-
Posts
787 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by HUSKYTEAM
-
[quote]Jacku, a co tam u Was? Grupa Wasza?! Potwierdzaj![/quote] Tak, udało się grupę wygrać, ale na BISie uległem Shit-su ;-), Wyżłowi i Mini-Collie'emu. Gratuluję Bursztynkowi raz jeszcze, chociaż miałem okazję mu łapę osobiście uścisnąć tuż po wygranej! Korzystając z okazji bardzo dziękuję wszystkim wokół ringu, którzy nam kibicowali a także Agnieszce z Szapalim za bardzo wyrównaną walkę w klasie otwartej. Była naprawdę baaardzo wyrównana, także gratuluję! Pzdr
-
Hej, Komplet informacji podały NigdyNigdy i SH, natomiast ja od siebie dodam, że jeżeli zdecydujesz się na łańcuszek, to bezwzględnie poćwicz choćby kilka minut. Ja mam np. jednego futrzaka, który się "blokuje" na łańcuszku i nie chce biegać. Na ringówce problem nie występuje. Co do zakładania ringówki: zaciśnij ją dość mocno, tuż za linią uszu. Będziesz mogła dzięki temu minimalnym szarpnięciem ręki "wytłumaczyć" swojemu psu, że wąchanie trawy na ringu nie jest dobrym pomysłem ;-). A i jeszcze jedno, taka niepisana zasada: w dobrym tonie jest nie kruszyć kawałkami smakołyków na ringu, bo to strasznie dekoncentruje konkurencję. Jeżeli Ci wypadnie smakołyk z ręki, nie pozwól go zjęść psu z ziemi, bo będzie Ci to powtarzał potem. Powodzenia!!!
-
[quote]mam pytanko. Czy można kupic coś co zabezpieczy linkę przed wkręcaniem się na przednie koło[/quote] Cześć. Absolutnie najlepszym i zdecydowanie sprawdzonym mechanizmem, który zapobiega wplątaniu się linki w koło roweru czy wózka jest sprzęt, który utrzymuje ją cały czas napiętą. Działa tak, że niezależnie od prędkości, jaką rozwiniesz na rowerze ten mechanizm zagwarantuje napiętą linę ciągową. Nazywa się Siberian Husky ;-) A tak poważnie: są patenty przykręcane do kierownicy roweru, coś jakby "wysięgniki", na których nienapięta linka może się oprzeć. Ma to kształt półkola i jest wysunięte nad przednie koło. Zobacz, może mają takie "cuś" w Rowerlandzie. Pzdr
-
[quote]Pewnie masz rację Sliver A może ja też chcę nabić sobie postów[/quote] ;-) Dokładnie - "starszy dogomaniak w weekend". Swoją drogą mam nadzieję, że nie będziecie mieli nic przeciwko jeżeli też się włączeę do rywalizacji. Nawet mam chyba dobry pomysł: na wszystkie posty będę dodawał odpowiedzieć z "uśmieszkiem". Szybko, sprawnie i na pewno nie narażę się na pojawienie się niezręcznego pytania pod moim adresem... acha, oczywiście nie należy się ograniczać do listy V grupy, na jamnikach i "robota papoierkowa ZKWP" mój system się też sprawdzi... Co Wy na to?
-
Hej, [quote]heheh no coment:) 7 miechow+zaprzęg=super kombinacja[/quote] Hmmm... U mnie się sprawdza. U kilku innych osób też. Cały dowcip polega na tym, jak takie pierwsze treningi wyglądają. Pisaliśmy o tym z SH, poczytaj uważnie ;-) Jeszcze tylko dodam, ze psy są dopuszczone do startu w zawodach OD 1 roku. A przecież nie pojedziesz na zawody z rocznym psem, który nigdy wcześniej nie trenował. Generalna zasada brzmi, że około 1 roku psy są w stanie zapanować nad własną wydolnością. To się potwierdza, bo szczeniaki strasznie trzeba hamować, a większe psy, mimo że są w stanie biec dużo szybciej, racjonalnie rozkładają siły. A jak trenujesz szczeniaka to musisz sama myśleć za niego, żeby go nie przemęczyć. Jak się to robi z umiarem i spokojnie, to naprawdę jest świetna zabawa. W końcu dzieci od najmłodszych lat też mają WF w szkole, tyle że nikt im nie wymyśla podnoszenia ciężarów, czyż nie? Kurcze ja naprawdę nie chcę uchodzić za psiego kata, zlitujcie się ;-) Pzdr
-
Witam, Muszę przyznać, że zaciekawił mnie ten temat. Niestety po drobnej analizie widzę dwie bardzo poważne, moim oczywiście zdaniem, niedoskonałości. 1) Jeżeli chodzi o rysunek górny (dwie liny ciągowe): to jest fajne dla zaprzęgu składającego się z dwóch psów (jednej pary). Jeżeli par jest więcej, to sanie ciągnie tak naprawdę tylko para wheel-dogów. Wszystkie psy przed nimi ciągną tak naprawdę nie sanie, ale psy biegnące za nimi. A więc idea więcej psów=większa siła niestety w tym wypadku zawodzi. Dodatkowo projekt zakłada śmiałą, ale niestety niemożliwą do uzyskania w rzeczywitości sytuację, w której wszystkie psy poruszają się z identyczną prędkością i przez cały czas biegu. Ale w rzeczywistości psy muszą odpoczywać, wtedy zwalniają nieco i biegną na "luzaku", tz. bez napiętej liny ciągowej. Projekt wyklucza taką możliwość, co niestety jest niebezpieczne dla zdrowia psów. 2) Rysunek dolny (sposób podpinania): Projekt zakłada bardzo fajną rzecz - ciągnięcie psa w fazie lotnej. No tak, ale lina biegnąca od uprzęży psa "tylnego" do uprzęży psa "przedniego" niestety jest ustawiona pod kątem, co zdecydowanie sprzyja szarpaniu i wywiera duże naciski na kręgosłup (identyczna różnica, która występuje przy podczepianiu psów do sań i do wózka: w wózku "ucho holownicze" jest wysoko, psy nie są "przyduszane" do ziemi na uskokach i nierównościach. W saniach ucho jest przy ziemi, dlatego tak łatwo o uraz). Także powyższe przymyślenia są jedynie moim osobistym spojrzeniem na sprawę, poniekąd bardzo ciekawą. Dodam jeszcze, że rozwiązanie problemu jednej liny ciągowej już jest stosowane (użycie poprzeczek), a efekt "biegnięcia krabem" też można zredukować poprzez stosowanie uprzęży typu "guard". Pzdr i życzę sukcesów w pisaniu pracy! (jestem na tym samym etapie ;-)
-
Witaj, [quote]skąd Twoja pewność, że próba dorównania starym psom przez szczenieta jest sytuacją bezstresową?[/quote] Pewności nie mam, ale to raczej starsze zmęczone (czyt. świeżo po zakończeniu treningu) psy mają problemy z dorównaniem młodzikom ;-) [quote]ależ ja to wszystko zdążyłam zauważyć i ani przez chwilę nie podejrzewałam Cię o zamiar zarabiania na psach czy też pozbycia się kiedy staną się "nieużyteczne" Czy więc nadal uważasz, że mam coś w tym swoim sądzie zmienić?[/quote] Tak, proponuje polubienie ;-) poskutkuje, zapewniam Cię. [quote]Po tego typu porady radzę zwrócić sie np. do weterynarza i trenera psów zaprzegowych albo po prostu sięgnąć do literatury fachowej.[/quote] Problem w tym, że weterynarz powie mi wiele ciekawych rzeczy, poradzi żebym kupował zbilansowaną karmę dla psów biegających (no bo wtedy winę będzie można zwalić na maszera ;-) ) i kilka innych "ogólnoświatowych" ciekawostek. Po prostu (zlinczujecie mnie?) nie ufam weterynarzom, bo JAK DOTĄD nie spotkałem takiego, który by umiał cokolwiek powiedzieć na temat konkretnej rasy jaką jest Siberian Husky (tz. wiedzą, że te psy w zimie mogą spać na zewnętrz ;-). Dla zwykłego weterynarza pies jest psem, róznice są we wzroście i nic poza tym. Szkoda wielka, bo szlag mnie trafia (pewnie Ty i każdy z nas też się z tym spotkał) jak mi lek. wet. mówi, że podawanie psu surowego mięsa wywołuje biegunkę. Z tym że oczywiście nie należy uogólniać, bo na pewno są wet. dobrzy, którym się po prostu chce. [quote]Wytłumaczenie jest dość proste. Sa to wyjątki potwierdzające regułę, że żywot psa wyścigowego jest raczej krótki tzn. krótki jest okres jego maksymalnej formy i dlatego takie wyjątki znajdują się na czołówkach relacji z wyścigów i są powodem do dumy dla właścicieli tych psów[/quote] No raczej dosyć dużo jest tych wyjątków. Jeżeli chodzi o konkrety, to przecież znasz psy takich hodowli polskich jak Coyoacan czy Fortunatus... seniory w takim wieku i w takiej kondycji to moje marzenie... Te psy pracowały naprawdę dużo, były wyczynowcami. Piszesz o krótkim okresie maksymalnej formy, wydaje mi się, że za bardzo sugerujesz się w tej sytuacji sportowcami "ludzkimi": oni są trenowani na totalnego "maksa", mają wtłoczane w ciało bardzo dużo chemii (Psy niestety też są dopingowane, ale nie mówię o takich, wg. mnie sukinsyńskich, zachowaniach maszerów). Mówię o rozsądnie rozplanowanym, wcześnie rozpoczętym treningu i budowaniu formy właśnie poprzez regularność, bieganie, wyzwania... Ale rozumiem, o co Ci chodzi i na pewno w wielu przypadkach masz, niestety, rację. Jeżeli chodzi o mnie to wiesz jakie są z grubsza założenia treningowe - średnio mnie obchodzą wyniki, raczej udział w danej imprezie (takie samo podejście miałem w rajdach, choć oczywiście miło jest wygrać ;-). Mam wrażenie, że jednak myślimy podobnie, tylko jakoś ciężko nam przez to forum dojść do porozumienia ;-) Co do statystyk... no więc właśnie to jest ciężka sprawa, bo trzeba śledzić losy psów nieomal od urodzenia aż do ich śmierci. Ciężka sprawa. Dobra, reasumując proponuję podzielić się wspólnie wymienioną wiedzą z osobami zaczynającymi: 1) Psy podpinajcie w wieku szczenięcym TYLKO na przejażdzki mające na celu wyrobienie nawyku ciągnięcia. 2) Żadnych galopad i mierzenia czasów do osiągnięcia 1 roku życia 3) Przez cały okres treningu NON STOP kontrolujcie zachowanie psa, tempo biegu i jego ogólne nastawienie. Objawy niepokojące to płytki, szybki oddech, suche dziąsła, niereagowanie na komendy (to dotyczy psów starszych), nienapięta lina ciągowa. 4) ŻADNYCH ciężarów do osiągnięcia 1 roku. 5) Stosuję szkołę, która radzi pomagać psom przyuczanym przy rowerze poprzez pedałowanie... Dla mnie ważniejsze jest niezniechęcenie psa, a to można osiągnąć poprzez częste nagradzanie, pochwały i właśnie pomaganie. Ode mnie tyle, pzdr
-
[quote]Oni po prostu "wiedzą lepiej", że husky MUSI ciągnąć niemal od urodzenia. Szkoda mi tylko psiaków - ich zdrowia i tego co może je spotkać kiedy nie sprostają oczekiwaniom swoich nadambitnych właścicieli[/quote] Jak zatem wytłumaczysz, że 12 letnie psy są w stanie przebiec długostystansowy, wieloetapowy wyścig? Przecież one też sa trenowane od najmłodszego wieku i mam wrażenie, że sa w "ciut" lepszej formie niż kanapowce... SH - mam wrażenie, że myszlisz pewne pojęcia. Już tłumaczę, o co mi chodzi: trening nie oznacza tylko ciągnięcia Bóg wie jakich ciężarów, gdzie pies wyciska siódme poty. Trening jest zależny od wieku psa, od danej części sezonu, od wielu wielu czynników. I na prawdę jest róznica między treningiem siłowym i treningiem kondycyjnym. Młodym szczeniakom trzeba rozwijać układ oddechowy, przez co poprawisz im późniejszą wydajność. Tu NIE CHODZI O ROZWIJANIE MIĘŚNI, ale o 2 rzeczy: 1) Nauczyć szczeniaka, że bieganie w szelkach to super zabawa, przyjemna część jego życia. Zabawa. 2) Wyrabiać układ oddechowy poprzez równy, spokojny kłus. Napisałaś dość dużą ilość postów, w których jasno dajesz do zrozumienia, że "pewni dogomaniacy" katują szczeniaki treningami. Wiem, że chodzi o mnie, bo sam radzę podpinać pieski w wieku około 6 miesięcy. I nie chodzi mi o pracę w zaprzęgu, bo do "pracy" bardzo daleka droga. Chodzi o rozwijanie pewnych reakcji i stopniowe budowanie kondycji przy praktycznie zerowym obciążeniu, w warunkach bezstresowych dla psa... Proponuję zatem nieco zmienić stosunek do mojej osoby, bo jak pisałem nie jestem ani profesjonalistą, ani nie mam "wieloletniego doświadczenia", ani nie sprzedam swoich psów za 1 zł w wieku 5 lat, kiedy to juz będą kalekami. Po prostu mam kilka psów, które na szczęście nie muszą być dla mnie źródłem zarobku, lubię z nimi biegać i mam pewne cele, które sobie wyznaczyłem. Jeżeli chcesz radzić mniej doświadczonym, to zacznij ode mnie. Poradź mi jak zwiększyć wydajność mojego zaprzęgu (dane osiągane na dzień dzisiejszy znajdziesz na mojej www w dziale statystyka, zapewne juz tam byłaś). Napisz mi, jak trenować, co ile dni, co podawać jeść, ile kilometrów biegać przy jakiej temperaturze, jaki stosować okres regeneracji... Chętnie posłucham, jeżeli to będą rady konstruktywne i poparte WŁASNYM DOŚWIADCZENIEM. Pzdr
-
Payook - kolejny dowód na to, że każdy ma swój sposób i pewnie każdy jest dobry! Ja już moje maluchy katuje widokiem odjeżdzających "starszaków", niech widzą jak trzeba pracować żeby na kolację zarobić. Powiedz mi tylko jak to możliwe, żebyś wytrzymał rok i nie podpiął wcześniej ;-), choćby z ciekawości ;-)
-
[quote]5-6 miesięcy to stanowczo za wcześnie na pracę nawet ze "zmęczonym" zaprzegiem[/quote] No a jednak większość osób, które trenują psy profesjonalnie tak właśnie robi. Ja po prostu biorę z nich przykład i jak dotąd to się sprawdza. Nie mam oczywiście na myśli katowania jakimiś szaleńczymy sprintami, ale jak napisałem wcześniej chodzi o podpinanie do zmęczonego zaprzęgu - a jak taki zaprzęg się porusza na pewno wiesz sama bardzo dobrze. [quote]Wg mnie najpierw nauka posłuszeństwa (bieganie luzem i przybieganie na komendę) + chodzenie na smyczy, a dopiero po osiągnięciu pełnego rozwoju fizycznego, czyli 10-12 miesiąc życia, nauka pracy w szelkach[/quote] No niby tak, pies będzie może wracał na komendę i nie będzie szarpał na spacerach... ale też już nigdy nie będzie się poświęcał w kopnym piachu, na podjazdach i w trudnych miejscach trasy. Zależy, jaki się ma cel w treningu, każdy ma w sumie jakiś inny priorytet. Ale słowo "trening" kojarzy mi się z celowym przygotowaniem organizmu pod konkretne wydarzenie czy dyscyplinę... bo jeżeli jeździmy z psem co trzeci weekend w parku jak nie mamy nic lepszego do roboty to ciężko to nazwać treningiem i w tym przypadku lepiej "trenować" tak jak radzisz ;-) Pzdr
-
[quote]Z tego co czytalem to 8 miesieczny piesek moze juz biegac na krotkich odcinkach. [/quote] Hmm. Między 5 i 6 miesiącem zaczynałem wszystkie psy podczepiać (w szelkach, do "zmęczonego" zaprzęgu). W wieku 8 miesięcy chyba wszystkie biegały już regularnie, dystanse rzędu 5-8 i więcej km... Osobiście robię tak, żeby kolejność nauki była następująca: 1) Bardzo dużo ruchu na wolnym terenie bez smyczy (do 5-6 miesiąca) 2) Nauka biegania w szelkach 3) nauka chodzenia na smyczy Jak dotąd to się sprawdza, bo psy wiedzą, że jak mają szelkie to mają iść "całą naprzód", a na wystawach raczej nie mam problemu z bieganiem przy nodze. To moje 3 grosze do dyskusji. Pzdr
-
Ewaka: zgadza się, jak strzelisz w drzewo to niewiele pomoże ;-) [quote]Co do naszych sań, nie robię reklamy, kto nie chce nie musi na nich jeździć,[/quote] A ja je widziałem i mi się bardzo podobają. I dokładnie jest tak, że jeżeli mam się zastanawiać nad wyborem sanek polskich za 1000 i za 2000, to raczej długo bym nie myślał. Chodzi mi o to, że robienie totalnej samoróbki i angażowanie środków na niepewną inwestycję może się skończyć źle. Strata kasy to pikuś z porównaniem do ewentualnych problemów, jakie można mieć. Ja kupiłem używany wózek, niby wszystko fajnie. Ale jak mi na zakręcie wyłamało szprychy kilka km od domu, to naprawdę powrót nie był miły. A co dopiero jak Ci się rozsypią sanie, załóżmy w górach, albo zgubisz psy. Jasne, jak możesz mieć sanki własnej roboty za 100 czy 200 zł, to może i warto. Ale wydać na samoróbkę 500-800, jak np. u Was można kupić nowe i sprawdzone w akcji za 1000 zł? To jest moim zdaniem bez sensu. [quote]ze wybitnie duzo tego sezonu siedzilismy w górach i trenowalismy[/quote] Ech fajnie... mam nadzieję, że w przyszłym sezonie się wspólnie coś potrenuje. Bo na ten sezon to chyba trzeba kajak podczepiać - jak wszoraj wróciłem z treningu na wóżku, to wyglądałem jakbym do jakiegoś szamba wpadł, psy zresztą też ;-) Zresztą to już jest tradycja: jak się zbliża wystawa, to albo są roztopy albo pada deszcz, więc psy trzeba kąpać od łapek po uszy... fuck fajnie się czwartek wieczorem zapowiada... Pzdr
-
No nie wiem sam... niech policzę: Koszt zrobienia= + koszt amortyzacji sprzętu pstrykającego + czas niezbędny na zrobienie + czas niezbędny na przegranie do komputera + czas niezbędny na odpisanie na powyższy post... Zacznij zbierać kasę... albo nie, lepsza propozycja: nie wystawiaj swoich psów wtedy, kiedy my będziemy jechać z naszymi ;-) A tak na śmiertelnie poważnie to podaj mi adresik, na który to wysłać i zaraz będziesz je miała. Pzdr
-
A ja ze swojej strony tylko dodam, żeby się pięć razy zastanowić nad "półśrodkami". W końcu na własnej skórze przekonałem się wiele razy, że "żeby oszczędzać, trzeba być bogatym". Osobiście kupiłem wózek "taniej" - fakt, jeździ się fajnie... tyle tylko, że i tak muszę w tym sezonie kupić drugi. Także zaoszczędziłem masę kasy ;-) Pzdr
-
Witam, No wiem, Magda ich spotkała i zaciekawiona podeszła pogadać. Oni chyba mają jakąś pracę, ale nie stałą i w wolnych chwilach uprawiają żebractwo pod domami centrum. W sumie zarobek jak każdy inny ;-) liczy się pomysł. Szkoda tylko, że potem jak ktoś widzi, że mam psy na ulicy to najczęsciej pyta "E, to Pan handlujesz tymi haskimi?" "A za ile szczeniak?" (i tak zawsze odpwiadam że za mniej niż kolorowy telewizor na promocji). Ale chodzi o to, że to nie jest postawa godna hodowcy - oni mają te psy rasowe, jeżdzą z nimi na wystawy, więc pewne standardy zachowania powinny icj moim zdaniem obowiązywać. Banjo: jeżeli za pomoc uznać zbiórkę funduszy na wystawy, to tak, pomagają swoim psiakom ;-) Poza tym jest problem, bo otwarcie wyrażają swoje niezadowolenie nt. wystawowej konkurencji a to już moim zdaniem jest sukińsyństwo. No ale co im zrobisz? Jak ktoś jest szmaciarzem to zawsze zarobi.
-
Szaman - jeżeli masz możliwość to odwiedź oddział warszawki ZKWP, w gablocie są zdjęcia NigdyNigdy z psami. Po prostu piękne: szczęśliwa właścicielka siedząca na przyczepie i kilka rudych, ciszących się mordek wystających z otwartych drzwiczek przyczepki :-) To zdjęcie można z powodzeniem pokazaywać osobom, które twierdzą, że psy są zmuszane do biegania. A jak chcesz zobaczyć szefa-Bursztyna w ruchu, to zapraszam na moją stronkę (dział relacje-->wystawa w legionowie): najniższy rząd zdjęć, fotka środkowa. Naoczyny dowód na to, że 10-letni pies, który całe życie jest aktywny porusza się nieporównanie lepiej niż "kennelowe" smutasy... i myślę, że on by jeszcze nie jedne zawody pobiegł, co? Pzdr
-
Dlaczego wydaje mi się to dziwne? Zajrzyjcie na stronkę [url]www.yukonquest.org[/url] i ściągnijcie sobie filmy (krótkie są) ze staru zaprzęgów. Przed samym startem sanie trzyma z 5 handlerów za szelki i 4 oddzielne osoby trzymają same sanie. Nie wyobrażam sobie żeby to wszystko "niechcący" puścić i żeby wszystkie zawróciły na komendę. Filmiki szczerze polecam!
-
Momencik, chyba się nie do konca rozumiemy: zawrócić zaprzęg poprzez skręcenie nim o 180 stopni tak, to normalne. Sam o tym pisałem, wystarczy żeby psy w pierwszej parze znały komendę na skręt i nie ma problemu (kwestia miejsca - 16 psów to ładnych parę metrów jest). Ale tu chodzi o sytuację, kiedy zaprzęg się zerwie i nie ma na sankach/wozku maszera! To mnie po prostu zdziwiło. Bo wtedy jest sytuacja, o jakiej pisze NigdyNigdy: choćby leader się skichał, to nie powtrzyma reszty. Całość się w nalepszym przypadku splącze i pokotłuje. W najgorszym lepiej nie myśleć. Po prostu nie spotkałem się z czymś takim, a wręcz każdy jednak powtarza, żeby uważać podczas postojów lub ruszania czy upadku i za wszelką cenę trzymać psy. Nawet w książce p.Szmurło jest wyraźnie napisane, żeby zaprzęg puścić w totalnej ostateczności, kiedy człowiekowi grozi bliskie spotkanie z drzewem. Ale nigdzie się nie spotkałem z tym, że zaprzęg złożony z 16 psów zawraca, a psy spyszczone wolno (sic!) nie rozbiegają się po lesie. Moje by poszły w długą zanim bym zdążył krzyknąć ;-) Pzdr
-
Dobra, więc teraz na spokojnie.Skoro ja tą dyskusję zapoczątkowałem, to czuję się w obowiązku ją jakoś zakończyć. W końcu chyba nie ma sensu na siebie zajeżdzać z powodu róznicy zdań. Po przemyśleniu "na chłodno" doszedłem do wniosku, że daleko mi do doświadczenia osoby, która ujeżdza 16 psów. Moja opinia jest jednak mocno stronnicza,bo maksymalnie powoziłem 5-ma sztukami, i tak naprawdę trenuję stosunkowo niedługo. W sumie proponuję zakopać (albo utopić, bo zakopany to się jeszcze kiedyś odkopie ;-) ) toporek wojenny i nie ciągnąc dalej polemiki. Ani ja nie znam Waszych psów, ani ich nie widziałem w akcji, ani tym bardziej nie wyobrażam sobie okiełznania 16-tki. Mimo tego, że troszkę nam chyba wszystkim emocję "skoczyły", to mam nadzieję, że nie będziemy się na wystawach rozstawiać w przeciwległych kątach ringu ;-) Jakby tak było, tą trzeba by robić ringi okrągłe, bo by tych kątów nie starczyło po jakimś czasie :-) Także z mojej strony sprawa jest wyjaśniona, a co do propozycji wspólnych treningów to jak najbardziej jestem za. Chodzi tylko o to, żeby tak dopasować szybkość 2 zaprzęgów, żeby rozkład sił był porównywalny. Ale to się jakoś da zrobić, mam nadzieję że z czasem się coś wymyśli. Pzdr i przepraszam za całe zamieszanie,
-
A jednak jeszcze jedno: [quote]siemka, z filmem jest drobna lipa, bo jak ujawnilismy cel w jakim chcemy go nagrac robert powiedzial "nie bede marnowal czasu na idiotów" [/quote] Słuchaj, nie lubię, jak się ze mnie robi debila. Chyba nikt nie lubi. Chwilę wczęsniej Agnieszka napisała, że ma problem z kompresją i wysłaniem tego filmu. Nie chcę się z Wami więcej kłócić, ale frajerów sobie znajdzcie gdzie indziej. Po prostu wasze tłumaczenia czyta się jak zapiski komisji śledzczej, gdzie nic nie trzyma się kupy. A jeszcze jedno: kogo miał na myśli Robet mówiąc Ci, że nie będzie marnował czasu na idiotów?
-
Dobra, OK, ja się czuję juz przekonany. Prosiłbym tylko nie przypisywać mi słów, których nie wypowiedziałem (to a propos cioty i toboganu) . Szkoda, że mam takie lipne psy, nawet sobie z tego sprawy nie zdawałem. Pzdr
-
[quote]Chcesz się czepiać i sprawia ci to przyjemność[/quote] Akurat mówienie prawdy nie uważam za czepianie się. Po prostu denerwujące jest, Aga, czytanie wzajemnie wykluczających się informacji. Po jakimś czasie można się zacząć zastanawiać, czy rozmowa ma sens. Nie wiem jak Wy, ale ja proponuję wyluzować pośladki i np. nakarmić psy ;-) co zresztą idę zrobić bo mi się nawzajem pozagryzają :evilbat: A jeszcze jedno: przypomniała mi się zabawna scenka z filmu dla dzieci "śnieżne psy". Tam właśnie zaprzęg zawracał na zawołanie... no więc macie może rację, skoro w telewizorze pokazali to to musi być prawda ;-) Kiedy tego filmiku się można spodziewać? Dobra idę karmić cholercia
-
[quote]Nie wiem co was tak szokuje w tych 75 km... przeciez to tylko sredni dystans[/quote] TO TYLKO ŚREDNI DYSTANS??? Czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego, co piszesz? TYLKO? Masz licznik w rowerze, w wózku? Jak babcię kocham, organizuję zawody u siebie, a Chojnowskim Parku Krajobrazowym, 35 km od Warszawy, w Sobotę po wystawie międzynarodowej w Warszawie (husky idą w piątek, więc nie koliduje). Dystans: 30 km. Telefon w kwestii informacyjnej 0606618262. Charakterystyka trasy: dukty leśne, płasko, twarde podloże. Po imprezie ognisko. Zobaczymy. Klasy to dla ReiMar Velo, dla Agi C1 (pożyczę wózek, nie ma problemu). [quote]kazdy wzorcowy husky powinien byc "zdolny do wykonywania swojego pierwotnego zadania psa pociągowego i ciągnięcia lżejszych ładunków w umiarkowanym tempie na duże odległości"[/quote] Czyli wytłumacz mi, co jaką cholerę zawodnicy trenują z psami przed sezonem. Wystarczy przecież podpiąć psy i holaaaa na zawody w trasę. [quote]a ty oczywiscie wiesz lepiej jaka kondycje maja psy Agnieszki[/quote] No nieee, skądże. Ja po prostu widzę, że ona ma jakieś totalnie rewelacyjne psy. Nic poza tym. Chciałbym takie mieć. No patrz, trenujesz okazyjnie od września i już midy... pozazdrościć.
-
OK, spróbujmy dojść do jakiegoś porozumienia. Ja delikatnie zakwestionowałem fakt przebiegnięcia przez Twoje 3 psy odległości 150 km w dwa dni. Które to są psy, konkretnie? No bo jeżeli mamy sobie wyjaśniać, to wyjaśniajmy. Po prostu podajesz dystanse, które są godne pozazdroszczenia profesjolanemu zaprzęgowi trenowanemu np. pod kątem zawodów La Pirena czy Alpirod. Wiem, że ja nie mam psów typowo sprinterskich, i widzę jak są zmęczone po przebiegnięciu 15 km. Jak robię trening dwudniowy, to drugiego dnia już biegną raczej kłusem, mniej są zrywne. Wiem, nie jest to pierwsza liga, ale jednak 2 z nich trenują już od zeszłego sezonu. Zaprzęg np. Krzyśka Nowakowskiego, złożony z 8 haszczaków robi około 40 km jednego dnia. 8 starszych (wydajność rośnie z wiekiem), profesjonalnie trenowanych, lekkich w budowie huskich. Jeżeli uważasz, że jestem ograniczony umysłowo, to szkoda, że w ogóle podejmujesz jakąkolwiek polemikę. NIe szkoda Ci czasu na przekonywanie mnie o swojej racji? Wyszedł chyba wreszcie Twój prawdziwy stosunek do mojej osoby. I dobrze. Pamiętaj jednak, że pisząc tutaj "narażasz" się na to, że przeczytają to osoby po prostu bardziej doświadczone. Zawracające na zawołanie zaprzęgi to obrazem z książek Londona, niestety daleki od rzeczywistości. Pisząc takie rzeczy dajesz dowód, że w życiu nie uciekł Ci zaprzęg. Powiedz mi, czy to normalne, żby po zgrane stado wytrenowanych huskich podczepić 2 obce psy? Zaprzęg jest jak maszyna, każdy pies ma swoje miejsce. Pies podczepiony z przypadku, o gorszej kondycji po prostu będzie biegł, potem szybko zamiast ciągnąć będzie wleczony za łączówkę przez inne psy. Pies nie wytrenowany poturbuje sobie łapy bo nie umie się załatwiać podczas biegu. Jak się zahaczy o linę ciągową, to mu urwie jaja... takie przykłady można mnożyć, myślę, że doświadczony musher nie zapnie obcych psów na tak duży dystans. Nie masz pojęcia, jakie to jest ryzyko dla jego psów i dla niego samego. 4 psy to potężna siła. 16 sobie nawet nie wyobrażam. A swoją drogą jak nakręcisz film z zawracaniem i przywoływaniem 16 psów w obcym terenie do maszera, daj znać, chętnie go obejrzę. Pamiętam film o pudrze - a Ty pamiętasz informację, którą mi wysłałaś odnośnie treningu Twoich psów? Pzdr
-
[quote]Pamiętasz film o pudrze?? Taki sam ci wyśle i będzie pokazane jak psy zakręcają., co ty na to? Wycofasz wtedy twoje brednie??[/quote] Tak, jak mi pokażesz jak zaprzęg sam zawraca i jak 16 spuszczonych luzem psów rasy siberian husky wraca na zawołanie maszera do sań ( z czego nie wszystkei do niego należą) to tak, wycofam brednie i w dodatku przeproszę na tymże forum, oraz osobiście. W dodatku sam oddam temu panu psy do szkolenia. W koncu z tak wyszkolonym teamem to nic, tylko startować w jakimś lokalnym wyścigu... szkoda, że Iditarod leci od 3 dni. No ale nic, za rok też jest ;-)