-
Posts
2814 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Toller
-
Foxa - niespelna 2 letniego- zabiła niewydolność nerek. 3 tygodnie temu skakał jeszcze na agility, kilka dni temu odszedł.
-
Ma ktoś z twoich Tollera?? z Polski? Możesz na priva.
-
Foxa nie ma już z nami- nigdzie nie pojedziemy...
-
My mimo że Fox odszedł, pojedziemy jednak...
-
Niestey, Fox odszedł kilka dni temu- mam nadzieję, że za jakiś czas bedą w naszym domu kolejne Tollery, ale nikt nie będzie umiał zastąpić miejsca Foxa w naszych sercach.
-
Championat - jak długo czeka się na potwierdzenie
Toller replied to Wojtecki's topic in Championaty i tytuły
Wejdz sobie na topik w weterynarii: czy ktoś miał psa chorego na nerki?" Jeszcze jesteśmy w szoku. -
Championat - jak długo czeka się na potwierdzenie
Toller replied to Wojtecki's topic in Championaty i tytuły
Na wystawie w Jarosławiu 12 marca, skończyliśmy Ch dorosły. Dziś, czyli ok 1.5 miesiąca- a zatem szybko- doszedł dyplom. Szkoda tylko, ze Fox odszedł od nas 2 dni temu. -
[quote name='Pagaj']A więc jednak :) Super:) I to prawda - niewydolność nerek daje objawy wtedy, kiedy 70% nefronów jest już nieodwracalnie zniszczona. To taka podstępna choroba :shake:[/quote] Drugi Toller byl planowany już od pół roku, jak sięnam nawet nie śniło że coś takiego nastąpi... Chcieliśmy mieć dwa psy, a tak to znowu będzie jeden, i to jeszcze jak dobrze pójdzie, bo dopiero w tych dniach będzie krycie. Nie zostaje mi nic innego, jak za jakiś czas wziąć jeszcze jednego, żebyśmy już nigdy nie zostali z pustym domem jak teraz. Ale ten malutki, będzie w zupełnie innym typie niż Fox- Fox ma swoje miejsce, i nie mogę ani nie chcę go zastąpić nikim.
-
Musze sie nie zgodzić. Na ogół to prawda- ale nasz Fox był już chory od listopada, a mocznik i kreatyninę miał wtedy w normie. U niego pierwszym objawem była anemia, co wyszło na listopadowym badaniu, tym którego nikt z nami nie omówił. Genealnie jednak, jest mocznik zawyżony- ale najlepiej sprawdzać już wszystko, porządne badanie moczu, pełne krwi- i tak będę robić z kolejnym Tollerem.
-
Fox dzisiaj odszedł.
-
Wczoraj nie wyszedł na schody. Dzisiaj przewrócił się jak mnie witał. Potem osunął się po ścianie i drżał. Odszedł chwilę temu.
-
[quote name='I-w-o-n-a']Ja własnie wróciłam od veta i jestem załamana. Cały czas miałam nadzieje, myślałam że to chwilowe, ze mu przejdzie, że wróci do dawnej formy. Dziś do mnie dotarło, że jemu zostało kilka dni życia........ :-( :-( :-( Mocznik wzrósł do 41 mmol/l, erytrocyty tylko 4,7, hemoglobina 10, hematokryt 31,4, płytki 201. Mocz w porządku, RTG też, wyszło mu małe zwyrodnienie kręgosłupa, ale tego się domyslałam. Odechciało mi się żyć..........[/quote] Iwona- jesteśmy z Wami. Dzisiaj znowu zmiana wenflonu, już nie starcza przednich łapek, trzeba było na tylnej... Fox jest coraz słabszy, przez dzień- bo oboje pracujemy- odstawiamy go do moich rodziców,kilka domów dalej- i oni też mówią że jest coraz gorzej w ciągu dnia..
-
Widzisz Pagajowa, Foxowi to zbiera się na normalność właśnie na polu- w domu tylko leży i śpi. Wczoraj wróciliśmy ze spaceru, po lasku, żeby było chłodniej- wyszedł na 7 stopnischodów i koniec- musiałam go wnieść na nasze 2 piętro... Położył się, i za nic nie mógł się ruszyć.
-
My najpierw pierszą łapkę skłuliśmy, po 4 dniach już wenflon był do kitu, wkłuli sie w Arce w drugą, przebijając naczynie, więc dalej jechaliśmy na tym starym. Teraz ma nad tym schrzanionym, ale widzę że powoli też przestaje działać... Iwona- doskonale Cię rozumiem. Dwa tygodnie temu Fox skakał na hopkach. Wierzyć mi się nie chce, że zamiast na wystawy, zawody i wiele wspaniałych wypraw, najdalsze plany jakie mamy, to takie czy dożyje do przyszłego weekendu....
-
Iwona- ciesz sięże usypia, Fox większość czasu bardzo silnie się trzęsie. Ocieplamy mu krople, ma spore pomiędzy nimi przerwy, a dalej się trzepie. Wiesz chyba jak sie wtedy czujemy... Krople schodzą kilka godzin jedna, a dostaje 2, więc tego trzęsienia przez dzień to on ma sporo..
-
PAni nefrolog z Warszawy napisała tak: ludzie, a w tym wypadku psy podobnie, trochę się adaptują do nawet tak drastycznej sytuacji ich organizmu. Co za tym idzie, szczególnie psy pracujące, nie kanapowce, przyzwyczajone do aktywności, wyglądają czasem w ciągu dnia, jak normalne zdorwe pieski. Niestety tak nie jest. Iwona- tu [URL="http://www.novascotia.pl/index.php?modules=nerki&menu=o_rasie"]http://www.novascotia.pl/index.php?modules=nerki&menu=o_rasie[/URL] są na końcuu wszystkie badania, w tym badanie moczu, jakie zrobiono Foxowi we Wrocku. Możesz coś z tego zasugerujesz wetowi.
-
[quote name='Flaire']W moim przypadku nie nie tyle chodzi o zaufanie (które w końcu muszę do jakiegoś weta mieć, bo sama nie potrafię, np. zoperować psa), ile o to, że zawsze wierzyłam, że to ja sama jestem w końcu odpowiedzialna za zdrowie mojego psa (i, nb, moje własne). Tak więc, w miarę moich możliwości, wszystko sprawdzam. Mam np. wyniki badania krwi Misi sprzed dwóch lat, które zostały określone przez weta jako "w normie". W tych wynikach było kilka wartości, które nie mieściły się w zakresach podanych tam norm. Ja każdą z tych "nienormalnych" wartości zakreśliłam i każdą z osobna jak i wszystkie razem przedyskutowałam z wetem - no i przeszperałam net za informacjami na ich temat. W końcu wet miał rację - psu nic nie dolega i wyniki nadal ma "w normie". Za to ja trochę więcej wiem na temat wyników jej badań i całkiem mi z tym dobrze. :-)[/quote] Czyli ja nie byłam odpowiedzialna? Dlatego ze nie sprawdziłam jakie są normy, których nie miałam na wydruku? Dlatego że uwierzyłam gdy wet powiedział ze jest OK, a nie było żadnych objawów, i pies zachowywał się normalnie? Wybacz, ale nikt nie może powiedzieć że nie byliśmy odpowiedzialnymi właścicielami dla Foxa- i myślę, że każdy kto nas zna, o tym wie. Uwierzyłam renomie kliniki, weterynarzom- to jest nasz pierwszy pies, i nigdy nie przypuszczałam że weterynarz może coś tak zaniedbać. Popełnić błąd- tak, ale nie zaniedbać, tyak po prostu. Super, że masz takiego weta z którym wszystko możesz przedyskutować, i że nie przytrafiło Ci się to co nam. Nasz ukochany pies umiera na naszych oczach- nie życzę tego nikomu.
-
No właśnie- my zapłaciliśmy dziś we Wrocławiu 50 zł u jednego z najlepszych speców od diagnostyki małoobrazkowej - chyba że oni się uważają za jakieś niesamowite sławy... ALe spece nie spece- nigdy już nie zaufam wetowi. Mam mieć wszystkie wyniki, czarno na białym co i dlaczego, a nie patrzeć potem znowu na niespełna 2 letniego, umierającego przez ich zaniedbanie, psa. Nikt łaski nie robi- ja nie powiem ile zostawiłam już pieniędzy w tamtej cholernej lecznicy, za wszystko my płacimy, to nawet nie jest NFZ tylko cięzko kosztujące często leczenie. A nawet jak jest to byle kontrola, to i tak idzie te kilkadziesiąt zł. Więc dlaczego traktują nas jako zło konieczne?? Nie opłaca sie mieć zadowolonego klienta, któy wróci a może i przyprowadzi inne psy? Jak już ktoś z nich nie umie patrzeć przez pryzmat etyki, to niech spojrzy chociaż przez ekonomiczny.
-
Niestety, nie pokonamy nic. Byliśmy dziś we Wrocławiu to była ostatnia szansa. Wyszło ze nerki są tak zniszczone, że nie podejmują prawie pracy- anemia jest także bardzo silna. Nie idzie zgadnąć po zachowaniu-jest słabszy, więcej śpi, ale jak zaczyna pracować, to zupełnie zdrowy pies. I już sama nie wiem co jest straszniejsze. Więcej jest w topiku na weterynarii o niewydolności nerek- nie chcę zaśmiecać tutaj...
-
Wlasnie wrocilismy z AR z Wroclawia. Nie zrobiono w koncu biopsji (bezposrednie zagrozenie zycia, a diagnoze udalo sie zrobic i bez tego) - na podstawie kompletnych tym razem wynikow moczu (po raz pierwszy robionego..), krwi i USG u Atamanuka, stwierdzono : to co weterynarze - ci sensowniejsi widzieli jako zamazany obraz- (bo mniej sensowni widzieli tylko stan zapalny) - bylo ogromnymi torbielami na obu nerkach. Nerki sa kompletnie zniszczone- normalna nerka ma wymiary ok 4.5 na 5 cm -Foxowe obie sa 4.5 na 2, z czego 1 cm zajmuja torbiele, i juz nie wygladaja jak nerki- sa ksztaltu cygara, a nie fasoli. Z wywiadu i wynikow wczesniejszych badan potwierdzono ze Fox mial juz z nimi problem w zeszlym roku- gdyby nie zbagatelizowano w lecznicy zanizonych znacznie wynikow krwi, podjete wczesniej leczenie mogloby znacznie przedluzyc zycie. Wypytalam i o tego Addisona po raz trzeci, i o anemie hemolityczna- po raz drugi. Tych chorob nie stwierdzono na podstawie badan, a zatem przynajmniej jedno jest lepiej- dzieciom nie przekazal tych chorob. Fox mimo dawek erytropoetyny, prawie wogole nie tworzy czerwonych krwinek. Spadla znowu ich ilosc- zblizamy sie do wartosci krytycznej. Anemia spowodowana zostala wlasnie tak rozleglym uszkodzeniem funkcji nerek. Wet zdziwil sie ze pies jest tak aktywny- w jego stanie powinien juz pelzac. Zalecenie: leczenie paliatywne. I tyle. Samo zniszczenie nerek moze byc spowodowane masa przyczyn : albo infekcja, albo wada rozwojowa w zyciu plodowym, albo wada rozwojowa juz po urodzeniu. Po drodze wstapilismy jeszcze raz do Chorzowa, po krople- teraz dostawac ich bedzie mniej, az do konca. Myslalam ze Fox dozyje przynajmniej przybycia nowego Tollera do nas- a tak, to nie wiadomo czy dozyje urodzin swoich dzieci. W przyszlym tygodniu bierzemy urlop. Nie moze byc tak ze jego ostatnie dni uplyna tylko na wizytach u wetow, i czekaniu na smierc. Musi miec szczesliwe, wspaniale dni, tym bardziej ze nie zniose mysli ze teraz tylko sie boi- musi sie choc troche cieszyc, i musi - tak tylko jak bedziemy potrafili- zyc jak najbardziej normalnie. Do[B] IWONY- nie daj sie zbyć- zrób i USG (to nikogo nie boli) i mocznik z kreatyniną. Gdybyśmy na jesieni zeszłego roku zostali poinformowani ze pies ma zanizone wyniki krwi, zyłby pewnie jeszcze kilka lat.[/B] Na priva mogę Ci przesłać dane tego chorowskiego lekarza- jest naprawdę dobry. We Wrocławiu też zrobią Brucowi kompleks badań. Nie przypuszczalam ze tak bedziemy cierpieć- wiec nie wierz wetowi i rob jak najwiecej badan. We Wrocławiu zrobili nam USG całęj jamy brzusznej- u Bruca wykryto by tym samym gdyby to nei była kwestia nerek. OD 5 wetów + 2 z zagranicy, wiem że nie ma w Polsce możliwości dializy krwi. Transfuzja tak. Dializa otrzewnowa- tak. Krwi - nie.
-
To dzisiejsze zdjęcia : [IMG]http://novascotia.pl/foxy2.jpg[/IMG] [IMG]http://novascotia.pl/foxy4.jpg[/IMG] [IMG]http://novascotia.pl/foxy6.jpg[/IMG]
-
Po dzisiejszej wizycie w Chorzowie, nie zostało za dużo nadziei. Fox wczoraj prawie nie jadł, niedużo pił, jest coraz słabszy. Dzisiejszy hematokryt wyniósł 16- norma jest [b]OD 37.[/b]. Na dzisiejszym USG wyszło że nerki są bardzo zniszczone. Wetowi udało załatwić sie wizytę u specjalisty we Wrocławiu - jest to Foxa ostatnia szansa. Nie wiadomo w sumie w końcu czy zniszczenie nerek spowodowane było anemią, czy jednak pierwotnie nerki tą anemię wyzwoliły. Aby się o tym przekonać czy nie jest to anemia hemolityczna, autoimmunologiczna choroba która może się dziedziczyć, co dziś zostało zasugerowane przez weta - a jestem to winna też właścicielom suczek, które Fox pokrył- robimy jutro biopsję miąższu nerek. NIe ma innej możliwości żeby sie o tym przekonać- gdyby to była w/w anemia, to można byłoby ją spowolnić podawaniem encortonu, i wydłużyć znacznie jego życie- ale zachodzi bardzo duże ryzyko, że Fox znieczulenia nie przeżyje. Dziś Michał wziął wolne, poszedł na piękny spacer z Foxem- ja musiałam isć do pracy na popołudnie, ale jutro jedziemy razem. Mój apel : bądźcie najbardziej upierdliwymi pacjentami wetów, choćby była to najlepsza waszym zdaniem klinika w Waszym mieście. Popatrzcie co wydarzyło sie nam- najlepsze karmy, kontrolne wizyty za byle głupstwem, a i tak zaniedbanie wetów przeważyło.
-
Co rozumiesz przez poddanie się? Nie chcę go uśpić jutro; chciałabym żeby żył, i żebyśmy wszyscy byli szczęśliwi. Jesteśmy załamani; wątpię czy można poddawaniem się nazwać to wszystko co robimy. Siedzimy po nocach gdy godzinami schodzi kroplówka, zamieszkaliśmy już prawie w lecznicach, szukamy pomocy i pisze do nas wiele osób- każdy z ich pomysłów rozważamy, powoli zawalamy pracę, nie ma dnia w którym nie staramy sie tak mocno jak tylko możemy. I nie ma dnia w którym nie płaczemy, ani nocy podczas której budzę się co chwilę i sprawdzam czy pies oddycha. I też chcielibyśmy nie wierzyć. Żeby to wszystko było tylko snem, żeby spokojnie można było kłaść się spać i następnego dnia iść na spacer. Ale tak nie jest, i każdy dzień zaczyna się myśleniem co jeszcze można zrobić.
-
PIsałam już wcześniej- nie ma bebejszjozy. Co do nadziei- nie wiadomo dlaczego ta anemia jest- ale jest silna i widzę że pies powoli słabnie. To nie jest tak, że Fox przecierpi jakąś infekcję- tylko jest nieuleczalnie chory.
-
Mały powoli umiera.