Tak to często bywa z TOZem. Przykre, bo ludzie wpłacając pieniądze na TOZ wierzą, że ta organizacja coś robi i je dobrze pożytkuje.
A z saszetkami dla kotów miałam kiedyś podobną sytuację, tyle, że mi ktoś wrzucił przez otwarte okno do mieszkania ! :D (mieszkam na parterze) W pierwszej chwili się przestraszyłam, ale potem wytropiłam panią, która dokarmiała też na osiedlu koty, i dostawała karmę z urzędu gminy :) I postanowiła się ze mną podzielić w ten oryginalny sposób :D