Hehe, ale jaki to strach, aż w dechu zapiera. :evil_lol: A mi jeszcze kiedyś tak Góralka się wymkneła z obroży i poleciała, bogu dzięki że gdy ją zawołałam to wróciła. Albo kiedyś ją spuściłam, przywołuje ją do siebie patrzę a ta dama obrozy nie ma, zestresowana szukam i szukam ale kij nie ma. To do torów chodziła spuszczona a od torów smyczą ją uwiązałam.