Jump to content
Dogomania

AMIGA

Members
  • Posts

    19549
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by AMIGA

  1. [quote name='Becia66']Jutro zadzwonię jeszcze raz i spróbuję się umówić, a póki co z Wodzisławia Śl. jest[B] Grosziwo[/B], a z Jastrzębia [B]monika55[/B] i [B]szafra[/B].[/QUOTE] Dzięki wielkie za pomoc :loveu:
  2. Ależ on jest Pięęęękny :-)
  3. Pięęęękna Bajeczka. I znowu urzekly mnie jej oczy :loveu:
  4. Teraz znowu poszukuję kogoś do odbycia wizyty przedadopcyjnej w okolicy Jastrzębia i Wodzisławia
  5. Cudowne wieści :loveu: Pani pełną gębą :loveu: Obróżka specjalnie schowana, żeby nie było widać, że nie różowa? :mad:;)
  6. Mnie w przypadku Bonusia dr Stefanowicz proponował operację zaćmy, no i bardzo się łamalam. Ale on po pierwsze byl starszy od ślicznotki, a po drugie wyszedł mu ten ch...ny Cusching. Ale jak tylko bylaby u niej taka możliwość, to byloby super
  7. Dziś klusiory zostały zaszczepione i obcięte mają pazurki. Oshin się darła w niebogłosy, a Shogunek patrzył na mnie oczkami wołającymi "ratuj mamo, ratuuuuj" Dziewczynka waży już 2,100 a chłopak 2,400 Chyba przejdą na dietę ?? :cool3:;)
  8. Od razu widziałam, że to nie ta sama sunia. Trzeba może to gdzieś zglosić. Moniko, a widac choć jakąś malutką poprawę w oczkach po zakrapianiu ?
  9. Malawaszko - Ty czasem nie podmienilaś sznupka po drodze z Krakowa do Siebie?
  10. No ale dlaczeeeeego nie różowa obróżka??? No nie wiem, nie wiem, czy to dobrzy ludzie, którzy nie chcą Kimi w różową obróżkę przystroić :cool3:;);) Jeju jak sie cieszę z tych wieści. Kimciuszku - bądź szczęśliwa w niebieściutkiej obróżce :loveu:
  11. [quote name='Nutusia']No wyglądałyby jak małe piaskowo-błotne kuleczki -[/QUOTE] Ale chyba jeszcze by się zamieniły w sopelki błotne, bo niestety zimno jest paskudnie
  12. Całuję, tulę i miziam. Aż się boję, ze je za bardzo rozpuszczam. Bo im się coraz bardziej wyłaniają niezle charakterki. No i przez te gady małe nie pojechałam już na drugi wekend na moją działeczkę. Bo jest zimno, a tam, nad Raba jest przeważnie o parę stopni mniej niż w Krakowie. Dodatkowo mam tam rozsypany na nowym chodniczku i tarasiku piasek. Ju z sobie wyobrazam jak one by tam wyglądały po paru sprintach w mokrym futerku po tym piachu!
  13. No i z domu w Rzeszowie dla Oshin też nici. Państwo umówili zię z Becia66 w ten sposób, że jak wrócą z pracy koiło godz 18 to zadzwonią do niej. No i do godz 20 nie zadzwonili.
  14. [quote name='Nutusia']Jedno chyba zaczyna, ale na... pięcie, bo mnie boli jak cholera! Eeeee... pan rehabilitant mówi, że to nie żadne skrzydło, tylko... ostroga piętowa :( Coś w tym jest! ;) Przywykły, że im się towarzyszki zabaw co i raz zmieniają... I bardzo dobrze! Dzięki temu jest jak jest :)[/QUOTE] Oooo to moźemy sobie rękę (a tak własciwie to piętę) podać
  15. Szkopuł w tym, że ten psiak na łańcuchu nie jest psem tej osoby, która się starała o Shogunka. Że to babcia jest nieprzejednana w tej sprawie. No ale....fakt jest faktem.
  16. Nutusiu - czy Tobie już wyrosły skrzydełka, czy dopiero zaczynają?
  17. Ach te piękne oczy !
  18. Byla wczoraj wizyta przedadopcyjna w Częstochowie dla Shoguna. I niby wszystko bylo pozytywne, ale ja mialam jednak parę wątpliwości i odmówiłam jednak oddania tam Shoguna. Głównym argumentem "przeciw" jest suczka babci - w tym samym domu - która jest podobno agresywna i jest na łańcuchu (wprawdzie porządnym, bo długim). Wprawdzie suczka na noc jest spuszczana z tego łańcucha, ale jednak...Dziewczyna starająca się o Shoguna twierdzi, że to jest suczka babci i że nikt nie jest w stanie babcię przekonać, żeby tej suni odmienić żywot. A suczka jest podobno malutka, wielkości prawie Shoguna. Podobno ona nie tolerowała nawet szczeniaków. No i niech się maly jakoś wydostanie z domu, bo przecież nieraz się zdarza, że ktoś zostawi uchylone drzwi i niech mały podbiegnie do tej suczki! A sam jest przyzwyczajony, że z psami się można bawić, bo przecież tu szaleją z Amigą. Nie wiem, może jestem jakaś wariatka, ale mam jakieś wewnętrzne przekonanie, że mały będzie miał lepszy dom. Możecie mnie op;....... ale już zadzwonilam do tej Częstochowy i odmówiłam jednak wydania tam łobuza. A w sprawie Oshin - w najbliższym czasie Becia66 będzie robić wizytę w Rzeszowie. Kciuki jak widać wciąż potrzebne.
  19. [quote name='Nutusia']Wiedziałam, że się obrończyni tej rudej przydługiej zadymiary pojawi :evil_lol: Otóż dochodzenie wykazało, że skoro notes leżał pośrodku stołu, Lili nie mogła go dosięgnąć stając na 2 łapach. Na krzesło wejść nie mogła, bo krzesła są przysunięte to stołu na maksa. Kimi pozostaje poza wszelkim podejrzeniem, bo koślawe łapinki nie pozwalają jej nigdzie wskoczyć, Lesio jest "skoczny inaczej", a tym samym portret sprawcy wyłonił się sam:eviltong: [B]A teraz wiadomość dnia - Kimi MA DOM![/B]:multi: Pani, która wczoraj do mnie dzwoniła, o czym wspomniałam na wątku, zadzwoniła po 17-tej i zapytała czy mogliby dziś (czyli wczoraj) przyjechać poznać Małą. Zapowiedzieli się ok. 19-tej i zaraz po ich telefonie... wyłączyli nam prąd! Dochodziła 19-ta, a tu wciąż egipskie ciemności. Pozapalałam świece, lampę naftową, powyciągałam latarki, żeby w razie czego rzucić snop światła na Kimuszkę:evil_lol:. Dosłownie kilka minut przed przyjazdem Państwa prąd włączyli, uffff... Państwo weszli, banda czworga rzuciła się na nich w całości, ale Kimi szczekała o wiele mniej zaciekle niż zazwyczaj i już miałam mówić Państwu, żeby weszli dalej i nie zwracali na nią przez chwilę uwagi, bo i tak nie da się pogłaskać, gdy... podstawiła się Panu do głaskania!:crazyeye: Mało tego, pozwoliła się wziąć na ręce!:crazyeye: Państwo weszli, długo rozmawialiśmy. Kimi będzie ich pierwszych, że się tak wyrażę "samodzielnym" psem, ale oboje mieli psiaki w domach rodzinnych. Pani Zuzia pochodzi z Mazur, w rodzinnym domu jest leciwy psiaczek oraz 8-miesięczna sunia znaleziona w polu i przygarnięta przez Rodziców. Państwo mają własne mieszkanie na warszawskiej Woli. Pracują trochę "na zakładkę", więc Kimcioszek nie będzie długo sam w domku siedział. Na wakacje wyjeżdżają najczęściej na Mazury:razz:, ale już rozmawiali ze znajomymi, którzy chętnie zaopiekują się Malizną, jeśli zajdzie taka potrzeba. Państwo zgodnie stwierdzili, że Kimi jest ŁADNIEJSZA niż na zdjęciach!:eviltong: Od jakiegoś czasu rozglądają się za psiakiem, przeglądają ogłoszenia, byli nawet na Paluchu, ale wciąż czekali na "grom z jasnego nieba";) W rozmowie się zgadało, że myśleli nad adopcją Steviego! Jaki ten świat mały... Ale w końcu wybrali Kimi, bo chcieli mieć mini pieska. Od dziś ruszają na podbój sklepów zoologicznych:evil_lol: Już wczoraj ciężko im się było rozstać z Kimulcem. Wychodząc, Pan jeszcze raz ją wziął na ręce, rozpiął kurtkę i wsadził za pazuchę mówiąc: "a teraz uciekamy":diabloti: Przez całą wizytę Kimi pięknie do nich podbiegała na wołanie, dawała się brać na ręce, przynosiła piłeczkę, a nawet w pewnym momencie ucięła sobie drzemkę na kolanach Pana. Cały czas ją głaskali się piali nad nią z zachwytu (a ja puchłam z dumy;)). Najchętniej zabraliby ją od razu, ale nie chcieli, żeby zaraz następnego dnia musiała zostać sama w domu, gdy oni pójdą do pracy. Dlatego przyjadą po nią w sobotę. Wtedy podpiszemy umowę adopcyjną i będę mogła wpisać Kimi na moją listę szczęśliwie wyadoptowanych tymczasowiczek!:loveu:[/QUOTE] Phiiiiiiiiiiii, ale dowodów nie ma! Za łapkę ją nie zlapałaś, więc proszę uważać z oskarżeniami :-) Co za cudowne wieści o domku dla Torpedy. Jednym słowem poprzedni dom to nie był TEN dom. Tak mieło widać być. Ściskam mocno kciuki za to, żeby w sobote Kimcia zachowała się równie wspaniale jak wczoraj :-)
  20. Zdjęcia jak u mnie w domu - mam takie same fotele :-) Świetny pomysł z tym zostawianiem rzeczy przesiąkniętej Twoim zapachem. Tylko u mnie by to nie przeszło, bo zaraz by była wojna o ta rzecz. Jak Amiga ma coś "swojego" to żaden psiak nie ma prawa się do niej za bardzo zbliżyc. Owszem terrorystka najpierw pokazuje garnitur ząbków i lekko powarkuje, ale w przypadku Bonusia takie ostrzeżenia nie działały, bo on, tak jak Tola nie widział ani nie słyszał juz za dobrze
  21. [quote name='Nutusia'] A wczoraj po pierwszym dniu aresztu domowego straty są następujące: - ołówek automatyczny cud urody poległ całkowicie - packa na muchy straciła "pacalność" - pluszowy miś koala, którego znajomy przywiózł mi z podróży do Australii stracił oko - poległ notes, który leżał na stole ([COLOR=red][B]na stole są ślady bytność Kreski...[/B][/COLOR]) - świeżo wyprane i rozwieszone do suszenia pranie zostało... OLANE! [/QUOTE] O przepraszam - a skąd ta pewność? Badania DNA robiła czy co ?? A zresztą nawet jeśli, to o Kreśce dobrze świadczy, że nie brala się za ołówek, tylko za czytanie
  22. [quote name='masza44']W Rzeszowie jest matinestka, napiszcie do niej pw.[/QUOTE] Dzięki wielkie :-)
  23. A ja tymczasem zaglądam tu z wielką prośbą o przeprowadzenie wizyty przedadopcyjnej w Rzeszowie dla mojego szczeniaczka tymczasika. Mam nadzieję, że Depi się na mnie nie pogniewa, że mu tu zasmiecam wątek
  24. Dzięki wielkie - akcja się rozwija :-) Ratujcie! Kto zna kogoś, kto przeprowadziłby wizytę p/a dla Oshin w Rzeszowie???
  25. [quote name='Patia']Dziękuję bardzo ! Aleczy Ty nie masz czasem wstarczająco dużo do sponsorowania [/QUOTE] A Ty nie masz? A kto z nas nie ma?
×
×
  • Create New...