-
Posts
2041 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jogi
-
Skrzywdzony LOGAN uratowany przez EMIR - znalazł wymarzony dom!
jogi replied to Marlena:)'s topic in Już w nowym domu
do wyboru do koloru:razz: Polecam dorosłą wysterylizowaną kicię, bardzo łowną;) -
Skrzywdzony LOGAN uratowany przez EMIR - znalazł wymarzony dom!
jogi replied to Marlena:)'s topic in Już w nowym domu
siedze w temacie to fakt, ale to wzięło się po prostu z racjonalnego myslenia, a doświadczenie przyszło później. Nie wiem jaka jest ta Pani, mam nadzieję, że w porządku. Ja niestety na kilkanaście kociar nie znam żadnej, która chce je oddać. tzn mówią że chcą, ale jak przychodzi co do czego to nigdy żaden do adopcji się nie nadaje. Zbieractwo wciąga, zwłaszcza kotów:roll: -
Skrzywdzony LOGAN uratowany przez EMIR - znalazł wymarzony dom!
jogi replied to Marlena:)'s topic in Już w nowym domu
Nie, zostawić nie możesz:lol: A od reszty masz mnie hahahah Wybieram się jutroalbo w niedziele w twoje strony to wpadnę. Ale Oczko musi iść do twojego wujka;) -
Skrzywdzony LOGAN uratowany przez EMIR - znalazł wymarzony dom!
jogi replied to Marlena:)'s topic in Już w nowym domu
wiecie to też nie tak. gdyby te osoby którym się podrzuca szukałyby tym zwierzakom domów i nie gromadziły ich to nikt by nawet nie zauważył, że je mają. Wiem co piszę. Mieszkam w bloku od wielu lat. Na palcach ręki mogę policzyć ile zwierzaków mi podrzucono, a w sumie przez mój dom przewinęło sie ponad 60 psów i podobna liczba kotów. Tylko ja wszystko oddaję i nigdy nie mówię sąsiadom, że ten zwierzak to znaleziony. mówię że opiekuję się psem znajomych, że mam na tymczasie czyjegos psa, że wzięłam z lecznicy po zabiegu i wyprowadzam pojedynczo na spacery, itp także mało kto, tak na prawdę wie co robię i to działa Ale u Marleny jest inaczej jest podwórko i wszystko widać -
Skrzywdzony LOGAN uratowany przez EMIR - znalazł wymarzony dom!
jogi replied to Marlena:)'s topic in Już w nowym domu
a ja niestety uważam, że to nie przypadek i nie cudowne zrządzenie losu, że Marlena tam właśnie była. Wieści szybko się rozchodzą, w takich małych społecznościach:roll: A trudno ukryć, że w sąsiedztwie mieszka dziewczyna, która pomoże każdej bidzie. Mam nadzieję, że to sie nie zacznie chęściej powtarzać Aha trzeba pomyśleć co z nim zrobić, bo mama Marleny ma naprawdę ograniczoną cierpliwość, która obawiam się, skończyła się, gdzieś przy jakimś poprzednim bezdomniaku:-( Halo dziewczyny ze stowarzyszeń pomocy!!! ja mam 6 kotów, 4 psy i 7 miesięczne dziecko, nie dam rady juz więcej:shake: -
No właśnie mnie się też te nogi nie podobają. jak była u nas w lecznicy to nie było żadnych takich problemów. Teraz widzę jak szybko i duzo urosła i widać początek krzywicy. Koniecznie trzeba podać preparaty wapniowe.
-
Dobermany z Mielca. Wszystkie w SWOICH DOMACH!!!
jogi replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Rubiego jak tylko wydobrzeje trzeba będzie wykastrować. Ma taki popęd, że próbował dobierać się nawet do szczeniaka:lol: Wydaje mi się, że to był powód jego porzucenia. Ktoś sobie po prostu nie poradził z tym problemem. -
Dobermany z Mielca. Wszystkie w SWOICH DOMACH!!!
jogi replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
aisaK wysłałam Ci pw Rubi nie ma nosówki, miałysmy takie podejrzenia, dlatego dostał surowice. Z badań krwi nie wykrywa się nosówki, trzeba zrobić testy, a to są dodatkowe koszty. My starałysmy sie te koszty obnizyć, do minimum. Poza tym na wirusa nie ma powszechnie dostepnych leków(są kosmicznie drogie) i leczy sie powikłania bakteryjne. Mogłysmy zrobić antybiogram, żeby dobrać antybiotyk tylko po co? Podałysmy najsilniejszy, konieczny w tym wypadku, a do tego nie trzeba antybiogramu. To są dodatkowe koszty, w tym wypadku niekonieczne. Rubi ma zapalenie płuc i nie nadaje się do jazdy. Owszem jest poprawa, ale nie na tyle, zeby go wysłać do Niemiec i ja na to nie pozwolę, dopuki nie będzie zdrowy. reszta w pw -
sorki za offa Murka wyślij mi zdjęcia julki, takie ujmujące i opis, dość pilnie:razz: bo chcę ją pokazać Aha i jak ona do dzieci, zwłaszcza takich maluszków (3 lata)??
-
Murka powtórz odrobaczenie
-
hahaha dokładnie śledze wątek maluszków:) Uleczko dzieki za pozdrwowionka. ps do kierownika jeszcze nie dzwoniłam(czas mi jakoś tak umyka;)), ale zbiorę się w tym tygodniu, obiecuję
-
Dorothy przecież wiesz, że Bajka nie wyglądała jak jak rasowiec, tylko kupka psiego nieszczęścia. Zakołtuniona, zaniedbana i potwornie przerażna. Każdy pies czy to rasowy, czy kundelek zasługuje na swoją szansę i to jest ważne:)
-
Terra przecież sunia to pewnie bezpapierowy produkt z giełdy. Bez tatuażu do niczego nie dojdziesz. A pisać maile do hodowców można, tylko co im powiedzieć, czy nie wiedzą komu zaginął sky? Skoro właścicielka nie była ze Stalowej, sama nie wczuła się w szukanie, to co zadzwoniła do hodowcy i powiedziała mu, że jej pies zginął?? Przecież o tym by już wcześniej huczało w necie. Skye nie giną codziennie:roll: A poszukiwania w Stalowej mamy już za zobą, bez rezultatu. Niech suczydło spokojnie zacznie nowe życie
-
Dziewczyny gdybym wiedziała, że rozpęta się taka burzliwa dyskusja, to nie napisałabym nic:shake: Nikt nie będzie szukał właścicielki. Pani która ją dokarmiała już to zrobiła. Jak jej powiedziałam, że sunia będzie miała dom to się popłakała Gdyby jej właścicielka chciała jsunię odnaleźć, to postarała by się bardziej. A widać po szybkim i pobierznym poszukiwaniu, że odpuściła. Wystarczyło zgłosić do straży miejskiej, w lecznicach. Sposobów i możliwości jest wiele, o ile się chce Sunia trafiła do schronu, przeszła kwarantannę, właściciel się nie zgłosił, jest do adopcji. [B]TO jest jej szansa na nowe życie i na tym się skupcie!!![/B]
-
nie ta rozpoznana znikneła z działek koło 2 tyg temu. Czy to możliwe, że takie podobieństwo:crazyeye:
-
Słuchajcie uważam, że w tym wypadku sunia powinna rozpocząć nowe życie. Ma wielką szansę przed sobą. Stało się, jak się stało. Właścicielka nie wykorzystała wszystkich możliwości, nie poprosiła nikogo, żeby sprawdzał regularnie działki, nie powiadomiła lecznic, wywiesiła jedynie ogłoszenia, które ktoś pozrywał. To zdecydowanie za mało:roll: Pani która sunię dokarmiała zrobiła wszystko, żeby odnaleść właścicielkę. Rozlepiła ogłoszenie w nadziei, że może znajomy właścicielki skojarzy sunię, obeszła wszystkie działki, poinformowała lecznice. Zero odzewu. Nie będziemy czekać, a suczydło nie będzie siedziało w DT w nadziei, że może Pani się odnajdzie. tak a propos jak mnie zginęła adopcyjna sunia, to ponad rok jej szukałam. A tu tak jakoś właścicielka nie przyłożyła się zbytnio, eh
-
na dotarcie nie ma szans:( Pani przyjechała do kogoś w odwiedziny, nigdzie nie zachował sie jej nr tel
-
Męczyło mnie drogie cioteczki pytanie, dlaczego ja nic nie wiedziałam o zaginięciu takiego psa (Pomijając fakt, ze może są ze 3 skaje w stalowej) Już wyjaśniam dlaczego. Stalowa to niezbyt duże miasto, jest w nim 5 lecznic, w jednej z nich pracuję. Kiedy ginie jakiś pies, to zawsze właściciel trafia do nas, zostawia ogłoszenie itp Nie za bardzo chciało mi się wierzyć, żeby ktoś porzucił takiego psa. I wyjaśniło się wczoraj co nieco z historii tej niuni:) Ponad miesiąc temu powiedziała nam nasza klientka, że na ogródkach działkowych biega potwornie przestraszona i dzika asuczka. Ustaliłyśmy, że będzie ją dokarmiać i oswajać, a jak się da złapać, to weźmie ją do siebie i znajdziemu jej dom. Sunia przyjechała do stalowej w sierpniu ze swoją panią w odwiedziny. Przy ogródkach potrącił ja samochód i w szoku uciekła. Właścicielka szukała jej, rozwiesiła ogłoszenia, pytała ludzi, a że była spoza Stalowej, to wróciła do domu bez psa. pewnie mogła szukać dłużej, zostawić info w lecznicach, ale tego nie zrobiła. Może myślała, że sunia umarła gdzieś w krzakach, bo ogródki są niedaleko rzeki. Po miesiącu, czyli gdzies na początku października sunia pokazała się na ogródkach, ale nikt nie miał namiarów na włascicielkę. Ogłoszenia poznikały, a nikt nie zapisał jej telefonu. Wtedy to przyszła ta nasza klientka i nam o niej powiedziała. Wczoraj natomiast przyszła z płaczem, że suńka, którą dokarmia zniknęła kilka dni temu. bardzo się martwiła, że coś jej się stało. Mnie coś natchnęło;) i zapytałam jak dokładnie wyglądała sunia. Pani mi ją opisała, ja pokazałam jej zdjęcie( o potęgo internetu:evil_lol:) i okazało się, że to właśnie ona. Ktoś widać również przejął się losem suni, odłowił ją, bo o takie zdolności nie podejrzewam strazników miejskich, no i sunia pojechała do zamościa.
-
ktoś pytał dlaczego ze Stalowej, ano dlatego, że Stalowa ma podpisaną umowę z Zamościem. Totalny bezsens, skoro mają Mielec pod nosem:roll: Niestety nasze władze nie mogły się z kierownikiem dogadać(z ich winy) Jak już psa zawiozą do schronu, to nawet jak właściciel się znajdzie, to nie chce mu się jechać po niego taki kawał:shake:
-
cieszę się, że coś już w temacie się dziej, bo ja już intensywnie myślałam co tu zrobić
-
Uleczko surowicy się nie dzieli. Jedna ampułka na jednego psa, no, ale tutaj skoro one są takie małe, to można spróbować podzielić. Ampułka starczy na 5 szczeniaków, trzeba powtórzyć po 3 tyg. więc skoro malców jest 20 to 4 surowice na początek wystarczą. Mogę je zakupić, tylko żeby podali wszystkim
-
ja myślałam o tych maluszkach w schronie. Dowiem się ile by kosztowało w hurtowni tyle surowic i jaki byłby koszt.
-
te szczeniaki powinny dostać surowcę JUŻ, zanim zaczną się objawy. Jeśli chodzi o koszty to muszę wiedzieć ile potrzeba i postaram się zamówić po dobrej cenie w hutrowni. postaram się też pomóc finansowo