puff....
no to zacznijmy od złej wiadomości...
Kosciotrupek ma serduszko stosowne do swojego wieku i stanu, pani doktor osłuchowo nie stwierdziła większych odchyleń w sercu ale wybadała cos niepokojącego w jamie brzusznej. Bdała go asystentka dr Tabuły potem dr Tabuła zrobiła mu USG jamy brzusznej.
Kościotrupek ma ogromny guz na wątrobie. Guz taki ogromny, że w zasadzie wszystkie narządy ma pzresunięte - nerki koło jajek, uciska na przepone i wszytko inne, stąd tak cięzko oddycha.
Mimo to pani doktor powiedziała, ze nie ejst to bezpośrednie wskazanie do eutanzji w tym momencie.
Z tym guzem jeszcze troszke może pożyc, pod warunkiem, ze będzie jadł. W tym momencie nawiększym zagrożeniem ejst... śmierć głodowa.
Jeśli nie damy rady go karmić i nie będzie jadł maleńkich porcyjek to trzeba będzie go uspic, bo nie mozna dopuścic do śmierci głodowej:(
Jak przyszłysmy to zjadł toszke gotowanego kurczaka, trzeba mu dawać gotowanej piersi i wkładac do pyszczka, puszek nie bardzo chce. nawet sie na mnie obraził za karmienie puszką.
A teraz dobra wiadomość...
Dzisiaj na kościotrupka łaskawym okiem spojrzały dwa anioły. Najpierw spojrzała Pani Roma, która spotkała sie z nami, zobaczyła Orfeuszka i postanowiła go adoptowac...
takiego sikającego, ledwie żywego...
Anioł.
O tym jak dowiedziała sie Pani Ola -Anioł nr 2, postanowiła go do tego czasu zabrac.
Naprawde nie wiem jak Pani Ola radzi sobie z ciapkiem z innymi swoimi psami. Już ma chyba z 10...
Rany Boskie, zarobi się na smierc :(
Ale nie przyjmuje sprzeciwu, bo to tylko do piatku....
ech...
Kościotrupek ma dostawac vetmedin na wzmocnienie, furosemid co kilka dni.
Mozna mu dawac kroplówki, byle nie z witaminami bo będą odzywiac guz.
Bardzo biedny jest Kosicotrupek :(
Ale jedyne co możemy zrobić dla niego to pozwolic mu odejśc w godnych warunkach.
Tosko, badała nas młoda pani doktor, taka blondynka. Pani Tarabuła tylko USG robiła i guza zdiagnozowała