Słuchajcie, mam bardzo dziwny problem. Posiadam dwa psy: boksera 9cio letniego i 1,5 rocznego bolończyka. Po wakacjach spędzonych na wsi włos malucha przedstawiał obraz rozpaczy. Pojechał więc na swoje pierwsze w życiu strzyżenie. Przeżył to bardzo(i my też),bał się tak panicznie maszynki,że musiał mieć kaganiec(próbował odwdzięczyć się fryzjerce),a trzymać go musiałyśmy w 3 osoby. Gdyby nie faktże miał takie straszne kołtuny i weterynarz zalecił strzyżenie ,uciekłybyśmy stamtąd. Roztrzęsiony i obrażony wrócił do domu i tu zaczeły się problemy. Bokser na przywitanie zjeżył się,po chwili dopiero jakby poznał,że to JEGO pies. Zaczął go bucać nosem obwąchiwać,wylizywać podwozie. Myślałyśmy,że to minie nastepnego dnia,ale właśnie mija piąty dzień a bokser lata za bolończykiem cały czas i zaprasza go do zabawy. Mały chetnie się bawi,ale do pewnego momentu,bo bokser chce brykać cały dzien(ma 9 lat!) i wylizuje małego dokładniutko od góry do dołu.Konczy sie to kłapnięciem ze strony małego (:o tego nigdy nie było) lub bolończyk poprostu chowa się gdzieś,badz szuka u nas schoronienia.Uff.Sorki za długi post ale chciałam opisać dokładnie sytuacje.Mamy straszne wyrzuty sumienia,w końcu to my niewłaściwie zadbałyśmy o włos bolonczyka :oops: :cry: . Boimy sie zostawic je same. Czy zdarzyło sie Wam żeby pies nie poznał drugiego po strzyzeniu???Co zrobic żeby wszystko wróciło do normy?