-
Posts
2254 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ewusek
-
tylko prosze się nie śmiać ! [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images38.fotosik.pl/104/1266ca9896518ae9med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/108/e5f116be43515b9cmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images38.fotosik.pl/104/23bd3c748f677bf2med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/103/6a46fe9ce88338ccmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/108/b680fe33257a1efdmed.jpg[/IMG][/URL]
-
tylko psy pomyslaly, ze to 'nowy" osobnik i byly nieufne a buldożek juz chcial bzyknac... Najwieksze odparzenie bylo w okolicy cipeczki i pupy... wszystko jest teraz wyciete i sobie oddycha :-) Tola chodzi w sweterku, spala w swoim koszyku + dodadkowa koldra u nas w sypialni, bo tam jest cieplej niz na dole - moj TZ zaproponowal takie rozwiazanie, bo ona jest "spokojna, nie chrapie, nie chrumka, nie rzyga i nie pierdzi, wiec moze z nami spac" :evil_lol: i jak tu go nie nie kochac ??? :evil_lol:
-
przed chwila skonczylam strzyc Tole... jestem załamana... myslalam, ze ostrzyge jej tylko klate i podwozie, ale jak zaczelam to nie moglam skonczyc... ogoliłam ja cała, łącznie z ogonem... wyglada strasznie :placz: Musialam to zrobic... jej futro wygladalo jak skory owcze sprzedawane na krupówkach... najpierw skora, potem 1-2 cm filcu i albo dredy albo futro... Bylam zszokowana co tam sie dzieje... W kilku miejscach sa widoczne odparzenia, bo nie dochodzilo tam wogole powietrze, ma na łokciach odlezyny, znalazłam jeden ropien na klacie, kilka guzkow na ciele i kilka wągrów - usunełam. Teraz dziewczyna sobie spi skulona w sweterku mojego syna... Wyglada przekomicznie z takim szczurzym ogonem :evil_lol: Od kilku tygodni, mimo codziennego szczotkowania nie moglam sobie poradzic z tym ficem... teraz futerko zacznie odrastac, bedzie regularnie pielegnowane i wiecej nie trzeba bedzie jej golic... Jestem z niej dumna ! 2 godziny w łazience a ona nawet nie jęknęła ! Nie wiem co na to powie jutro moj kregosłup, bo juz czuje, ze daje o sobie znac, ale warto bylo :-) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/101/de48007df12a9a71med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/101/1d8822ec6f8da165med.jpg[/IMG][/URL]
-
o ja pierdziele...oczy wygladaja nieciekawie... wydaje mi sie, ze moze to byc gardzo glebokie zapalenie rogowki... tak sie dzieiej i oczy sa zmetnione, odklada sie tam wapno... wtedy dwa razy dziennie trzeba podawac cyclosporyne, przemywac oczy, nawadniac sztucznymi łzami i podawac antybiotyk. Na 99 % sunia reaguje agresja, bo nie widzi, albo widzi tylko zamazane obrazy zblizajhace sie do niej i nie wie co bedzie dalej. Najwazniejsze w tego typu przypadkach jest poinformowanie psa głosem, ze sie do niego idzie, np "niunia, dzien dobry, jak sie dzisiaj sunia czuje..., no chodz malenka..." takie pitu pitu, łagodnym głosem, żeby sie nie bała... Trzeba tak mowic, ale nie podchodzic... jezeli po jakims czasie nie bedzie szczerzyla zebow, mozna powoli zaczac podchodzic z jakims smakołykiem. Niestety takie zachowanie bylo u Fałdki, mastinki, ktora wyciagnelam ze schronu i na SGGW nie byli w stanie zrozumiec, zeby do niej nie podchodzic, nie ostrzegajac jej wczesniej. Pies musi wiedziec, ze zaraz cos sie bedzie dzialo... nie moze tak byc, ze pies sobie siedzi i nagle czuje, jak ktos go łapie... wtedy on sie probuje bronic... to jest normalny odruch... i zawsze trzeba najpierw psa poinformowac glosem... To jest tez bardzo wazne np. u masifow, kiedy spia... zawsze powinno sie je wybudzac glosem a nie pykaniem albo tracaniem... Pomyslcie sobie, jakbyscie sie czuli, gdyby nagle ktos zaczal was szarpac podczas gdy Wy byscie ucinali sobie drzemke ? Mysle, ze niezbyt komfortowo... i jeszcze przez dlugi czas pozostaje podniesiona adrenalina... u psa jest tak samo, tylko akurat ten pies moze byc caly czas podminowany,. bo nie widzi dobrze, dlatego GLOS, GLOS, GLOS... Po dwoch dniach pies bedzie reagowal bez problemu, nawet niewidzac, bedzie sie cieszyl na głos osoby, ktora go woła, bo bedzie wiedzial, ze nic zlego mu sie nie przytrafi i dostanie smakołyka :-) Zastrzyki najlepiej podawac po powrocie ze spaceru... a oczy przemywac na spacerze podczas miziania, zeby pies nie czuł sie napastowany... Ja niestety do mojej mastiny Faldki musialam codziennie dojezdzac 17 km w jedna strone, zeby chociaz raz dziennie przemyc jej oczy i zakroplic, bo wszyscy sie bali, bo sie rzucala... a rzucala sie wlasnie ze strachu... I jak ja przyjezdzalam, to tez moglam podawac jej antybiotyki i inne zastrzyki... lekarze nawet jej nie badali bo sie bali... bali sie nawet sprzatac jej pokoj... ale moje uwagi mieli gdzies... a ja pewnego dnia specjalnie weszlam do pokoju nie ostrzegajac jej głosem i by sie na mnie rzuciła... byłam w szoku, wiec szybko zaczełam mówic do niej "dzien dobry dziewczyna, moja suczka, dzien dobry" i wtedy zaczal kuper chodzić.... To byl stres...
-
wszystko jest na dobrej drodze... Łatka jest bardzo skruszona, oblizuje Tole po pysku... wychodze na dwa spacery w dwoch grupach - male psy +Łatka i Tola i duże psy + Łatka i Tola albo tylko z Łatka i Tolą, żeby sie docierały. Wczoraj bylam na wizycie u dr Garncarza i oczka sa super :-) Nie ma sie do czego przyczepic :-) Te ciemne bialka to taki jej urok :-) Tola była dzielna :-) Nocowałyśmy w Warszawie u moich rodzicow, nie bala sie wjechać windą... spała na kołdrze razem z Lego :-)
-
podrapałam :-) dzisiaj jadę z Tolą na konsultację okulistyczną do dr Garncarza, zeby sprawdzil jej oczka i wyjasnil mi te ciemne białka... Bedzie "przy okazji" wizyty mojej mastifki, ktorej wypadł kawałek gruczołu tarczkowego... Ale jezeli chodzi o to co teraz sie dzieje... nonono... W niedziele umarła Sigma, przewodniczka stada... Tola powoli sie rozkręca, zaczyna zachecac psy do zabawy, ale jak one ja zaczepiaja to jej "nie ma". We wtorek na spacerzez cala ferajną, rozkręciłam Tolę i ona pobiegła pobawić się z Łatka i strzeliła ją z boku od tyłu... a Łatka myślała, że ktoś ja zaatakował i się pożarły... Ja pierdziele... bylam w szoku... nagle każdy pies chciał być w centrum tego zamieszania... maz trzymał na baranach Tomka, kazalam mu złapać Lego za ogon, żeby przy okazji jej "nie porwały", buldogi odganiałam nogami i probowałąm za nogi i ogon rozdzielić suki, ale jak oddzielałam, to za chwile znowu sie łapały... Krew sie lała... Kazałąm meżowi zostawic Tomka pogonić Lego i musimy je rozdzielic, bo sie zeżrą... udało nam się, ale Łatka zaliczyla kopa...Buldogi byly cale we krwi, cale szczescie nie swojej... Pozniej ogladalam obrazenia.... tylko poprzygryzane wary... nic wiecej... ale stres pozostał... Tola bala sie wychodzic z domu... teraz wogole nie reaguje na Łatke, boi sie jej, mimo, że Łatka przychodzi do niej kaja sie i lize po pysku... Wiem, ze jedna zle odczytała intencje drugiej i sie zaczeło... a że dwie suki sa po przejsciach i kazda z nich musiala walczyc o przetrwanie to sie spiely... Dawno nie mialam takiej adrenaliny... glos stracilam na kilka dobrych godzin...
-
***NEFRONDA - grzywacz czy owczarek - MA DOM!!!!!!!!!!!!!!
Ewusek replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
[quote name='medar'] [IMG]http://lh5.ggpht.com/_oAeK0DYoAA0/SeHHt3woVcI/AAAAAAAAP2U/Tv2T_8Xn0cc/s800/Clipboard02.jpg[/IMG] [/quote] jak można doprowadzi psa do takiego stanu ??? Uwazam, ze trzeba złożyć skarge na ta kobiete... a zeby policja nie olała sprawy to od razu do prokuratury o wszczecie postepowania o świadome znecanie sie nad zwierzetami... -
jak wygląda sytuacja zdrowotna Roana ? Z tego co pamietam powinien byc na karmie typu hepatic, ktora jest wysokostrawialna, a tutaj widze, kasze, rosołek, paróweczki, podroby... Kasze sa bardzo niebezpieczne dla psów i są w minimalnej ilości strawiane... Ja wiem, że teraz trzeba go pozytywnie wzmacniac, ale na podstawowe posiłki powinien dostawac karme...
-
CHRCYNNO-schronisko w lesie k/Serocka. Kto pojedzie? Zwrot kosztów.
Ewusek replied to emilia2280's topic in Już w nowym domu
ja jestem bardzo, bardzo chetna, zeby pojechać tam do schronu i zobaczyc "co i jak"... Na razie mam wiesci z dwoch zrodel: 1. Mloda wetka ode mnie z gminy ostatnio podpisala z nimi umowe... z tego co mi mowila, to kazdy pies jest odrobaczony, zaszczepiony, wszystko w papierach jest wpisywane na biezaco, bo maja bardzo czesto kontrole, czasami raz w tygodniu, czasami raz na dwa tygodnie... Dbaja o psy, mimo, ze jest ich tam duzo za duzo... Suki sa sterylizowane tylko z tych gmin, ktore za to placa, inne nie... 2. Na wystawie w NDM rozmawialam ze znajoma z TOZu i wiem, ze wplynela na nich jakas skarga, wiec TOZ przygotowuje sie tez na kontorole... Powiem szczerze, ze mi najbardziej odpowiadalby jakis dzien w srodku tygodnia, bo w weekendy to albo jestem na uczelni albo na wystawie... Tearaz jestem jeszcze nie do życia, bo w niedziele odeszla od nas moja ukochana Sigmunia, no i calkowicie sie rozpadłam... Musze sie czyms zajac, zeby nie myslec... -
Wszystkie pieski i inne zwierzątka które odeszły w 2009r
Ewusek replied to wtatara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W sobotę wieczorem, po wystawie w NDM, pojechałam do Wawy...wróciłam do domu w niedziele po zajęciach, czyli ok 18... przywitałam sie z wszystkimi i poszliśmy na spacer... wyczuwałam jakiś niepokój... Sigmy z nami nie było.... spała na kanapie... jak zawsze...z wyciągniętymi do przodu tylnymi nóżkami i z małpką.swoja zabawka pluszowa, a własciwie, tym, co z niej zostało... Lego nie odstępowała mnie na krok, łasiła się... Zawołałam psy na kolacje... Sigma spała... podeszłam do niej z michą, żeby dać jej powąchać jedzonko, żeby wstała... a ona była zimna... skamieniałam... odeszłam... podeszłam jeszcze raz... znowu była zimna... nie ruszała się... zgłupiałam... Nikt nie zauważył, że odeszła... Mój TZ i chłopaki byli przekonani, ze śpi... zawsze spała całymi dniami... spędzili cały dzień na dworzu, drzwi były otwarte i psy wchodziły i wychodziły... Od dwóch lat codziennie rano zaglądałam do jej posłania z nadzieją, że żyje... myślałam, ze jestem na to przygotowana, bo taki wiek u mastino to rzadkość... Jednak nie byłam przygotowana... rozsypałam sie całkowicie.... Ona była ze mną dłużej niż mój mąż... Nawet nie byłam w stanie iść wykopać grobu... oszukiwałam samą siebie, że jak leżała na tej kanapie, to tylko spała... zaraz wstanie, będzie sie domagała pieszczot i obflegmi mi kolana, jak będzie chciała sie przytulać... Miała 9,5 roku... po prostu zasnęła... cały czas nie jestem w stanie w to uwierzyć...bo to nieprawda... na pewno mi się to wydaje... Nie było żadnych symptomów... NIC... kompletnie NIC !!! kilka dni temu wypadł jej tylko ząb... i tak po prostu położyła się na swojej ulubionej kanapie ze swoją małpka i zasnęła.... Siedziałam przy tej kanapie cały wieczór, ryczałam, psy były przy mnie i mnie pocieszały, nie było żadnych zabaw... każdy chciał być najbliżej mnie i mnie lizać...Horke leciały łzy...Kot Kikuś wskoczył na ciało Sigmy i ugniatał, jakby robił jej masaż serca... Pochowaliśmy ją razem z małpką po 23... towarzyszyła nam Łatka, Tola i Horke... leżeli spokojnie i patrzyli... Dzisiaj rano na spacerze Lego probowała odkopać Sigmę... Nie wiem skąd wiedziała, że ona tam jest, przecież nie było jej na pogrzebie... Jestem totalnie załamana... cały czas ryczę i zadaję sobie pytanie "dlaczego ONA ? dlaczego teraz ?" Jest mi niedobrze, mrowi mnie brzuch, jest mi cały czas zimno... nie mogę sobie znaleźć miejsca... nie wiem co będzie dalej...Ona była moją drugą połówką... Kimś, kto był dla mnie najważniejszy na świecie... Wszystko dookoła mnie wk***... a najbardziej moje dzieci, które wczoraj cierpiały, wspominały Fałdkę, a dzisiaj wyznają zasadę "carpe diem"... Cały czas siedzę przed kompem, oglądam zdjęcia, ryczę... cały czas nie wierze... Pocieszające jest tylko to, że wogóle nie cierpiała... przyjęła swoją ulubioną pozę, na ulubionej kanapie i zasnęła ze swoją ukochaną małpką... -
Gusia... łącze się z Tobą w bólu... ja taką decyzje podjęłam 1,5 roku temu... Teraz cierpię jeszcze gorzej.... (')(')(')
-
W sobotę wieczorem, po wystawie w NDM, pojechałam do Wawy...wróciłam do domu w niedziele po zajęciach, czyli ok 18... przywitałam sie z wszystkimi i poszliśmy na spacer... wyczuwałam jakiś niepokój... Sigmy z nami nie było.... spała na kanapie... jak zawsze...z wyciągniętymi do przodu tylnymi nóżkami i z małpką.swoja zabawka pluszowa, a własciwie, tym, co z niej zostało... Lego nie odstępowała mnie na krok, łasiła się... Zawołałam psy na kolacje... Sigma spała... podeszłam do niej z michą, żeby dać jej powąchać jedzonko, żeby wstała... a ona była zimna... skamieniałam... odeszłam... podeszłam jeszcze raz... znowu była zimna... nie ruszała się... zgłupiałam... Nikt nie zauważył, że odeszła... Mój TZ i chłopaki byli przekonani, ze śpi... zawsze spała całymi dniami... spędzili cały dzień na dworzu, drzwi były otwarte i psy wchodziły i wychodziły... Od dwóch lat codziennie rano zaglądałam do jej posłania z nadzieją, że żyje... myślałam, ze jestem na to przygotowana, bo taki wiek u mastino to rzadkość... Jednak nie byłam przygotowana... rozsypałam sie całkowicie.... Ona była ze mną dłużej niż mój mąż... Nawet nie byłam w stanie iść wykopać grobu... oszukiwałam samą siebie, że jak leżała na tej kanapie, to tylko spała... zaraz wstanie, będzie sie domagała pieszczot i obflegmi mi kolana, jak będzie chciała sie przytulać... Miała 9,5 roku... po prostu zasnęła... cały czas nie jestem w stanie w to uwierzyć...bo to nieprawda... na pewno mi się to wydaje... Nie było żadnych symptomów... NIC... kompletnie NIC !!! kilka dni temu wypadł jej tylko ząb... i tak po prostu położyła się na swojej ulubionej kanapie ze swoją małpka i zasnęła.... Siedziałam przy tej kanapie cały wieczór, ryczałam, psy były przy mnie i mnie pocieszały, nie było żadnych zabaw... każdy chciał być najbliżej mnie i mnie lizać...Horke leciały łzy...Kot Kikuś wskoczył na ciało Sigmy i ugniatał, jakby robił jej masaż serca... Pochowaliśmy ją razem z małpką po 23... towarzyszyła nam Łatka, Tola i Horke... leżeli spokojnie i patrzyli... Dzisiaj rano na spacerze Lego probowała odkopać Sigmę... Nie wiem skąd wiedziała, że ona tam jest, przecież nie było jej na pogrzebie... Jestem totalnie załamana... cały czas ryczę i zadaję sobie pytanie "dlaczego ONA ? dlaczego teraz ?" Jest mi niedobrze, mrowi mnie brzuch, jest mi cały czas zimno... nie mogę sobie znaleźć miejsca... nie wiem co będzie dalej...Ona była moją drugą połówką... Kimś, kto był dla mnie najważniejszy na świecie... Wszystko dookoła mnie wk***... a najbardziej moje dzieci, które wczoraj cierpiały, wspominały Fałdkę, a dzisiaj wyznają zasadę "carpe diem"... Cały czas siedzę przed kompem, oglądam zdjęcia, ryczę... cały czas nie wierze... Pocieszające jest tylko to, że wogóle nie cierpiała... przyjęła swoją ulubioną pozę, na ulubionej kanapie i zasnęła ze swoją ukochaną małpką...
-
napisze dzisiaj do Gosi, zeby wyslala mi aktualne fotki Neski.. Dziewczyny sa w siebie zapatrzone jak w obrazki :-) Neska na spacerach bawi sie ZE WSZYSTKIMI PSAMI !!! Jest kochana, pies ideal !!! Info mam od Beaty, bo ostatnio rozmawiala z Gosia jak zawozila jej kolejny worek karmy :-)
-
trzeba dac mu czas... Grzybek nie jest latwym psem... napewno to troche potrfa ale musimy wierzyc, ze nowi Panstwo Grzybka maja na tyle sily i cierpliwosci, zeby przeczekac ten okres klimatyzacji do nowego otoczenia... Ja dodatkowo mysle, ze trzeba dac mu czas i napewno nie narzucac mu sie... nawet troche go lekcewazyc, zeby zobaczyl "z boku" jak wyglada zycie w tej rodzinie. Dla niego to jest jeszcze bardziej stresujaca sytuacja niz dla jego nowej rodziny... Pamietajcie, ze przez ostatnie miesiace Grzybek myslal, ze jego rodzina, jest rodzina Murki... psu nie powiesz, nie wytlumaczysz, ze jest tylko w hotelu, ze czeka na dom... Jak mu jest dobrze, to tam ma rodzine... Teraz musi nabrac zaufania do nowych opiekunow... Nic na sile...
-
aż niemożliwe, żeby było prawdziwe... tyle co ten chłopak przeszedł.... Murka, joaaa, dajcie znać, co i jak... strasznie sie denerwuje....
-
uwazasz, ze to jest duzo ??? za duzy kojec z takim wybiegiem ? To sa psy, ktore bez problemu moga mieszkac na dworzu... ale jak wg ciebie w tej cenie w tej samej cenie lepszy jest hotel "domowy" np. w Otrebusach - w pokoju stoja klatki i w tych klatkach mieszkaja psy i nie maja zadnej swobody ani mozliwosci ruchu - to wybacz...