Byłyśmy z Tiger. Oskara nie widziałyśmy. Pracownik mówił, że jest, ale nie wychodził z budy. Będę u niego w sobotę lub poniedziałek. Sprawdzę, pogłasiam, pocieszę. Co ja mogę? Marzę o wsi, domu z podwórkiem, dwóch budach, gdzie bym mogła takich biedaków przygarnąć. Ale cóż, na razie to tylko marzenia...