Jump to content
Dogomania

irma

Members
  • Posts

    1991
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irma

  1. [quote name='Justynak']Myślałam i wymyśliłam a nawet przekonałam (co nie było szczególnie trudne ;)) Głos Rozsądku, tj. Mojego Konkubenta Własnego!!! Jesteśmy poważnie zainteresowani adopcją Naestora/Stasia!!! W związku z powyższym baaardzo poproszę o kontakt 691-391-691, próbowałam sie już dodzwonić na tel. podany na początku topiku, ale niestety nikt nie odbiera :-( Justyna Kopeć. P.s. Wiem, że nikt mnie tu nie zna, bo jestem jedynie obserwatorem tego forum, ale jeżeli ktoś chciał by mnie "sprawdzić" ;), to zapraszam na forum Wieluńskiego Schroniska , gdzie figuruję, pod tajemniczym i nic nie mówiącym pseudo "Justyna" ;) Co nieco o mnie można przeczytać tu: http://www.wielun.fora.pl/to-moze-ja-sie-przedstawie-t525.html a również i tu: http://www.wielun.fora.pl/funia-czyli-o-psie-ktory-jezdzi-komunikaja-miejska-t526.html Justyna - ja Cię znam i cieszę się, że pies ma szansę być Twoim psem:lol:
  2. i niech się suni szczęści w dalszym życiu - dobrego domku jej życzę w podróży była wyjątkowo spokojna i grzeczna (i samochód zostawiła tak jak go zastała - tzn, że był tak samo brudny przez podróżą suni jak po zakończeniu podróży :oops: )
  3. agusia? co to za sunia - ma swój wątek ? [quote name='agusiazet']Serwo, pieseczku, ktoś Cię kochał!!!! Miałeś to szczęście, a ona go nie ma!!! Czy ktoś jeszcze pokocha tę piękną sukę?
  4. oczywiście Pituś jest z nich wszystkich najładniejszy no i wzruszyłam się - Pituś ma cały czas bandankę wylicytowaną przeze mnie dla niego ;)
  5. Dzisiaj mija rok od dnia, w którym Serwo pojawił się w moim domu Odszedł 1 marca i pozostawił po sobie wspomnienia i pustkę. To dziwne. Nie odchowałam go do szczeniaka. Nie łączą się z nim żadne szczególne wspomnienia rodzinne. Przyjechał, zamieszkał w kojcu, potem w garażu a na ostatnie tygodnie swojego życia w domu. A mimo to została PUSTKA i smutek. Serwo był dowodem na okrucieństwo człowieka w traktowaniu zwierząt Nie był skatowany, nie był zmaltretowany, ale i tak dowodził tego jak okrutny potrafi być człowiek. Na podstawie moich obserwacji mogę napisać, że był psem pojętnym, inteligentnym, łatwo się uczącym i przyjaznym człowiekowi. I był piękny, tak Serwo był pięknym psem o bystrym, mądrym spojrzeniu. Jak piękny musiał być w swoich najlepszych latach ... Jaka była historia jego życia? Nie wiem i nigdy się zapewne nie dowiem. Może był psim nieszczęśnikiem, który przeżył swojego Pana i 'spadkobiercy' nie chcieli takiego spadku? Może, gdy przyszła psia starość a wraz z nią różne choroby jego Pan lub Pani już go nie chcieli? Może zgubił się na spacerze? Nie wiem, ale to i tak bez znaczenia. Ten pies miał dom, Pana lub Panią. Był kochany, o czym świadczą jego umiejętności i zachowania. Bo tylko pies, który zaznał życia w ludzkiej gromadzie, który był uczony i kochany przez ludzi jest łagodny, spokojny, komunikatywny i posłuszny. I ten pies, kochający i kochany, wierny i dobry, więc ten pies nagle stracił to wszystko. I jaki los go spotkał. Bez względu, na to który z opisanych powyżej scenariuszy został uruchomiony przez życie, to człowiek zgotował mu psi schroniskowy los. A Serwo był starym, schorowanym psem, który nie miał sił na walkę o pozycję w psim stadzie, o miskę, o pieszczoty. I ten piękny, dumny pies zaczął umierać za życia. Zabrakło ręki, która pogłaszcze, zabrakło głosu, który uspokoi, zabrakło ciepła, pełnej miski, zabrakło człowieka, któremu mógłby wiernie patrzeć w oczy. No to, po co pies miałby żyć? Czy nie lepiej odejść cicho i spokojnie? Czy nie lepiej zapomnieć o wszystkim i nie marzyć, że znajdzie się jeszcze kąt w ludzkim domu, gdzie pies mógłby złożyć umęczony łeb, zamknąć oczy i wsłuchać się w głos własnego Człowieka? Ale nie jest łatwo odejść w schronisku. Schronisko to miejsce, gdzie wiele psich istnień marzy o tym samym, o własnym człowieku, pełnej miseczce, miękkim posłaniu,o dłoni, która pogłaszcze i głosie, który jest pełen miłości. A gdy czas płynie i marzenia się nie spełniają psy muszą jakoś żyć i nie zawsze jest to łatwe życie. Mnóstwo zwierząt zgromadzonych w jednym miejscu powoduje, że psy zachowują się nie zawsze tak, jak powinny. I niektóre z nich stają się ofiarami swoich współtowarzyszy niedoli. I taką ofiarą był Serwo. Znalazł się na samym dnie, był na samym końcu psiego stada. A gdy nie miał już sił , aby walczyć o pozycję, gdy nie miał już sił na chodzenie, na dopchanie się do miski wtedy doszło do tego, że psy zaczęły go traktować gorzej niż pariasa. Niektóre nawet załatwiały swoje potrzeby fizjologiczne na tę kupkę nieszczęścia, jaką się stał. I pewnego pięknego, słonecznego dnia ta kupka nieszczęścia trafiła do mojego życia. I powoli z dnia na dzień ta kupka nieszczęścia zaczęła przeistaczać się w pięknego, dumnego, mądrego psa. I stało się tak nie dlatego, że został wymyty z brudu, że był czysty a jego sierść nie była już skołtuniona, że przestał cuchnąć fekaliami lecz pachniał psem. Nie dlatego. To były tylko zewnętrzne przejawy przemian, jakie zachodziły. Serwo wrócił do świata żywych, bo znowu uwierzył, że człowiek jest centrum psiego świata i że nie zawiedzie. Jego spojrzenie znów nabrało bystrości, mądrości, chęci życia. I było pełne miłości. Tak właśnie miłości. Serwo kochał życie i kochał nas. Dał nam swoją psią miłość. To nie było łatwe i nie było przyjemna ale było prawdziwe i za to co mnie spotkało dzięki temu psu, dziękuję. Dziękuję LOSowi, że sprawił iż ten pies do mnie trafił, że ścieżka jego życia przez prawie rok, była tą samą ścieżką, którą ja szłam. I dziękuję Serwowi, że mi uwierzył i że mnie pokochał.
  6. dzisiaj o 6.15 rano sunia pojechała do swojego domku
  7. dajcie nr konta na pw -wpłacę 100 zł
  8. [quote name='brazowa1']"To wiem, ale osoby wypowiadające się w wątku Teosia, to w większości poważni dorośli ludzie" :B-fly: :B-fly: :B-fly:[/quote] a co? może nie? Teoś - tak trzymaj ...
  9. [quote name='hanik']Mam pierwsze wieści. Stokrotek po operacji. Ładnie się wybudza. Lekarz mówił, że złamanie było koszmarne. Po tygodniu będziemy wiedzieć czy Stokrotek będzie chodził na tę jedna łapkę czy nie. Lekarz zrobił wszystko co w jego mocy. Na razie wszystko jest na dobrej drodze. Musimy szukać domku i nadal zbierac pieniążki.[/quote] w ciągu tygodnia będzie także wiadomo czy organizm Stokrotka przyjmie czy tez odrzuci metalowe uzupełnienie kości trzymajcie kciuki pies jescze jest oszołomiony narkozą ale wet ocenia jego stan na bdb rokujący no i jeszcze jedna ważna i dobra informacja - jeszcze przed zabiegiem stokrotek samodzielnie zrobił KUPĘ
  10. tak i czekam na wieści a co do warczenia własnego psa z powodu cieczki jakiejkolwiek suni to zgadzam się z Katcherine
  11. napiszę, z cała pewnością napiszę, ale teraz jakoś tak zebrać się trudno do tego pisania i cały czas smutno mi strasznie ... ale obiecuję, że będzie ciąg dalszy opowieści o moim Serwie
  12. [quote name='GoniaP']Proponuję już założyć aukcję cegiełkową na allegro. To działa, coś o tym wiem. Potrzebne są jednak zdjęcia "do sprzedaży". Kto ma dobre pióro i napisze wzruszający tekst?[/quote] tekst może napisze hanik ona też ma zdjęcia
  13. pies jest dzisiaj w dużo lepszym stanie niz wczoraj - i to zarówno fizycznie jak psychicznie lezy i cały czas prosi łapka o mizianie, drapanie, pieszczoty kupa i siku - tylko z pomocą weta ale ponoc to częste w przypadku urazu miednicy wet był i będzie jeszcze raz dzisiaj Stokrotek dostaje antybiotyki i inne leki (wzmacniające, przeciwbólowe) gdy leży to bólu raczej nie odczuwa, dopiero gdy wstaje lub gdy sie przewraca brak objawów wskazujących na obrażenia wewnętrzne ale kości miednicy uciskają prawdopodobnie na jakieś organy nie siusia prawdopodobnie z dwu powodów - nie chce sikac na leżąco bo nauczony, że nie sika się do własnego legowosiak i drugi powód to stres pourazowy skutkujący zaciśnięciem zwieraczy pęcherza operacja przygotowywana i rokowanie raczej dobre -jedna łapa będzie sprawna na 100% za ok. 2 tygodnie druga nie wiadomo - kośc będzie uzupełniena i nie wiadomo czy organizm nie odrzuci sztucznej kości ale pies łapy nie straci ma w łapach czucie i nimi rusza no i najważniejsze SAMA, NA WŁASNE OCZY WIDZIAŁAM JAK STROKROTEK PODNIÓSŁ SIE I PRZESZEDŁ KILKA KROKÓW a to znaczy, że nie ma urazu kręgosłupa i nie grozi mu paraliż zapadła decyzja - leczymy psa, operacja najprawdopodobniej we wtorek - czekamy na zamówioną płytke, która ma uzupełnic kość miednicy oraz na specjalne szyny przewidywane koszty pierwszej operacji to 1500 do 2000 zł koszty materiałów to min. 1000 zł wet obiecał rabaty ale i tak jakieś koszty z tym związane będą po zabiegu pies najprawdopodobniej zostanie w lecznicy przez kilka dni (to tez będą koszty) tworzymy grupę osób, które są chętne do 'odwiedzin' (zbyt dużo nas tam nie może chodzić) - liczymy na to, że grupa będzie 5-cio osobowa chętni do odwiedzin - proszę o pw do mnie lub do hanik
  14. dziewczyny zanim napiszecie coś o lekach przeciwbólowych, o szybkiej operacji itp to najpierw przeczytajcie posty wcześniejsze i zdobądźcie trochę wiedzy o urazach miednicy - pies jest pod [COLOR=red]STAŁĄ[/COLOR] opieką weta - pies [COLOR=red]JEST CEWNIKOWANY (on nie może mieć na stałe założonego cewnika)[/COLOR] - pies [COLOR=red]OTRZYMUJE[/COLOR] niezbędne [COLOR=red]LEKI[/COLOR] - przy urazach miednicy [COLOR=red]NIE WOLNO[/COLOR] natychmiast operować, co najmniej trzy dni nalezy odczekać (to informacja niezależnie od trzech wetów) - szyny są zamówione i będą w poniedziałek najpóźniej we wtorek rano - pies będzie NATYCHMIAST operowany - poza ewentualnymi urazami wewnętrznymi, których wcale NIE MUSI być problem jest z uciskiem strzaskanych kości na organy wewnętrzne - pies jest smutny i obolały ale nachalnie prosi o głaskanie i ledwie, ledwie ale sam się porusza, tzn przewraca z boku na bok, podpełza do miski z wodą prosze o pomoc dla psa ale bez histerii, paniki i niepotrzebnych wpisów w stylu 'czy on otrzymuje leki przeciwbólowe?' - a jak myślicie, czy osoba, która go znalazła, przykryła (w taką pogodę) własnym płaszczem i biegała prosząc o pomoc dla niego, przeniosłago na tym płaszczu do samochodu, zawiozła do domu, wezwała psie pogotowie, a nadstępnie odebrała go ze schroniska uznając, ze tam nie będzie miał odpowiedniej opieki, no więc czy taka osoba da psu leki przeciwbólowe i zadba o leczenie? proszę o trochę zaufania tej osoby jadę na spotkanie z wetem, który m.in. bedzie cewnikował psa (który przyjeżdza na wizytę domową oczywiście) i po powrocie napisze najnowsze wieści
  15. właśnie wróciłam od Magdy pies jest rzeczywiscie w złym stanie główny problem w tym, że nie siusia, jest cewnikowany jest pod stała opieką weterynarza i otrzymuje niezbędne leki jutro ok. 11.00 jadę do Magdy i będę przy wizycie wet'a, spóbuje się jak najwięcej dowiedzieć na razie trzeba się skupic na zbieraniu pieniędzy pierwszy zabieg to ok. 1000 żł i wtedy dopiero będzie wiadomo co dalej należy robić pies przesłodki, duży taki skundlony z labkiem wsród pradziadków wezme cyfrówkę i spróbuję zrobić zdjęcia
  16. Filipku znajdź tam Serwa i czekajcie na nas
  17. dziewczyny - uda się Lotnik był w schronie 9 lat, Lisek 19 a udało im się znaleźć domki więc jemu tez - trzeba wierzyć i szukać a efekty będą
  18. Gałka ['] dołączyłaś do innych naszych psów Serwo się Toba zaopiekuje
  19. trzymam kciuki za Hefrena a oglądając filmik niestety mam wrażenie, że chodzi tak jak kiedyś Serwo jeżeli ma zmiany zwyrodnieniowe stawów to polecam kurację bonharenem - Serwo dostawał bonharen i póki to był niedowład na tym tle to lek działal cuda Kasia :buzi: Aszot z Serwem biegają sobie po tęczowych łąkach a w przerwach pewnie o nas plotkują i patrzą co tam się u Ciebie dzieje
  20. [quote name='crazik']irma: mało Ci było kabla od aparatu ?:)[/quote] co tam kabel - rz\ecz nabyta a Teos jeden jedyny niepowtarzalny i nierzmnażalnyyyyy .... :placz: dobrze, że choć piątka psów mi została a Piegus chodzi ze mną do pracy i dotrzymuje towarzystwa ...
  21. :placz: i ja dobrowolnie takie cudo oddałammmmmm ...
  22. Kasiu ode mnie :buzi: od Serwa :buzi: od całego stada :buzi:
  23. chcesz - masz Bila nadal układa sobie stosunki z rezydentką Leą Lea boi się Buby-Bili-Kruszynki ale z dnia na dzień jest lepiej bo Buba czyli Bila to piesek kanapowy, pieszczoch ma tylko jedną wadę - nietety przełazi przez płoty i to wysokie więc w ogródeczku mojej siostry biega na lince je ładnie, jest żarłokiem uczy się chętnie usiłuje zawładnąć wszystkimi kanapami sercami już zawładnęła
  24. 20 zł dziennie to bardzo dużo niestety - 600 zł miesięcznie czy ktoś deklarował stałe wpłaty na Cygana - ile tego się zebrało miesięcznie Chrupku - masz takie dane? jeżeli tak to prześlij mi na maila
×
×
  • Create New...