odrutowany prosiak nie może ryć w ziemi, czy też ściółce (bo go ryjek boli), czyli mniej bałagani i nie traci na darmo kalorii, tylko tyje. Powiecie - sadyzm i ciemnota. Zgadzam się z tym. Nie wiem, jak to pogodzić z faktem, że poza tymi przejawami znieczulicy, zwierzętami nieźle się opiekowano. Były "wypasione" - także psy i koty. Nie rozumiem, jak można zrobić zwierzakowi coś takiego. Te okropności, kóre opisałam, stosowali wszyscy gospodarze. Było to dawno temu (ponad 20 lat). Nie mam już tam rodziny i nie wiem, czy nadal tamtejsi rolnicy pastwią sie tak nad prosiakami, czy stosowane jest znieczulenie. Nigdy natomiast nie słyszałam, żeby coś takiego zrobiono psu. Na szczęście dla większości psów nie jest to widocznie częsta praktyka. Przepraszam za te horrory - ale są z życia wzięte.
  9. Piękny Beldonek czeka na własną chałupkę (najlepszą i troskliwą) !
  10. Podnoszę !!!
  11. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  12. A temu "panu" zapewne fiołkami :roll: z paszczy wionie :razz: .
  13. Podoba się ale możliwości brak :shake: .
  14. Śliczne rudziątko potrzebuje domuuuuuuuuu :placz: !
  15. Piękny i ma taki filozoficzny wyraz twarzy.
  16. Piękna rudzinka !
  17. Ta pięknotka chyba jeszcze nie ma roku (buzię ma całkiem dziecięcą). Domku dla ślicznoty - znajdź się !
  18. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/"][IMG]http://img524.imageshack.us/img524/7880/untitledrh4.png[/IMG][/URL] :loveu: Cud-Szczeniaczek szuka :Dog_run: domu !
  19. Mam wrażenie, że los tej suni tak bardzo leży Ci na sercu, że nie będziesz miała spokoju aż w jakiś sposób jej pomożesz. Masz rację, że podstawą byłaby sterylizacja. Żeby sunię złapać, musiałby ją ktoś skutecznie zamknąć - na podwórzu albo w jakiejś szopie - i dopiero wtedy podać jej w jedzeniu np. sedalin (dawkę koniecznie trzeba ustalić z mądrym weterynarzem, żeby nie zrujnować psiakowi zdrowia). Jak psina zrobi się "kołowata" - można ją łapać. Może uda Ci się załatwić jakieś miejsce dla niej na kilka dni "posterylkowych", może przez te dni uda się ją trochę oswoić (skoro przez trzy miesiące tak pokochała swojego nowego opiekuna, to nie jest zupełnie dzika) i wzięłaby ją ta sąsiadka Twojego wujka. Wszystko to "może". Jednak jeśli Ty się nią nie zajmiesz, to faktycznie będzie się rozmnażać dwa razy w roku. Postaraj się zrobić suni zdjęcia. Myślę, że pieniądze na kilka dni w hotelu pomogą zebrać forumowiczę (obiecuję dorzucić się na ten cel). A może zgłosi się jakiś dom tymczasowy z okolic Łodzi :modla:.
  20. Nie wiadomo. W pobliżu wspomnianego (jakiegokolwiek) hoteliku też mógł się trafić jakiś wielbiciel petard/fajerwerków i Dieguś też miałby możliwość przestraszyć się na śmierć. Nie obwiniaj się.
  21. Help !!!!!!!!!!!!!
×
×
  • Create New...