-
Posts
79 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Asiczka
-
No cóż Olek próbował zainteresować go innym patyczkiem ale Brego przez całe popołudnie krażył koło swojej zdobyczy. Zostawiał ja tylko na chwile gdy rzucał sie do wody za sznurem zaplecionym w warkocz, który stal sie jego ulubiona zabawką, a piłeczka no cóż, poszła w odstawkę. :wink:
-
Waszko, poleciały do Ciebie 8)
-
Waszko, cieszymy się że o nas pamietałaś :D Mamy nowe foty z pobytu u moich rodziców, przed którym bardzo sie stresowalismy, bo Brego nie toleruje obcych do tego stopnia, że potrafi skoczyc na kogoś jesli probuje go poglaskac, wiec przez pierwszy dzień zakazałam jakiegokolwiek kontaktu fizycznego z psem :( Ale byl spokojny moze bardziej stresowało go nowe miejsce. Niestety z psami tez nie jest najlepiej, treser stwierdził że musiał byc zle zsocjalizowany w młodości i poki co kontakty z psami sa niestety niemożliwe :( na osiedlu smycz i kaganiec :evil: a na łące może sobie hasać do woli. Jak sie uda zrobic zdjęcia to wlepimy, ale prawie jest niewidoczny gdy "poluje" na nornice, bo wysoka trawa :lol: Mamy jeszcze fotki z taplaniny nad rzeką ale oczywiscie jeszcze sie nie nauczyłam sie wklejać :oops:
-
Cielaczek cieszy sie na nasz powrót do domu mimo że się mu łapy na panelach rozjeżdzają :wink: TZ nazywa go po swojemu Zaczepiór-Przylepiór :lol: ciekawe dlaczego :P Przesyłamy jeszcze kilka nowych fotek za sprawą Ciotki Agi :P
-
Witamy. Nasz kochany cielaczek miewa sie całkiem dobrze.......Ma lekki stan zapalny ucholków i jetseśmy w trakcie leczenia. Niestety Brego jest bardzo nieufny do obcych i kocha póki co tylko mnie i mojego TZ, reszta stanowi dla niego zagrożenie, dlatego musimy każdego odwiedzającego alarmować, że nie należy sie do niego zbliżać, a o głaskaniu nawet nie ma mowy....... :( Brego przez pół swojego pieskiego życia znał tylko kolu pracownikow schroniska i nas nie dziwi jego zachowanie, szkoda , że inni nie potrafia tego zrozumieć :evil: Brodaty jest strasznym pieszczochem, przychodzi do mnie kładzie swoją łepetynke na moich kolanach i patrzy przosząc no pomiziaj mnie jeszcze troche :lol: Uwielbia być czesany, co jest nam na reke, bo teraz po ostrzyżeniu strasznie sie kłaczy. Wobec nas jest bardzo uległy wszystkie zabiegi znosi z anielską cierpliwiością, spoglądając czasem pytająco spod swoich krzaczastych brwi ale chyba nie zrobicie mi nic złego, tak was lubię :lilangel: Ja tylko mowie mu żeby się nie bał i że zaraz skończymy czyszczenie ucholków, a w nagrode za to że jest taki dzielny dostaje swoje dropsy szynkowe, które tak uwielbia :D
-
Bingo :D To przeworski park, w którym jest kilka takich sporych skwerków, raj dla piechów :lol: A mój Breguś uwilbia tam chodzić, tyle żyjątek które go ineresują: żabki, kreciki, wiewióry....... :)
-
Chwilę temu wróciliśmy z parku. Myślę ze na zdjęciach bedzie widać jaki z niego żywioł. Miałam wstawic zdjecie jak Brego skacze nad swoim leżacym na trawce panem i go podgryza, ale TZ stanowczo zaprotestował :lol: W domu nawet nie spojrzał na piłeczke a w parku pogonił za patykiem, nie przypuszczałam, ze wie co się z tym robi :P Przywoływałam go żeby mi go oddał a Brego leci leci leci w moja strone i nagle zakret i odbija pół metra przede mną w bok :o łobuz jeden. Troche jest niedelikatny przy zabawie, jak skakał do patyka to raz trafił zębolami w moja reke :wink: ale szybko załapał, że najpierw trzeba usiąść a potem pancia rzuca :D Nie wiem kto bardziej wrócił zmeczony z tego spaceru :wink: Brego odpoczywa, a ja strasznie zgłodniałam :oops: Lada chwila powinny być zdjątka. Pozdrawiamy Asiczka, Olek i Bregulec 8)
-
Kosma, jakiego fryzjera? To jago tak obciachałam nożycami, bo do fryzjera trzeba nam do innego miasta jechac, a na razie nie ma jak. Nie sądze żeby efekty mojej pracy Was rzuciły na kolana, bo nie jest wszystko równe jak po maszynce, :oops: ale przynajmniej zlikwidowałam tą wyblakłą sierść. Na fachowe strzyżenie przyjdzie pora jak się piesur troche rozluźni, teraz zależało mi na tym żeby się tak nie grzał biedaczysko.
-
W pośpiechu zap[omniałam napisac, że chodzi o podróż pociągiem do psirego fryzjera. Z tego też względu zrezygnowaliśmy z przetransportowania nim psa i przyjechaliśmy autkiem 8)
-
Brego został wczoraj wykąpany i ostrzyżony przeze mnie, bo podróż pociagiem jak narazie odpada :-? Teraz dopiero zrobił się bardziej sznaucerowaty :wink: Jutro ruszamy do parku na sesje zdjeciowa. SZkoda tylko, że jeszcze nie odważył się na zwiedzenie mieszkania :( , ciagle pilnuje swojego kocyka, a jak chce go wyczyscic i mu zabieram patrzy z wyrzutem :roll: Może po obcięciu pazurków się zdecyduje, zobaczymy. Wczoraj w parku się ze mną chwilkę bawił a potem w domu zaraz po spacerze, co mnie bardzo zaskoczyło, bo w mieszkaniu nie wykazuje prawie żadnej aktywności, chyba że przed spacerkiem-wtedy wykonuje taniec radości :D
-
Nasz kochany cielaczek zmienia sie z kazdym dniem. Strach przed klatka schodowa odszedl w zapomnienie :) teraz leci jak szalony ze schodow ogladajac sie na mnie czy aby nadazam. Na spacerach odzywa, trzyma ogon w gorze i pedzi, pedzi.... Odkrylam, ze ma zylke lowcy, nie przepusci żadnej nornicy ani krecikowi, a tych jest u nas w parku pod dostatkiem. Ostatnio bardzo byl rozzalony, bo pancia nie pozwolila upolowac wiewiorki na obiadek. :P Wieczorem na spacerku z moin TZ zdybal jeża, biedny nie wiedzial co z tym stworem zrobic, bo jez zwinal sie w kulke i zamarl w bezruchu. Nasz cielaczek tancowal kolo niego i popiskiwal :wink: niechby sie ruszyl, zaraz go capne. Brego jest troche wybredny przy jedzeniu, wczoraj nie tknal ani suchej karmy ani kaszki z mieskiem, za to jak moj TZ konsumował kanapke z pasztetkiem, bardzo go to zainteresowało i skonczylo sie na tym ze wieczorem wpucował kromy z pasztetkiem 8)
-
Ale sie zagalopowałam z ta relacja bo jest jeszcze na pwp a tu juz topic przeniesiony :) Pies spokojny jak anioł :lol: Odwiedziła nas juz tesciowa i sasiadki, sie kobiety popłakały, stwierdziły, że nastukane mam w głowie :D Wszyscy sa zachwyceni, a mi brak słów. :smilecol:
-
No dobrze juz dobrze. W sumie ciezko mi sie od niego oderwac i pisac ale czego sie nie robi dla Dogomaniaków :wink: Jest spokojniutki, własnie spoglada na m,nie spod swoich krzaczastych brwi bo przestałam go skrobac za uszyskiem i siadłam do kompa. Podróż zniósł bardzo dobrze, był mały problem z zapakowaniem go do auta :roll: Jak tylko przybylismy na miejsce odbył krótki spacer w szalenczym tepie po osiedlowych trawnikach :D Ma duzo siły ale nia zamiatał mną chodników :cunao: No i kolejna przeprawa schody i wejscie do klatki :( musiałam go razem z TZ wniesc, co nie było łatwe ze wzgledu na gabaryty 8) i sie chłopak troche zestresował. Jak postawilismy go w przedpokoju, trzasł sie biedaczysko ze strachu. NIe chciał jesc ani pic. Sam zadecydował kiedy wejdzie do pokoju i zrobił to akurat wtedy, gdy nikt go do tego nie namawiał. Musiał sie Brodaty namyslec :wink: Teraz po 2godz od przyjazdu pochłonął sucha karme, ale nie chciał jesc z miski tylko z mojej reki, choc widział ze wygarniam stamtad zarełko i mu daje :o Teraz w najlepsze odpoczywa, na razie chyba nie ma zamiaru zwiedzac mieszkania. Ułożył sie obok pianina........... i chyba podsypia :) Niedługo kolejny spacerek.Chciałam od razu zrobic mu fotki w domu ale padł mi aparat :( Czekamy na zdjecia od dziewczyn :wink: Wybaczcie ide do mojego Skarbenka :P
-
Ogłaszam wszem i wobec, że BREGO jest juz z nami. :iloveyou: Dzieki AdzeI Uli. Foty wkrótce, jestem tak podekscytowana, że sama nie wiem co pisac. Jak odetchne zdam relacje z pomoca dziewczyn :)
-
Waszko bedziesz mogła zabrac go ze stronki juz pod koniec tygodnia. Myslałam o sobocie, bo planowana była kapiel, ale skoro został juz umyty i nie "wychodził" na zewnatrz to powinien byc czysty a wtedy może zabierzemy sie z nim w piatek :lol: :B-fly: Zależy od Uli 8)
-
Wreszcie udało mi sie odpalić dogomanię :) Waszko, jeśli chodzi o strzyżenie, zdaje sobie sprawe że profesjonalista zrobi to lepiej. Ja chciałam go po prostu tak "objechać" na krótko przy okazji kapieli, żeby sie psiak nie meczył w lato. A fryzjer był w planach po zaaklimatyzowaniu sie u nas. :D Co do kastracji, to jeszcze przedyskutuję to z TZ, bo isntnieje duze prawdopodobieństwo, że tam nikt nie bedzie specjalnie dbał o to by nie ruszał rany.
-
Z tego co piszecie wypadałoby to zrobić w kolejności: kąpiel, strzyżenie, kastracja tuż przed adopcją (czy to za duże obciażenie dla psaika?) i wycieczka do domciu na rekonwalescencje i zdejmowanie szwów. Poprawcie mnie jesli cos nazmyślałam. Murka jak wyglądaja koszty adopcyjne, bo hasło "dogadamy się" jest mało konkretne :lol:
-
Zdziwiona byłam, bo według niektórych okres rekonwalescencji to dzień albo dwa :o :o :o Teraz sama nie wiem czy decydowac sie na kastracje w schronisku. Termin adopcji to 9 lub 10ty lipca. Kierownik stwierdził, że w takim razie można by go wykastrować do 4 lipca. No i tu nie wiem jak zaplanować to kąpanie i strzyżenie. Jeszcze jedno Waszko czy da sie psa na pierwszy raz ostrzyc maszynka zwkłą dla ludziów czy lepiej od razu zamówic specjalna(którą i tak trzeba bedzie potem kupic). Jeśli masz rozeznanie w temacie strzyżenie, poradź prosze co do maszynki. Ula dziekuje za chec pomocy, na pewno skorzystam. Na kiedy wypada transport "twojego psiaka", czytałam ten topic ale wyleciało z łowy :oops: Jak terminy sie nie nałożą, to umówimy się na wycieczkę do schroniska.
-
Rozmawialam z kierownikiem o kastracji psa i odpowiedział "zobaczymy co sie da zrobic" :o Dziwne to no ale...... Czy ktoś może wie ile wynosi okres rekonwalescencji po zabiegu i czy lepiej byloby psa wykapac przed (tak mi sie wydaje, ale wole sie upewnic :oops: )czy juz po zdjeciu szwów. W schronisku nie maja mozliwosci ostrzyzenia go, mogą psa co najwyżej "wyskubać" :-? Mam pozwolenie na obstrzyzenie Brodacza ale nie mam w tym doświadczenia :oops: I tutaj mam prośbe do Uli, Murki lub Jogi : czy któraś z Was mogłaby wybrać się ze mną do schroniska na tą akcje? Trochę głupio mi o tym pisać bo pewnie macie wiele innych spraw na głowie ale czułabym się pewniej z kims kto juz był w Mielcu i zna szefa :roll:
-
Ulu, właściwie nie zaskoczyła mnie reakcja na propozycje wykapania psa i wyciecia kołtunów........ W końcu to ich praca, ale tak sobie pomyślałam żeby go jeszcze ogolic tak jak zrobiły to wolontariuszki u tej olbrzymki pieprz i sól (nie pamietam w jakim to schronisku :oops: ale mysle że kojarzysz topik) a tego chyba nie zrobią. Dlatego sama planuje tam pojechac i go ostrzyc (pomoc mile widziana :oops: ) zapytam czy mozna tak zrobic. W ten sposób oszczedzialbym mu dodatkowego stresu po przybyciu do nowego miejsca.
-
Nie ma sprawy, jak bedzie tylko mozliwosc, to zrobimy mu korzystne fotki i wypytam o niego. Szkoda psiaka, żeby sie nie "zasiedział" w tym schronisku. W końcu czarne średniaki, nie sa bardzo popularne.... :roll: Oby szybciutko znalazł się milośnik tej rasy.
-
Olbrzymek zamieszka niedlugo z nami :lol: Ta Pani zrezygnowała z niego wiec zabieramy go za jakies dwa tygodnie :P Murka, czy jest mozliwosc kastracji psiaka w Mielcu, bo powiedziano mi, że raczej sterylizuja suki ( ale nie rozmawiałam z samym kierownikiem, tylko z pracownicą).
-
Dzieki Murka :) Przedyskutowałam sprawe z moim TZ i jeśli nie uda sie z adopcją olbrzyma, to średniak znajdzie u nas domek. Wczoraj nie zastałam kierownika i rozmawiałam z pracownikiem, ktory niestety nie wiedział jak sie cała sprawa rozwija. Juz wstepnie umówiłam sie na wizyte i odwiedziny w schronisku, pewnie bedzie to jeszcze przed urlopem mojego TZ, który mnie na ten wyjazd namówił, zebym osobiscie zobaczyla psiaka.