Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28366
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Dokładnie tak. Wczoraj minęły 4 tygodnie, ale jaki sens jest w odliczaniu tygodni, miesięcy czy lat? Rany w sercu są zawsze. Z czasem przestają krwawić, ale są nadal i zostaną z nami na zawsze. Jeszcze nie potrafię mówić o Zuzi, samo wymawianie jej imienia jest bardzo bolesne. Wiem, że to się zmieni, że będę mogła o niej opowiadać godzinami, wspominać ją z uśmiechem na twarzy. Jednak to nie ten czas, nie ten moment.
  2. Dziękuję. W takich chwilach nigdy nie wiadomo co napisać, bo każde z nas musi wylizać swoje rany. Oby się jak najszybciej zabliźniły , bo wciąż bardzo mocno krwawią. Prawdopodobnie w grę wchodzi czas, który była z nami. Psonia byla 10 lat. Balbisia w naszym domu 10,5 roku, a Zuzia ponad 18. To jest jest rana w sercu, a wyrwa. Byłą zaopiekowana, niczego nie zaniedbywaliśmy, cały czas była pod opieką lekarską. Cztery lata temu wyrwana z łap śmieci. Łudzilismy się, że i teraz tez się uda tej malej terminatorce, bo kochała ponad wszystko nas i życie. Niestety tym razem postanowiła inaczej.
  3. Pocą nam się te oczęta i będą pocić już zawsze. Zuzia już pobiegła za TM i pewnie się tam bawi też z Waszymi suniami. Zawsze kiedy patrzyłam na Zuzię miałam w myślach i Waszą malutka mordeczkę. Obie psie seniorki i obie z listą schorzeń. Nie można było inaczej. Zuzia już skończyła swoją ziemską wędrówkę, ale chce, żebyś wiedział, że cały czas mam w myślach i sercu to Wasze małe stworzonko. Cały czas trzymam za nią kciuki i dopinguję jej z całego serca w pokonywaniu kolejnych etapów życia w jak najlepszym zdrowiu. To się nie zmieniło i na pewno nie zmieni.
  4. Jakie to prawdziwe. Pamiętam
  5. Kochamy Was maluszki
  6. Sauśka pamiętamy.
  7. Wiem jak to jest. Wszyscy na TM to wiemy i to nas łączy.
  8. Cały czas karmimy bezdomniaki i to na pewno nie ulegnie zmianie, na pewno będziemy wspierać schroniska, ale nie zdecydujemy się już na kolejnego psiaka. Dziś mięły 3 tygodnie i nie jest ani odrobinę lepiej.
  9. Tak to nadal u nas wygląda. Biegnę do kuchni, żeby naszykować posiłki. Biegnę do apteczki, żeby o określonych godzinie podać Ci leki. Sprawdzam, czy jesteś przykryta kocykiem podczas snu. Janusz biegnie, żeby w porę zamknąć balkon po wietrzeniu mieszkania, bo już jest zimno, żebyś się nie przeziębiła itd. Potem płaczemy. Okazuje się, że nie trzeba już podawać posiłków, leków, niczego sprawdzać. Jest rozdzierająca i bardzo bolesna pustka. Psoniu, Balbisiu, Zuziu - każda z Was swoim odejściem zostawiła w naszych sercach nie ranę, a wyrwę. Ja wiem, z czasem ból stanie się mniej palący, ale ta tęsknota i te wyrwy zostaną w nas na zawsze. Kochamy Was maluszki.
×
×
  • Create New...