Smieszne jest dla mnie to, że dla większości, dobry lekarz weterynarii, to taki, który leczy za darmo - wtedy to jest lekarz z powolania. A jak już kasę weźmie za wizytę, to jest zdziercą i nie ma wiedzy. Otóż spieszę donieść, że lecznice to punkty usługowe. My (no tak, ja też jestem lekarzem weterynarii) nie mamy prawa handlować lekami!!! Prawo nam tego zabrania. Zarabianiem na lekach i sprzedażą leków zajmują się apteki. My świadczymy uslugi i to za nie się płaci. Lecznica, która zrabiałaby sprzedając leki i na nich tylko zarabiając nie działałaby zgodnie z prawem. Dlaczego nikogo nie bulwersuje to, że jak wsiada np do taksówki to jest już 5 zł na liczniku? Dlaczego nikt w sklepie nie twierdzi, że pani, ktora chce od nas 5 zł za pomidorki i 3 zł za jajka, to nie jest sprzedawca z powołania, no bo gdyby była dobrym sprzedawcą, to powinna nam oddac swoje towary za darmo! No nic! Teraz pewnie będzie burza wypowiedzi, ale taka jest prawda. Każdy z nas - vetów, skończył te studia po to, żeby pomóc zwierzakom. My nie siedzimy w lecznicy po to, żeby tylko robić krzywdę i oszukiwac! Choć czesto odnosze takie wrażenie, sluchając włascicieli ktorzy do lecznicy przychodzą. Posiadanie zwierzęcia jest pewnym luksusem, choć w polskiej świadomości jeszcze tego nie ma pewnie długo nie bedzie.