Jump to content
Dogomania

supergoga

Members
  • Posts

    26019
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by supergoga

  1. O ile pamiętam to jest Rolka (tez próbowałam jej szukać domku) i dziewczyny znalazły domek dla niej. dziewczyny - dobrze pamiętam, że to Rolka?
  2. Prosze nie rozpijać Bordusi - myśmy jej na rozpuste nie łapali. A fe... Uwielbiam oglądać zdjęcia Bordie - i pamiętac jej naramowickie losy. To porównanie - to jest to dla czego warto robić coś w ogóle. To jest piękne.
  3. Czy klinika Wrocławska odpisała - przecież Viki nie ma tak dużo czasu aby czekać. A może lepiej tam zadzwonić i pogadać telefonicznie, zemailami różnie bywa.
  4. Poproszę o plakacik Wiktorka [EMAIL="supergoga@wp.pl"]supergoga@wp.pl[/EMAIL] Napisała do mnie z allegro Pani z Olsztyna, chce pomóc Wiktorkowi w szukaniu domku. Wyśle jej plakacik, aby rozesłała dalej.
  5. Przyznaj Swan że już kochasz tą Czarną sunię - no przyznaj ciotce Goguni - że tak.
  6. Tez napisałam emaila do p. Zosi ze wsparciem. Lisek choć na trochę powinien mieć włąsnego człowieka, własny dom. Dosyć był bezdomny.
  7. Ja wiem, że to watek Borduni, ale chciałam wstawić jej chora koleżanke, która przez m-c dzieliła się z nią miska karmą i pozyczyła szeleczki. To Lagunka Serdel [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img52.imageshack.us/img52/1730/10020970jx.jpg[/IMG][/URL] Mam nadzieję YBOT-owie że się nie pogniewacie, Serdel też chciała sie pokazać, że póki mogła i czuła się dobrze - trzymała paluchy i pazurki za sunię - kumpelę.
  8. Obiecane fotki Bordusi. Bordusia jedzie, opatulona jak niemowlaczek w kocyk. Ma na sobie oczywiście szelki i pejczyk - nie miałam innej smyczy i na wszelki wypadek nie zdejmowaliśmy. Było jej ciepło, cała tylna kanapa dla suni - i chyba dobrze. Powoli dochodzi do siebie: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img516.imageshack.us/img516/5748/bordusia19jl.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img335.imageshack.us/img335/9773/bordusia28vm.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img335.imageshack.us/img335/7540/bordusia36te.jpg[/IMG][/URL] Moment przekazania Brudaska - Bordie - czyli BB - w ramiona stęsknionego Taty. Okolice Kłodawy. Tam czuje sie sunia na pewno bezpiecznie, choć jeszcze trochę jest w szoku - pewnie jeszcze nie wierzy swemu szczęściu [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img516.imageshack.us/img516/1923/bordusia41eo.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img335.imageshack.us/img335/1058/bordusia50eu.jpg[/IMG][/URL]
  9. Dzięki Pajuniu, dzięki też za banerek - jest sliczny. A najważniejsze, że dla tego psiego spojrzonka warto wrastać w glebę na Naramowickich dziczach - żeby tylko móc to zobaczyć. I jeszcze chciałam tu na forum podziękować jednej osobie, a właściwie osóbce - mojej córce. Pełna zrozumienia dla naszych wypadów starała się radzic sobie sama, dożywiając się kupowanymi przez siebie parówkami, bo rodzice nie mieli czasu nic zrobić. Wczoraj, gdy póxnym wieczorem, z gabinetu weta zadzwoniłam do domu, że wpadne tylko po dokumenty i jedziemy odwieźć Bordie - przezyłam szok. Zajechałam pod dom wpadłam do mieszkania, a tam uszykowana na drogę torba: termos z herbatą, kanapki, kubeczki, serwetki, cos słodkiego na drogę, i nawet tabletki od bólu głowy. Pomyślała o wszystkim. Aga - jesteś cudowną córką. Proszę przekazać kolejną porcję wieczornego miziactwa dla suni - może teraz dla odmiany po brzuszku.:lol:
  10. Miałam dzis trochę pracy, a spać poszliśmy o 4 rano, przy czym Darek na 1 h - więc jak wróci po pracy wieczorem to padnie. Dzięki za ciepłe słowa, ale tak naprawdę nie o to w tym wszystkim chodzi. Dziękuję tym którzy cały czas nam ufali, wierzyli w nas i wspierali ciepłymi słowami i myślami. Nikt z nas nie zamierzał rezygnować z działań, a że nie pisałam - bo po co skoro nie było o czym. W którymś poście zaznaczyłam, że mam jakąś jeszcze koncepcję - i okazała się skuteczna. Ktoś prosił o szczegółowy poradnik poszukiwawczy. Nie sądzę, aby dało sie go stworzyć. Każda sytuacja jest inna, ukształtowanie terenu, miejsce, sam pies, ludzi w okolicy - to wszystko jest inne w każdym przypadku. Dla nas najważniejsze było ustalenie gdzie sunia przebywa. Po kontakcie ze stacji ESSO wiedzieliśmy juz coś i to było wyjście z próżni. Póxniej codzienne jeżdżenia, obserwacje terenu, wieszanie dalszych plakatów - i kolejne telefony, gdzie widziano sukę. Momentem przełomowym była chwila, gdy nam sie pokazała - w śniegu zostawiając grzecznie piękne ślady. Grupa zwiadowcza po śladach przemierzyła kilka km, az określiła mniej więcej teren. Dalej to już czas i cierpliwość: dowożenie karmy w ustalonym miejscu - do miseczki (moja sunia podzieliła sie miseczką z koleżanką), siedzenie w aucie i poróba określenia tym razem miejsc jej przechodzenia przez tereny firm i domów, aby znaleźć najlepsze miejsce dla jej złapania. Były próby odstrzelenia - niestety ona jest ruchliwa, bystra i ostrożna - nie powiodły się. Ale znów wiedzieliśmy więcej. Znaleźliśmy jej tzw. punkt przerzutowy. I tu wkracza do akcji nowa osoba - Pan, przemiły i dobry, który był naszym ostatnim ogniwem w kole, jaki zatoczyliśmy. I to na tyle - dla dobra tej osoby, aby nie miała kłopotów - nie moge napisać nic więcej. Sunia została złapana, otrzymałam telefon, pojechałam, zabierając gotową i czekającą na ten sygnał torbę z kocem, smyczka i szelkami (znów od mojej suni). Po drodze powioadomiliśmy naszego weta, który razem z basiaap zaraz tez podjechał. Sunia, zdrowa i cała, tylko wystraszona czekała - została zawieziona do gabinetu, dostała uspokajacz (bo stres miała duży), coś na wzmocnienie organizmy, została osłuchana i zbadana. Po werdykcie, że jest gotowa - ruszyła w drogę na spotkanie z YBOTAMI. Nie mogła zostać u nas na noc - a cała akcja toczyła się koło 22.00 chyba - ze względu na moją sunię. YBOT - dzięki Wam że wyjechaliście i spotkanie odbyło sie tak około połowy drogi. Darek nie zdążyłby do pracy, a tak prawie zaraz jechał i dał radę. Piotr - wet i Ania (basiaap) dzięki za natychmiastowa reakcję i pomopc w akcji. Bez Was, bez Justyny, Basi i Catriny - nie dałoby rady sie tego zakończyć. Justyna - dzięki za wsparcie duchowe w jednym trudnym momencie. Na temat finansów, czyli kosztów miesięcznej akcji - nie będę się wypowiadać - poniesliśmy je my i na tym koniec. Dość tu było sytuacji i problemów z finansowymi rozliczeniami, dajmy spokój, nie psujmy tego dnia. Jedyna sprawa - to nagroda. Na początku wątku kilka osób deklarowało pomoc w ufundowaniu nagrody. Sądzę, że Drabster tez się w to włączył o ile pamiętam. Zresztą to osobny temat - za chwilę. My z TZ-em oferowaliśmy 100zł i wiem, że w sumie doszło do 500 zł. Może się mylę. Pozwoliłam sobie przekazac tą nagrodę człowiekowi, bez którego Bordie nie spałaby dziś na kanapie - mimo iż protestował. Wierzcie mi, bardzo przydzadzą sie Mu te pieniądze. Przekazałam więc 500 zł - Aniu dzięki za pożyczkę, bo nie miałam kasy. 100 zł od nas, a jeśli ktoś może dołozyć do tej reszty - sądzę, że nie postąpiłam źle, o ile pamiętam, nagroda miała być oferowana, to chętnie. Ale ponieważ nie chciałabym większej kwoty niż 400 zł w sumie, jeśli ktoś się włączy prosze o wiadomość w watku co do kwoty. Jak da się uzbierać, wtedy więcej już nie bęziemy zbierać. Pieniądze wręczyłam przy 3 świadkach. Jesli chcecie pokwitowanie - pojadę do Pana i poproszę, aby napisać potwierdzenie otrzymania nagrody. Teraz Drabster - czy długo Panowie karmili sukę z ręki. Bo sunia w plenerze była nadal dzika - uspokoiła sie dopiero po lekach, a potem jak już dochodziła do siebie, w cieple samochodu chyba naszły ją lepsze wspomnienia, i juz była aniołem. Szkoda, że mimo, iż ta cała akcja była Twoją winą, nie przyjałeś oferty pomocy, nie współpracowałeś z nami, nie dzieliłeś sie wieściami na temat suni, pisząc steki nonsensów: ktoś, gdzieś, jakoś itp. Jesteś zdecydowanie nieodpowiedzialnym człowiekiem, nie powierzyłabym Ci w życiu psa, mimo, że masz ich kilka. To co przeżyła Bordie - niech zalegnie Ci na sumieniu - o ile je masz. I mam nadzieję, że przynajmniej dołozysz sie do nagrody dla osoby, która sprawiła, że pies uniknął niebezpieczeństwa i że spędził tą noc, kolejną śnieżną i mroźną noc, w objęciach YBOT-ów. To tyle wieści. Póxniej jeszcze wstawię kilka fotek podróżnych i powitalnych. Jeszcze raz Wszystkim dziękuję za wsparcie.
  11. Gdzie ten fundland i dlaczego. Bo wiecie, zdarza się coraz więcej agresywnych fundlandów - nie wiem czemu. Moja też niestety z tej serii była. Nie zawsze była trusią - oczywiście nie dla mnie :evil_lol:
  12. To ja się do klubu wpisuję, bo byłam szczęśliwą posiadaczka przez ponad 8 lat nowofundlanda - suki Rosy vel Samby. Ponieważ już jej nie mam , zgadzam się być członkiem wyłącznie honorowym, ale kocham czarne potworki.
  13. Nasz wet potwierdził jedno. Jedyna szansa to Wrocław i dr Osiński. Koniecznie i pilnie skontaktujcie się z nim. Największym problemem jest tu wiek i wielkość suni - ale dr Osiński wypowiedzieć się powinien autorytatywnie. Tak, że nie czekajcie tylko dzwońcie do Niego. Trzymam kciuki za Viki, małego dzielnego psiaczka i jej opiekunów.
  14. Czekam na wieści od weta, dziś wieczorem ma mi dać znać, to zaraz napiszę.
  15. Ja wstawiłam Wiktora na allegro, 4łapy, eurocity. Na inne możesz chyba wstawiać.
  16. O rany, mam nadzieję, że mimo wiejącego lekkim pesymizmem opisu Brązowej - Swan podoba się czarna i ja poikocha. Tak jak piszesz - Brązowa - suki collie wcale nie sa duże. Kiedyś na ulicy miałam wątpliwości, czy idąca suka to niedorośnięta collie, czy przerośnięty szetland. Sama miałam - hodowałam - szetlandy, miałam sukę górnego kalibru wzrostowego - jak na ostatniej wystawie zobaczyłam szlciki - to były takie karzełki. Idą ku dołowi, tak jak collaki . Trzymam kciuki za wieści z domku Swan i za Czarną, która połamała mi serce na plasterki. Wiewióra - życzę owocnej pracy i polecam moją pomoc, jesli kiedys się przyda. I usuwam czarną z netu. Swan - czekamy na wieści, musi być dobrze.
  17. A nie dałoby rady załatwić, aby został w klinice do końca kuracji - zapłacimy za pobyt. Tam przynajmniej fachowo by go cewnikowali. Ja wiem, że to niby proste, ale wiem tez, że niewłaściwie wykonane może powodowac jeszcze gorsze stany zapalne - to w sumie ingerencja wewnętrzna. A jeszcze przeciez wątpię, żeby taki spory pies jak szejk sam sobie spokojnie grzecznie leżał i pozwalał sprawiać ból. W klinice sa fachowcy, maja środki - jesli damy kasę na pobyt, czy nie można by tego jakoś dogadać?
  18. To ja się inteligencją wykazałam. Sama go na allegro wstawiałam, a teraz nagle nic nie wiem. No ładnie. Jutro się ładnie ubiore i pójde do lekarza - ortopedy. Z głowa już za póxno. Chyba że amputacja, ale wtedy strasznie mała będę.
  19. Wiktor jest w hoteliku Lavinii - i tylko do końca marca - potem schron i nie chodzi tylko o kasę tylko o brak hoteliku. Najwięcej o psie może napisać doddy, ale ponoć mądry i dobry pies. Ale w schronisku w którym był i z którego dziewczyny go wyciągnęły umierał śmiercią powolną - jeśli znów trafi do schronu - to już będzie pewnie po nim. A tyle dobrego zostało zrobione aby go uratować. Dlaczego tak trudno z tymi domkami.:shake:
  20. Jeśli kasa jeszcze potrzebna - proszę o numer konta. Oferowałam także pomoc a ja taka jakbu słowna dziewczynka jestem :lol: . Jutro trzymam palce - MUSI być dobrze. Pigwa - ciotki i wujkowie są z tobą.
  21. Dowiedziałam się z jednego wątku, że hotelik jest tylko do marca, potem nie ma. Co się stanie z Wiktorem. Może tym ludziom powiedzieć, że on ma mało czasu i nie ma się gdzie podziać. Schron go zabije! Boże co robić?
  22. Wiesz, ja myśle, że na samym początku może tak być, ale jak juz pojedzie do własnego, spokojnego domu, własnej miski i opiekuna - zobaczysz będzie chodzic za Tobą. Takie one przecież są. Czytałaś co było z Kacprem starym psem. Przywitał swoją nową opiekunkę radośnie, mimo że poprzedniego dnia rzucał się na wolontariuszy gdy próbowali zapiąć go na smycz, aby zabrać do auta. Już myślałam że z adopcji nic nie wyjdzie, a proszę - już w domku. Czarna bęzie szczęsliwa, tylko musi mieć trochę czasu na aklimatyzację. A poza tym Ciebie bęzie miała codziennie, więc pójdzie migiem.
  23. A ja siedzę i beczę, tym razem z radości. czarna, moja sluiczna czarna pojedzie do domu. Nie będzie dożywocia w schronisku i tylko sporadycznych odwiedzin. No, Wiewióra będzie ryczeć jak bóbr. Ale takie łzy, to nic, to szczęśćie wielkie. Tak się cieszę. Swan, czy ja mogę ją już z allegro i innych netów usuwać, czy nie peszyć?
  24. Jutro rano zadzwonię do najlepszego chirurga weta w Poznaniu - zapytam. Zobaczę, co On powie.
  25. Przepiękna jest Gaja - istne cudo. No i Karmelkowi nic nie brakuje. Gajowa - jesteś czarodziejka czy co. Psy podmieniasz. Iwę tez przecież podmieniłaś.
×
×
  • Create New...