-
Posts
367 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by anabelka
-
[quote name='Agitka']Witam! No i jeszcze jedno od dziś Ares ma ksywkę szrama :( Jakieś 3 godziny po wystawie dopadł go wilczur i podcioł gardło i odgryzł kawałek ucha :cry: Pozdrawiam: Aga[/quote] Biedaczysko. :cry: Pewnie musi go bardzo bolec. A ucho to ma tylko naderwane, czy calkiem odgryziony kawalek?? Współczuje i pozdrawiam.
-
Ogary są piękne, ale gończe polskie też niczego sobie. :D Mają taką elegancką sylwetkę i piękne spojrzenia. Fajne psiaki. W ogóle cieszę się, że te nasze polskie rasy to takie ładne są. Pozdrawiam.
-
[quote name='Patka']Lazy czasem mi trochę wstyd że takie półmózgi trzyamja jakiekolwiek psy a co dopiero ast - TO SA NAPRAWDĘ CUDOWNE PSY W ODPOWIEDNICH RĘKACH. Wspólczuje :( i jak wyzej głupota ludzka nie zna granic :-?[/quote] A jakie fajne maja jezyki, prawda Patko?? Znam dobrze trzy ast-y i kazdy ma sklonnosc do zalizywania mnie na smierc, a jezyki maja jak krowki. Przeslodkie sa i zupelnie normalne. Moja najstarsza suka miala kiedys przyjaciolke amstafke, jeny jaka to byla milosc, a potem amstafka wyjechala :cry: Po kilku latach znowu sie spotkaly i choc juz sie nie bawily tak jak kiedys to i tak radosc byla ogromna. Zreszta, ta amstafka byla najlepiej ulozonym psem jakiego kiedykolwiek znalam. Pozdrowienia dla wszystkich milosnikow AST :hand:
-
..... wyglądem. Na zdjęciach może nie widac tego tak wyraźnie, ale na żywo różnica jest naprawdę duża.
-
Autenaki, cudne te Twoje historie, szczegolnie ostatnia. Oby jak najwiecej bylo takich ludzi. U mnie bylo tak: Sena, wzieta z jednostki policyjnej. Pewnego czerwcowego dnia zadzownila kolezanka z Warszawy z pytaniem, czy nie chce pieska. mialam 10-letnia Sabcie "kierowniczke" i zdecydowana przeciwniczke wszsytkich psow chodzacych po ziemi :-? a mimo to zdecydowalam sie przygarnac maluszka. Po 2 tyogdniach Saba zaprzestala protestow i zaakceptowala Senkę. Sabcia już nie żyje, Senka ma 5,5 roku. Po śmierci Sabci znowu zadzwoniła koleżanka (ta sama) i powiedziała, że na Paluchu jest śliczna mała sunia do wzięcia. Ma złamaną łapkę i łysinkę, ale jest cudowna. Pojechałam i wzięłam :D . Okazało się, że piesek wpadł pod samochód, własciciel nie chciał jej leczyć, kazał zostawić pieska na na ulicy, niech go coś dobije. Wylądowała w schronisku. Teraz ma 2, 5 roku. No i Ayana. Od trzech tygodni ze mną. Wymarzona, wyśniona przez lata rodezjanka. No, to tak w skrócie :wink:
-
[quote name='Patka']ale gdy idziemy do parku, a tam schodza się psy z innych osiedli i jest zabawa bo ludzie maja mniej mózgu niz psy :wink: pozdro[/quote] A to juz inna kwestia. Tam gdzie jest taka duza zbieranina ludzi zawsze trafi sie jakis wariat :-? Ja mam to szczescie, ze na spacery chodze na byly poligon wojskowy. Wiadomo, alejek tam nie ma, tylko sciezki i czesto bloto, wiec ludzi mniej, choc szlag mnie trafia jak widze psy, ktroe cae zycie chodza po osiedlu na smyczy, a5 minut dalej sa takie tereny. No i na tym poligonie psy biegaja luzem, ale prawie wszystkie sie znaja, o wlascicielach nie wspomne :wink: Kazdemu psiakowi i wlascicielowi zycze takich miejsc, no moze bez mniejszej ilosci kup :wink:
-
Kurcze, to chyba ja jedna nie bede narzekac :-? Mieszkam na osiedlu gdzie jest pełno psów i zupełnie nie mam takich problemów. Moje psy zazwyczaj chodzą po osiedlu na smyczach, kagańców nigdy nie nosza. Oczywście, że jak wszędzie, u nas też są agresywne psy, ale one chodzą na smyczach, niektóre też w kagańcach. Psy pijaczków nie są agresywne, raczej namolne, za wszelką cenę próbują wąchać moje suki. Raz zdarzyło się, że duza suka mix rzuciła się na moją mniejszą suczkę, ale to był pech, bo facet, ktróry z nią wychodzi zawsze gdy widzi psa na horyzoncie bierze ją na smycz. Tym razem też tak było, ale pech chciał, ze pękła obrożna i suka pogryzła moją Sage. Na szczęscie wszystko jest już dawno sie zagoiło. Facet przeprosił. Poza tym jednym wypadkiem nie miewam problemów. Znam wszystkie psy na osiedlu - przynajmniej z widzenia. Wiem, które trzeba omijać, które nie lubią tylko swojej płci. Poza tym, nigdy nie ściągam sowjego psa, gdy jakiś podbiega, a wręcz przeciwnie poluzowuję smycz i mówię spokojnie. Smaczki też rozdaję - to naprawdę działa. Jedyne problemy jakie wiążą się z moimi psami to ludzie, którzy gdy idę z moim najmłodszym psem (13 tyogdni) odciagają dziecko za rękę i krzyczą - "Nie podchodź, bo Cie pogryzie!!" No, ale to już problem na inny post :wink: . Pozdrówka.
-
[quote name='szaraduszka'] To jest tak... trzeba znaleźć miejsce z dobrym światłem i nietragicznym tłem... potem woła się psy i łudząc się, że się je trochę wychowało, wydaje się komendę: usiądź! (w moim przypadku) potem jeszcze się ją powtarza kilka razy... co jak widać kończy się tym, że Draka zdążyła zasnąć, Furia wreszcie zdołała się skupić i usiąść - oczywiście jak na beagle przystało półdupkiem, a Heca przeszła już do kolejnej komendy - "jak długo czegoś chcesz (tu komenda: usiądź) to na pewno mam warować!" Jak już to się opanuje łapie się maluszka, podrzuca do reszty... i modli w myślach żeby przez sekundę tam został:) Udało się!!!:)[/quote] Swiete slowa. Ja tez chcialam ostatnio moje trzy suki usadzic do zdjecia. Najmlodsza nie dala rady wysiedziec 10 sekund i zdjec nie ma. tzn, dorosle psy zostaly uwiecznione, ale przed nimi jest jakas ruda smuga zamiast trzeciego psa :-?
-
Kurcze, a wiecie, ze u mnie na osiedlu tez zawsze jest jakis dyzurny jamnik pilnujacy przez kilka dni drzwi w ktroych mieszka sunia z cieczka. :hmmmm: Z cala sympatia dla jamnikow, bo to fajne psiaki, ale chyba faktycznie spora czesc samcow ma problemy z popedem.
-
No, domyslalam sie, ze ciezko go uczesac, ale za to urok ma dzieki tym kudełkom niesamowity.
-
Och, jaki czadowy. Kudłacz nie z tej ziemi :wink: I łobuza ma w oku. Bardzo mi sie podoba. Fajny psiak.
-
A ja mam dwie sunie kundelki i jedną rodowodową. Pierwsza przywieziona z Warszawy z jakiejś jednostki policyjnej, w której oszczeniła sie suka, a koleżanka próbowała znaleźć domy dla szczeniaczków (w efekcie jednego malucha wzięła ona, drugiego ja, nie wiemy co z resztą). Drugą przywiozłam z Palucha, wpadła pod samochód, właściciel zostawił ją na ulicy, bo miała złamaną łapke i trzeba było ją leczyć. Została zabrana do schroniska, a ja ją stamtąd wyciągnęłam. Teraz ma prawie 3 lata. I od trzech tygodni mam malutką rodezjankę. Strasznie sfeminizowane to moje stado :wink:
-
Witaj :D Chetnie zobaczymy jakies zdjecia Twojego Chipa. Na emblemacie widac tylko smieszną, kudłatą mordke :wink:
-
PART I ciężarne gończe dziewczynki, matki oraz ich dzieci..
anabelka replied to bea100's topic in Ogar polski
[quote name='bea100']Zobaczcie sami: jak wspaniale wygladają Ogary w sforze, nawet podrostki :lol: , zawsze powtarzam, że powinno się te psy tej rasy trzymać chociażby parami. Są szczęśliwe...i jaka uczta dla oczu !!!! :lol:[/quote] Tez tak uwazam. Jeden ogar jest piekny, ale w sforze wygladają imponująco. Oczu nie można oderwać. W ogóle to piękne psy są. :) -
Ja tez jestem z Lublina, z Czechowa. Mam juz trzy psy - suczki. Najmlodsza ma 12 tygodni. Jak troszke podrosnie i bedzie wychodzila na dluzej niz pol godziny chetnie sie spotkam. Z Agamblu juz sie kiedys widzialam, ale byla tylko z jednym psem - chlopcem :lol:, bo sunia miala cieczke. Pozdrowienia.
-
Cudna maleńka. Od razu widac, ze "bieszczadzki czlowiek" z niej rosnie :wink: Dolączam sie co Beaty&Poświaty - wiecej zdjęć prosze :D .
-
Super. Najbardziej podoba mi sie Bard, Burzan i Berdysz. Wiesz, kiedys pomagalam kolezance wybierac imiona dla ogarow polskich. Miot mial byc na "sz". Niestety okazalo sie, ze suka nie byla w ciazy :( Ale zabawa przy wymyslaniu polskich imion byla swietna. To tak jak ja. :beerchug: Z Lublina co prawda jedzie sie kilka godzin, ale warto. Staram sie pobiegac po Bieszczadkach kilka razy do roku. Ale to i tak za malo. Tesknie za nimi bardzo :cry: Dla mnie nie ma piekniejszych gor na swiecie.
-
Witaj :fadein: Fajnie Ci, ze na podkarpaciu mieszkasz. W Bieszczady masz blisko :wink: i tego Ci zazdroszcze. A sunia tez sliczna i imie ma piekne. Co ja poradze, ze lubie takie polskie imiona, ktroe swietnie pasuja do polskich ras. Smuga brzmi extra.
-
A moze spróbuj pobawić się z nią w przeciągnanie liny, albo jakiejś innej zabawki. Moze to polubi, a może, włąśnie wpadło mi do głowy - spróbuj z nią biegać. To też jakaś forma zabawy. Moje psy bardzo lubi gdy biegnę. Próbują biec obok mnie i są bardzo zadowolone. NA szczęście nie skaczą mi na nogi jak to robiła moja pierwsza psica. Nie wiem co jeszcze mogłabym Ci podpowiedzieć :-?
-
Guciu, z psami jest czasami tak jak z malymi dziecmi. Chcą mieć dokladnie to samo co ten drugi. Ja tez mam dwa psy i podobne zachowania obserwuje. Sena nie jest zainteresowana patyczkami, pileczkami itp, ale zdarza sie, ze gdy bawie sie z Saga (maniaczką aportu) to Sena próbuje podłączyc sie pod ta zabawe. Tylko ona jest bardzo delikatna i niczego Sadze nie zabiera. A jesli chcesz, zeby Toska sama z siebie sie bawila to moze sprobuj znalezc cos co ona szczegolnie lubi. Sena np. uwielbia rekawiczki (nic innego jej nie rusza, wiec nie bardzo wiem czemu rekawiczki :-? ale fakt jest faktem). Zimą sama prowokuje zabawy ze mna probujac zdjąć mi rekawiczke z ręki. A swoją drogą świetnie to robi, delikatnie zsuwa z każdego palca. Może Tośka też ma coś takiego szczególnego, czym będzie chciała się bawić. Nic innego nie potrafię Ci poradzić. :oops: Pozdrawiam.
-
:cry: :cry: :cry: Bardzo mi przykro :cry:
-
[quote name="puzNo to bylibysmy rodziną Ps Pania Justyna (dobrze pamiętam imię) znam z wystawy z Częstochowy, ze spotkania z Leśna na szkoleniu w krakowie, w koncu mieszka kolo niepołomic Dobrze pamietasz. Właścicielka Leśki to Justyna. No to mamy wspólnych znajomych :B-fly: Wczoraj u mnie była (bo pochodzi z Lublina), pokazywałam jej czasopismo, bardzo jej sie podobalo. Zwlaszcza to zdjęcie, na któym ustawione w rządku ogarki jedzą. Pozdrowienia :D :D
-
Czepliwa jesteś Flaire :wink: No, ale dobrze. Ja niestety mieszkam w Lublinie, tu nie ma wielu klikerowcow - wlasciwie to na palcach jednej reki moge ich policzyc. :-? Szkolenia klikerowego ucze sie jedynie za posrednictwem netu, na liscie klikerowej, co niestety nie ulatwia mi sprawy, slowo pisane nie zawsze da sie dokladnie przelozyc na praktyczne dzialanie, szczegolnie jesli sie tego nie widzialo, ale staram sie. A co do nazwisk to gdybym miala nieograniczone mozliwosci poruszania sie po swiecie to przede wszystkim udalabym sie do dwoch osob ktore znam z netu. Do Barbary Waldoch do Australii i do Uli Charytonik, chyba do Warszawy. Zadowolona?? :wink: Pozdrawaim
-
Faire, metoda klikerowa jest tylko pozornie skomplikowana. Moim zdaniem, owa trudność polega przede wszystkim na zmianie poglądów, na przestawieniu się. Nauczyć się nie szarpać psa, nie karać, tylko w zupełnie nowy sposób radzić sobie z problemami. Pewnie, że jak pies ciągnie na smyczy najłatwiej jest go szarpnąć, ale mozna tez inaczej, to inaczej to kliker, ale nie tylko. Są przecież takze inne metody pracy z psem. Ludzie często że kliker to sekta. Ale tak samo mówi się o metodzie Callan (nauka jezyka angielskiego) i paru innych nieznanych metodach pracy z człowiekiem lub zwierzęciem. A czy w takim razie Teoria Domiancji nie jest również sekciarskim wierzeniem? Tez żeby sie jej nauczyć trzeba poczytać (a materiałów na jej temat jest sporo), mamy jej gorliwych wyznawców, żeby osiagnąc najlepszy efekt być moze nie powinno mieszać sie jej z innymi metodami. Smiejesz sie, ze mnie, ze tak powaznie do tego podchodze. No trudno taka juz jestem i uwazam, ze kliker to nie tylko klikanie malym pudeleczkiem, to cos wiecej. Tak jak np. wegetarianizm nie poelga tylko na nie jedzieniu mieska :wink: Nie chce nikogo namawiac do klikera, bo nie o to chodzi. Roznimy sie, rozne mamy poglady. Ty masz swoje metody, ja swoje, nie robimy sobie krzywdy, byc moze moglybysmy sie nawet zaprzyjaznic, skoczyc na... :popcorn: , prawda? Flaire, nie mogę Ci podać tych nazwisk, ponieważ: - po pierwsze, jest to tylko i wyłącznie moja subiektywna lista osób do których mam zaufanie i do których najchętniej zwróciłabym sie z prosbą o pomoc. - po drugie, nie znam nazwisk wszsytskich tych osób. Juz predzej wiem jak jak nazywaja sie ich psy. :-? - a po trzecie nie wiem czy te osoby zyczyłyby sobie byc wymienianymi Być moze nie mialy by nic przeciwko, ale ja tego nie wiem. A czy klikerem nie mozna zrobic krzywdy, kurcze nie wiem. Wydaje mi sie, ze brak wiedzy w kazdej dziedzinie moze przyniesc jakies szkody. Pewnie szkolac klikerem tez mozna coś zepsuc. Każdy z nas pracujać z psem miał upadki i wzloty. Klikerowcom tez sie to pewnie zdarza. Pozdrowienia dla Flaire i wszystkich pozostalych :lol:
-
Bo tak to własnie jest. Bardzo często ludzie dominacją tłumaczą wszsytkie złe zachowania psa. A przyczyny takiego stanu zazwyczaj są zupełnie inne. Może Jagna nie umie chodzić na smyczy tak ładnie jak Czata, może bardziej emocjonuje się spacerem, może ma więcej energii. Powodów moze być wiele. U mnie Saga (ta młodsza) też gorzej chodzi na smyczy. Kręci się wokół nóg i muszę ciągle zmieniać rękę w której trzymam smycz. A gdy przywiozłam ją do domu ciagnęła przeraźliwie, nie dało się normalnie spacerować.