Dziekuję za odwiedziny u Psoni. Nie było mnie tu troche, ale tylko pisaniem, bo duchowo jestem codziennie. Po prostu mamy znajomego, ktoremu sie rozpierniczył komputer. Bidulek musi pisac jakąś praę i korzysta z naszego ( i tak codziennie). Co prawda przychodzi popołudniami i siedzi do późna, ale do południa z kolei, to ja nie wiem w co ręce włożyć.Tak mijają dni. U Szymona bez zmian. nadal czekamy. Jest tak jak przypuszczalam- kasy brak. W tej chwili zostają wysylane zaporszenia do chorych, ktorych wnioski zostaly złozone w 2013 roku. A ja? Cóż, mam wnerwa i tyle. Kocham cie maluszku