[quote name='tojarm']Nierozumiem dlaczego agresja u psa jest cechą niepożądaną, skoro zaprzęgowce odczuwają silne więzi stadne jak sam nadmieniłeś.Pies zdrowy psychicznie powinien reagować w ten sposób, gdy spotyka na swej drodze inne stado(jego agresja będzie skierowana zawsze ku "alfie" ,gdyż wrazie pokonania przeciwnika[alfy] pies automatycznie przejmie jego rolę - w naszych warunkach "alfą" jest człowiek).Boisz się też trwałych zmian w psychice (zachowań pierwotnych) zaprzęgowców.Jeżeli uważasz, że rzeczą pierwotnie naturalną dla psa jest praca w zaprzęgu to bardzo się mylisz!Więc według jakich kryteriów chciłbyś oceniać psychikę zaprzęgowców?[/quote]
Agresja u każdego psa jest cechą niepożądaną, a u zaprzęgowców szczegolnie skoro zgodnie ze standardem FCI, temperament/psychika SH to:
"Łagodny i przyjacielski, ożywiony i wylewny. Nie ma cech psa stróżującego, nie jest nieufny wobec obcych ludzi, choć dorosły pies powinien wykazywać wobec nich niejaką rezerwę, ani agresywny wobec innych psów. Inteligentny, łatwy do prowadzenia i pełen entuzjazmu do pracy. Miły towarzysz i niezrównany pies prasujący." (Husky Syberyjski, Galaktyka 2004, s.9)
Oczywiście, że "rzeczą pierwotnie naturalną" dla psa pociągowego nie jest praca w zaprzęgu. Ale przez kilka tysięcy/kilkaset lat, do powiedzmy połowy XX wieku te psy były hodowane w jednym (może dwóch/trzech) konkretnych celach - praca w zaprzęgu, wspólne polowanie i może czasem ogrzewanie w nocy. Co ciekawe do tej pory u Nieńców, czy też Samów (u tych ostatnich mniej bo oni raczej używają zaprzęgów z reniferów) psy stróżujące są wyraźnie odzielone od psów zaprzęgowych.
W społeczeństwach pierwotnych, żyjących w trudnych warunkach kwestia uzyteczności zwierzęcia hodowlanego ma kluczowe znaczenie, nie stać ich na utrzymywanie "darmozjadów", stąd też z "puli hodowlanej" spadają osobniki nie spełniające nie tylko fizycznych standardów (to często następuje po prostu ze względu na to, że słabsze szczeniaki nie przetrzymują pierwszych miesięcy swojego życia) ale co ciekawe głównie "osobowościowych" - leniwe, agresywne, czy też po prostu wolniej uczące się.
Tak więc po tych kilkuset latach otrzymujemy pulę osobników dobieranych pod względem osobowościowym, które od najmłodszych lat w procesie socjalizacji w stadzie opanowują "zasady współpracy z człowiekiem".
Teraz pytanie.
Jak szybko możemy ten proces odwrócić? Ile lat potrzeba by zaprzęgowce straciły swoje podstawowe cechy charakteru?
Być może nie tak wiele. Miałem ostatnio okazję śledzić dyskusje dotyczące hodowli Owczarków Niemieckich (najbardziej popularnego psa rasowego w Polsce), w trakcie intensywnego rozmnażania tego psa, przez ostatnie kilkanaście lat otrzymaliśmy psy doskonale prezentujące się eksterierowo, ale w dużym stopniu pozbawione swoich (kiedyś podstawowych) cech charakteru - śmiałych i chętnych do pracy. Coraz więcej jest psów bojaźliwych i agresywnych jednocześnie.
[quote name='HUSKYTEAM']Teraz do rzeczy: pytasz o możliwości sprawdzania zachowania psów na wystawach. Namiastką takiego "testu" jest wykonywane przez niektórych sędziów badanie i ocena temperamentu psa (niektórzy sędziowie mają w kieszeni piszczałki i tym sprawdzają bystrość psa). Jeżeli chodzi o bystrość to fakt, jest to może jakiś wyznacznik, ale czy to wystarczy? Sprawdzić wstępnie predyspozycję szczenięcia do ciągnięcia można na kilka sposobów, ale jest nadal tylko próba odgadnięcia tego, jak się będzie zachowywał dorosły pies. Jeżeli chodzi o zachowanie stadne, to muszę przyznać (i chyba każdy, kto ma SH kilka sztuk) że zachowują się zupełnie tak, jak to widzimy na filmach dokumentalnych o wilkach. Pilnują swojej sfory, mają ustaloną hierarchię (tu ukłon w stronę Kasi Czarkowskiej, która jest niewątpliwym autorytetem w sprawie badań zachowania), rozpoznają swoje szczenięta i zachowują duży dystans do obcych ludzi...[/quote]
Co do oceny charakteru psa na wystawach. Dla mnie niedoścignionym wzorem są Japończycy. Wiadomo mają hopla na punkcie charakteru. Sześć pierwotnych ras japońskich: Akita, Shiba, Kishu, Shikoku, Kai i Hokkaido, jest specjalnie oceniana na wystawach. Pies może otrzymać na wystawie maks 100 punktów, oceniane są standardowo tak jak w FCI: Głowa, Oczy, Uszy, Szczęki, Szyja... i tak dalej aż dochodzimy do jego charakteru. Można za niego uzyskać aż 15 punktów co jest najbardziej wartościową jednostkową (za jedną cechę) oceną psa. Ocenia się trzy aspekty psiej osobowości, zgodnie ze standardami rasy - są to:
Kan-I: odwaga, śmiałość, nieustraszoność
Ruosei: towarzyskość, agresywność
Soboku (to chyba tylko japończycy mogli wymyśleć, nie mam pojęcia jak to oceniają): naturalność
Pies może nie spełaniać któregoś ze standardów fizycznych rasy by otrzymać oceny dostateczne, negatywna ocena, któregoś z aspektów psiej osobowości owocuje oceną negatywną oceną na wystawie.
(Japanese Dogs: Akita, Shiba, and Other Breeds, Michiko Chiba, Kodashiva Int. 2003, s. 24-26)
[quote name='HUSKYTEAM']Drugą sprawą, którą poruszyłeś jest wielkość haszczaków. Wydaje mi się, że obecnie mamy "zboczenie" polegające na tym, że 10 lat dzikiej hodowli tej rasy w Polsce doprowadziło do panującej opinii o huskim jako o rasie dużej. Dzięki pracy kilku osób (że wspomnę choćby o hodowlach z długim stażem takich Coyoacan, Syberyjska Rapsodia czy Arktogea itd.) udało się osiągnąć porządaną wysokość w kłębie. No bo przecież tu nie ma "czary-mary" - pies ma mieć od-do, suka od-do i koniec. Oprócz tego, wydaje mi się, że huksy wystawowy różni się często od typowego "szczudłaka" jedynie gęstością i jakością sierści. Stąd wrażenie optyczne, jakoby typ wystawowy był bardziej karłowaty. Piszę to dlatego, że mam w stadzie np wystawowca, który ma w kłębie 57 cm. Przy zaprzęgowcu wygląda na małego, ale... jak się je dostawi obok siebie okazuje się, że w kłębie mają to samo![/quote]
W sumie chyba tak to wygląda, często na spacerach spotykając inne Syberiany, są one strasznie wielkie w porównaniu ze standardem. Dodatkowo spora część ludzi widzących mojego psa, twierdzi o to on jeszcze sporo urośnie :)
[quote name='HUSKYTEAM']Teraz pytanie za 100 punktów: czy trener mówił o psach rasowych. Bardzo często (co mnie doprowadza do furii) piszę się o charakterze lub zachowaniu kundli kwalifikując je do rasy, którą przypominają (patrz rewelacje o pogryzieniu przez huskiego zamieszczane w Super Expresie). Tymczasem szkolony agrosor "husky" może być w rzeczywistości synem malamuta i owczarka niemieckiego[/quote]
Nie jestem pewien na 100%, ale ponieważ była o tym mowa w kontekście przygotowania do wystawy w Legionowie, zrozumiałem, że chodzi o psa/psy rasowe. Zapytam się jeszcze