-
Posts
28366 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by szajbus
-
-
Nasza koleżanka zuzka odeszła....(*) (*) (*)
szajbus replied to rita60's topic in Dogomaniacy, którzy odeszli....
-
Suzik i Dianka - splonely zywcem - bestialstwo ! ! !
szajbus replied to zuziaM's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Wegunia-zyla cichutko i cichutko odeszla
szajbus replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Kolejna psia tragedia. TARA za TM ...
szajbus replied to ciapuś's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
KRUSZYNKA dziś odeszła...:-( [*][*][*]
szajbus replied to AśkaK's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Maleńki Dyzio jest już szczęśliwy przekroczył TM
szajbus replied to ciapuś's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
-
-
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
szajbus replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Dokładnie tak. Wczoraj minęły 4 tygodnie, ale jaki sens jest w odliczaniu tygodni, miesięcy czy lat? Rany w sercu są zawsze. Z czasem przestają krwawić, ale są nadal i zostaną z nami na zawsze. Jeszcze nie potrafię mówić o Zuzi, samo wymawianie jej imienia jest bardzo bolesne. Wiem, że to się zmieni, że będę mogła o niej opowiadać godzinami, wspominać ją z uśmiechem na twarzy. Jednak to nie ten czas, nie ten moment.
-
Dziękuję. W takich chwilach nigdy nie wiadomo co napisać, bo każde z nas musi wylizać swoje rany. Oby się jak najszybciej zabliźniły , bo wciąż bardzo mocno krwawią. Prawdopodobnie w grę wchodzi czas, który była z nami. Psonia byla 10 lat. Balbisia w naszym domu 10,5 roku, a Zuzia ponad 18. To jest jest rana w sercu, a wyrwa. Byłą zaopiekowana, niczego nie zaniedbywaliśmy, cały czas była pod opieką lekarską. Cztery lata temu wyrwana z łap śmieci. Łudzilismy się, że i teraz tez się uda tej malej terminatorce, bo kochała ponad wszystko nas i życie. Niestety tym razem postanowiła inaczej.
-
Pocą nam się te oczęta i będą pocić już zawsze. Zuzia już pobiegła za TM i pewnie się tam bawi też z Waszymi suniami. Zawsze kiedy patrzyłam na Zuzię miałam w myślach i Waszą malutka mordeczkę. Obie psie seniorki i obie z listą schorzeń. Nie można było inaczej. Zuzia już skończyła swoją ziemską wędrówkę, ale chce, żebyś wiedział, że cały czas mam w myślach i sercu to Wasze małe stworzonko. Cały czas trzymam za nią kciuki i dopinguję jej z całego serca w pokonywaniu kolejnych etapów życia w jak najlepszym zdrowiu. To się nie zmieniło i na pewno nie zmieni.
-
-
-
-
Wiem jak to jest. Wszyscy na TM to wiemy i to nas łączy.
-
Cały czas karmimy bezdomniaki i to na pewno nie ulegnie zmianie, na pewno będziemy wspierać schroniska, ale nie zdecydujemy się już na kolejnego psiaka. Dziś mięły 3 tygodnie i nie jest ani odrobinę lepiej.
-
Tak to nadal u nas wygląda. Biegnę do kuchni, żeby naszykować posiłki. Biegnę do apteczki, żeby o określonych godzinie podać Ci leki. Sprawdzam, czy jesteś przykryta kocykiem podczas snu. Janusz biegnie, żeby w porę zamknąć balkon po wietrzeniu mieszkania, bo już jest zimno, żebyś się nie przeziębiła itd. Potem płaczemy. Okazuje się, że nie trzeba już podawać posiłków, leków, niczego sprawdzać. Jest rozdzierająca i bardzo bolesna pustka. Psoniu, Balbisiu, Zuziu - każda z Was swoim odejściem zostawiła w naszych sercach nie ranę, a wyrwę. Ja wiem, z czasem ból stanie się mniej palący, ale ta tęsknota i te wyrwy zostaną w nas na zawsze. Kochamy Was maluszki.
-