-
Posts
129 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by agatha
-
Właśnie odespałam te nieprzespane noce ;) i mogę potwierdzić, ze było zarąbiście. Cieszee się, że Was wszystkich poznałam i miałam okazję wypić z Wami za zdrowie wszystkich dogomaniaków. I nawet fiolecik był :D Nie mówiąc już o kaszance :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
-
Ja myślę, że może najlepiej kupić kilka wagonów i ciuchcie tak już na przyszłość ;) Pomalujemy je w logo DGM i będziemy jeździć po całej Polsce i wszyscy dogomaniacy będą zadowoleni. Chociaż tych wagonów to nie może być kilka tylko kilkadziesiąt ;)
-
Ja też zdecydowałam się na zlocik i dołączę do Was w Katowicach :)
-
Mam nadzieję, że wiosną do mojego kundelka dołączy goldenka. W przypadku spełnienia moich marzeń i wybudowaniu domku na pewno grono to powiększy się o leonbergera i nowofundlanda. Czyli upodobania mamy podobne :)
-
No i co się nie pochwaliłaś na szkoleniu, że Wiki tak ładnie pływa? :P Mój Wilson też uwielbia pływać, trzeba będzie z nim skoczyć nad wodę, szczególnie że ciężko mu wytrzymać te upały...
-
5 lat temu wysteryliwaliśmy suczke dziadka i od tej pory dwa razy zdarzyło się, że psy zachowywały się, jakby miała ona cieczkę. I to normalnie przez 3 tygodnie. Ale od jakichś dwóch lat jest spokój cały czas.
-
Potwierdzam. Miałam większy pojemnik, też z odklejaną etykietą i było napisane, że 2-4 psiknięć na kg. Raz tego spróbowałam i zarówno ja jak i mój pies, który waży 30 kg mieliśmy dosyć. Teraz już tylko kropelki...
-
Dzięki Evelina za odzew. Chyba czasem rzeczywiście za bardzo chcemy psa pozbawić jego naturalnych zachowań. Pewnie nawet nie zwróciłabym większej uwagi na to, jakby był on mniejszy, ale takie 32 kg żywej wagi może przestraszyć człowieka i dlatego nieco musze go utemperować ;) W każdym razie właśnie wróciliśmy z wycieczki po lesie, gdzie Wilson był wyjątkowo grzeczny. Przez te 2 godz. spotkaliśmy trzy razy ludzi i skończyło się za każdym razem jedynie podejrzliwemu przypatrzeniu się "intruzom" ;) , co spowodowało radość pańci, a to z kolei radość psa. Nawet z szaleńczej zabawy z ON'ka dał się odwołać jednym "do mnie" bez smakołyka, co na tym etapie szkolenia nie jest takie oczywiste. Może jednak jeszcze coś z niego wyrośnie :)
-
Dziękuję za odpowiedź. Muszę przyznać, że trafił się nam wyjątkowo trudny przypadek. Nawet prowadząca PT (chodzimy od 2 tygodni) powiedziała, że psina ma charakterek. Na dodatek obecnie przechodzi okres buntu :-? Na żadnym kroku nie możemy mu ustąpić, cały czas trzeba myśleć o przestrzeganiu wszystkich zasad, co przyniosło duże postępy. Mam nadzieję, że wytrwała praca doprowadzi, że nasz gagatek wyrośnie na porządnego psiego obywatela :) Co do tematu to będziemy jak najczęściej wyjeżdżać poza miasto i "wbijać mu go głowy", że tam też trzeba być grzecznym. Prozdrawiam
-
Witam Mam 8,5 miesięcznego kundelka wielkości labradora. W mieście jest przyjacielem wszystkich. Z każdym chce się przywitać, najlepiej zalizać na śmierć. Z innymi psami też nie ma żadnego problemu Nie szczeka praktycznie wcale, nawet jak ktoś dzwoni do drzwi. Do mieszkania też wpuści każdego. Problem zaczyna się gdy wyjedziemy choć trochę poza miasto, gdzie rzadko można spotkac człowieka. Wtedy jak już go zobaczy zaczyna szczekać na niego jak opętany. Wygląda to tak jakby zmieniał się nagle w wiejskiego stróża. Specjalnie z nim wyjeżdzamy, żeby mógł się wybiegać porządnie, ale oczy muszę mieć wtedy dookoła głowy. Nie wiem skąd to się bierze i jak temu zaradzić. Pies był socjalizowany od samego początku. Pozdrawiam i proszę o rady... Agata & Wilson
-
Mi też wet w końcu przyznał racje ;) A tak poważnie to jak już w końcu zaczęliśmy rozmawiać "na żywo", to przyznał, że przy takim dość dużym psie to rzeczywiście mogą być problemy żeby go utrzymać, jak będą obok przechodziły suki z cieczką. W sumie to powiedział, że chciał nam przedstawic wszystkie za i przeciw, żebyśmy sami mogli podjąc odpowiednią decyzję. Chciał nam uswiadomić, co zresztą wiedzieliśmy już wcześniej, że kastracja nie jest lekiem na wszystkie problemy a tylko na te związane z popędem płciowym. No i oczywiście zapobiegnięcie chorobom prostaty. Mimo wszystko stwierdził jednak, że chociaż w Stanach kastrują całkiem młode szczeniaki, lepiej jednak poczekać do ukończenia 10 miesiąca, kiedy zakończy się wzrost kości, ot tak dla pewności, bo badania nie są jednoznaczne...
-
No nic, jak będzie dalej kręcił nosem, to po prostu... pójde do innego weta.
-
Kurcze, dzwoniłam dziś do mojego weta, zeby umówić się na konsultacje w sprawie kastracji i tak jak poprzedni wet nie był zachwycony tym pomysłem. Spytał się dlaczego chcę to zrobić, że jeśli pies ucieka za sukami bardzo to ok, ale w innym przypadku to nie bardzo, bo agresji to nie zmniejszy, na pewno będzie tył. Ale w końcu umówiliśmy się na wieczór osobiście. Tyle, że on ma dopiero 7,5 miesiąca więc nie ma mowy zeby uciekał za sukami, czy był agresywny... Ehhh już sama nie wiem, bo lekarz sprawdził się w innych sprawach zdrowotnych. Poza tym inny lekarz powiedział to samo. Ale Wilson to kundelek więc pomyślałam, że to już wystarczy, żeby zdecydowac się na kastrację...
-
Jeśli chodzi o najbliższą sobotę to ja jestem jak najbardziej za! :)
-
Ja też mam zamiar w niedługim czasie wykastrować mojego psiaka. I póki każdej osobie, której o tym zamiarze powiedziałam na spacerze "oczy z orbit wychodziły". Że wymyślam, że zrobie psu krzywde, itp. A najbardziej oburzony jest mój brat, ale uspokoiłam go, że to nie jemu wytną jajka tylko psu ;) Ehh, ta męska solidarność... Druga sprawa jest taka: poszłam na konsultacje w tej sprawie do mojego weta. Nie było go, tylko taki młody, który jeszcze niedawno był asystentem. Jakoś w ogóle z neichęcią się odniósł do tego zabiegu, ale na nasze argumenty powiedział, że w takim razie może mu podać tabletkę hormonalną i zobaczy się, czy zmieni się psu po niej zachowanie. Ale ja nie rozumiem, co miałoby się zmienić u 6 miesięcznego szczeniaka?????? Takim gówniarzem chyba jeszcze nie kieruje popęd płciowy... Wilson jest kundelkiem i to jest chyba wystarczający powód do kastracji... W każdym razie następnym razem będziemy rozmawiać już z naszym sprawdzonym wetem.
-
coztego: gdzie macie zamiar iść na szkolenie z Kreską? Z tego, co wiem mój Wilson jest dokładnie w tym samym wieku, co Kreska, więc może się spotkamy na szkoleniu i już będą 2 kundelki w grupie :)
-
Ja bym dała te 250 zł bez mrugnięcia okiem, tylko żeby działało... Frontline poległ w moim przypadku (tzn. w przypadku mojego psa) w walce z kleszczami :( Wczoraj wyciągnęłam 3 wielkie opite potwory :evil: :evil: :evil:
-
Jak ja byłam z Wilsonem w przedszkolu w Gostarze, to powiedzieli nam, że jak ktoś ma czas oprócz czwartków chyba (nie jestem pewna) to może sobie przyjść z pieskiem poćwiczyć na przeszkodach popołudniami. Więc może można by się z nimi dogadać...
-
No ja byłabym jak najbardziej za. A jak wygląda dojazd do tego miejsca? To jest mój największy problem, że póki co nie jestem zmotoryzowana :(
-
No właśnie ja dzisiaj wyciągnęłam psu 3 kleszcze, na szczęście wszystkie nieżywe i malutkie, tzn. nie napompowały się jeszcze krwi. Pies był zabezpieczony frontlinem.
-
tychacz to piwo tyskie :) :beerchug: Bo żywiec to chyba nie był :niewiem:
-
Mnie również było miło poznać Was "na żywca", chociaż popek poznał nas chyba "na tychacza" ;) A Wilson był zły, że jego pańcia nie wzięła, a na pewno pomógłby koleżance wyciągnąć piłeczkę z wody :)
-
CZACZA: szkoda, że nie będzie Cię na spotkaniu :( Godelaine: a Ciebie spotkam przed TESCO? No i jeszcze będę wypatrywać zielonego opla corse :) (Mam nadzieje, że to TESCO rzeczywiście widać przez szybe autobusu jak ktoś tu napisał :) )
-
tanina: jestem z centrum Mysłowic. Mój psiak to kundelo ;) Fajnie byłoby w przyszłości razem jeździć. A informacje na pewno przekażemy.
-
No to super :D W takim razie stawie (a może wstawie ;) ) się na pewno!