Jump to content
Dogomania

eloise

Members
  • Posts

    7795
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by eloise

  1. Wkładam Jonatana do łóżeczka. Ania: a mozem koło Jonatana? Ja: a możesz Ania: a cemu nie mozem? :D Ogarniam z rana Ani pokój, patrzę a na jej stoliku portfel pana męża i se myślę- na bank nie ma pojęcia, gdzie go zostawił! Paweł akurat odprowadzał Anię, więc o portfelu zapomniałam. Wrócił, 3 razy się przebrał ( to standard-on się ubiera 3 razy dłużej niż ja) i w końcu zaczyna się miotać. Od razu wiedziałam o co chodzi, wiec mówię mu-portfel, którego szukasz, leży u Ani... co za typ! Dzwonię do Pawła Ja: Zostawiłeś w domu dokumenty i klucze od auta? P: zostawiłem? Ja: Zostawiłeś czy nie? P: zostawiłem? Ja: Paweł! CZY zostawiłeś w domu dokumenty i klucze od auta???? Paweł: ale ja... ja wziąłem auto... Jakby nie mógł od tego zacząć!!! A Auto mamy jedno, kierowców czworo, trzeba się umawiać, a ten zadowolony z życia se wziął auto i pojechał... Paweł zwrócił Ani uwagę, żeby nie malowała po ścianach ( zakaz używania kredek i mazaków już obowiązuje). A Ania na to, stanęłą z rekami na biodrach i wypaliła- a ty to sobie już idź do pracy!!!! PFFFFFFFFFFFF!!! Musieliśmy z całych sił się powstrzymywać od wybuchnięcia dzikim śmiechem i udzielić jej reprymendy ;) Ofkors dziś 3 razy wstał z łóżka. Raz, bo mu kazaliśmy rano. Potem znowu ich wygoniłam na powietrze a 3 raz, bo była burza, grzmiało jakby swiat sie kończył i Dżek schował swój honor pod ogon i sam do mnie przydreptał z dołu, a już po niego szłam ;) On sie boi grzmotów i strzałów i siedzi wtedy u mnie w łazience. I wtedy Ofik wstał po raz 3- burczał na Dżeka. Teraz udało nam się uśpić dzieci, a nie było to łatwe, Fox ciąta z konta w kąt i czeka na Pawła, bo pora na wieczorne siusiu, a Ofik nic, tylko z ciężkim westchnieniem przekłada sie na 2 bok. co za pies ;)
  2. jestem u Belli, staram się nadrabiać zaległości, ale powolutku mi to idzie, powolutku...
  3. ciotki nie zapomniały, ale zalatane są, dzieci zasmarkane, pranie czeka... ;)
  4. Teściowa czuje się dobrze, w sumie jakby ta choroba była gdzieś obok. Tyle, że musi ćwiczyć rękę ( usunięte węzły chłonne) i robić ćwiczenia oddechowe. Ofik stwierdził, że dotyk todotyk, nie jest zły ;) więc zaczepia Jonatana i pozwala, zeby ten go łapał za sierść i ciągnął :D
  5. rok temu Margo miała mnóstwo ogłoszeń i dwa teksty sprzed roku: [B][COLOR=Blue]Szanowni Państwo, oto Margo. Suczka wesoła, zabawowa, uśmiechnięta i tryskająca radością! Margo uwielbia zabawy z innymi psami, choć niekoniecznie z sukami, kocha zieloną trawkę i biega jak szczeniak, choć to panna kilkuletnia. Margo mieszka w hotelu dla zwierząt i czeka tam na nowy dom. Przez ostatnie lata jej życie nie było jednak tak radosne. Margo siedziała w schronisku, w pojedynczym małym boksie, wciśnięta w kąt budy, nos wystawiała tylko po to, żeby cokolwiek zjeść. Nikt nie potrafił powiedzieć nic konkretnego o suni, która nawet nie miała swojego imienia. Mówili tylko- podobno agresywna. I tak mówiono każdemu, nawet jeśli ktoś zwrócił uwagę na bursztynowe przerażone oczy, na opuszczone uszy i zgarbiony grzbiet, to po tych słowach szedł dalej… A Margo dalej tkwiła w boksie na końcu schroniska. Kiedy wolontariusze zdecydowali się na umieszczenie Magro w hotelu, okazało się, że suczka nie jest agresywna, ona miała po prostu depresję! Margo jest naprawdę cudownym psem, jej historia to historia wielu psów, które opuszczają schronisko- tuż za kratami więzienia okazują się normalnymi, spragnionymi towarzystwa człowieka psami. [/COLOR][/B] DRUGI TEKST [B][COLOR=DarkGreen]Margo- typowy przypadek z polskiego schroniska-nikt nie umie o psie powiedzieć nic konkretnego, czy lubi ludzi, czy lubi psy, jak reaguje na koty, czy wykazuje agresję, czy jest łagodny... A pies w typie amstaffa, więc ludzie myślą, ze zabójca... i siedzi taki pies latami w schronisku. Na szczęscie są ludzie, którzy o te najbardziej zapomniane walczą i zabierają w lepsze miejsce. Dzięki temu Margo-4 letnia, beżowa suka w typie amstaffa właśnie trafiła do Hoteliku, gdzie czeka spokojnie na nowe życie. Wiemy już, że jest łagodna i radosna, potrafi bawić się z psami, z sukami nie zawsze się zgadza, uwielbia towarzystwo człowieka, jest świetnym stróżem- ostrzegaczem Taka właśnie jest nasza Margo- kochana psica, która mogła latami siedzieć i czekać a ludzie omijaliby ją szerokim łukiem nie wiedząc jaki to radosny i miły pies. Margo czeka na nowy dom w Hoteliku dla psów w potrzebie w Janowie Lubelskim.[/COLOR][/B] [B][U][COLOR=DarkRed][/COLOR][/U][/B]
  6. Maksio sie pokazuje i domu szuka!
  7. i co i co? nadal się coś kroi, czy cisza???
  8. ja niedawno zdjęłam obrączkę, bo w upały mi dłonie spuchły. Kilka dni później Paweł mówi do mnei zatroskany-musiałem zdjąć obrączkę, bo mi palce spuchły... a ja w śmiech :) nawet nie zauważył, ze ja już wcześniej się swojej pozbyłam :) edit:mnie się też te tytanowe podobają :)
  9. Ofik to bardzo zapracowany pies. Wyobraźcie sobie- rano, przed 8 (środek nocy!!!!) mimo protestów, każą mu iść na siusiu. Potem dają jeść, a potem wb końcu można odpocząć!!! A jeszcze potem trzreba się wziąć do pracy! Jakie te psy w okolicy leniwe! Ofik jako pierwszy ( i zwykle jedyny) wydziera japę bez powodu, i się drze, dopóki nie dostanie bury. Wtedy się obraża i znowu odpoczywa. Najbardziej męczący moment dnia to popołudniowa drzemka- leżenie w łóżku męczy go tak, że z niesamowitym westchnieniem zczołguje się na podłogę, biedny pies! Po południu, nie daj Boże, zabiorą go na spacer! Potem znowu dadzą jeść... mówię Wam, jaką on ma styraną minę! wyzyskiwane stworzenie! tam mi się przypomniało: Niedzielne popołudnie, mój tata wyprowadza swoje burki na spacer. Na jednej z posesji siedzi pan i pani. Pan do pani-no daj mi kur...tej zupy!!! Pani do pana- a chu... ci dam nie zupy!!!! Inne niedzielne popołudnie, jedziemy do mojej siostry Ania: gorąco mi, czy to blok cioci Oli? Ja: nie, to jeszcze nie ten A: a gdzie? Ja: niedaleko A: fuuuuj! co tak śmierdzi? Jonatan? Ja: nie Aniu, Jonatan nie śmierdzi A: kto puścił bączka? Mama? Ja:NIe, nikt nie puścił i nic nie śmierdzi A: śmierdzi! to tata puścił? Ja: ANiu, nic nie śmierdzi, tata nie pruknął! A: a bo mi to po prostu jest tak gorąco... no, po prostu... :D Na wakacjach, dziewczynki na balkonie bawią się swoimi zabawkami. Nagle Ania stwierdza stanowczo: trzeba dzielić się!!! i... wyrywa Karolci zabawkę z rąk. Karolcia nie protestuje, ale ja mówię- Aniu, tzreba poprosić a nie wyrywać, a Ania- ale trzeba dzielić się, prawda mamo? Prawda, mówię, więc ty daj Karolince swoją zabawkę. Ania: nie!!!! to moje!!!! Panie przedszkolanki mi o tym mówiły, ale jak to się widzi na własne oczy, to robi dużo większe wrażenie... WSZYSCY jej tłumaczymy, a ona dalej swoje. Mówią, że z czasem jej minie... oby!
  10. Murko, znalazłaś fotki? :)
  11. oj:( trzymajcie się! może wet zleci leki w tabletkach, ranigast lub podobne, nospę pies też połknie, zawsze to mniejszy stres niż zastrzyk...
  12. pójdę po witaminy, choć mam mieszane uczucia, czy rzeczywiście działają. My byliśmy w małej miejscowości koło Burgas, było czysto i luźno na plaży :) w mieście mnóstwo zielonych drzew, było gdzie spacerować- ja polecam Bułgarię :) Rezydent mówił nam, że w tych najpopularniejszych miejscowościach tak spokojnie i luźno nie jest. apropos rezydenta :) ci nasi wakacyjni znajomi mieli córki Hanię-5 lat i Karolinkę-2 lata. Przyszła Hania i mówi- Ania, a wiesz, że z nami przy stole siedzi prezydent? :D oczywiście, nie obyło się bez atrakcji- mieliśmy wylecieć o 5.50, a wylecieliśmy o 10.20. cieszę się, że czekaliśmy na Okęciu, tam jest gdzie pójść, place zabaw dla dzieci są. Bo lotnisko w Burgas tojedna mikroskopijna hala i tłum ludzi. Wracaliśmy bez atrakcji. A jak nas nie było popsuła się pralka, więc po powrocie prałam wszystko u siostry. Już na szczęście działa. inna rozmowa Ani z Hanią: H: a ja mam wysypkę na brzuchu A: a ja mam pieska Bingo :D
  13. kilka dni temu, siedzimy z dziećmi i psami na dworze. Normalnie to wiecie, trzymamy psy w klatkach, czasem dostaną suchy chleb i wodę, ale tym razem były na trawie i nawet szykowały sie na spacer. Mówię do mamy- wyobraź sobie, co sie dziś stało! Ofik jak normalny pies wszedł w krzaki, żeby zrobić kupę! Mama już chciała się szczerze zdziwić, ale nie zdążyła, bo w radosnym szale przed spacerem, Ofik walnął kupę metr od nas na środku trawnika :)
  14. dzisiaj pierwszy raz zaglądam na wątek Daisy, a tu takie wieści :( trzymaj się Aga!
  15. Dzisiaj jest wyjątkowy dzień- bo udało mi się siąść do kompa!!! Bo moi rodzice zabrali nasze dzieci na spacer. Bo Paweł zabrał Anię na basen. Bo Jonatan już śpi a ja jeszcze nie! Od tygodnia zasypiam z nim przed 21. Paweł zajmuje się Anią, kładzie ją, myje, ja nie wiem co się dzieje- nie ma mnie. Drugi raz w tym roku mam taki spadek energii, nie wiem skąd to się bierze. Paweł nawet nie próbuje mnie budzić, sama się budzę, o 7 rano. Jonatan ząbkuje a zębów nie widać. Brzuszkowe sprawy nadal niewyregulowane, najpierw robił kupę 5 razy dziennie, teraz robi co 2 dni lub rzadziej. Ania woła KUPAAAAAAAAAA zawsze w najmniej odpowiednim momencie. Może kilka słów o naszych wakacjach ;) nie wiem czy odpoczęłam, ale była to miła i ciepła odskocznia. Największą atrakcją dla Ani okazał się być lot powrotny a dokładniej... wizyta w toalecie- wysikała się, i ją olśniło- lecimy w kibelku!!! MAMO!!!! Lecimy w kibelku!!! po kilku minutach, zachciało jej sie kupę :) i Paweł miał przyjemność, lecieć w kibelku. po 10 minutach wyciągnął ją stamtąd na siłę, a Ania się darła, ja chce jeszcze kupęęęęęęęęęęęęę!!!!!!!!!! :) Ten kawałek Bułgarii jaki zobaczyliśmy dla mnie wyglądał jak Ukraina :) olbrzymie, ohydne bloki, dziurawe drogi i mnóstwo zaniedbanych, opuszczonych i popadających w ruinę ośrodków wypoczynkowych W miasteczku było trochę wolnożyjacych psów, ale nie dzikusów. Przyjazne i miłe psy, ale wszystkie takie same :( Morze ciepłe i czyste, ale... pełno w nim pijawek! NIkogo z naszych nie dziabnęły, ale mnie odstraszyły od kąpieli, zadowoliłam sie moczeniem stóp ;) no i w ostatni dzień byłam świadkiem jak jedna pani wywijała majtki na tyłku i wywalałam stamtąd pijawkę, ble! :) Hotel był ok, ale jedzenie do doopy!!!!!!!!!!! a oferta all inclusive... porażka :) napisaliśmy reklamację :) no i oferta dla dzieci- przebogara, nasz pobyt kończył się 17, a animatorka zaczęła pracę 15. Brodzik dla dzieci był tak głęboki, ze Ania ledwo dna sięgała. A placu zabaw nie było wcale. Restauracja malutka, za ciasna, kelnerzy biegali po sali z tacami z żarciem, o mało nas nie pozabijali, a mnóstwo dzieci tam było, stwarzali realne zagrożenie! Jedno mieli dobre- pomidory! :) Poznaliśmy małżeństwo w naszym wieku, z dwiema córeczkami 5 i 2 lata, super sie dziewczyny skumały :) może uda mi się przytoczyć kilka ich dialogów :) uśmialiśmy sie po pachy :)
  16. przemyślałam sprawę, nie mam doła, jestem "tylko" przytłoczona i czuję się totalnie bezradna W niedzielę zmarł nasz 30-letni kolega, od lat walczył z rakiem mózgu, znowu wygrywał i nagle... koniec. Pawła mama 3 tygodnie temu miała usunięte płuco, okazało się, że jest rak. I wiecie co? nie wiedzą czy to przerzut, czy nowy typ. I co w takim przypadku? Ano, ta biedna Mama musiała osobiście pobrać materiał do badań w szpitalu w Warszawie, potem w szpitalu w Łodzi, bo tam 2 lata temu amputowali jej pierś, a potem sama musiała zawieźć to do Gliwic, bo tam mają przebadać i porównać. Więc ja sie pytam- dlaczego to nie jest załatwiane między szpitalami? Dlaczego od razu nie pobiera się materiałów do porównań? Dlaczego pacjent ma to wozić po całej Polsce? Całe szczęście, że Pawła mam jest sprawna, nic ją nie boli, ale są pacjenci, których boli, i co? Oni też tak muszą jeździć? PORAŻKA!
  17. kompa mam, z urlopu wróciłam (choć nie wiem, kto wymyślił, że wakacje z dziećmi to urlop??? ;) ) ale czasu nie mam :( ale mam doła na maxa!
  18. kompa mam, z urlopu wróciłam (choć nie wiem, kto wymyślił, że wakacje z dziećmi to urlop??? ;) ) ale czasu nie mam :( ale mam doła na maxa!
  19. ja mam Was i blog mi niepotrzebny ;) zaraz spadamy na lotnisko! wracamy za tydzień :) papa :)
  20. Piękna i Bestia. Piękna to ona- urocza szorstkowłosa suczka o imieniu Bella. Ma zaledwie 2 lata, całe życie przed sobą a za sobą ma już niestety spotkanie z Bestią- człowiekiem. Bella boi się gwałtownych ruchów, podniesionego głosu, ale nie reaguje agresją i bardzo cieszy sie z ludzkiego towarzystwa. Zapewne minie trochę czasu nim leki zaszczepione przez Besię miną u Belli zupełnie. Suczka potrafi się bawić, zostałą zaszczepiona i wysterylizowana. Kochający i spokojny dom to wszystko, czego piękna Bella teraz potrzebuje.
  21. jeszcze Wam tylko powiem, że Ania ostatnio wybiła szybkę w drzwiach do swojego pokoju, był przeciąg i chyba jej pociągnęło te drzwi. Strasznie się przejęła czy to sie da naprawić. A ja się ucieszyłam! :) nienawidziłam tych starych drzwi, ale nie wymienialismy nic, bo podłoga też jest do wymiany, co pomieszczenie to inny poziom... mówię Wam- ci ludzie od których kupiliśmy dom mieli wyobraźnię ;) ale akurat u ANi podłoga zostanie, więc rano zapakowałam Jonatana do auta i prędziutko pojechaliśmy po nowe drzwi. Był u nas Pawła tata, wymienił je migiem i efekt jest taki superowy, że bardzo żałujemy, że musimy pozostać na razie przy tych jednych drzwiach ;) A Pawła mama była operowana, a wygląda i zachowuje się jakby nic jej nie było :) a w końcu miała operowane płuco!!! jakoś wyobrażałam sobie, ze po takiej operacji człowiek cierpi okropny ból, a po niej nic nie było widać! no szok :)
  22. hm... na serwer tego raczej nie wrzucę, bo to jest spore, ale pomyślę :)
  23. żeby powiało choć trochę optymizmem... moja przyjaciółka jest rachmistrzem i biega od domu do domu po Rembertowie :) psów i kotów ludzie mają całe mnóstwo, w domach mieszkaniach, na kanapach :) Milena wraca wylizana od stóp do głów :) u jednej pani były 4 psy i 8 kotów, same przybłędy, zadbane, szczęśliwe a w domu czyściutko i pachnąco. może nie jest tak źle... u nas co dom to pies i nawet sporo spacerujących z psiakami.
×
×
  • Create New...