Jump to content
Dogomania

eurydyka

Members
  • Posts

    2532
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by eurydyka

  1. szkoda, ze moj maz na wyjazd zabral aparat bo bym Wam pokazala jak Azunia slicznie spi dzis spanie na podlodze bylo nawet ok, on przytulila do mnie glowke i cale cialko, ulozyla sie na kocyku a teraz spi juz na moim poslaniu z glowa na podusi:) to ciekawa przemiana w tym psiaku, bo jak ja wzielismy tydzien temu ze schroniska to w ogole omijala kocyki, raczej mimo tego fatalnego stanu kladla sie na terakocie lub panelach, teraz chyba zrozumiala ze dobry kocyk nie jest zly dzis temperatura ok, od dwoch dni sa malutkie kupki troche biegunkowate ale sa. dzis pijemy do poludnia 2 szklanki rosolu, a do weta ruszamy wieczorem. jesli bedzie wszystko dobrze, to jest szansa ze od jutra picie bedzie troche gestsze Aza jak gleboko spi to nawet warczy przez sen:), albo podszczekuje. Wczoraj po raz pierwszy widzialam jak bronila naszej dzialki tj za siatka pojawil sie buldozek francuski taki pomrukujacy i Azunia go obszczekala, siersc zjezona byla, co sobie bedzie buldozek myslal:) Wczoraj znowu probowala zabrac mojej jamnicy Ciri zabawke, oczywiscie bezskutecznie, bo Cirunia nie pozwala sobie, ale widac, ze gdyby jej porzucac pilke to ja przyniesie, jednak jeszcze musze ograniczac jej ruch.
  2. i jeszcze duze podziekowania dla ofiarodawcow, ktorych wplaty odciazyly psychicznie dziewczyny, ktore tak dzielnie ratowaly Gaje i jej dzieciaki
  3. Aza dostala dzis zgode na wypicie 2,5 szklanek rosolu przez caly dzien, tj 1,5 wypila rano przez 4 godziny a teraz wieczorem bede jej rozlewac 1 szklanke. jutro rano kolejne dwie caly czas dostaje jakies zastrzyki i bardzo rozpacza bo niektore bola dzis spimy razem na podlodze, wczoraj spal moj maz:) czasem ja cos zaboli i zapiszczy wtedy a ja mam skoki adrenaliny mocne, jeden byl wczoraj, ale opisal to juz maz, dzis tez taka sytuacja raz byla, pisk i rozjechaly sie nogi i takie skolowacenie w oczkach wtedy sie boje, ze sie nie uda mimo tylu wysilkow mi wczoraj termometr, ktory kupilam dla Azy, zeby szybko mierzyc jej temperature wskazal na mnie 35,5 stopnia, a dzis rano 36,2. Ale to pewnie efekt ogolnego oslabienia i nerwow. jutro rano znowu mierzymy temperature i jak bedzie ok, to wizyta u lekarza dopiero ok 19ej a w miedzyczasie bedziemy szukac domku dla uroczej 4 kociakow ok. 4 tygodniowych, bo w drodze do lekarza pojechalysmy zrobic zdjecia kociej rodzice, ale o tym juz na forum.miau.pl napisze jak tylko zdjecia obrobie ide do Azuni podac kolejne kilka kropelek rosolku
  4. dzis w ciagu dnia Aza bedzie pod opieka mojej mamy, bo my musimy cos zalatwic jeszcze, a jest za cieplo zeby ja wozic ze soba odwiedziny u weta beda ok 19ej pozdrawiamy Was wszystkich cieplutko eury + szalona Azunia, ktorej trzeba ograniczac picie i ruch + TZ of course
  5. Eury śpi, wykończona czuwaniem, teraz czuwam ja :lol: O ile wczoraj Aza brała do pyska wszystko, co popadło, od wody poczynając, to dzisiejszej nocy (chyba po posmakowaniu rosołku) już się grymaśna zrobiła i byle czego pić nie chce. Na miskę z wodą, którą jej podstawiłem pod nos, aby troszkę ją uspokoić Aza zareagowała z bardzo minimalnym zainteresowaniem, które ograniczyło jej aktywność do powąchania i odwróćenia się od proponowanego traktamentu. Znaczy - pies chyba zdrowieje, skoro grymasi, nie? Była chwila stresu, gdy Aza zaskomliła i rozsuneły się pod nią tylne łapy (ja akurat u sąsiada oglądałem trzecią bramkę dla Liverpoolu w finale Ligi Mistrzów) i musiałem biec na ratunek, ale okazało się, że alarm był na szczęście fałszywy, bo psina po chwili machała ogonem, a w chwili obecnej jest w stanie żywotności. W ogródku przed chwilą zrobiła siusiu z dwóch otworów wydalniczych (oszczędzić Wam szczegółów? :lol: ) a teraz mnie zaczepia i chyba próbuje namówić na kolejne porcje rosołku. Na razie twardo odmawiam. Poczekamy do jutra. A wszystkich przejętych losem Azy pozdrawiam bardzo serdecznie! W zastępstwie Eurydyki - jej TZ
  6. a tak wyglada Azunia dzisiaj w ubranku, ktore dostala w prezencie od lecznicy jestem w trakcie podawania jej tego wywaru z kurczaka czystego i ona szaleje, ogon chodzi, skacze i musze ja uspokajac, zeby ta aktywnoscia sobie sama krzywdy nie zrobila
  7. dopiero przed chwila wrocilam do domu, w ciagu dnia nie mialam sieci, wiec nie pisalam, ale wiem, ze maz cos opisywal dzis sunia byla 2 razy u weta, drugi po 19ej. ma podwyzszona ok 1 stopnia temperature, kupilam dzis taki specjalny termometr i rano mamy sprawdzic te temperature. jesli bedzie powyzej 39 stopni to rano wet, jesli ponizej to wet wieczorem, bo leki, ktore dostaje dzialaja 24h. dzis strasznie plakala przy zastrzykach, do tej pory wcale nie plakala, dzis wyla ok 1 minuty, ona jest tym wycienczona. dostala zgode na wypicie 1 szklanki rosolku najprostszego, ale to picie musze rozlozyc na czas jednej godziny wode pije tak ok 5 lykow na godzine, musimy jej dawkowac rano miala kroplowke tez na wzmocnienie, chociaz od 1szej w nocy wczoraj szalala po domu szukajac wszedzie czegos do zjedzenia a ja za nia, zeby sprawdzic czy wszystko uprzatniete teraz wielka prosba, zebyscie chwilowo juz nie wplacali pieniazkow, bo dzis wplynelo kolejne 355 zlotych:) to na razie powinno wszystko pokryc, a jesli bedzie potrzeba dalszych datkow to dam znac. Dzis serdecznie w imieniu Azuni dziekuje: malawaszce, anii_mor, kancelarii prawniczej, kornelii i heket duzy buziak od Azuni jestem pod wrazeniem, bo wiedzac o ograniczeniach finansowych kazdego z Was nie liczylam na taki odzew. jesli po leczeniu Azy zostana jakies fundusze, to oczywiscie za Wasza zgoda pojda na psiaki dzis nie musialam nic w lecznicy placic w czasie rehabilitacji bedzie pewnie potrzebna specjalna karma, nie wiem jeszcze jaka, teraz zyjemy na krawedzi i probuje ograniczyc radosc widzac ze z mala jest lepiej, bo przez 3-4 dni jest zagrozenie smierci jesli szew nie wytrzyma. Stad te ograniczone bardzo plyny, a jednoczesnie musimy zaczac uruchamiac funkcje trawienia. To bardzo skomplikowane. Specjalne podziekowanie nalezy sie Agnieszce (nie moze sie zalogowac, bo rejestracja nie dziala), ktora dzis siedziala z Azunia ponad 5 godzin i sie nia zajmowala.
  8. dziekuje Avi i Andzi za kolejne wplaty w sumie 150 zl wplaty z wczoraj i dzis daly juz kwote 310 zl, jestescie cudowni i dziekuje, ze pomagacie
  9. to czego sie teraz obawiam, to ze ze zmeczenia przysne a ona bedzie probowala sie lizac po tym brzuszku mimo ubranka bede starac sie spac na zmiane z mezem, moze nam sie uda jej upilnowac mamy kolnierz specjalny, ale chcialabym jej tego oszczedzic nikomu nie mam nic za zle, dzieki raz jeszcze za wszelka pomoc
  10. dzieki za kazde dobre slowo i wspieranie na duchu, to dla mnie teraz bardzo wazne dzieki kazdemu kto do mnie pisze na PW, jestescie kochani, ze pomagacie Azuni dojsc do zdrowia i myslami jestescie przy niej
  11. z finansami jest srednio ale nie tragicznie dzisiejsza operacja kosztowala 200 zl, na razie zaplacilam 90 jutro dam reszte. Rano placilam 20 zl za wczoraj i dzisiejszy poranek. za rtg na Lencewicza (60 zl) zaplacila Agnieszka, ktora dzielnie mi pomagala, bo szczegolnie zalezy jej na Azuni Dzisiejszy dzien to jeden z najciezszych do tej pory w moim zyciu, dawno sie tak powaznie nie spakalam, a ciagle ryczalam jadac autem. Potwierdzila sie niestety pierwsza mysl dr Pulawskiego, ze to wglobienie jelita, czyli gdyby chodzilo o rure od odkurzacza to ona sie w siebie sama zassala Azie usunieto 0,5m jelita, to az 1/3 calego jelita. Ma raptem jeden szew i to ten szew jelita bedzie ogrywal najwieksza role w walce o jej zycie. Jesli peknie bedzie zapalenie otrzewnej i smierc, jesli nie peknie to zycie dla malutkiej. nie mozna bylo zalozyc drugiego szwu, bo to niewiarygodnie ograniczyloby przepustowosc jelit na cale jej zycie. teraz jesli ten cholerny szew sie utrzyma to Aza bedzie po prostu miala szybsza przemiane materii i bedzie musiala byc na karmie wysokokalorycznej. jesli...bo nie wiemy co przyniosa najblizsze dni. na razie to wszystko przypuszczenia i moje marzenia, zeby Azuni sie udalo. Podczas operacji dokladnie obejrzano tez jej brzuszek od zewnatrz, ona ma takie blizny jak male krzyzyki juz zagojone, ale to musialy byc glebokie ranki albo od ran np przy przejsciu przez ostra siatke albo od znecania sie... Ona na widok starszych mezczyzn troche sie kuli. Teraz pozostaja modlitwy, aby w te najblizsze dni szew na jelicie sie utrzymal. Pan doktor powiedzial, ze to bylo szycie nitka galaretki i gdyby nie doswiadczenie pani doktor, ktora dzis wysciskalam, z szycia naczyn to nic by z tego nie bylo. Lekarze chca wierzyc,ze sie uda, ale mowia ze bedzie trudno, bo ona jest tak niewiarygodnie wykonczona. Dzis moj maz w nocy ma jej dac zastrzyki, bedzie to robil pierwszy raz w zyciu, zastrzyki pod skore z atropiny i przeciwbolowy. Aza ma juz ubranko pooperacyjne ale trzeba jej caly czas pilnowac, czyli dzis mamy spanie na podlodze:)
  12. niesamowita to jest Azunie,ze to wszystko znosi dzis bedzie jeszcze ciezko, bo o 16.30 i 18 beda dwa zdjecia rtg z kontrastem, a to nie jest przyjemne (sama kiedys mialam) bardzo bym nie chciala, zeby mala byla otwierana, bo najbardziej sie boje ze tego juz nie przezyje, po rpstu ze sie nie wybudzi:( lekarze zrobia wszystko co moga, ja znam tych ludzi od kilkunastu lat i im wierze
  13. Aza znowu wymiotowala i dzis bedzie rtg z kontrastem robiony albo w Hematowecie albo na Lencewicza, bo jest jeszcze podejrzenie, ze moze miec jakies obce cialo i stad te meczarnie malutkiej. Jest ryzyko, ze bedzie operowana, ale najpierw wszystko zrobimy, zeby tego uniknac, bo w tym stanie ona tego po prostu moze nie przezyc. Nawet nie wiecie jak mnie emocjonalnie wykanczaja jej dobre stany z duzym regresem potem, takie chwile radosci a potem dol...Ale walczymy o maluszka dalej
  14. dziewczyny drogie, ogromnie dziekuje za wszystkie maile, przepisy, pieniazki, to naprawde bardzo wazne dla Azy wsparcie a dla mnie psychiczne ladnie dzis spala (chociaz o 4ej ja wypuscilam do ogrodka i potem chwile spalam sama w ogrodku pod kocem, ale wrocilysmy bo mi zimno bylo na lezaku o 4rano jak wstaje slonce a ona tez powinna byc w ciepelku) o 5.30 niestety znow wymiotowala (woda + zolc) i znowu chciala do ogrodka (lezy sobie teraz w kaciku i odpoczywa spytam dzis weta o karme taka specjalna dla niej, avii radzila mi odejsc od wywaru na rzecz tej karmy zaraz jedziemy do weta, zeby zdazyc przed szkoleniem, w ciagu dnia bedzie u mojej mamy Aza w ogole jest bardzo towarzyska, tj na mame sie wczoraj prawie obrazila, ze jej 4 godziny nie bylo:) a przeciez mama tez musi zarabiac na zycie ciekawa jestem jaka Aza bedzie jak juz wyzdrowieje, bo to ze slicznotka bedzie to nie watpie, ale ciekawia mnie jej cechy charakteru, na pewno jest pieszczochem:)
  15. Azunia ze mna w ogrodku ogladamy brzuszek a teraz seria kto mnie znajdzie:)
  16. KOchane Dziewczyny, Wielkie dzieki dla Agnieszki, Joli, Doroty i Avii za wsparcie finansowe dla Azuni. Na te chwile Wasze wplaty daly w sumie 160 zl, za co ogromnie dziekujemy. Nie wiem ile dzis wyniesie rachunek, poprosilam, zebym mogla go jutro zaplacic, wiec jutro napisze. Zaraz wstawie fotki Azuni, beda ciekawe z ogrodka, ale znowu mamy regres w jej zdrowiu. Nie chce caly czas jesc, strzykawka podajemy jej wywar z kurzych lapek ze zmielonym ryzem, ale to doslownie odrobine, bo potem znowu wymiotuje. Avii, pytalas o diagnoze, to nie jest w przypadku malej niestety takie jednoznaczne. Dostala lek na babesioze (bo takie sa objawy), ale ze byla niedorzywiona, nieodrobaczona i jadla dziwne rzeczy to jej organizm zalapal pewnie jeszcze jakas infekcje taka ogolna oslabiajaca biedne psisko. Dzis mimo oslabienia ucieszyla sie na widok jamniorow i probowala za nimi truchtac, potem nie miala juz sil i nieslismy ja do samochodu. Teraz lezy i odpoczywa. A rano znow wycieczka do weta.
  17. dobre wiesci, Aza ma sie lepiej (w hotelu dorwalam sie na moment na kompa, przepraszam, ze na PW nie odpowiadalam, w kolejnej przerwie szkolenia odpowiem) o 7ej rano widzial ja wet, dostala antybiotyk, lek oslonowy na watrobe i lewatywe i wreszcie sie troche oproznila, nie ebdzie juz jej tak bolalo sama weszla po schodach u lekarza, na widok innego sznaucera (rano o 6ej jak ja wynioslam na siusiu, ktore robi tylko nadworze) podniosla siersc i a jednoczesnie podeszla do sznaucerki olbrzymki (tamta tez leczona na babesioze) i machala do niej ogonem Azunia sie rozglada za wszystkim co robie dzis posiedzi troche sama w domu, ja jestem na szkoleniu pod Wawa, ale mama moja wpadnie do niej w ciagu dnia na chwilke a potem moj maz ja przejmie pod opieke, a ja wroce na noc, zeby sama zobaczyc jak sie malutka ma lekarz powiedzial, ze wyniki nie sa takie zle (dzis widzial wszystko sam na papierze, bo wczoraj tylko telefonicznie rozmawialismy) i zaczynamy rekonwalescencje dla mnie to znaczy ze Aza bedzie zyla:)
  18. przeczytalam wyniki przez telefon lekarzowi i powiedzial, ze nie jest zle te ostatnie 3 AIAT, glukoza i mocznik to efekt kroplowki (to tak w skrocie, bo on mi to jakos medycznie tlumaczyl wiecej) jutro rano Aza jedzie na kroplowke, chyba moja mama przejmie paleczke dzis zreszta u niej nocujemy a jamniki w domu z mezem zostana ja jutro mam w serocku szkolenie i zawoza mnie tam, wroce na noc do domu, zeby byc przy malej i na drugi dzien znowu na szkolenie do serocka pewnie Marka bedzie Wam pisala co dalej u Azy (bede jej slac smsy, bo u mamy nie ma netu) mama jutro wezmie malutka pod opieke w ciagu dnia, jakos postara sie z praca szybciej obrobic
  19. mam juz wyniki krwi, nie znam sie na tym ale masa rzeczy ma za wysokie wyniki - leukocyty 12,10 (norma 6-12) - plytki krwi 684 (norma 200-580) - paleczkowce 6 (norma 0-3) - segmenty 54 (norma 60-77) - limfocyty 40 (norma 12-30) -AIAT 54 (norma 3-50) Glukoza 184,5 (norma 70-120) mocznik 47,4 (norma 20-45) pozostale rzeczy sa w normie, podobno te wyniki wykluczaja parvo, ale pojade jeszcze niedlugo do weta i mu pokaze calosc
  20. podpytam lekarza o te leki, o ktorych piszesz dziekuje wszystkim ktorzy oferuje pomoc dla Azy a tez za kazde dobre slowo wsparcia
  21. dzis kroplowki nie bylo, bo lekarz powiedzial, ze musi uruchomic przewod pokarmowy powolutku. nie jest odwodniona, pije wode i skora podobno tez prawidlowo reaguje wieczorem jeszcze bedziemy rozmawiac z lekarzem jak juz beda wyniki krwi mineraly dostala wczoraj w strzykawce, a w kroplowce glukoze i cos jeszcze (ja sie na tym nie znam niestety, nigdy nie mialam tak chorego psa jak Aza teraz) jak ja glaszcze to czasem na lezaco machnie ogonkiem i to mi daje wiare, ze moze sie uda
  22. moje jamniki byly szczepione we wtorek przeciw parwo, to kolejne ich szczepienie (2gie dla NIki i 4te dla Ciri), ale nie powiem ze sie o nie nie boje, czesc czasu spedzaja u mojej mamy na wszelki wypadek, ale teraz wszystkie psy sa u mnie Ona dzis miala zielone wymioty, lekarz mowil o anemii, a lekarka okreslila to jakos zoltaczke dodatkowo, czyli idziemy bardziej w kierunku babetiozy tyle ze z dodatkiem roznych innych swinstw niestety:(
  23. ciesze sie, zobacze we wtorek Irka, chociaz pewnie sie dopiero wtedy bedzie wybudzal z narkozy sliczne sa foty, zreszta Irokez to bardzo fotogeniczny pies
  24. z Azunia nie jest dobrze, ma chyba kilka rzeczy na raz i to utrudnia i diagnoze i leczenie dzis dostala lek przeciw babesiozie, taki dosc silny, a decyzja byla trudna bo to oslabia watrobe a jej watroba i sledziona sa juz powiekszone co wiemy z rtg:(, byly znalezione kleszcze (schronisko jest przy lesie) ale to moglby byc jakis wczesniejszy kleszcz. alez ja bolal ten zastrzyk mimo dodatkowego znieczulenia:( ma tez krwotoczne zapalenie zoladka (jakos tak to lekarz opisal) i zalega jej "gowno" w jelicie grubym (cytuje slowa lekarza, dosc obrazowe), dlatego dostala tez troche parafiny w pupcie:( pojechalam zrobic jeszcze badanie krwi, wyniki beda wieczorem, ale lekarka z Lencewicza powiedziala, ze one raptem moga wskazac w jakim kierunku leczyc ale nie dadza nam zadnej stuprocentowej pewnosci podejrzewane jest tez lzejsze stadium parvo, takie podejrzenia padly juz wczoraj i bylyby uzasadnione, ale ze jest starszym dzieckiem a ta choroba glownie maluszki dotyka, to ma wieksze szanse zastanawiam sie czy nie podac jej surowicy przeciw parvo, koszt jakies 60-80 zl a co do finansow, to musze poprosic o pomoc, bo sie zaczynam powolutku niewyrabiac (i tak jestem ogromnie wdzieczna, ze czesc oplat idzie na gmine) do tej pory zaplacilam: - 40 zl sobota, rtg, antybiotyki, kroplowka (Hematowet) - 30 zl niedziela, ten lek przeciw babesiozie,antybiotyk (Hematowet) - 57 zl niedziela, badanie krwi (Lencewicza) nie wiem ile zaplacil moj maz za czopki dla niej powstrzymujace wymioty, jak sie dowiem to napisze - dzis lub jutro raniutko znowu kroplowka i kolejne leki, nie wiem ile to bedzie kosztowac ani ile czasu trwac leczenie:( jak ktos moze pomoc to na PW podam nr konta caly czas wierze, ze ona z tego wyjdzie, ale jak na nia patrze to sie o nia niesamowicie boje
  25. Noc byla spokojna, Aza pila co jakis czas wode (ona wlasciwie lezy z glowa na misce i jezykiem siega po wode) wstalam z nadzieje, ze moze wymioty sie skonczyly, wypuscilam ja do ogrodka zrobila siusiu a potem jeden wielki rzyg woda i zolcia:( zaraz jedziemy znowu do lekarza, napewno na kroplowke, moze na pobranie krwi prosba do Marki, zeby wrzucila jak sie obudzi fotke, ktora jej wyslalam mailem
×
×
  • Create New...