Nie wim skąd, ale dziewczyna mówiła, że z dogomanii, jak ją zobaczyłam , zapłakaną i z marzeniem, że bierze wszystkie psy, to pomyślałam, że naprawdę bywają na tym głupim świecie kochani , dobrzy ludzie, a jej chłopak stał i kombinował sobie po cichutku, żeby nie zabrała całego schroniska, bo nie dadzą sobie rady z taką sforą i udawał, że nie chce tych psiaków i taki w tym był poważny, jak mój mąż, kiedy braliśmy Koksa,