-
Posts
185 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by bazylia
-
Himka - widziałam już sporo zdjęć Twojego psiaka, więc bez zastanowienia mogę stwierdzić, iż JEST ON NIESAMOWIECIE PIĘKNY!!!!! :klacz: Coraz bardziej podobają mi się Maltańczyki... :loveu: Mojemu Pufikowi też spodobał się jego wirtualny kolega. :lol: Chętnie by się z takim "białaskiem" pobawił... Wielki liz w nochala dla Mikiego!!!! 8)
-
Dziękuję za odpowiedzi!!!! Te szeleczki bardzo mi się spodobały. Pufikowi chyba również, ponieważ już na spacerze był bardzo szczęśliwy i nie miałam wrażenia, aby było mu niewygodnie. No i najważniejsze, że wreszcie nic nie uciska mu szyjki :D
-
No i ja również przekonałam się do szeleczek i postanowiłam je kupić... Niestety - nie wybiarałam ich osobiście - mój ojciec zrobił mi i Pufikowi niespodziewajkę i kupił je bez konsultacji ze mną :evil: Jesli okażą się niewłaściwe - kupimy inne. Póki co jednak nie umiem wyrobić sobie zdania na ich temat :-? Pufik czuje się w nich nieswojo, ale może to kwestia przyzwyczajenia (a raczej nieprzyzwyczajenia :wink: ). Te szeleczki są podobne do tych, jakie ma Wind. A oto one: Co sądzicie o takim modelu? Jest on odpowiedni, czy raczej powinnam się rozglądać za innym???? :roll:
-
Piszecie, że Wasze psiaki boją się burzy itd... Wielokrotnie spotykałam się z takimi przypadkami - myślałam, że jest to wręcz reguła... Przypuszczałam zatem, iż z moim psem będzie podobnie. Jakiś czas temu miałam okazje przekonać się, jak odważny jest mój maluch (półroczny York) :lol: Siedziałam koło okna podczas bardzo gwałtownej burzy. Pies leżał spokojnie na moich kolanach i prawie przysypiał... Nagle tuż koło mojego okna trzasnął wielki piorun. Łupneło tak niesamowicie głośno, że aż sama się przestraszyłam :shocked!: A mój piesio zaczął warczeć i szczekać... Postawiłam go na podłodze, a on skakał walecznie do okna... :lol: Wyglądał na wściekłego :evil: Może to stes spowodował jego reakcję.... sama zresztą nie wiem. Podobnie było podczas remontu klatki schodowej... Panowie wiercili i tłukli dobrych kilka godzin... Trzymiesięczny wtedy maluch stał dzielnie przy drzwiach do mieszkania i zaciekawiony nasłuchiwał.... po prostu czuwał... :lol: Dzielną mam kruszynę, nie? :wink: Niestety zupełnie inaczej reaguje na odkurzacz :-? Na sam jego widok pies wydaje się być wystraszony - omija dziwną maszynę dużym łukiem... Gdy odkurzacz jest włączony - Pufik chowa się z jakiś kąt i jest bardzo spięty... :(
-
Możesz wpisać hasło "Yorkshire Terrier" w wyszukiwarce, np. www.google.pl Znajdziesz tam strony wielu hodowli, może będzie coś godnego uwagi w pobliżu Twego miejsca zamieszkania. A oto wynik wyszukiwania w google: http://www.google.pl/search?hl=pl&ie=UTF-8&q=Yorkshire+Terrier&btnG=Szukaj&lr=lang_pl
-
Na pewno dobra jest hodowla BAKARAT http://www.bakarat.pl/
-
Proszę bardzo: http://modnypies.republika.pl/modny/klienci/york1.html Dużo tu ciekawych Yorkowych fryzurek...
-
Mój Pufik jest bardzo sympatycznie nastawiony do innych psów. Bez względu na ich rozmiary itd... Najchętniej bawiłby się z każdym napotkanym psem... :-? Jest również bardzo towarzyski.
-
Jutro mój ojciec ma zamiar kupić i zamontować taki koszyk. Bardzo spodobał mu się pomysł z umiejscowieniem go z przodu. Już od dawna planował coś takiego, ale nie wpadł na to, w jaki sposób zapewnić pieskowi bezpieczeństwo. Bardzo spodobały mu się zdjęcia zamiesczone przez Ciebie Wind!
-
sheltomaniak - moim zdaniem BRAĆ BRAĆ i jeszcze raz BRAĆ!!!! Zyskasz kolejnego, nowego przyjaciela bez względu na to czy ma papierki czy też nie!
-
Wind - bardzo mi pomogłaś! Dziękuję! Od dawna marzę o podróżowaniu z Puficzkiem na rowerze... Teraz stanie się to możliwe! :sweetCyb:
-
Mnie też kiedyś spotkała podobna historia... Również skakał na mnie WIELKI pies, a ja w panice starałam się chronić Pufika swoim ciałem, odwracając się nieustannie od psa stojącego na dwóch tylnych łapach i wręcz obejmującego moją szyję przednimi... :-? Z tą różnicą mróweczko, że była to na szczęście młoda, niegroźna i wesoła suczka sąsiadów, która wtedy pierwszy raz zobaczyła Pufika i koniecznie chciała się z nim przywitać.... Teraz nawet czasem się bawią, ale zawsze pod ścisłą kontrolą właścicieli czyli mnie i sąsiadów. Zarówno Pufcio, jak i owa suczka są na smyczy... Zazwyczaj wygląda to tak, że ona kładzie się, lub ucieka a Pufcio ją goni i skacze do jej pyszczka, aby polizać lub ...... ugryźć.... :lol: Strasznie śmiesznie to wygląda...
-
Ja osobiście polecam książkę: "Sam wychowasz swego psa" Bogusława Górnego i Zofii Mrzewińskiej Jest klarownie napisana. Metody nauczania poszczególnych czynności podparte są wieloma przykładami oraz propozycjami ćwiczeń. Ja osobiście, dzięki tej książce, lepiej zrozumiałam swojego (pierwszego w życiu...) psa oraz poradziłam sobie z wieloma problemami natury wychowawczej... Pozdrawiam!
-
Dziękuję Wam za dodanie mi otuchy... Dziś próbowałam samodzielnie sprawdzić jąderka, ale szczerze mówiąc jestem zielona w temacie ich lokalikzowania, tak więc jedynie wydawało mi się, że czuję dwa... Jest to zresztą bardzo możliwe, ponieważ podczas ostatniej wizyty, przy okazji szczepienia przeciwko wściekliźnie, pani wet. powiedziała, że jedno oczywiście (jak zresztą wcześniej) jest na swoim miejscu, a drugie czuć już w jakimś tam kanale (pachwinowym ?) i możliwe, że prawidłowo zejdzie. Dodam, że wcześniej nie było go czuć wcale tzn. że było jeszcze głęboko w jamie brzusznej... Wind - wiem, że powinnam zawiadomić hodowcę i oczywiście zrobiłam to... Kobieta udała, że nic nie wiedziała... Powiedziała, że to zapewne właśnie z tego powodu pies (ojciec Pufcia) nie był nigdy wystawiany (mimo rodowodu)... Zdenerwowałam się i powiedziałam, co o tym sądzę... :evil: Co za brak pomyślunku i odpowiedzialności... Po co w ogóle kryła swoją suczkę takim psem... Czy nie mogła wybrać innego????? Pewnie zrobiła to, ponieważ - z tego co mi wiadomo - właściciele tego psa to jej dobrzy znajomi i zapewne łatwo się dogadali... Jakoś wątpię w to, że nie wiedziała o wadzie przyszłego tatusia...
-
Spokojnie isabelle... Przeciętny kot dachowiec jest większy od Puficzka. Natomiast to właśnie koty przed nim uciekają, a on bardzo chce je gonić i groźnie powarkuje... Troszke to dziwne, ponieważ miał kiedyś okazję pobawić się z małym, młodziutkim kocurkiem i było bardzo wesoło, tak więc nie rozumiem skąd w Pufciu taka agresja na widok kota... :question: A może to dlatego, że chciałby się pobawić, a ja na to nie pozwalam (z wiadomych powodów... :roll: )... Moderatorów przepraszam za off-topic... :oops:
-
Trudno to przewidzieć... Zależy jakich gabarytów są jej rodzice... Ja nadal zastanawiam się jaki będzie mój Pufiałek :wink: Bo do rozmiarów "rodzicieli" jeszcze sporo mu brakuje... :roll: Wracając do Fleur, to mogę jedynie porównać ją z Pufikiem. Piszesz, że maleńka waży 1,10kg, mojego kawalera w jej wieku było o 0.2 kg więcej... Gabaryty zatem podobne 8) Pozdrawiam serdecznie! P.S. Dziś waga kuchenna (tylko na takiej mogę dokładnie zważyć psiaka..... :cool2: ) pokazała 1885g,czyli do 2 kg już blisko :P
-
Oj ludzie ludzie!!!! Ja w mojego Pufcia "wpycham" tabletki homeopatyczne i za kilka dni idę z nim do pani weterynarz na kontrolną wizytę... Mam nadzieję, że wszystko jest ok i jąderko już jest na swoim miejscu... :confused: Póki co troszkę się denerwuję, ponieważ nie chcę, aby mój maluszek miał operację i stracił swą "męskość"... :puppydog:
-
Ufff.... Dziękuję za pocieszające odpowiedzi... Pozdrawiam serdecznie! P.S. Pufiku - ROŚNIJ!!!!! :lol:
-
Gofi - a kto powiedział, że nie wychodzą na dwór????? To, że mój psiaczek załatwia swe potrzeby fizjologiczne do kuwety, nie przeszkadza w wychodzeniu na dwór... Pufcio "spacerkuje" sobie 4 razy dziennie, każdy spacer trwa minium pół godziny. Czasem nawet jest na dworze znacznie dłużej, ponieważ wszyscy w domu wręcz szaleją na punkcie Pufcia i lubią go wyprowadzać... Czy nadal Ci go żal???? Bo ja uważam, że ma bardzo dobrze.... Kolejny plus wynikający z używania kuwety jest taki, że psiaczek może skorzystać z niej w każdej chwili, przynajmniej się nie męczy, przetrzymując w pęcherzu moczowym siusiu, albo "wiadomo gdzie", "wiadomo co"...
-
Zdziwiło mnie to, że Yorki rosną tylko do 6 miesiąca... Ja myślałam, że przynajmniej do roku... Miałam nadzieję, że mój Pufcio jeszcze troszkę urośnie, bo póki co jest bardzo malutki... :( Za 4 dni skończy 6 miesięcy, więc oznacza to, że pozostanie już taki, jaki jest teraz???? To dopiero się zmartwiłam... :eek2: Jego waga ostatnio waha się między 1,7 a 1,8 kg... Miałam nadzieję, że przekroczy chociaż 2 kg, ponieważ jego mamusia waży około 2.8kg a tatuś podobno 2.5kg... Chyba pozostaje mi tylko uzbroić się w cierpliwość i ..... poczekać.... :evil:
-
Piszecie, że Wasze psiaki załatwiają się do kuwety tylko rano... Ja też miałam taki pomysł i oczywiście kuweta w domu jest, Pufcio chętnie z niej korzysta... Na spacerkach natomiast rzadko zrobi to, co trzeba... Jak mu się zdarzy, to oczywiście jest bardzo chwalony, nagradzany itd... Jednak bardzo często, mimo długiego pobytu na dworze, Pufik przynosi do domu siusiu. :roll: Jak tylko przekroczymy próg mieszkania, ten leci szybko do swej toalety...
-
Mróweczko - domyślam się, co teraz czujesz... Pamiętam, jak Pufik zwiał raz na spacerku mojemu tacie, który nierozmyślnie spuścił go ze smyczy, a ten pobiegł ile sił przed siebie i spadł z jednego malutkiego schodka... zaczął tak głośno przeraźliwie i długo piszczeć, że usłyszałam to będąc w domu... na szczęście nic mu się nie stało, ale byłam tak przestraszona, że rówież płakałam... :cry: Co do innych psów, ja zawsze widząc jakiegoś nieznanego lub groźnego już z daleka biorę Pufika na ręce... Tak na wszelki wypadek... Zawsze również staram się być bardzo uważna i rozglądam się, abym mogła być pewna, że Pufcio jest bezpieczny...
-
Gratulacje dla dzielnego Axelka i jego Pani ode mnie i Pufika:)
-
Gosiu - niecierpliwie czekam na relację! Oczywiście trzymam kciuki za powodzenie zabiegu! Na pewno wszystko będzie dobrze! Axelek wygląda na "mocnego" i "silnego" oraz dzielnego pieska, tak więc powinien bezproblemowo znieść te trudne chwile i szybko dojść do siebie... Koniecznie ucałuj go ode mnie w zimny nochal i podrap czule na uszkiem! Pozdrawiam serdecznie! P.S. Powiedziałam w zaufaniu Pufikowi o zabiegu jego wirtualnego kolegi... :lol: Pufcio obiecał trzymać za niego wszystkie cztery swoje łapy... :kiss_2: