-
Posts
103 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maja_D
-
[quote name='rOOn7']Natura ??? Moze ja mam wyjatkowe modele ale od poczatku do dnia dzisiejszego maja zawsze cos w misce nasypane i nie napychaja sie jak smoki ile wejdzie tylko jedza w okolicach tego jak zaleca producent karmy. Ja im nie dawkuje !!!,. Rano sypie karme do miski, po poludniu dosypuje. I dopiero wieczorem miski sa puste. Moze to nie najlepsze rozwiazanie bo psiaki nie jedza kiedy im dam tylko kiedy maja ochote. Ale tak jest dla mnie wygodniej i no i nie slinia sie na widok miski :lol:[/quote] Mój kot jest identyczny. Zawsze ma pełno w misce a je tylko tyle ile potrzebuje w danej chwili. Ale tego nauczyła go kocica, z którą mieszkał jak był mały. Kiler jak do mnie trafił, to rzucał się na jedzenie. Nie było mowy o tym, żeby cos zostawił na później. Potem kot go nauczył, że to głupi pomysł i teraz też sobie sam dawkuje. Ale z doświadczenia wiem, że jeśli nie ma w otoczeniu nauczyciela, to samo zwięrzę nie wpadnie na pomysł dawkowania sobie karmy. A natura nie ma tu nic wspólnego. Widocznie w Twoim przypadku pierwszy z psów był wyjątkowo mądry a inne od niego podmałpowały. :wink: Gdyby pierwszy walczył o jedzenie, wszystkie by walczyły.itd. Nie zapominaj, że to dzikie zwierzę i natura tak go ukształtowała, że je wtedy gdy coś upoluje. A musi sie najeść do syta, po nie wiadomo, kiedy znowu trafi się jakaś zdobycz. Lepiej od początku dawkować samemu. Wtedy żołądek skurczy się do odpowiednich rozmiarów i pies nawet jak zje za dużo, to resztę zwróci. A jak od poczatku zaczniemy mu podawać duże dawki, to żoładek psa się rozejdzie i po jakimś czasie będziemy mieć piękną wypasioną kuleczke. Bo pies uzna, że tyle ma jeść i koniec.
-
[quote name='rOOn7']mysle ze spokojnie mozesz mu pakowac do miski do "pelna" [/quote] No tylko pytanie, do jak dużej miski i kto go nauczy, że należy jeść tylko troszkę?
-
[quote name='Canis_lupus_husky']rzuca ise na ludzi (z lapami, nie z zębami-skacze an nich)[/quote] To jest oznaka chęci zdominowania. W tym momencie musisz złapać go za głowę i przycisnąć do ziemi. Nie wolno mu na to pozwalać. Inaczej sobie z nim w przyszłości nie poradzisz. Uzna, że to on tu jest szefem a nie pozostałe osoby w stadzie. Dobrze ułozony pies powinien podchodzić do człowieka z opuszczoną głową. Nawet kładzenie głowy na kolanach pana i domaganie się w ten sposób pieszczot (np. szturchanie ręki) także oznacza dominację psa w stadzie. On twierdzi, że Ty służysz mu do zaspakajania jego potrzeb. Na to również nie wolno pozwalać. To Ty masz decydować kiedy głaskać psa a nie on. Tych kilka prostych zasad pozwoli na określenie jego pozycji. Skończą się w tedy momentalnie jego wygłupy. Może dla Ciebie to ozanczać terror, ale dla psa jest to określenie jedynie jasnych zasad. Wbrew pozorom, będzie bardziej szczęśliwy niż obecnie. Jego zycie w całości stanie sie uporządkowane. :wink:
-
Encyklopedia GW+PWN-Alaskan Malamut -pies obrończy
Maja_D replied to wołk's topic in Alaskan malamute
[quote name='agacia']Dom pewnie obroni przed obcymi psami i innymi zyjatkami :wink:[/quote] A to już nie zawsze. Nasz malamut myszy nie złapie. Spokojnie czeka, aż kot to zrobi. :wink: No jak mu się pod drzwiami jakaś słodka suczka nawinie, to też chetnie do domu wpuści. :oops: -
Encyklopedia GW+PWN-Alaskan Malamut -pies obrończy
Maja_D replied to wołk's topic in Alaskan malamute
No to zalezy czego ma bronić. Swojej pozycji w stadzie napewno. No jeszcze kura sąsiada jest też odpowiednia. :wink: -
Oj ETM, nawet mnie nie przeprosiłeś :roll:
-
Ale dlaczego się unosisz i mnie obrażasz? Dlaczego jesteś względem mnie taki niegrzeczny? Ja wyciągam do Ciebie pomocną dłoń, a Ty zachowujesz się jak dziecko. :roll: Przepraszam ale znowu popełniłeś kolejną gafę. Tak się nie zachowuje wysokiej klasy moderator. :cry: Przecież ja się z Tobą nie kłucę. Wiem doskonale jak działa springer i wiem też z jaką siłą ciągną haszczaki. Moje spostrzeżenia dotyczą jedynie tego co sam napisałeś. No i oczywiście wieloletniego doświadczenia w obcowaniu z tego typu psami. Sztuki o jakich Ty piszesz są fizycznie niemożliwe i podważają istnienie sił natury. No i znowu, w postach na poprzednich stronach przemawia przez Ciebie ignorancja. :roll: Bierz nauki jeśli Ci ktoś je daje, a nie odrzucaj. :oops: Człowiek do perfekcji dochodzi całe życie. :lol:
-
ETM, zobacz, To czy jedziesz na rowerze, czy wózkiem to tak, czy tak pies typu haski na początku ciągnie niemiłosiernie. A springer w tym momencie jedynie przeszkadza. Jest to urządzenie wymyślone po to, by pies który nie potrafi biegać szybciej niż "rower" nie wpadł pod koła. W przypadku haszczaka, zamiast jechać do przodu sciąga Cię na bok. A według Twoich przerubek, nadal tak się stanie. Nie jesteś w stanie utrzymać równowagi. Dlatego, nikt kto posiada zaprzegowca takich sztuk nie wyczynia. A na opakowaniach springerów z dobrych firm jest zamieszczona uwaga, żeby nie podpinać pod to urządzenie psów zaprzęgowych. A ty na dodatek pidpinasz dwa. A to oznacza, ze jeden z psów non stop wpada ci pod koła. I to Cię w oczasz forumowiczów dyskwalifikuje. Po drugie, między jazdą na rowerze a wózkiem z rozszalałym psiakiem, a nawet dwoma nie ma zadnej różnicy. Dlatego maszerzy albo mają wytyczoną z domu trasę, która nie koliduje z ruchem pieszym albo wsadzają siaki do samochodu a rower na górę. Wiec, pisanie, że najpierw musisz dojść z psami na miejsce treningu jest kolejną gafą. Dla psa trening zaczyna się z chwilą przypięcia do go roweru lub wózka a nie w momencie dotarcia do odpowiedniego miejsca.
-
Widzisz, znowu piszesz, tak jakbyś nigdy nie miał haszczaka. Koncetrujesz się na rzeczach oczywistych, których szpicowłąściciel nie porusza. A o sprawach ważnych wogóle nie wspominasz.
-
Kiedyś na innym topiku wypowiedałam się w sprawie tolerowania innych zwierząt przez szpice. tu masz link, poczytaj sobie: http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&p=598155&highlight=#598155 jeśli będziesz mieć jeszcze jakieś pytania, to wal śmiało. :wink:
-
ETM, jesteś dobrym fachowcem w naganianiu i podtrzymywaniu tematów. Odwaliłeś do tej pory na DGM kawał dobrej roboty. Tyle tylko, że nie znasz się na psach. No może na jamnikach, pudlach i foxach ale nie na zaprzegowcach. I ktoś kto ma z tą rasą coś wspólnego wyczuwa to na odległość. Bo te psy są tak różne od innych, że laika od razu się poznaje. Piszę na forum od niedawna, ale czytuję go od przeszło roku. Każda informacja zawarta tu stanowiła dla mnie kopalnię wiedzy i dogmatyczną radę. Nikt nigdy nie napisał czegoś, czego sama nie zauważyłam u swojego psa. Bo one wszystkie są takie same. Mogą mieć różne charaktery ale ich cechy są wspólne. To co mnie wkurza, to to, ze robisz z tego działu forum o jamnikach i dajesz ludziom rady nie mające nić wspólnego z zaprzęgowcami. Gdybyś nadal gadał jedynie o dupie maryni, nie było by w tym nic złego. Dział po jakims czasie by się rozkręcił. Ale Ty robisz za pierwszego w kraju znawcę szpiców, a tym samym dajesz ludziom błędne rady, niektóre z nich grożą nawet śmiercią i kalectwem. A jak ktoś Ci zwraca uwagę, to ty dalej brniesz w kanał, zamiast pochylić głowe i się wycofać z dyskusji albo zmienić temat. Przypomina mi to nakłanianie kogoś z Ustronia, by skakał na główkę do Wisły, bo Ty tak robisz w Warszawie. Tyle tylko, że w Ustroniu Wisła, to płytki wartki potok, na dnie którego nie ma ziarnka piasku tylko same kamienie. W Warszawie to co innego. Tam są miejsca, gdzie spokojnie możesz trenować takie umiejętności. Na czymś takim nie odbudujesz działu, a tylko zniechęcisz resztki pozostałych tu forumowiczów i zmusisz ich by poszukali sobie miejsca gdzieś, gdzie czują że rozmawiają ze znawcami tematu. Buntujesz się przeciwko nam, obrażasz nas zamiast spróbować zachęcać do pozostania. Problem w tym, ze forum rządzi się regułami rynkowymi i każdy ma prawo wyboru. A ty na siłe próbujesz sprzedawać nam zepsuty towar. A kiedy Ci zwracamy uwagę, wrzeszczysz na nas i dalej niszczysz wszystko co inni ciężką pracą tworzyli. To nie my robimy zadymy, tylko Ty. My jedynie próbujemy ocalić coś co kiedyś było najlepszym w kraju internetowym forum o zaprzęgowcach. A Ty ze wszystkich sił nam na to nie pozwalasz i próbujesz się nas pozbyć. Jak na razie skutecznie Ci się to udaje. Problem jedynie w tym, że zaprzęgowcy to zamknięta grupa. Głównie spotykamy sie na zawodach. I dobra czy zła renoma o jakieś stronie dyskusyjnej sie szybko rozchodzi. Tak łatwo nie można nas wymienić na innych.
-
Jak to gdzie? W psiej wiosce :wink: Tutaj, to już tylko coraz większe oczy robimy :-?
-
To dlaczego jeszcze niedawno pisałeś na terierach że Ami ma 10 lat.
-
A co z Amikiem? :wink:
-
Gdzie tam zaniedbany, dzieje się oj dzieje, ale już nie tutaj :wink:
-
Tak osbie czytam ten topic i nasuwają mi się takie spostrzeżenia: Czy ja mogę prosić o kilka fotek z tych treningów w celach bardziej poglądowych? kiedy Ty ostatnio jeździłeś na rowerze? A tym bardziej z psem typu zaprzęgowiec? Bo nawet małe dzieci wiedzą, że w ten sposób nigdy nie zdążysz zatrzymać roweru. A tym bardziej wykonać figury bardziej akrobatycznej. No chyba, że ty masz za sobą co najmniej kilka lat pracy jako cyrkowiec. Bo taki odruch, o którym piszesz musisz w sobie wyrobic. A to w cale nie jest takie proste. Coś na ten temat wiem. A przy takiej sile z jaką pies (tego typu) bedzie Ciebie ciągnął, masz dodatkowe, spore utrudnienie. A nauki napewno nie zaczyna się od zmagania sie z siłami o takim stopniu oddziaływania. Za to w 99% przypadków stracisz śledzionę i wylądujesz na długie miesiące w szpitalu, a potem lata rekonwalescencji. No i oczywiście dożywotnia renta inwalidzka. No i jeszcze zapomniałam o złamanej szczęce, podstawie czaszki i dowolnej ilosci pozostałych kości. Jeszcze możesz stracić oko i język.
-
Czytam topic i brakuje mi jednej bardzo ważnej informacji. Malamuty to psy dominujące, stale sprawdzające czy przez przypadek coś się nie zmieniło i na ile mogą sobie pozwolić. Nasz malamut nie jest rozpieszczony, ale na znanym mu terenie lub w pobliżu lasu nie spuszczam go ze smyczy. Z kilku powodów: - zwierzyna, którą musi upolować - inne psy, którym musi pokazac kto tu rządzi - chęć chodzenia własnymi scieżkami. Jeśli to zrobię, to mam 100%-wą pewność, że nie będzie się trzymać mojej nogi, a żadne wołanie i pokazywanie smakołyków nie pomoże. W tym momencie daję mu informację, "teraz Ty tutaj rządzisz i pokaż co potrafisz".
-
A kielbaske w kieszeni masz? Bo to grunt. 8)Pod warunkiem, że dotyczy to psa niezaprzęgowego :oops: Zaprzęgowce widzą wyższosć samodzielnego polowania i zwiedzania terenu nad uwędzonym kawałkiem padliny w kieszeni pana. :wink:
-
Kto ma serce tak twrde że nie wpuści swojego psiaka do łóżka
Maja_D replied to Drabster's topic in Siberian Husky
Raczej tym, że potem ja będę spać na podłodze. :wink: Kiler już młodego po takiej akcji z łóżka wyganiał. 8) Bo uznał, że co mu jakiś smarkacz będzie sie po jego legowisku panoszyć. :wink: -
Kto ma serce tak twrde że nie wpuści swojego psiaka do łóżka
Maja_D replied to Drabster's topic in Siberian Husky
Który szpic nie chce spać w łóżeczku? Nie ma takiego. :roll: A futro wcale w niczym nie przeszkadza w wylegiwaniu się pod grzejnikiem. To ulubione miejsce niejednego haszczaka czy malamuta. :oops: Nawet na dalekiej północy te psy śpią razem w jednej kupie, żeby się na wzajem ogrzewać. A robią to lepiej niż centralne ogrzewanie. :lol: Są jedynie rozsądni właściciele, którzy wiedzą czym takie spanie się skończy 0X -
oki :angel:
-
Kto ma serce tak twrde że nie wpuści swojego psiaka do łóżka
Maja_D replied to Drabster's topic in Siberian Husky
Kiler najpierw wchodzi do łóżka, a potem na głowę własciciela. :evilbat: A ponieważ posiadanie malamuta na głowie nie jest zbyt wygodne, dlatego nie ma prawa wejść do łóżka. :wink: -
powinnaś iść z nim do weta, 8) i jednak zobaczyc czy nie ma drzazgi wbitej, bo może z bólu ją rozszarpał. :roll: Jeśli coś tam siedzi nadal w środku to żadna maść nie pomoże. Popsikać można oksykortem i zapakować w bandaż. To trochę złagodzi obrzęk i nie bedzie już jej wygryzac. :roll:
-
No dobrze, ale czy ta pani pedagog, która tak dobrze zna swoje dzieci, zna tak samo dobrze psy? Czy o dogoterapii wie tyle samo co ludzie zajmujący sie nią od kilku czy kilkunastu lat? Czy czasami nie jest tak, że przerzuca na Ciebie całą odpowiedzialność za terapię i jako do Dogoterapeuty ma pełne zaufanie? Bo według mnie to jest ważne. Znam wielu pedagogów, którzy nie mają pojecią o dogoterapii i Dogoterapeutów traktują jak wyrocznię w tej dziedzinie. I na nich się powołują dokładnie tak samo jak ty to zrobiłaś. Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego ludzie zajmujacy sie na codzień chorymi i upośledzonymi, mający w tym kierunku solidne wykształcenie, nawet na moment nie zastanowią się komu ufają i czy jest fachowe prowadzenie terapii czy też znachorstwo. odnosze wrażenie, że w polskich warunkach pojecie dogoterapia oznacza tyle samo, co przerzucanie odpowiedzialności z jednej osoby na drugą. Panuje ogólnokrajowa ignorancja, którą wykorzystało kilka osób by rozreklamować ideę. Poniekąt słuszną jednak za tym nie stoi żadna oświata. To jak pozwalać górnikowi po kursie psychologicznym leczyć ludzi z ciężką depresją. I lekarze przymykaliby na to oko.