-
Posts
2041 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jogi
-
Kierownik tłumaczył się, że psy są chude bo np przywiózł je z lasu itp a ja mu na to mówię, że chude to mogą być na kwarantannie, bo może faktycznie trafiły wygłodzone do schonu. Ale jak po 14 dniach idą na boksy ogólne to mają być w formie, a nie tam dopiero jest walka o byt. Zawiózł mnie do ludzi, którzy dziś wzięłi z kwarantanny zagłodzonego psa. To mał byc dowód, że takie do schronu trafiają i że idą do adopcji. Ale pies na kwarantannie był 4 dni czyli już by w schronie sie najadł. A Pani jak przyjechaliśmy to mówi, że piesek jest strasznie wygłodzony i pożera jedzenie. Kierownik mi na to, że przed karmieniem go zabrali to i głodny, bo nic nie jadł. I ręce mi opadły
-
jest kilku praconików, ale na zmianie jeden.
-
w tamtym roku wywieźli ponad setkę
-
Ja nie kupiłam tłumaczeń. Widzę psy i swoje zdanie mam. A temat umow też był poruszany. Kierownik twierdzi, że umowy podpisało miasto i on musi przyjąć. ze Stalową nie ma umowy podpisaniej tylko ustna deklaracja, że jak będzie miejsce to przyjmie
-
Aha i zgodził się na wolontariat
-
Zobacz, jak codziennie błagamy o pomoc! Bella ma dom; Tosia również:)
jogi replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Ajsza ma się lepiej:) Moje obawy sie nie potwierdziły i była to tylko bardzo gwałtowna rakcja na jakies jedzonko. Bo ta gwiazda mimo, że chodzi na smyczy, to zmiata wszystko z ziemi jak odkurzacz. Chyba jej założę kaganiec:mad: a maluchy mi roznoszą dom:mad: Moge komus odstąpić i jeszcze dopłacę:diabloti: -
Byłam dzis w schronie z Terhenetar. Pracownik nie pozwolił nam robić zdjęc, więc poczekałyśmy na przyjazd kierownika. Po początkowej dośc ostrej wymianie zdań, nastapiła bardzo długa rozmowa. Psów na chwilę obecną jest 240 parę. Nie mam pojęcia gdzie tyle ich sie mieści i jestem w szoku uczucia mam mieszane. To trudny nerwowy gość, ale nie typ cynicznego zabijacza. Odniosłam wrażenie że zalezy mu na tym schronie, ale kompletnie nie umie być kreatywny. Nie wie jak skorzystać z pomocy, gdzie szukać. Tłumaczył wszystko brakiem kasy. Opieka weterynaryna jest wtedy gdy fundusze pozwolą i na ile pozwolą. Czyli maleńko. Głównie nasza rozmowa toczyła się wokół stanu psow. Ze za mało jedzą. Najgorzej maja suki. Są od tyłu, bo, jak to w tamtych rejonach, nikt suk nie chce. One sa najbiedniejsze, najchudsze i w ogóle ich nie widać. Młodzież jest w nienajgorszej formie. Częśc chuda reszta w normie. To samo z psami. Czyli za mało dostaja jeść. Pokazywał mi ile im gotują na dzień i dla mnie to za mało, o czym mu powiedziałam. Długo tłumaczyłam, ze skoro psy mają tasiemce, a mają bo nie da się przy stanie obecnym schronu tego zwalczyć, to muszą jeść więcej. Obiecał że od jutra będzie więcej. Zobaczymy:roll: Poruszylam temat wody. Podobno jest w boksach w środku i pracownik ją dolewa. No ale jesli faktycznie jest tam prawie 250 psów i jeden pracownik, to ja się nie dziwię, że wszystko kuleje Była dziś kontrola z powiatu. Kierownik dostal zalecenia, czyli poprawę warunków W poniedziałek ma ruszyć przebudowa boksów. Bezsprzecznie psy są w złej kondycji. Ze świerzbem jest problem, bo ogólny stan schronu jest fatalny i ciężki do dezyfekcji. Kierownik czuje oddech na karku i myslę, że dlatego odbyła sie cała ta rozmowa. Gdybym przyszla wczesniej bez nagonki, to efektu by nie było. Moje zdanie jest takie, że niewiedza czy nieumyślne działanie nie tłumaczy kierownika. Odpowiada on za stan psów. Widział, że chudną, że są chore i jeśli sam sobie nie radzil, to powinien był bić na alarm i wołać pomocy, a nie pozwolić na taki stan rzeczy. Sunia ten największy szkieletor żyje:)
-
Organizacje nie są wszechwiedzące Martaa:shake: Muszą się od kogoś dowiedzieć i tym kimś są ludzie na miejscu i wolontariusze. Jak coś się dzieje nie czekać tylko zgłaszać. Prosty przyklad. Gdybym wiedziała, że tam jest tak poważna sytuacja, to wzięłabym Marlona natychmiastnawet do siebie. A tak go już nie ma:shake: Jak lokalne działania nie przynoszą efektu, to zgłasza się wyżej. Jak mnie we Wrocku powiatowy olał, to poszłam do Wojewódzkiego i się poskarżyłam. Następnego dnia powiatowy sam znalazł do mnie kontakt i umówił się na spotkanie.
-
[QUOTE]I w jakim sá wieku, bo na wátku Belli i soni, Jogi pisze ze wziéla 2 sunie: 5 mies. ruda i 3 mies. czarná, tylko która byla z miotu pozostalych 6 siostr?[/QUOTE] Z miotu jest młodsza, czarna.
-
takie są niemal wszystkie:-(
-
zdjęcie jest z lutego, info mam od dziewczyn.
-
znalazła sie na boksch ogólnych, ale też pięknie nie wyląda
-
zaraz dostanie surowicę, więc nie mam po co jej robic testu Robale nie, bo ona i wymiotuje i ma potworną biegnkę, od jakiejś godziny. Szczeniak zdrowe, na razie rozdzieliłam bractwo
-
Ajsza na razie nie nadaje się do adopcji. Dziś cały dzień wymiotowała i jest podejrzenie parwo:shake:
-
Betel masz ochotę jutro na przejażdzkę??
-
Zgadzam się z Tobą Arko w 100% Ja nie byłam w stanie przejśc obojetnie, w lustro sobie nie mogłabym spojrzeć. Tyle ile moglam zrobiłam. Jutro pojadę i co uda mi się zdziałać zobaczymy. Jesli jednak dziewczyny będą dalej mileczeć, to szum przejdzie, sprawa ucichnie, a psy umierac będą dalej. I nikt już potem nie potraktuje tego poważnie. Ale to sprawa ich sumień Ja nagłośniłam, teraz jest ich jedyna szansa na zrobienie czegoś. Wiem, że nie każdy może być liderem i nie każdy umie sprostać zadaniu, ale brutalna prawda jest taka Teraz albo nigdy
-
Ciotki jestescie Wielkie:) Wielkie dzieki To jak nie będzie szczeniusiów, to ja wezme na DT jakąś mini sucz
-
mogę jutro rano pojechać zrobić zdjęcia.
-
Emilia mnie chodziło o to, że ta posiana sunia poszła ze schronu do adopcji. Raczej jest to mało prawdopodobne:roll:
-
Do adopcji?? oj za piękne by to było:roll:
-
Nie, Pepsi nie miała jechac, bo Jaaga nie może dac jej DT. A mówili co stał się z tym ostatnim szczeniątkiem??
-
Acha jeśli uda mi się do niedzieli wyadoptować, któregoś z moich maluszków, to zabieram następnego.
-
Pepsi miała pojechac do Jaaga, ale na razie jest to wstrzymane. A suki kochani, albo trafiają szczenne, albo co mniejsze pszechodzą przez niekompletne ogrodzenie i wracają szczenne:angryy: Sterylek nie ma
-
prosiłam dziewczyny żeby jak najszybciej porobiły foty tym psom. Jak trzeba będzie to sama pojadę i postaram się zrobić dokumentację.
-
Zmieniłam To jest Tina. Zabrana ze schronu w marcu tego roku do kliniki w Lublinie, wychudzona z grzybicą