-
Posts
11728 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by betty_labrador
-
[quote name='Wind']betty, nikt Cie nie atakuje za to co robisz ze swoim psem. Zwrocilysmy Ci tylko uwage, ze w sposob bardziej wywazony powinnas udzielac rad, opiniowac metody i kometowac szkoleniowe narzedzia. Natomist nic nie stoi na przeszkodzie, abys dzielila sie z innymi swoja wiedza w dziedzinach, w ktorych osiagasz oczekiwane efekty. Obecnie z pewnoscia nie jest to szkolenie psow, ale przekonana jestem, ze kazdy z nas jest w czyms dobry :) [/QUOTE] ok, bede rozmawiac wylacznie na topicu rasy psow i ich rozpoznawanie:p bo to jedyna rzecz ktora potrafie ;)
-
ok to juz wiecie o mnie i Tosce to co chcieliscie, ze nie potrafie szkolic psa. Wiem doskonale ze mam pewne problemy jeszcze z Tosca, ale tez pozytywnych opinii nie moglam sie doszukac, ze cos dobrze zrobilam, wiec utwierdzam sie w przekonaniu ze wszystko robie zle, ze nie powinnam miec wiecej psow, moze to i prawda- bo nie potrafie wychowac. Ja opuszczam Topic, tzn bede go czytac w ukryciu. Milego gawedzenia:p ps. nie obrazam sie, tylko opadlam z sil oraz poddaje sie zeby dalej kontynuowac ten watek.
-
[quote name='Mokka']Jestem zwykłym ludziem, najzwyklejszym, tyle że trochę (;) ) starszym od Ciebie. I o nic Cie nie oskarżam :roll: , tylko stwierdzam fakty. Nigdy nie powiedziałam, że Tosca się nie zmienia, uważam jednak, że jest wciąż nieposłuszna. Jeśli uważasz, że nie mam racji, to proszę, niech tak będzie. Jeśli Ma to poprawić Twój komfort psychiczny, to możemy uznać, że z Toscą wszystko jest OK. :lol:[/QUOTE] zgadzam sie, zgadzam sie ze sa jeszcze takie momenty, ktore chcialabym zmienic... Dzis mialam swiatelko w tunelu. Bylam na spacerku, na polu spuscilam Tosce ze smyczy. Biegala, nagle bedac ode mnie ok 15 metrow, patrze a ona cos wacha i chce juz jesc, ja powiedzialam glosniej "nie rusz"(to co wczoraj intensywnie na zewnatrz przecwiczylismy) i oderwala sie od tego czegos co tam lezalo i przybiegla po nagrode :D moze cos z tego bedzie, jak sie dobrze wycwiczy :) narazie jestem dobrej nadziei. Nie poprawi to mojego komfortu psychicznego jesli uznam ze Tosca jest idealnie posluszna- jak wiekszosc psow, profesjonalnie nie szkolonych :p tylko w calej dyskujsji nie chcialam byscie mnie atakowali za to co robie, bo i tak uwazam ze zrobilam w szkoleniu Tosci znaczne postepy w porownaniu do tego co bylo na poczatku ;)
-
[quote name='asher'][B]Betty[/B], o to mniej więcej mi chodziło. Więc nie bardzo rozumiem twój post opisujący czego można dokonać klikerem z dzikimi zwierzetami. Domyślam się, że można osiągnąć wiele, jednak wciąż nie będzie to ten rodzaj porozumienia i wciąż będzie to mniej, niż wymagamy, czy tez dązymy do osiągnięcia z towarzyszącymi nam w codziennym życiu psami :niewiem: [/QUOTE] nie no, to jasne, ze nie bedzie tak jak z psami :)
-
ja przynajmniej w wieku szczeniecym nie zaniedbalam tego najwazniejszego-socjalizacji- specjalnie jezdzilam do Warszawy co chwila z Tosca, by sie oswoila z ruchem ulicznym masa ludzi(czeste przebywanie pod marketami kiedy rodzina robila zakupy:cool3: ), oraz pierwsze wakacje na wsi u kuzynki, ktora mieszka w duzym domu, czesto zapraszanych jest duzo gosci, rowniez male dzieci, dzieki temu bardzo dobrze zostala zsocjalizowana :) z czego sie ciesze. i do psow rowniez. Wiec Atena, jak najwiecej kontaktow ze wszystkim :) i jak poradzila Saba- narazie moze byc to na rekach, jesli ma kwarantanne. Im wczesniej tym lepiej. W momencie krytycznym to jest miedzy 9-12 tyg trzeba uwazac na czynniki stresujace i mogace wywolac lek u psa, bo w tym okresie moze je bardziej zapamietac na dlugo, niz wczesniej czy pozniej. Pozniej tez, ale w tym wieku najbardziej.
-
Sami strzyżecie i trymujecie czy raczej chodzicie do fryzjera?
betty_labrador replied to gabryska's topic in Trymowanie
[quote name='Fritz']Ja chodze do fryzjera bo nie nie znam sie na strzyzeniu a szkota to juz w ogole-wyzsza szkola jazdy..Ale chetnie bym sie nauczyla .Ciekawe czy da sie nauczyc z ksiazek i stron w necie? chyba nie ?[/QUOTE] ja mysle ze mozna sie nauczyc na kursie strzyzenia psow. Ja mam zamiar na takowy sie niedlugo wybrac i go skonczyc :p -
[quote name='r_2005']:crazyeye: Niewiarygodne:crazyeye: Dlaczego nie? Przecież retriever to często pies przewodnik dla ociemniałych, psy pracujące na lotniskach, super wyszkolone. Czym Twój retriever różni się od innych, że trzymanie się przy Twojej nodze jest dla niego nie do opanowania???[/QUOTE] labradory czy goldeny to typowe retrievery i pewnie masz takiego na mysli. Ja mam flata, rasa ta zostala uszlachetniona dodatkowo seterem, i w pewnych liniach flatow wychodza bardziej cechy seterow. I u mojej tak wlasnie jest. Pisalam do hodowczyni seterow-opisala mi zachowanie swoich psow na polu, i dokladnie jakbym Tosce widziala. Wczesniej nie uswiadamialam sobie ze to wrodzona cecha psow okladajacych pole, i nazywalam to nieposzluszenstwem-bieganie z nosem przy ziemi po szerokim polu. Wiec tu nie ma sie do czego czepiac. Tak samo jakby owczarkowi pasterskiemu kazac przeszukiwac pole w celu postrzelonej zwierzyny.:lol:
-
[quote name='OlaAB']:lol: :lol: :lol: ok po laniu po łapach jak już skręcisz w prawo dostajesz batonika :lol: :lol: lepiej?[/QUOTE] mi nie byloby lepiej, bo uderzenie po lapach itp, jest nieprzyjemne, ze batonik moze by i uradowal, ale zostaloby nieprzyjemne uczucie uderzenia po rekach. Jasne, ze czlowiek nauczylby sie dzieki tej awersji i nagrodzie nie skrecac w lewo, ale przypominaloby mu sie dosc czesto jakie to bylo niemile, choc nie bolalo.
-
[quote name='Anulka']Ale Wy nadal nie rozumiecie że szkolenie bazujące w większości na przemocy a takie które DOPUSZCZA użycie bodźców awersyjnych to dwie zupełnie inne sprawy! :razz: Wy ciągle upieracie się że to jest to samo. Więc jeszcze raz: w szkoleniu dopuszczającym bodźce awersyjne nie są one podstawą nauki tylko jej elementem. Nauka bazuje przede wszystkim na MOTYWOWANIU, NAGRADZANIU, NAKRĘCANIU psa, uczeniu go że pan ma fajną piłkę i super smakola. U moich znajomych widzę co tydzień na treningu nowe piłki bo te sprzed 7 dni już nie nadają się do użycia bo zostały rozszarpane przez ich "szkolone awersją" psy. Piłeczki jak widać są często używane i w efekcie co jakiś czas trzeba jeździć specjalnie do hurtowni żeby zrobić zapasy :p Zużycie całego opakowania Berlinek też nie jest niczym niezwykłym.[/quote] no tak, ale gdyby byly nauczone oddawania pileczek, nowe nie bylyby potrzebne. Kiedy pies moze rozszarpac pilke? jak jest maksymalnie nakrecony? nie. Kiedy jest maksymalnie nakrecony i nie chce oddac pilki? tak. Dobrze mowie? przeciez wystarczy nauczyc dobrze komendy oddaj i odda pilke, ktora bedzie sie nadawac do uzytku dluzej niz tydzien. Jak kupilam piszczaca pilke Tosca byla na nia bardzo nakrecona, robila wszystko by ja dostac, jednak po rzuceniu nie chciala oddac... i przegryzla piszczek w tydzien. Kupilam druga taka sama, mam juz ja kilka miesiecy, Tosca po nauczeniu ze ma ja mi oddac, nawet jak sie na nia nakreci bardzo i biega dookola piszczac uradowana -to mi ja odda nieuszkodzona. Zbankrutowalabym kupujac ciagle nowe pileczki, nie kosztuja przeciez 5 groszy. Oczywiscie pisze to co uwazam i bynajmniej nie mowie nikomu co ma robic-widac, widac? Ale wiem ze prawie nikt sie z emna w tej kwestii nie zgodzi, no i tez nie o to mi chodzi. ale moze zauwazy i rozwazy kwestie odnosnie tego co napisalam? [quote name='Anulka']My akurat w szkoleniu agility stosujemy zasadę, że pies musi być pobudzony i zmotywowany. To że pies wyrywa się i ciągnie do hopek jest w tym przypadku dobrym objawem i nie można zwierzaka w takiej sytuacji wyciszać i uczyć że na widok przeszkód trzeba być spokojnym. A właściciel wcale nie podnosi psa za obrożę bo to sam pies staje na dwóch łapach z podekscytowania i chęci wystrzelenia do przodu. Mój pies np. drze japę przed startem i bardzo dobrze bo przez to pokazuje jak bardzo chce pracować. Nie po to pracowałam nad nakręcaniem tego leniucha żeby ją teraz wyciszać.[/quote] no jasne, ze nie po to ja uczylas zeby ja wyciszac, nikt Ci tegoz nie zrzuca ;) [quote name='Anulka']Zachowanie psa nakręconego przed startem ma niewiele wspólnego z posłuszeństwem.[/quote] to ciekawe. Przeciez nawet u psa tak nakreconego na start mozna zmodyfikowac pewne zachowania, prawda? jesli sie chce i nie koneicznie musi sie to wiazac z wyciszaniem, bo nakrecenie jest potrzebne, ale nie zawsze w takiej postaci jak ujadanie, czy nie moznosc utrzymania psa na smyczy. [quote name='Anulka']Wiele naszych psów nie jest uczonych komendy "puść" bo to może osłabić pasję aportu i trzymania piłki. I czy to też jest nieposłuszeństwo? [/QUOTE] o nie wiedzialam o tym, ze komenda pusc moze oslabiac pasje aportu... ciekawa teoria. Bo ja tego nie zauwazylam u Tosci i innych psow uczonych aportu, ktory maja bardzo dobry oraz jednoczesnie komendy pusc. Puszczanie pilki to nie jest nieposluszenstwo, ale poprostu brak wyuczonego zachowania psa na dana rzecz, i to mozna nadrobic albo i nie. Jak kto woli. [quote name='Anulka']Tak naprawdę wiele cech psów szkolonych sportowo jest przez "zwykłych ludzi" klasyfikowane jako złe nawyki lub właśnie "nieposłuszeństwo".[/quote] to nie zle nawyki, ale wlasnie jak napisalam wyzej brak wyksztalcenia u psa tego co moglby inaczej robic. Mokka nie jest zwyklym ludziem :lol: ze tak powiem, ale oskarza mnie o to ze Tosca ma duze braki w podstawowym posluszenstwie-jakby nie zauwazyla przez tyle czasu od mojego przyjscia do Cavano, ze Tosca zmienila sie na lepsze. Krzykiem u Tosci nic nie zdzialam, co dziala na inne psy. A czasem slyszalam ze do Tosci za lagodnie mowie, za lagodnie ja wolam, ze powinnam krzyknac wtedy mnie poslucha, a to poprostu za malo pracy z mojej strony o czym ja wiem, i nie musicie mi tego wytykac i mowic ze szkole Tosce do bani.
-
[quote name='asher']Wiesz co... I ja własnie w tym widzę niedoskonalość tej metody ;) Bo do szkolenia kliker zazwyczaj pewnie się nadaje. Natomiast do wychowania już nie bardzo. Pisząc "szkolenie" mam na myśli naukę pewnych zachowań na konkretną komendę, a "wychowanie" - takie zachowanie psa, którego oczekujemy na codzień, bez wydawania mu jakichkolwiek komend. Z dzikimi zwierzętami człowiek nie obcuje na codzień, przykładowo od delfina w akwarium wymaga się tylko tego, żeby na dany znak ładnie skakał, od zwierzaka szkolonego do reklamy, tylko tego, żeby na dany znak drapał pazurami w miskę... Od psa, który towarzyszy nam w codziennym życiu wymagamy dużo więcej. Moim zdaniem nie da się wychować psa bez awersji. Ale to było tak OT ;)[/QUOTE] a wiesz, ze walenie w tym tez delfiny -szkolone do pokazow- normalnie nie sa lagodnymi stworzeniami? bo sa drapieznikami? wprawdzie delfin nie poluje na czlowieka i foki, ale orka juz tak. Jednak delfin to tez dzikie zwierze, a nie udomowione, i jest tez nieprzewidywalne jak to zwierze. Lecz dzieki pozytywnemu szkoleniu tych zwierzat w akwariach stwierdzono wzrost przyjaznosci dla czlowieka, bo przeciez na pokazach sa numery gdzie trenerzy plywaja na grzebietach orek czy delfinow, normalnie sie tak nie dzieje tylko po nauczeniu. Co do szkolenia dzikich zwierzat w zoo, w delfinarium itp jednak nie wszyscy ludzie(nie wnikajacy w techniki szkolenia) wierza ze dane zachowania czesto tak precyzyjnie wykonane zostaly nauczone tylko i wylacznie technika pozytywnego wzmocnienia-czytalam ksiazke, gdzie Karen Pryor (najpierw wytresuj kurczaka) podala przyklad jak byla na jednym z pokazow delfinow, ktore wczesnije pomagala szkolic, sztuczka pokazowa byl skok delfinow wysoko ponad wode i dotkniecie pilki wysoko zawieszonej, delfiny robily to na sygnal dzwiekowy z nadajnika umieszczonego pod woda, i po jego uslyszeniu natychmiast plynely ku powierzchni i wyskakiwaly dotykajac pilki. Jednak wczesnije gdy uczono delfiny nie wygladalo to tak rozowo, bo zwierzeta robily to z opoznieniem, ociagaly sie. Zastosowano taka technike -za kazdym razem skracano czas, w ktorym nagradzano delfiny, jesli wyskoczyly o sekunde za pozno mijaly sie z nagroda, jesli zdazyly dostawaly, wiec nastepnym razem przyspieszaly by bylo braku nagrody, stopniowo skracano czas nagradzania, delfiny coraz bardziej sie staraly i szkoleniowcy doszli do tego ze zwierzeta gromadzily sie przy glosniku i w napieciu oczekiwaly kiedy maja wykonac komende. Jestem ciekawa jak za pomoca korekt i jakich nauczono by je tego, sztuczki oraz przyspieszenia? Aha i co chcialam powiedziec najwazniejszego- Karen P. siedzac na widowni podczas wykonywaniu numeru pokazowego przez walenie, uslyszala obok siebie opinie pewnego pana z widowni jak opowiadal koledze, ze taka precyzyjnosc i szybkosc mozna u zwierzat osiagnac tylko za pomoca pradu. Asher a powiedz mi w jaki inny sposob mozna zwierzeta w zoo nauczyc np. przechodzenia do klatek, czy wychodzenia z nich, i innych rzeczy za pomoca aweresji, kar? wiem ze awersja i kara to co innego, i u psow sie sprawdza bo mozna ja zastosowac, ale gdyby przyszlo Ci pracowac z np. delfinami czy orkami? zeby nie bylo, nie uwazam ze sama poradzilabym sobie obecnie ze szkoleniem dzikich zwierzat, ale wiem ze to mozliwe. co do wychowania, -no pewnie, ze szkolenie rozni sie od wychowania, ale w wychowaniu czyli nauce zachowan sa czesto elementy, ktore mozna zaliczyc pod wplywy szkoleniowe-myle sie?
-
[quote name='Wind']Alez ja rowniez. Jesli ktos chce psu klikac to ok. Jednak jesli ktos od wielu miesiecy pisze, ze pies jest nieodwolywalny, lub nie daj Bog agresywny i mimo wiecznego klikania problem nie znika to cos jest nie tak. W.[/QUOTE] mam nadzieje ze nie mialas na mysli mnie piszac tekst o nieodwolywalnym psie?
-
[quote name='Mokka']Jak dla mnie, podstawowe - ciągnięcie na smyczy, ucieczki i nieprzychodzenie na zawołanie.[/quote] :-o :crazyeye: to pewnie ktos Ci Mokka naopowiadal o mnie, co to Tosca nie robila na ostatnim treningu agility. Przepraszam bardzo ale idac na zajecia w ta sobote co byla i wracajac dziewczyny z ktorymi szlam moga potwierdzic ze Tosca nie ciagnela na smyczy, przeciwnie szla na bardzo luznej smyczy i to bez zadnych kantarkow, a na zwyklej obrozy.....ot co-trudno uwierzyc? Ucieczki i nieprzychodzenie na zawolanie :roll: chyba nie ma sensu dalszego tlumaczenia przeze mnie dlaczego tak jest bo i tak do niczego to nie prowadzi. :shake: napisalam przeciez ze zaczelam z nia cwiczyc niepodejmowanie pokarmu, ale nie mam zamiaru robic tego na zasadzie szarpniec, narazie cwicze w domu komende nie rusz i pusc (co ma w pysku), dzis byla pierwsza lekcja na zewnatrz poszlo bardzo dobrze jak na pierwszy raz na zewnatrz. Jednak nie twierdze ze moge sobie odpuscic, mam juz pomysl(ale nie wymyslony przeze mnie ale z MADREJ ksiazki) i bede go realizowac. a co z tego wyniknie-zobaczysz ;) [quote name='Mokka']Leonowi daleko do ideału, nigdy nie uważałam, że jest super posłuszny, bo taki nigdy nie będzie, jest za stary na pewne rewolucje. Odnoszę jednak wrażenie, że choć trafił do mnie jako dorosły rozwydrzony burek ze spapranym charakterem, to po roku współpracy ze mną był na nieco wyższym etapie posłuszeństwa niż Tosca jest teraz, choć ją układasz od szczeniaka, a minęly Wam już ponad 2 lata. Może jednak trzeba było pomyśleć o czyjejś pomocy?[/quote] Ile razy mam pisac ze nie cwicze z Tosca od szczeniaka? to ze kliker znalam od poczatku posiadania psa nie znaczy ze go uzywalam tak jakbym naprawde mogla, i jestem pewna ze wtedy gdybym miala ta swiadomosc i wiedze(nie myslec sobie prosze ze uwazam sie za kaganek oswiaty....:roll: ) co teraz, nie popelnilabym wielu bledow. Z Tosca naprawde zaczelam cwiczyc jak miala prawie rok, gdy przestala sie kompletnie sluchac zaczelam dopiero czytac duzo. Co do pomocy- skad wiesz ze z niej nie korzystam? Musze o tym mowic? Tez wiesz ze ciagle chce sie uczyc od madrzejszych ode mnie, i wiesz tez ze jak sie spotkamy chcialam sie spytac Ciebie o pewna rzecz(pamietasz?). [quote name='Mokka']W zeszłym roku. :lol: Ale nie żyjesz w odizolowanym świecie i wieści o tym, że wciąż masz problemy szybko się rozchodzą. Sama o tym pisałaś w tymże topiku nie dalej jak 19 marca ;) .[/quote] tak domyslam sie ze chodzi Ci o wyczyn Tosci na ostatnim treningu oraz o tym co napisalam 19 marca :roll: Tosca tak robi poniewaz nie pracowalam z nia nad Tym wczesniej, wiec dlaczego pies ma sie sluchac jesli nic nie robilam w tym kierunku? czy komus na forum gdzies radzilam co ma zrobic by pies nie zzeral smieci? ale do Ciebie docieraja chyba tylko te negatywne informacje [quote name='Mokka']Ja, podobnie jak większość osób, oceniam skuteczność metody po wynikach.[/QUOTE] no i ok, ja rowniez.
-
Una - (po)urodzinowa galeria - mamy WWW!!
betty_labrador replied to Marysia_i_gończy's topic in Galeria
Marysiu- Una i zdjecia jak zwykle przepiekne:loveu: -
Mokka i Sajko, dopiero przeczytalam- GRATULUJE SUKCESOW :loveu: :multi:
-
[quote name='Wind']Wybacz [B]betty[/B], ale po tym co napisalas wiem, ze Ty nic nie wiesz o stosowaniu jakiegokolwiek bodzca awersyjnego. Powolujesz sie na ksiazeczki (np. P. Fennel :evil_lol:), ktore madrzy ludzie od chwili ich pojawieniu sie na rynku ABSOLUTNIE NIE POLECA. Widzisz moja Droga, nie wystarczy droga kupna nabyc glupotke w ksiegarni, a potem na prawo i lewo twierdzic, ze te metody awersyjne sa takie beeee :evil_lol: [/quote] sprostowalam, ze nie wiedzialam do niedawna... czytam madre ksiazki obecnie i wiem czy rozni sie awersja od kary... kiedys laczylam to w calosc. Jasne, latwo powiedziec ze sie powoluje na ksiazeczki, ale po dokladniejszym przeczytaniu mojej wczesniejszej wypowiedzi wychodzi w moim tekscie, ze kupilam te ksiazeczki bo bylam wtedy laikiem bez psa.... skad mialam wiedziec ze ich nikt nie poleca? wtedy nie interesowalam sie jeszcze zdobywaniem porad skads indziej niz z ksiazek tego typu co mialam... Nie twierdze ze metody awersyjne sa bee... od dosc niedawna znalazlam roznice miedzy awersja i kara, i to nie dzieki kupieniu glupiej ksiazeczki... a to ze nie mowie nic o stosowaniu awersji to dlatego, ze jeszcze malo o niej wiem, i nie chce sie wypowiadac o tym narazie-wiec jak widzisz mam swiadomosc o czym sie wypowiadac a o czym nie(zaraz dostane po glowie). I nie powiesz WIND, ze ja daje same rady na forum mowiac zrob tak, i tak... ale przedstawiam teorie jesli ja znam, a co wybierze czytelnik jego sprawa. albo mowie co sama robie z psem w danej sprawie. Ale nie mowie tego bo tak mysle ze tak byloby najlepiej, ze moze sie uda. Pisze to co udalo mi sie osiagnac z dobrym efektem, co udalo mi sie odkrecic(nie wiem czy wiesz, ale odkrecanie nawykow to dlugi proces), nie pisze nigdy co mogloby sie moze udac jesli sie zrobi to i tamto... [quote name='WIND']Mam dzisiaj dobry humor i zdradze Ci, ze o metodach szkoleniowych to Ty sie jeszcze bardzo, bardzo, bardzo wiele musisz nauczyc.[/quote] to w innych wypowiedziach mialas zly humor? ja majac dobry czy zly, nie potepiam, nie czepiam sie z widoczna dla mnie- zlosliwoscia -czasami. no jasne, z jak najwieksza checia chce sie uczyc ciagle o tym co mnie interesuje, no i caly czas ucze sie, ale dlaczego zarzucasz mi ze prawie nic nie wiem, bo szkole klikerem i "nie widac" efektow lub zajelo mi to sporo czasu? [quote name='WIND']I jeszcze jedno. O ile wzorowego chodzenia przy nodze, wykonywania precyzyjnego siad, waruj i aportowania, mozna uczyc psa wiele lat, o tyle podstawowych elementow posluszenstwa, ktore czesto moga uratowac psu zycie, lub uratowac innego psa czy czlowieka przed pogryzieniem nalezy nauczyc w JAK NAJSZYBSZYM CZASIE. Nie wyobrazam sobie, aby pies majac 2,5 roku zwiewal na spacerze :evil_lol: Oczywiscie nie swiadczy to zle o psie ... swiadczy to tylko o tym, ze metody ktore stosujesz nie dzialaj na Twojego psa i zupelnie z newralgicznymi komendami sobie nie radzisz.[/quote] nie wiem czy nie doczytalas, ale napisalam ze uciekala na spacerze kiedy nie szkolilam jej jeszcze jak teraz, ale marnowalam czas... dlaczego uparcie twierdzisz ze ucieka na spacerze i teraz? :roll: to jest retriever nie owczarek i nie bedzie sie trzymal blisko nogi bo ja tego chce. czy moja suka gryzie? akurat aportowania, siadu, lezenia itp nauczylam bardzo szybko bo to bardzo proste, [quote name='WIND']Jak na wstepie. Szkolenie z elementami bodzcow awersyjnych bylo Ci obce. Nic o nim nie wiedzialas. Bicie psa? :crazyeye: A po co? :crazyeye: Toz to nie szkolenie a znecanie sie nad czworonogiem :shake: [/quote] nie bilam, nie znecalam sie. czy ja tak napisalam? napisalam ze dostala w tylek, ale nie porzadnie jak twierdzisz, lecz 2-3 klapsy i nie z calej sily-nie jestem sadystka, ale to wystarczylo by mnie zaczela szybko unikac z czyms w pysku. [quote name='WIND']I chwala Bogu, bo tego trzasaknia po tylku zaden pies by nie wytrzymal :angryy: [/quote] bardzo zabawne, posadzasz mnie o znecanie sie nad psem?:roll: [quote name='WIND']Wiesz betty, jak ktos pisze ze dlugie miesiace uczyl psa aby ten nie ciagnal na smyczy, to nie jest chwalenie. To jest porazka! :evil_lol: Dlatego pozwole sobie nie skladac Ci gratulacji :p [/quote] ciekawe, jak Ty bys nauczyla w dwa dni wykorzenic tak zakorzeniony nawyk? szarpnieciem raz i drugi? a to ze jednak udalo mi sie oduczyc stalego napiecia smyczy to jest niewazne, wazne ze odnioslam porazke, bo uczylam dluuugo. [quote name='WIND']Martwisz mnie betty :shake: Na poczatku poszerzalas wiedze o ksiazki Fennel - koszmar, potem wiele miesiecy klikalas, aby pies nie ciagnal i przychodzil na zawolanie ... strach myslec co teraz w ramach poszerzania wiedzy, wpadnie Ci do rak i z jakim skutkiem bedziesz to trenowac :evil_lol: [/quote] czy forum to miejsce na takie zlosliwosci?(sory ale ja to tak odbieram...) co o Fennel sadzilam kiedys a co teraz juz wyjasnilam,o klikerze tak samo-nie wiem, moze nie dosc jasno sie wyrazilam? [quote name='WIND']:evil_lol: Bez komentarza. Wiedze ludzi oceniam po ich praktycznych efektach :p [/quote] to super, ciesze sie. [quote name='WIND']Obiecaj mi, ze bedziesz o tym pamietac. Ze zawsze, przed napisaniem czegokolwiek o szkoleniu spojrzysz sobie gleboko w oczy i pomyslisz ... "czy ja wiem, czy tylko tak mi sie zdaje" :cool3: [/quote] :roll: :roll: [quote name='WIND']betty, nie chce abys odebrala moj post jako atak na Ciebie. Czasami jednak potrzebne jest spojrzenie z zewnatrz, aby w koncu zaczac zadawac sobie pytania. To bardzo wazne. I szukaj odpowiedzi w madrych ksiazkach i u madrych ludzi. Jesli wybralas kliker, ok :-) Ale wykorzystuj go tak, aby byl efektywny. Jesli ktos chce byc dla Ciebie autorytetem, pytaj go o to co osiagnal swoimi metodami. Niech pokazuje Ci przyklady, a nie chwali sie umiejetnoscia sklecenie "madrych" zdan.[/quote] przepraszam, ale niestety odebralam to zwlaszca na poczatku jako atak na mnie... jasne ze jest potrzebne spojrzenie z zewnatrz, ale jak widac najwazniejsze jest krytykowanie, a nie mowienie co trzeba wlasciwie. To podobnie jak z psem, naprowadza sie go do niemal wszystkiego co ma zrobic, jak nie robi lub ociaga sie, robi zle, koryguje sie, jak juz sam wie co ma zrobic chwali sie. No i nie widzi sie juz osiagnietych efektow, i zauwazniu dlaczego tak sie dzialo i dlaczego tak wyszlo w praniu. Trzeba jednbak skrytykowac, moze day obiekt ze tak powiem, wyciagnie wnioski sam z tej krytyki zalewajacej nas. [quote name='WIND']Zycze Ci powodzenia, prawdziwych efektow pracy z Towim pieskiem i cnoty powstrzymywania sie od radzenia i komentowania spraw i rzeczy, o ktorych masz dyskusyjne pojecie.[/quote] a to ze napisalam tak-"[I]Dlaczego nie wypowiadam sie w innych dziedzinach jak weterynaria, zywienie, pielegnacja? bo jestem laikiem choc mam pojecie na temat tych rzeczy czuje sie laikiem i moge tylko pytac, natomiast w dziedzinie szkolenia NIE UWARZAM sie rowniez za eskperta ale o podstawach co niecos wiem i czuje sie czasem na silach by cos opisac.[/I]" to nie zostalo wziete pod uwage? czyli mowisz ze o szkoleniu psow mam dyskusyjne pojecie? no to trudno, ja uwazam jak uwazam, a to ze inni twierdza ze nic nie wiem ich sprawa(jakbym nic nie wiedziala nadal mialabym problemy ktore mialam). Tak myslalam ze moze zablokowac poprostu dostep do wypowiedzi osob niechcianych? wtedy bede mogla tylko czytac i uczyc sie od mistrzow jakimi jestescie WY. Prosze zrobcie tak. [quote name='WIND']BTW Tak jak kiedys Ci pisalam, o metodach szkoleniowych nie pisze, bo sie nie znam. Ale podtrzymuje propozycje wspolnego spaceru z treningiem posluszenstwa :cool3: W.[/QUOTE] no jasne, na spacerek bardzo chetnie, tylko obawiam sie ze to w celu wyszukania na zywo jakichkolwiek bledow u mnie w pracy z psem i pozniej ich wytykanie. Mam nadzieje ze sie myle.:p
-
[quote name='Romas']Ciekawe jest to ,ze zawsze znajdzie sie grupa osob zajadle atakujaca kliker i metode klikerowa.Ale jak sie pyta "a jak Ty nauczylas swojego psa" to woda w usta i "nie bede radzic ,bo nie jestem szkoleniowcem". [/QUOTE] tak, dokladnie...ja tez nie jestem szkoleniowcem, i co? dlatego mam sie nie wypowiadac co robie ze swoim psem i mowic ze to jest dobrze a to zle? nie opieram sie wylacznie na teorii jak kiedys... jednak ta teoria na ktorej sie kiedys opieralam i pozniej probowalam to wprowadzic w zycie nie powiodla sie. [quote name='Mokka']Beata szkoli klikerem, nie ukrywa tego. Nie jest również tajemnicą, że z Toscą ma wciąż wiele problemów z zakresu posłuszeństwa (złośliwie powiem, że podstawowego), choć suka ma już chyba ok. 2 lat.[/quote] to dlaczego mam problemy napisalam wyzej, nie wiem czy dosc jasno to napisalam. Wiem ze za malo tez cwicze teraz, ale nie ukrywam tego ze bardzo sie ciesze z tego co juz osiagnelam-czy to zle? Mokka a jakie problemy widzisz? (chcialam wiedziec bo nie watpie ze sa) czy chodzi o nieoddawanie znalezisk? o wyskoki w bok, ze tak powiem na zawodach? wiem ze Leon jest bardzo posluszny i to widac, super :) jednak ja z Tosca nie chodzilam na zadne kursy a szkolilam i szkole sama. Moze gdbym robila to pod kiem instruktora poszloby szybciej? Jednak nie chcialabym trafic do takiego co stosuje kary i nagrody, bo wiem teraz ze Tosca szybko sie zamyka w sobie dzieki temu i sa pozniej jeszcze wieksze problemy. Mokka a kiedy sie ostatnim razem widzialysmy? aha co do oddawania przedmiotow, narazie nie jedzenia, ale przedmiotow typu pilka, rekawiczka ;) itp, zaczelam cwiczyc w domu w ten sposob, ze jak Tosca cos ukradnie, nie krzycze jak glupia, nie gonie jej jak dotad i nie daje klapsa jak kiedys jak odbiore kapcia... (co by niektorzy moze polecili jako dobra metode?) ale z daleka mowie milym glosem siad, ona siada i podchodze spokojnie odbierajac rzecz, i radosnie chwale i czasem idziemy do kuchni po przysmak. Ale to dalo takie efekty, ze przestala nagminnie zabierac rzeczy oraz co najlepsze na zewntarz oddaje pilki piszczace nawet te najnowsze co widzi pierwszy raz :) do niedawna bylo to niemozliwoscia... a teraz? dostala nowa pilke, bo poprzednia zniszczyla nie chcac oddac- a bylysmy na etapie krzykow za zabranie- to nowa pileczke oddawala od razu :) Widac zmiany? [quote name='Mokka'] I z jej ust peany pochwalne na temat skuteczności szkolenia klikerowego nie przemawiają do mnie. I tyle.[/quote] no to trudno ;) moze kiedys sie to zmieni, ale nie tylko ja skzole tym sposobem, porozmawiaj prosze na ten temat z innymi osobami, ktore wychowujac psa od malego maja pozadane efekty, nie musza nic odkrecac lub zrobili juz bardzo duzo wiecej niz ja i maja jeszcze lepsze efekty.
-
[quote name='Berek']Betty: "Tylko stosuje metody ktore wg,mnie dzialaja lepiej od tych z uzyciem szarpniecia." Widzę poważne rozjechanie się tzw. real life z wishful thinking, ale nic to. [/QUOTE] a to niby dlaczego?:roll:
-
[quote name='Mokka']Betty, a Ty sobie radzisz?[/QUOTE] obecnie, od dluzszego czasu radze sobie coraz lepiej, nie moge powiedziec ze sobie NIE RADZE bo bym zaprzeczyla. Wiem ze chodzi o to ze czasem narzekam, na chodzenie przy nodze, niewracanie... ale- Tosce mam od prawie 2,5 roku, jest to moj pierwszy w zyciu pies, zanim mialam psa moja wiedza od dziecinstwa o szkoleniu psow zaczela sie opierac i trwala przez wiele lat- na tresurze ala Brzezicha itp. Nie mialam dostepu do innej literatury, wciaz zylam przekonaniem, ze tak nalezy, tak jest slusznie, bo tak przeczytalam.... jeszcze przed wzieciem Tosci 3 lata wstecz zaczelam czytac dodatkowo Fishera, Fennell, ktorzy mowia o dominacji, hierarchii- nie powiem swiecie w to wierzylam i bylam zafascynowana ze szkolac na kolczatce/lancuszku dodajac do tego TD mozna miec super ulozonego psa. Jakze sie mylilam gdy po zakupie Tosci dowiedzialam sie o klikerze, o metodach pozytywnych, ze mozna inaczej, jednak nie bylam do tego przekonana zabardzo. No i na szczeniaku robilam wszystko zgodnie z instrukcja Fennell i Fishera chcac zdominowac pieska. Na szczescie nie uzylam lancuszka, kolczatki ale wiedzac co nieco o klikerze nauczylam szybko ja podstawowych komend jak siad, lezec, stoj. Jednak nauka posluszenstwa nie przejmowalam sie w ogole, myslalam ze wszystko zapewni dokladne stosowanie tych zasad. Kiedy Tosca miala mniej wiecej 7-8 mies. zaczal sie okres buntu, przestala zwracac na mnie jakakolwiek uwage, ciagnela na smyczy jak parowoz, nie moglam jej utrzymac, nie moglam powstrzymac glosem, szarpnieciami..spuszczona ze smyczy uciekala wtedy rzeczywiscie, biegajac po calej wsi, zjadajac wszystko co znalazla.... to byl koszmar, nie tak wyobrazalam sobie posiadanie psa:shake: Nawet sasiadka ktora wyszkolila swoja poprzednia suke na szkoleniu zwiazkowym -owczarka niemieckiego pozyczyla mi kolczatke zapewniajac ze bedzie ok, zalozylam- Tosca wystraszona na poczatku -ale przestala ciagnac! tu sie ucieszylam. Ale po pewnym czasie przestalo mnie to bawic, bo jednak chcialam ja nauczyc chodzic na luznej smyczy na zwyklej obrozy...no i nauczyc by nie uciekala, by na spacerach podazala za mna. Zaczelam czytac wczesniej odkladana przez rok stronke klikera-przeczytalam wszystko nawet po dwa razy niektore rzeczy, i mnie olsnilo! jak moglam byc taka slepa!! Powoli zaczelam przestawiac sie na nowe myslenie, wiec zauwazcie ze nie bylo mi obce szkolenie awersja i kara, takze zdarzalo sie wtedy ze Tosca zjadala cos i dostawala w tylek, przez ten blad zaczela mnie szybko unikac, wiem ze gdybym tego nie zrobla-, czego nie bylam wtedy swiadoma- teraz byloby inaczej. Nie wiem jak daleko zajechalabym z na takim rodzaju szkolenia? naprawde nie wiem? Porzucilam teorie dominacji, powoli i z bolem, ale jednak, kupilam za dobra rada dluga 20 metrowa linke(w co wczensiej nie wierzylam absolutnie, myslalam, ze pies bedzie zawsze odczuwal przyczepiona linke do obrozy i jej brak), i przez zaczelam prace z Tosca od skupiania sie na mnie w domu, na zewnatrz, na ulicy, wraz z nauka ze biegac mozna tylko tam gdzie mnie widac, nie wolno uciekac, nie wyobrazam sobie nauczyc jej tego za pomoca wrzaskow, szarpania itp.(tzn nie doszlam do tego, bo nie wiem moze tak mozna?), wprowadzilam duuuzo nagradzania, za powroty do mnie, na podworko(wszystko na lince) bo tez nie chciala wracac pod zadnym pozorem do domu po spacerze... przez dlugie miesiace cwiczylam codziennie nieciagniecie na smyczy. I wiele innych rzeczy. Nie pisze tego zeby sie chwalic ale zeby zauwazyc roznice, ile rzeczy udalo mi sie naprawic dzieki zmianie myslenia, i teraz widze ile bledow popelnilam, ktore teraz bardzo trudno odrecic, gdybym wiedziala od poczatku nie byloby teraz tych problemow ktore niektorzy zauwazaja. Ale tez prosze mnie nie krytykowac ze cos obecnie mi jeszcze nie wychodzi, ciagle sie ucze, ciagle poszerzam wiedze. Dlaczego nikt nie zauwaza co juz sie zrobilo, wychodzac z wielkiego dola. Dlaczego nie wypowiadam sie w innych dziedzinach jak weterynaria, zywienie, pielegnacja? bo jestem laikiem choc mam pojecie na temat tych rzeczy czuje sie laikiem i moge tylko pytac, natomiast w dziedzinie szkolenia NIE UWAZAM sie rowniez za eskperta ale o podstawach co niecos wiem i czuje sie czasem na silach by cos opisac. Nie pcham sie do pisania czegos czsego nie jestem do konca pewna. A to ze nie osiagnelam jeszcze wszystkich efektow jakie chcialabym, nie oznacza braku wiedzy ale obecnie troche zaniechalam intenstywnych cwiczen ze wg, na snieg. Ja bardzo chce pracowac z psem jak najwiecej, ale nie zawsze mam jak przecwiczyc w terenie co bym chciala- przyklad- to ze teraz w domu zrobilam poczatek niebrania pokarmu z reki i ziemi na kmende nie znaczy ze nie bede kontynuowac, bede owszem z duzym uporem jak poprzednie rzeczy ale jak nie bedzie sniegu, bo nie ma gdzie sie ruszyc, a na ulicy nie bede cwiczyc. Kto dotarl do konca mojej wypowiedzi, gratuluje :) pozdrawiam serdecznie, mam nadzieje ze rozjasnilam nieco moja sytuacje, i prosze nie czepiajacie sie mnie zlosliwie. Mokka ja nie wyczulam w Twoim pytaniu zlosliwosci ;) aha, czyli jednak nie widac tego, jak wygladaly nasze poczatkowe zajecia w Cavano, a jak wygladaja obecnie? ze duzo poprawilo sie na dobre?
-
[quote name='Anulka']Tylko nie wiem dlaczego niektórzy posądzają kogoś o bezmyślność i katowanie psa tylko dlatego że psu nie klika i od czasu do czasu szarpnie.[/quote] a czy ktos powiedzial ze katujesz psa? byla tu mowa o skrajnych przypadkach. Twoj nie jest skrajny... [quote name='Anulka'] Mnie nie przeszkadza metoda jako taka, co więcej wiem że jej elementy są przydatne, ale drażni mnie robienie z tego ideologii, jedynej słusznej drogi i rewolucji w szkoleniu. Mam wrażenie ze niektórzy myślą że jak ktoś nie używa klikera to znaczy że szkoli "tradycyjnie" czyli ma ciągoty do walenia psa kijem i szarpania bez powodu.[/QUOTE] ja tak nie mysle i nie robie z klikera ideologii. Tylko stosuje metody ktore wg,mnie dzialaja lepiej od tych z uzyciem szarpniecia. I tez nie uwazam ze szkolisz tradycyjnie,wrecz przeciwnie. Tu jest rozwazana kwestia bardziej co robia ludzie naduzywajacy kar. I zeby nie stosowac ich czesto, a jedynie w ostatecznosci.
-
[quote name='basia']Dobrze, zachęcacie do przeczytania, ale.. Jak powinno się ją czytać, jak interpretować? Jest wiele książek i niemal każda inaczej przedstawia pewne problemy, czy preferuje pewne podejście. Jak wyłapać to co ważne, co cenne? Jak się w tym nie pogubić? :-([/QUOTE] a to zalezy od Ciebie, przeciez nikt nie bedzie komus narzucal jak ma cos interpretowac. Tylko chodzi o to by nie wierzyc slepo w to co jest napisane, ale wyciagac wlasne wnioski, poznac dodatkowe, inne metody, porownac wszystkie, zalety ich i wady itd. Prosciej- znalezc cos dla siebe z kazdej z nich. Żadna nie jest uniwersalna.
-
[quote name='Alix']Zdjecia super! Od razu widac ze do grupy trafily same utalentowane psiaki:cool1::lol:[/QUOTE] tak, tak, z ktorych to wyrosna jeszcze(tzn stana sie) prawdziwi sportowcy wygrywajacy na zawodach :D
-
KA FORT z pokazem na ComputerLand Toyota World Cup
betty_labrador replied to Wind's topic in Agility
zdjecia jak zwykle super WIND :loveu: -
[quote name='asher'] Nie bardzo rozumiem, o czym piszesz ;) Jasne, że gdybym lała psy codziennie, to by "przywykły" i klaps w opisywanje sytuacji raczej nie przyniósł by takiego efektu ;) [/QUOTE] no tak, o to mi w zasadzie chodzi.
-
[quote name='Wind'][B]betty,[/B] Ja nie jestem od proponowania Tobie metod. Wybacz, ale nie jestem szkoleniowcem, a jedynie byc osoba, ktora szkoli swojego psa i jest na etapie poznawania. Jak wiedze, z Twoich szerokich wypowiedzi na Dogo, zdajesz sie osoba bardziej doswiadczona, radzaca, opiniujaca z rowna lekkoscia niejedna metode, sposob szkolenia czy przydatnosc pewnych narzedzi, jak i behawior psow. Szczerze podziwiam, Twoj zapal w noszeniu kaganka oswiaty ... ale czy jest on ze swietelkiem czy dymem to inna sprawa :evil_lol:[/QUOTE] dobrze, mysl sobie jak wolisz na temat mojej osoby. Ja rowniez nie uwazam sie za szkoleniowca, ale za osobe szkolaca wlasnego psa, i jednak jakas wiedze posiadajaca. Ty takze ja posiadasz, a ze nie chcesz sie nia dzielic-trudno. Jest tu wiele osob szkolacych wlasnorecznie, ze tak powiem-swoje psy, wypowiadaja sie na Dogo i jest OK. Wcale nie uwazam ze wszystko wiem, czasem wyglosze opinie, cos powiem w rodzaju porady, czesto co sobie cenie-kto mnie poprawi, da lepszy sposob, i nie widze problemu, ja ciagle sie ucze, na bledach rowniez. Wiec prosze sie ze mnie w ten sposob nie nabijac...
-
[quote name='puli']A pp.Redliccy gościli Fennel o czym pisze ona w książce.[/QUOTE] no jasne, bo p. Redlicka promowala wtedy ksiazke(nawet sa relacje w Przyjacielu Psie). Ale to ne znaczy ze p. Redlicka stosuje ta metode, sama napisala jak dobrze pamietam, ze dla niej to troche skomplikowana sprawa i majac swoje ok.11 wtedy psow welsh corgi nie potrafila wyegzekwowac u siebie ignorowania tych psow na powitaniu itp. Sama to przyznala. Ja tez wtedy bym promowala ta ksiazke ;) slepo wierzylam wtedy w to co przeczytalam.