:(((
postanowilam podlaczyc sie do tematu:(
od kilku tygodni moj pies szybko sie meczyl i zaczal miec ataki padaczkowe, pojechalismy wiec do weta, okazalo sie ze prawdopodobnie mial tasiemca albo innego pasozyta i ataki ustapily jak narzie po odrobaczeniu...
przez dwa tygodnie wszystko bylo w porzadku tylkos ie strasznie szybko meczyl..
na poczatku myslelismy ze to ze starosci bo juz ma 9 latek hcoc jak na jamnika to i tak niewiele, i po wizycie u weterynarza i wsyztkich badaniach okazalo sie ze ma trzykrotnie powiekszone serduszko....
i stan jest bardzo ciezki:((
nawte nei moge o tym myslec , tym bardziej ze ejstem teraz zagranica i wracam dopiero za meisiac a wszytko wskazuje ze on tyle nei wytrzyma...
na dodatek te upaly go wykanczaja, ciagle podobno dyszy nie moze juz wejsc po schodach, nawet nei wyobrazam sobie najgorszego bo nie potrafie ;(((
rzodzice sa stalymi pacjentami u lekarza, wlasnie pojechali znow bo malenki mial straszne problemy z oddychaniem ...
dostaje leki ale wcale nie wyg;adaj ajkby mu pomagaly, zreszta weterynarz jak zobaczyl takie wielkie serducho to pwoiedzial ze nei ukrywa ze stan jest bardzo ciezki i najgorsze moze nadejsc w kazdej chwili:(
niew iem co mam robic, nawet nie ma mnie przy nim, czy komus z was udalo sie wytrzymac dluzej z takim ciezkim stanem serduszka?
boje sie okropnie z enie przezyje nawet dzisiejszej nocy;(((