Jump to content
Dogomania

asiuniap

Members
  • Posts

    2191
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asiuniap

  1. To jest pies. Bardzo Was proszę pomóżcie mu, to kwestia złapania go i przetrzymania do piątku (mam nadzieje, że joyo podtrzymuje transport).
  2. Fiona, Gem, Jayo bardzo proszę skotaktujcie się ze sobą. Erko czy moglabyś podjechać z Gemem i przetrzymać go do piątku do czasu przewiezienia przez Jayo do Wawy?
  3. Rozmawiałam z panią, która nas zaalarmowała. Psiak jest czarny podpalany z dłuższym włosem, dłuższe klapnie uszy, wielkości średniego sznaucera, grzbietem do kolana. Pani oferuje pomoc w leczeniu, a jak będzie w Warszawie spróbuje porozmawiać z rodzicami, żeby wzięli go choć na tymczas. Pani w łykend wyjeżdża, będzie w Wawie w poniedziałek. Proszę Was, jeśli on tam jest, zabierzcie go :-( Pani mówiła, że wygląda na młodego, bał się jej i nie podchodził, jej się wydaje, że ma coś ze stawem barkowym i łapą. Mówiła, że ludzie z tego baru chyba go nie dokarmiają, wypiłcałą jej wodę i zjadł kanapki.
  4. Dupcia szukaj domu. Mam nadzieję, że tym razem wydrukują w wyborczej :mad:
  5. Sunieczka znalazła tymczas, a jak pani z tymczasu nie będzie miała alergii to zistanie na stałe w tym samym domu, co osoba, która zajęła się sunią na początku. Trzymajmy kciuki :cool3: Gamonie, dzięki. Na Was zawsze można liczyć :))
  6. [FONT=Arial]Zwracam się do Was z ogromną, serdeczną prośbą o pomoc dla biednego, okulałego psa, którego spotkałam na parkingu leśnym pomiędzy miejscowościami Szczaworyż a Smogorzów na drodze nr 73 z Kielc do Tarnowa A dokładnie pomiędzy Buskiem Zdrój a Stopnicą. [/FONT] [FONT=Arial]W niedzielę - 2.09.2007 jadąc na południe z Warszawy, zatrzymaliśmy się na ww. parkingu (parking po lewej stronie drogi). Jest to niewielki parking na skraju lasku, znajduje sie tam jakiś bar. Parking jest bardzo zaśmiecony. Leżał tam pod krzakami piesek - czarny, podpalany z dłuższym włoskiem. Nie podchodził tylko się patrzył. Gdy jednak wstał to zabaczyłam, że ma prawą przednią łapę przetrąconą. Nie mógł na niej stanąć. Położyłam na ziemi jedzenie. Gdy odeszłam to przykuśtykał do jedzenia i zjadł. Poszukałam w tym leśnym śmietniku czegoś co by przypominało miskę i nalałam mu wody. Wypił prawię całą moją butelkę wody mineralnej. Był zainteresowany mną ale bał sie podejść a właściwie przykuśtykać. Widać było, że nie ufa człowiekowi. Musiałam jechać dalej. Wróciłam do Warszawy wczoraj inną trasą więc nie mogłam niestety zajrzeć na ww. parking. Myślę jednak, że pies ze względu na chorą łapę - może jest połamana, może wyrwana ze stawu - nie powinien z parkingu się oddalić.[/FONT] [FONT=Arial]Mam nadzieję, że macie Państwo jakieś możliwości poprzez swoje kontakty aby pomóc psu. Wiem, że np. TOZ ma swoje siedziby w Kielcach i w Tarnowie. To niedaleko tego parkingu. Jestem gotowa ponieść koszty leczenia zwierzęcia. Z TOZem miałam też do czynienia, gdy parę lat temu interweniowałam w sprawie chama sąsiada, który męczył psa. Towarzystwo mnie nie zawiodło i sąsiad się uspokoił. [/FONT] [FONT=Arial]Nie mogłam sama wziąć tego biednego psa, czego ogromnie żałuję, ale jechałam służbowo i to dopiero był początek delegacji. Mam nadzieję, że za Państwa pośrednictwem uda się coś dobrego w tym temacie zdziałać. Czekam na ew. informacje. Z góry dziękuję za każdą próbę pomocy dla Biedaka.[/FONT]
  7. [quote name='mycha101']Asia, ty mi chyba z nieba spadłaś z tym mailem:p[/quote] Wiesz, że to chyba palec boży. Ja nie widziałam nigdy tego wątku :-o Bardzo się cieszę, bo to i dla azylu o jeden problem mniej, bo planowałam w końcu wybrać się w tamto miejsce, a czasu brak. Kiedy akcja, już dogadane?
  8. Co jest Filemonkowi? Ciotka, ostatnio nas zaniedbujesz, aż muszę wchodzić na miau, coby sprawdzić czy jeszcze żyjecie :eviltong:
  9. Ciotka, nie marudź, na niektóre wątki w ogóle nikt nie zagląda. Na razie jest jak jest, trzymamy rękę na pulsie, ciekawe czy będzie jakiś odzew po WOTcie.
  10. [quote name='gamoń']Poscig nie trwał długo, bo smycz go zakończyła co rozsierdziło Pupę do tego stopnia że aż ze złosci pościła.... głośnego bąka ;). Aż do teraz smiać mi sie chce na samo wspomnienie...[/quote] Ciotka nie możesz Doopecki narażać na takie stresy, bo od tych bąków robi się na świecie globalne ocieplenie klimatu :siara: A swoją drogą, taki sposób rozładowania stresów, hm, oryginalny :roflt:
  11. [quote name='malagos']zabrzmialo to zdanie jak "dam ciała" :diabloti:[/quote] :p Cóż jakie imię takie skojarzenia :eviltong:
  12. Tiaaaaa, w razie czego nie mamy już alternatywy dla suczek.... Pani z Mazur zaadoptowała suczkę azjatkę od ludzi, którzy chcieli ją uśpić. Ma z nią bardzo duże problemy i powiedziała, że w tej sytuacji nie może przyjąć naszych suczek. I co teraz? :shake: Mamy część kwoty na szkolenie, jeśli ktoś mógłby się dorzucić baaaaaardzo byłybyśmy wdzięczne...
  13. Od dziś pięęęękne zdjęcie Bartka, oprawione w ramce, będzie stało w sklepie i prezentowało tego pięknisia. Może złamie czyjeś serce :kiss_2:
  14. Cioteczka zagląda i jest wściekła :wallbash: bo ŻADNE z ogłoszeń wysłanych do wyborczej się nie ukazało POMIMO potwierdzeń przyjęcia do druku :mad:
  15. Dostałam odp. od pani. Pani przeprasza, że rezygnuje, że dawała nadzieje nam i nie tylko nam, przygarnęła amstafkę, na którą po pewnym czasie rzuciła się jej mała suczka, którą po tym ledwo odratowała z paszczy astki. Nie może w takim razie przyjąć żadnego psa. Azorek do domu.
  16. Szanowni Gamoniowie :cool3: Bardzo dziękuję, że skontaktowałyście sie z p. Małogosią :loveu: P. Małg. ma jutro podjechać z sunią do WOTu. Co potem, hm, zależy od rozmowy z mężem. Pani M. chchiałaby ją przygarnąć (jeśli zgodzi się z jej kotką), ma obiekcje w postaci męża i faktu, że codziennie 11 godzin jest poza domem i nie wie, jak sunieczka by to zniosła. Poza tym, potrzebna będzie sterylka, bo być może sunia jest w ciąży. Na Ursynów przybłąkała się 22 sierp, miała cieczkę. W razie czego badzoo dziękujemy Gamonkom za ofertę do 20 wrzesnia :lol:
  17. Potrzebuję zdjęc suki mix kaukaza i chyba bernardyna. Mógłby ktoś wrzucić na forum?
  18. Z kim ta pani rozmawiała? Azyl nie hoteluje psów. Jest teraz zakaz przyjmowania zwierząt, nie możemy sobie na to pozwolić w obecnej sytuacji. Proponuję szukać jakiegoś hotelu, jeśli jest oferta pokrycia kosztów. Aha, azyl może pożyczyć klatkę do złapania suni.
  19. Pani potwierdziła, to ten pies. Mycha wysyłam jej nr tel. na priva.
  20. Mam z tą panią kontakt e-mailowy. Podałam jej linka do tego wątku. Musimy poczekać na odp. Niech zobaczy czy to ten sam pies co na zdjęciach.
  21. Wprawdzie sprawa błąkającego się psa nie była mi znana od dawna, bo ten o którego chodziło wcześniej został złapany i ma dom, ale mniejsza z tym. To pierwszy mail, ktory dostałam od tej pani. Dostałam Pani adres od azylu. "Pod Psim Aniołem"..Ponoć jest Pani znana od dawna sprawa błąkającego się psa na stacji benzynowej pod Zakroczymiem..Nie wiem jak można mu pomóc..Pracownicy stacji twierdzą ze jest on tam od około dwóch miesiećy..ja sama o mało go nie przejechałam samochodem kiedy leżał na środku drogi wyjazdowej..pies nie jest zabiedzony - widać że jest dokarmiany ale widać też że jest bardzo poraniony..ma dużo zabliżnionych i zastrupiałych ran..jest dziki nie podchodzi do ludzi ale i nie ucieka...Pani Brzezińska powiedziała żeby nie robić szumu o psie bo zainteresuje się nim psi hycel..nie wiem jak mu pomóc..ja sama mam trzy psy ale jesli nie znajdzie właściciela to zaadoptuje go...mam dużą działkę ..problem tylko jak go złapać i umieścić na razie w schronisku. Jestem w szoku że do tej pory nie wpadł pod samochód ale idzie zima i on nie przeżyje leżac na drodze - nawet jeśli będzie dokarmiany... I ostatni mail od pani: Witam!Tam nie ma krzaków -tam są otwarte przestrzenie i pola, więc widać by było że gdzieś leży..bo to duży biały pies..Na razie nie mam żadnych wiadomości.. Może chodzi o tę suczkę? Mycha ona nie jest poraniona?
  22. Dostałam takiego maila pare dni temu. Czy to nie o tego psa chodzi? Witam Pani Joanno! Wczoraj racałam do Gdańska z Wawy i zatrzymałam się na tej stacji..rozmawiałam z pracownikami i powiedzieli że psa nie ma od czterch dni..poza nim, na stacji jeszcze koczują dwa inne psy, być może z okolicy, przychodzą w poszukiwaniu jedzenia....ale tamten był bardzo poraniony i zmaltretowany..musiał od kogoś chyba dostać..w każdym razie zostawiłam swoje namiary i poprosiłąm o okontakt gdyby znowu się pojawił..problem tylko jak go złapać bo nie podchodzi do ludzi..słyszałam od pani Brzezińskiej o klatce..służę ewentulanie pomocą w przewiezieniu klatki...Pozdrawiam i czekam na odpowiedż..p.swiem ze takich psów jest tysiące- porzuconych i zmaltretowanych..ja sama mam takie- dwa, i też jestem wykończona psychicznie samą świadomością że nic nie można z tym zrobić..ale bezczynność to jakby cicha akceptacja na to, co się dzieje..
  23. Bosz, nikt tu nie zagląda :-( Taka fajna, grzeczna, wesoła, uśmiechnięta suczka. Co z nią będzie jak wrzucą ja na działki? Będzie musiała sobie radzić sama. Będzie jej bardzo cięzko :-(
  24. Ze zmianą tytułu jest problem, bo wątek został założony przez osobę, która już nie udziela się na dogo. Napiszę do moda z prośbą o modyfikację wątku. najlepie by było jakby skopiować wątek i jakbym mogła modyfikować pierwszego posta, zapytam czy tak można.
×
×
  • Create New...