Jump to content
Dogomania

Ania-Bajka

Members
  • Posts

    145
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ania-Bajka

  1. A w ogole to proponuje zawieszenie broni, bo po co sie klocic? :) Strata czasu i nerwow. Powiedzcie lepiej, jak wedlug was jest ze szkoleniem amstaffa na psa obronczego. Bo ja wszedzie czytalam i slyszalam, zeby tego nigdy nie robic. Natomiast na innym topicu zostalam za to zdanie skrytykowana przez Marka z Gromem (chyba nie pomieszalam czegos w nazwie???).Macie jakies zdanie? Bo ja teraz jestem w kropce. Sama nie wiem co mam myslec. A, jeszcze jedno tez mnie zaskoczylo- bo tu wiele osob powtarzalo, ze amstaffowi tak do konca zaufac nie mozna. Suce tez- bo suki zwykle innych suk nie lubia. Jak juz sie prawie z tym pogodzilam, to na innym topicu pisza, ze suke amstaffke mozna wychowac na przyjaciolke calego swiata- psow tez! To jak to w koncu jest? Co? I juz wiem, ze z kazdym psem jest inaczej :lol: Ale tam zostal wyrazony sad oparty chyba na jakiejs wiekszosci. To jak to jest z ta wiekszoscia?
  2. DZURGA :lol: RANY! ja nie napisalam, ze Matys jest grzeczny. Ale nie odnioslam sie do tonu jego wypowiedzi, bo on sie tylko broni. No i daje sie wyprowadzic z rownowagi. Jego sprawa i problem tego, ktory go zaatakowal. Natomiast Alex po prostu sie czepia, atakuje i to jak dla mnie bez powodu. I mimo jej mentorskiego tonu nie brzmi jak ktos z kim warto pogadac. Przynajmniej jak dla mnie. Bo jest zbyt chamowata. I nie krytykuje jej dlatego, ze atakuje Matysa, tylko dlatego,ze w ogole atakuje w jak dla mnie bardzo nieladny sposob. Oczywiscie, ze ona ma prawo sie nie zgadzac, ale swoje zdanie moze przedstawic w lagodniejszy sposob- bedzie sie milej czytalo i wzbudzi wiekszy szacunek u czytajacego. Dlaczego od razu wyzywac i obrazac??? :( Chyba, ze ja jestem zbyt wrazliwa??? :o Natomiast nie wiem dlaczego uwazasz, ze ja zachowuje sie tak samo? :cry: Probowalam w kilku postach ostudzic nieco atmosfere, bardzo delikatnie i spokojnie wyjasnic o co mi chodzi, ale osoby takie jak Alex sa w stanie wszedzie ferment wprowadzic. Kiedy pisze cos M. Chmielewska, albo Chi czy inni, to wnosi to cos konstruktywnego do calej dyskusji. I o to chodzi. :lol: (aha, odnosnie twojego wczesniejszego postu- dzieki za informacje o twoim rottku, rzeczywiscie odpisalas na pytanie, tylko ze mi chodzilo glownie o amstaffy). :drinking:
  3. ALEX Ja mam wielka prosbe- przestan tutaj pisac. Naprawde mam juz dosc zapoznawania sie z twoimi przepelnionymi żółcią i jadem tekstami. Moze zaloz sobie swoj topic i tam sie wyżywaj. To na prawde nie jest miejsce na takie popisy. I jakos wielu uzytkownikow netu zdaje sobie z tego sprawe. ... a tak na marginesie- okreslenia typu "chlopcze" i inne (nie chce mi sie teraz szukac pozostalych, byly we wczesniejszych postach), majace na celu wywolanie lekcewazenia do wspolrozmowcy ze wzgledu na jego wiek sa na prawde nie stosowne. Ty prawdopodobnie starasz sie przez to pokazac, ze jestes starsza i bardziej doswiadczona, ale jakos to nie jest przekonujace, biorac pod uwage twoj styl. Taki jezyk i argumenty kojarza sie raczej z kims bardzo mlodym i niedoswiadczonym , za to majacym wielkie mniemanie o sobie. I jezeli rzeczywiscie jestes osoba starsza (chociaz skad ta twoja pewnosc, skoro nie znasz wspolrozmowcow?), to tym gorzej swiadczy o tobie takie zachowanie. Chcialas konkretne przyklady twoich ublizan, ale nie mam ochoty jeszcze raz tego wszystkiego czytac, wiec nie zacytuje. Natomiast co do okreslen typu "agresja dominacyjna", to mozliwe, ze czesc naukowcow rezerwuje sobie te nazwe tylko do zachowan dominacyjnych w stosunku do ludzi. Ale to nie znaczy, ze wszyscy tak robia. Naukowcy maja to do siebie, ze kazdy z nich lubi nadawac nowe, swoje nazwy. Dlatego, jezeli chcemy opisac sytuacje, w ktorej jeden pies alfa probuje agresywnie zdominowac drugiego, ktory tez sie za alfe uwaza, to nie widze nic zdroznego w nazwaniu tego agresja dominacyjna. Tak jak nie widze nic zdroznego w nazwaniu owczarka niemieckiego wilczurem, choc nie jest to jego oficjalna nazwa. W koncu forum to nie jest dysputa naukowa. Nie nazwa jest najwazniejsza, ale to zeby sie wszyscy rozumieli. A mysle, ze kazdy wiedzial o co chodzi z ta "agresja dominacyjna". :agrue:
  4. Moze i mlode ASTy swietnie sie bawia z bokserami, ale gorzej gdy dorosna. I jednak wydaje mi sie, ze latwiej poradzic sobie z atakujacym bokserem niz ASTem. Chodzi mi o to, ze latwiej go odwolac, czy rozdzielic. Nie slyszalam o tym, zeby boksery walczyly na smierc i zycie, a amstaffy niestety tak robia. :cry:
  5. Jest sporo roznic miedzy ASTami a bokserami. I to glownie w charakterze. Dlatego zreszta boksery szkoli sie na psy obroncze, a amstaffy nie. I lepiej tego nie robic w przypadku ASTow. Jednak boksery to psy bardziej opanowane i karne niz wszystkie bullowate. :Dog_run:
  6. Nie wiem czy nie przesadzacie z tym wychowywaniem suki amstaffa na przyjazna calemu swiatu. Zreszta poczytajcie sobie topic "Jak to jest z ta agresja?". Suki amstaffow sa czesto agresywne do innych suk. U nas na osiedlu jest 5 suk AST w roznym wieku i lepiej kazdej z nich unikac. Jedna juz zagryzla owczarka niemieckiego, inna nie toleruje najmniejszego warkniecia ze strony jakiejkolwiek suki. Co do dzieci, to jedna z tych cudnych suczek pogryzla dziecko i rzuca sie na biegajace dzieci (wiem ze to wyjatkowy przypadek). Kazda z tych amstaffek ma innego wlasciciela.
  7. Hej, dlugo mnie tu nie bylo, bo ostatnio zazarcie dyskutuje na forum milosnikow amstaffow. Musze z przykroscia stwierdzic, ze to co tam uslyszalam bardzo zniechecilo mnie do calego tego towarzystwa i w sumie tez do tej rasy. Okazuje sie, ze to psy, ktorym calkowicie nie mozna ufac, ze nie wazne jak sie psa wychowuje, to i tak w koncu zboj z niego wyjdzie, itd, itp. W takim razie po co w ogole hodowac te psy? Ich wlasciciele oburzaja sie jak sie okresla amstaffy mianem mordercow, ale chyba jednak takie zachowanie ich psow im odpowiada. Wszyscy uwazaja, ze ASTy to agresory ale najwyrazniej nie chca tego zmieniac. Mam nadzieje, ze mimo opinii tych ludzi Hektorek pozostanie fajnym psiakiem, ale nawet jesli to i tak to bedzie wyjatek w tej rasie. :( A moze zajrzyjcie na temat "Jak to jest z ta agresja?" (grupa 3, amstaffy...) i napiszcie co wy sadzicie o calej tej dyskusji?
  8. Hej, to nie tak!!!!!!! Astania zamiast odpowiedziec czy taki pies jak Hektor zmieni sie na agresora (albo jakie jest prawdopodobienstwo), od razu zaczela sie czepiac, ze jak to dlaczego pies byl pogryziony. A tu nie o to chodzilo. Te pogryzienia byly wymienione tylko po to, zeby pokazac, ze nadal mimo takich doswiadczen (ktore mialy miejsce kilka miesiecy temu) to jest mily psiak. Nie chodzilo o odpowiedz na pytanie jak psa wychowywac (tym bardziej, ze na pewne rzeczy jest juz za pozno), tylko na pytanie czy on sie jednak zmieni!!! Ja mysle, ze nie. Ze ma wyjatkowo lagodny charakter i ze takie ASTy sie zdarzaja. A psy, z ktorymi bywaja problemy gdy sa dorosle, to takie, po ktorych juz wczesniej cos bylo widac. Ewentualnie ich wlasciciele tego nie widzieli (bo uwazali ze to tylko zabawa). Albo zmienily sie po powaznym ataku. Ale Matys nie ma zdania. I chcial sie dowiedziec jakie zdanie maja ludzie na tym forum. Chcial znac zdanie o tym co bedzie w przyszlosci, jak to jest z tymi psami (czy nawet tak lagodnym potem odbija), a nie chcial slyszec krytyki w swoim kierunku. Zreszta po co ta cala krytyka- w koncu pies jest w porzadku! A ksiazki byly cytowane nie jako odpowiedz na to pytanie zadane przez Matysa, tylko zeby pokazac na czym bylo opierane wychowanie Hektora. Tzn. na opiniach innych specjalistow. I nikt tu nie pytal o zasady wychowania!!! Wiec po co ta cala dyskusja???!!! Pytanie bylo i jest proste: Czy znacie psy, ktore nadal w wieku 15 miesiecy byly mile i lagodne do innych psow, mimo kilku wczesniejszych niemilych sytuacji (czyli atakow) i potem po skonczeniu 2 lat, calkowicie sie zmienily??? Odpowiedzi, to wlasciwie tak albo nie + konkretne przyklady. I przestancie sie czepiac ludzi o to jak wychowuja swoje psy. W koncu ile byscie nie wiedzieli, to i tak kazdy pies jest inny!!!
  9. A ja polecam naszego poczciwego podhalana- to nie tylko dobry opiekun dzieci i mily pies na co dzien, ale do tego swietny stroz. A jego rozmiary i mocny glos robia wrazenie. Zreszta poczytaj sobie topic podhalanowcow - tam opisuja jak np. paro miesieczny pies, ktory jest bardzo lagodny nawet do obcych (jesli w poblizu sa gospodarze), bawi sie z dziecmi w przedszkolu, kiedy zostal zostawiony sam przy samochodzie, to nie dopuscil nikogo obcego do auta swoich wlascicieli. Tylko oczywiscie trzeba dobrze wybrac szczeniaka, bo czasem zdarzaja sie leniuszki. No i dla podhalana mieszkanie na dworze to zaden problem. I te psy nie potrzebuja az tyle kontaktu z czlowiekiem co ON. Co prawda lubia, gdy sie z nimi przebywa, chetnie beda odwiedzaly rodzine w domu, jesli im sie na to pozwoli, ale nie dzieje im sie krzywda, kiedy przez dluzszy czas musza siedziec same na dworzu. Generalnie podhalany nie sa agresywne bez potrzeby, dzialaja tylko wtedy gdy wymaga tego sytuacja. Zreszta porozmawiaj z ludzmi, ktorzy te psy hoduja, np. z pania Zdziennicka z Lodzi. No i maja w genach opieke nad stadem. Moj podhalan, ktory mieszka z rodzicami na skraju miasta, uratowal ras zycie mojej malej szetlandce kiedy zapolowal na nia owczarek niemiecki. A na co dzien Galgan bardzo lubi inne psy. Lubi tez ludzi i zawsze jest do nich mily, ale raz kiedy szlam z nim wieczorem i zblizyla sie do mnie podejrzana grupa mezczyzn (naprawde dziwnie sie zachowywali), wtedy Galgan wyskoczyl zza krzakow z warkotem, najezony i odgrodzil mnie od tych chlopakow. Szybko zmienili zachowanie... Ma przyjaciela kota (sam go znalazl, kiedy ten mial przetracane nozki i tylko sie czolgal - dopoty szczekal dopoki nas nie zawiadomil), ktory spi na psie (czasem kiedy Galgan wstanie a kotu nie chce sie schodzic, to jezdzi na psie!:)) i spokojnie je z jego miski. :Dog_run: :kociak: :bluepaw: :thumbs: :wolfie:
  10. Do tego wez pod uwage, ze jak podaja zrodla dotyczace amstaffow, 30 kilogramowy AST ma sile 90 kilogramowego mezczyzny. Nie zawsze latwo takiego potworka utrzymac na smyczy. A wiele ASTow wazy wiecej - nasz 15-miesieczny psiak ma juz 34 kg i nie wiem czy to koniec przybierania na wadze. Co do kontakow z dziecmi, to ASTy rzeczywiscie potrafia byc cudowne, ale szczerze mowiac chyba nie zostawilabym malego dziecka z amstaffem samego.
  11. Netka Jesli chcesz miec psa obronczego, to wybor ASTa nie jest najlepszy. To nigdy nie byly psy hodowane do takich celow. One mialy walczyc ( a przynajmniej ich przodkowie) z psami! i innymi zwierzetami. I ten instynkt w nich pozostal. Dlatego bardzo latwo wyzwala sie w nich agresja do psow, natomiast do ludzi sa bardzo przyjacielskie. Generalnie nie trzeba ich tej przyjazni do ludzi uczyc- one maja ja we krwi. Takie zawsze musialy byc, bo jeszcze podczas walk czlowiek rozdzielal walczace psy bez uszczerbku na zdrowiu. Jesli pies zaatakowal czlowieka to byl momentalnie likwidowany. Natomiast jesli bardzo chcesz, zeby pies ludzi nie lubil, to musisz sie postarac. Ale wtedy nie bedziesz miec latwego zycia z takim AST-em. I wlasciwie nie wiem czy w ogole kiedykolwiek bedziesz mogla spuscic go ze smyczy. Jak chcesz, to wejdz na topic "Jak to jest z ta agresja", tam w jednym poscie ktos opisuje sytuacje jak zachowuje sie jego amstaff od chwili starcia z czlowiekiem. Tam tez podaja mase przykladow na to, ze jednak lepiej nie pozwalac ASTowi na kontakty z innymi psami. Amstaff to terrier o korzeniach siegajacych walk ze zwierzetami. Nie obronca czy stroz. Naprawde sporo rozni sie zycie z nim od zycia z bokserem. Wiec lepiej bierz boksera. Albo moze bullmastiffa?
  12. A w ogole, to pragne podkreslic, ze osoba majaca najwiecej rozsadku na tym forum jest Marta Chmielewska- wszyscy powinni brac z niej przyklad. Popieram cie calym sercem! :) Chiko tez madrze pisze! :) Natomiast Alex ma szanse na internetowy odpowiednik Zlotej Maliny :oops: (zwlaszcza za styl i agresje).
  13. Alex Jestem zaskoczona twoim niegrzecznym zachowaniem. Nie wiem w ogole dlaczego uwazasz, ze mozesz pouczac wszystkich , ale cokolwiek w twoim mniemaniu daje ci takie prawo, nie jest usprawiedliwieniem dla takiego zachowania. Wysoce ponizej przyjetej normy. Zamiast spokojnie dyskutowac, tylko ublizasz i atakujesz. W jakim celu??? Szczerze mowiac, nie rozumiem dlaczego nazywasz to co napisalam "rewelacjami". To, ze Astania ma inne informacjie od ludzi, ktorych cytowalam, to nie znaczy, ze moje cytaty byly zle. One byly zgodne z prawda. Wypowiedzi i sady ludzi powszechnie uznanych za specjalistow od bullowatych. Jesli chcesz, to moge nawet znalezc strone, na ktorej pani Jasinska pisze, to co cytowalam. Nie wiem co ona mowi swoim znajomym, bo jej osobiscie nie znam. Moze zmienila zdanie, moze ma dwie opinie (ale tak zle jej nie oceniam). Jesli chodzi o panstwa Pomiernych, to inne rzeczy uslyszalam od nich osobiscie- nigdy nie mowili, ze nalezy amstaffa izolowac od innych psow- jedynie podkreslali, zeby nie dopuszczac do walk. Widzialam suke z ich hodowli, ktora wlasciciel puszcza do innych psow i oni o tym wiedza. Nie slyszalam krytyki. Wiedzieli, ze Hektor bawi sie z innymi psami. Moze zaszlo tu jakies nieporozumienie? Nie rozumiem jak mozna potepiac ludzi za to, ze opieraja swoje sady na podstawie lektury dotyczacej danej rasy. A jak niby mozna dowiedziec wielu rzeczy o danej rasie jak nie z ksiazek czy gazet? Oczywiscie nie mowie tu o pierwszej lepszej ksiazce czy wypowiedzi. Ale chyba nikt nie uwaza pana Jendrasiaka czy pani Jasinskiej za ignorantow w tej dziedzinie? Oczywiscie nalezy jeszcze konsultowac sie z hodowca, itd., ale po to sa takie ksiazki pisane, zeby kazdy mogl poznac opinie doswiadczonego znawcy rasy - nie kazdy jest w stanie rozmawiac z nim osobiscie. Jezeli ktos sie nie zgadza z tresciami w takich ksiazkach zawartymi, to niech to jakos oglosi i uzasadni, zeby poczatkujacy wlasciciele psow zostali w pore ostrzezeni. Jesli chodzi o doswiadczenie Astanii- nie znam jej, wiec tak naprawde nie moge nic o nim powiedziec. Nie wiem jaka to hodowla, z iloma psami miala do czynienia. Jesli z wieloma, to byly z roznych, czy z jednej linii? To sa wazne szczegoly, bo ona na pewno zna swoje psy ale w jakim stopniu zna w ogole rase? Moze bardzo dobrze, ale skad ja mam o tym wiedziec??? Ja po prostu chce miec dobrze wychowanego milego psa- i jak na razie Hektor taki jest. Mily, lagodny, opanowany. Moze to dobre geny? Co bedzie dalej, zobaczymy. Zreszta wedlug mnie, AST taki wlasnie powinien byc- po to sto lat temu wyodrebnili te rase od pittbulli- to nie mialy byc psy walczace i nie mialy miec tego instynktu do walki. Ale to juz temat na inna dyskusje.
  14. Hej ASTANIA :) Mi sie wydaje, ze tu sie wszystkim pomieszalo w czym byl problem. Przypuszczam, ze my tutaj tak sie wszyscy sprzeczamy, podczas gdy prawdopodobnie w podobny sposob chowamy nasze psy. Oczywiscie ze teraz, gdy Hektor jest juz duzy, to po pierwsze ma sporo znajomych psow, z ktorymi moze sie bawic. I najczesciej bawi sie z nimi. A kazdego nowego psa najpierw obserwujemy, zeby sprawdzic czy mozliwe sa pokojowe stosunki miedzy nim a Hektorem. Glownie zreszta z obawy ze ten obcy okaze sie bez poczucia humoru, bo jesli chodzi o Hektora, to on jest nastawiony przyjaznie do wszystkich psow. Hektor potrafi swietnie zachowywac sie w duzej grupie nieznanych sobie psow roznych ras, opisalam taka sytuacje (spacer na Kabatach) juz wczesniej. Teraz zreszta wlasciwie nie ma problemow z atakami na niego (chociaz niejednokrotnie mam slowne potyczki z lekkomyslnymi wlascicelami psow jezacych sie i prezacych na smyczach, o ktorych oni twierdzam, ze pieski chca sie bawic - musze zreszta uwazac podwojnie, bo takie psy albo chca walczyc z Hektorem, albo zapolowac na moja mala szetlandke-ostatnio bronilam ja wlasnym cialem przed husky i bokserem) Cytaty, ktore przedstawilam dotyczyly w glownej mierze szczeniakow- i dlatego malego Hektorka staralismy sie zapoznac z jak najwieksza iloscia psow- tez obserwowalismy je, bo nie chcielismy dopuscic do najmniejszego nawet starcia, ale pare razy po prostu sie nie udalo, bo inny pies zachowal sie nieprzewidywalnie, albo nasz pies byl na smyczy a obcy luzem. Zreszta tak naprawde nic powaznego sie stalo (tylko my to tak przezywalismy, bo chuchalismy na tego psiaka jak tylko sie dalo i tu taki cios). I dobrze, ze go socjalizowalismy, bo na poczatku piszczal i warczal ze strachu jak jakiegos psa zobaczyl, a teraz bawi sie ze wszystkimi. Natomiast to pytanie czy mozliwe jest ze ze spokojnego psa nagle wyrosnie zboj to nie jest nasz problem, tylko ciekawosc. No i chec pokazania ludziom, ktorzy zawsze gdy widza nas z takim psem glosno to mowia, ze to nieprawda. Zreszta ja uwazam ze nieprawda jest ze amstaff, nie wazne jaki, nagle po skonczeniu 2 czy 3 lat staje sie agresorem. Wedlug mnie po prostu ludzie wczesniej nie zauwazaja pewnych symptomow i potem nagle sa zdziwieni, ze piesek sie na cos rzucil. Zreszta pare dni temu widzialam takiego rocznego amstaffa, ktory, prowadzony na smyczy, juz na widok Hektora podskoczyl z warczeniem. Ja wzielam Hektora na druga strone, a wlasciciele tamtego stwierdzili, ze co ja robie, przeciez ich tylko chce sie bawic. I takich sytuacji jest cala masa. Np. polroczna amstaffka, ktora podbiegla do szetlandki, gdy uslyszala szczekniecie psiaka (szetlandy szczekaja prawie zawsze gdy sie ciesza) momentalnie chciala ja zagryzc. Dopoki pies nie szczekal bylo OK, ale wystarczylo, ze wydal jeden dzwiek i sytuacja sie powtarzala. Nie potrafil rozpoznac, ze to nie bylo szczekanie zaczepne, tylko radosc. Poza tym, co wyrosnie z psa, ktory gdy ma pol roku po jednym szczeknieciu obcego psa chce walczyc? My chcielismy miec amstaffa, z ktorym przy prawidlowym wychowaniu nie bedzie klopotow, ktory nie bedzie morderca. I cieszymy sie caly czas, ze udalo sie takiego znalezc, ze jak na razie spelnia nasze oczekiwania. Znajomi na agility twierdza, ze dzieki Hektorowi zmienili zdanie o tej rasie. Choc nadal troche sie boja czy on sie nie zmieni za rok czy dwa. Znajomi od szetlandow z kolei boja sie, czy pewnego razu Hektor nie zrobi krzywdy Bajce. Ja w to nie wierze, ale zeby moc przekonac ludzi, potrzeba dowodow, dlatego ta prosba na tym forum- o odpowiedz, czy mozecie cos stwierdzic na ten temat. Jak na razie nikt na to pytanie nie odpowiedzial.
  15. Ja bym ci radził, żebyś poprostu przeczekała. Napewno nie staraj się karcić rotke za to, że próbuje ustawić małego. Troche dyscypliny dobrze mu zrobi. My mieliśmy podobną sytuacje. Nasza szetlandka często rzucała się z zębami na Hektora, a my czesto ją za to karciliśmy i to był błąd, bo puźniej Hektorek zaczął sobie za dużo pozwalać. Jak już dorósł to sytuacja sama się usabilizowała i teraz psy się bardzo lubią.
  16. Jesli chodzi o kilka opinii specjalistow od tej rasy:... - mgr inz. R. Jasinska, w swoim cyklu "Rady hodowczyni", dotyczacym ASTow pisze:1) "...TYLKO poprzez wczesny kontakt z psami roznych ras zapewnimy malemu prawidlowy rozwoj psychofizyczny..." 2) 'Niezaleznie od wieku musimy pamietac o koniecznosci wspolnej zabawy z innymi psami". - A. Jendrasiak w swej ksiazce "Psy Bojowe" podkresla, ze "...na spacerze idealna forma ruchu jest zabawa z innymi psami...", natomiast spacery na smyczy i w kagancu to tylko niesatysfakcjonujaca alternatywa dla spaczonych psychicznie psow (po bojkach). - panstwo Pomierni posiadajacy hodowle "Z Samotni Christa" rowniez wielokrotnie podkreslali koniecznosc socjalizowania ASTa z obcymi psami, oczywiscie pod warunkiem, ze wlasciciele czuwaja nad tym, zeby nikomu nie stala sie krzywda, ( widzialam kilka psow z ich hodowli i bez problemu potrafily sie dogadac z nowymi kolegami); :B-fly: :Dog_run:
  17. Netka Mag napisal bardzo madre rzeczy, zwlaszcza o tym, ze jesli masz takie male dziecko, to ono bedzie cie tak absorbowac, ze raczej trudno bedzie ci poswiecic odpowiednia ilosc czasu psu. Szczegolnie ASTowi. AST to na pewno bardzo wymagajacy pies. Wedlug Corena nalezy do psow, ktore:" Nie reaguja w sposob bezbledny na komendy wydawane z pewnej odleglosci, a z duzej moga je w ogole ignorowac. Niefachowy trening lub brak cierpliwosci i ostre traktowanie przez trenera sprawiaja, ze jakosc wykonywania polecen przez te rasy pozostawia wiele do zyczenia" (S. Coren Inteligencja psow, str. 219) Takze spacer z ASTem to nigdy nie bedzie calkowity relaks, bo gdy puszczasz tego psa ze smyczy, to musisz "miec oczy wkolo glowy". Bo: - albo on gdzies pobiegnie, bo cos go zainteresuje (np. biegnacy kotek - oczywiscie mozesz go zatrzymac, ale tylko jesli odpowiednio wczesnie to zauwazysz, a rowniez zatrzymanie amstaffa goniacego cos nie jest tak proste i mile jak wydanie komendy owczarkowi); - albo zblizy sie do ciebie obcy pies, a wtedy zawsze musisz uwazac, nawet jesli twoj AST jest lagodny (bo ten obcy lagodny byc nie musi) - albo ktos sie przestraszy ze "taki" pies biega luzem i bedziesz miec klopoty - amstaff raczej nie bedzie spokojnie truchtal przy twojej nodze; on jest tak ciekawy swiata, ze musi zajrzec w kazda dziure, ...jesli chodzi o stosunek wielu ludzi do amstaffow to jest on daleki od przyjacielskiego i zaleznie od tego w jakim otoczeniu mieszkasz, mozesz miec mase scysji z sasiadami, bo ludzie sie tych psow boja. Z tego powodu watpie zebys mogla spokojnie wziac takiego psa na kapielisko albo plac zabaw (oczywiscie moga byc takie miejsca gdzie ci sie to uda). Amstaffy to psy dosyc uparte i niezalezne. W koncu to sa terriery. Nawet spokojnego ASTa wszedzie jest pelno. Chyba ze masz tyle czasu i samozaparcia, zeby jak pani Jurek (hodowla Florida) zapewniac psu 15 km dziennie przy rowerze, + normalny spacer, + trening na biezni. Wtedy bedzie w domu tak grzeczny jakby go nie bylo. Oczywiscie w chwili gdy to pisze, nasz AST spi sobie slodko przy komputerze, ale dzis juz byl na intensywnym 2-godzinnym spacerze, a potem jeszcze bawil sie w domu. Naturalnie moga sie trafic amstaffy, ktore w ogole nie beda sie tak zachowywac, raczej beda przypominac swym zachowaniem owczarki, ale to tylko wyjatki. Nie mozesz zalozyc, ze na takiego trafisz. Podsumowujac, nie polecam ASTa teraz. Jesli szukasz psa, ktory bedzie bezproblemowym towarzyszem zabaw i spacerow twoich i dziecka, to radzilabym owczarka podhalanskiego, wodolaza, moze bernenczyka - nie tylko sa opanowane, lubia dzieci i sie nimi opiekuja, ale sa tez lubiane przez ludzi, a to bardzo wazne na co dzien. Zycze znalezienia najwspanialszego psiego przyjaciela pod sloncem :) :Dog_run:
  18. Hej Marta:) :D Masz calkowita racje, jak na razie te ataki na Hektorka nie byly az tak tragiczne w skutkach, a to z tego powodu, ze zawsze byla bardzo szybka reakcja z naszej strony. Jedynie raz wilczur rozerwal mu ucho- wtedy Hektor byl na smyczy, a tamten luzem, mimo ze z opiekunem. Obylo sie bez szwow. Ale i tak wielu ludzi nas straszylo, ze juz takie starcie wystarczy, zeby z ASTa zrobic morderce albo dyszacego zadza zemsty potwora.Jak na razie ich ponure prognozy na szczescie sie nie sprawdzily. A wracajac do tematu, ktory poruszyl na samym poczatku Matys i o ktorym wszyscy zdaja sie zapominac. Czy znacie przypadki ASTow, ktore byly caly czas bardzo mile, opanowane a po skonczeniu 2 albo 3 lat nagle staly sie agresywne wobec innych psow? Bo wiekszosc ludzi, z ktorymi rozmawiamy twierdzi, ze nie wazne ze teraz Hektor jest mily, bo to tylko kwestia wieku. Jeden weterynarz z SGGW po zobaczeniu Hektora (mimo ze mogl go swobodnie badac bez kaganca), ostrzegal nas, ze najlepiej kupic psu od razu kolczatke (pies mial wtedy 6 miesiecy) i uwazac jak sie do niego podchodzi podczas snu, bo moze nie rozpoznac kto podchodzi i zaatakowac!!! Wielu ludzi jest przekonanych, ze pewnego dnia Hektor po prostu zje nasza szetlandke, z ktora jest od malego (sunia ma 3 lata) Wedlug mnie to sa bledne opinie. Mysle, ze juz wczesniej widac po psie czy zapowiada sie na agresora czy nie. Tylko po prostu wlasciciele niepotrafia dostrzec pewnych objawow. Chyba ze w pewnym momencie AST bedzie mial jakies wyjatkowo niemile doswiadczenie. Ale jakie jest wasze zdanie? Albo lepiej, czy znacie takie przypadki z doswiadczenia? Dodam jeszcze, ze Hektor nie tylko jest opanowany, ale rowniez jego rodzice, a na pewno jego matka to bardzo mila i lagodna suka, ktora nawet z kotem potrafi sie zaprzyjaznic.
  19. Hej, ASTANIA! Czy ty w ogole czytalas moj post? Bo ja tam dosyc szczegolowo opisalam kilka sytuacji w jakich znalazl sie Hektorek. Ten sam, o ktorym pisze Matys. A propos twojego opisu "przeturlania podhalanki" przez twoja amstaffke, to dlaczego do tego dopuscilas? Czy w ogole jakos na te agresje twojego psa zareagowalas? Bo nie jest wazne, ze wczesniej byla przez tamta pogryziona, i tak nie wolno psu pozwolic sie na gryzienie. O ile sie orientuje, na podstawie rozmow z hodowcami AST oraz lektury, nalezy robic wszystko, aby mlodego amstaffa uczyc bezkonfliktowych kontaktow z innymi psami- nie mozna tego dokonac zabraniajac mu jakichkolwiek kontaktow z obcymi psami. Hektor na szczescie umie sie zachowac w kontaktach z innymi psami i generalnie nie ma na co dzien wiekszych klopotow. Mimo kilku pogryzien, nie wykazuje zadnej agresji, ani checi zemsty. Obok tej dobermanki, ktora go pogryzla wielokrotnie przechodzil pozniej (wtedy juz oba byly na smyczy) i albo chcial sie przyjacielsko przywitac, albo w ogole ja ignorowal, bo akurat zainteresowal go jakis zapach. Potrafi swietnie zgrac sie z nieznana sobie grupa psow i to najroznieszych ras; nie tak dawno byl na wspolnym spacerze milosnikow psow na Kabatach, gdzie szczesliwy hasal wraz z airedale terrierem, szetlandami, owczarkiem niemieckim, mieszancami, borzojem oraz malenkim yorkiem. I mile bylo to, ze tak wspaniale potrafi sie z nimi wszystkimi bawic. A trzeba bylo widziec te zachwycone miny ludzi patrzacych sie na wielka rozesmiana morde szczesliwego, lagodnego amstaffa. Co do "gwalcenia sie " psow... Hektorowi sie na to nie pozwala, choc spotkalam sie z opiniami hodowcow, ze nie powinno sie mlodego psa karac za takie zachowania, bo moze to miec pozniej negatywny wplyw na jego bycie reproduktorem (chodzi o zle skojarzenia z sama czynnoscia)...
  20. To super, juz sie tej strony doczekac nie moge:))) :lol: Ale Sajko, podaj, prosze, adres :wink: Pogoda niezly numer nam wywinela- ja juz szlam na metro, a tu jak nie lunie. A wicher zerwal sie taki, ze balam sie Bajke bez smyczy puscic, bo jeszcze by ja porwal... Ela pisze, ze jednak bez psa nalezy sie pojawic, czyli z treningu nicic... Totez wracam do domu, biore Hektorka i na krotki spacerek, bo leje jak z cebra i wicher hula. Ale juz po 10 minutach wszystko sie uspokaja, wychodzi slonce i widac czysciutkie, niebiesciutkie niebo! I tak pieknie juz bylo do 15-tej!!! Czy u was tez taka pogoda ladna sie zrobila? Bo w takim razie szkoda, ze dalysmy sie przestraszyc deszczykowi i trening sie nie odbyl. A ciasto my teraz po trochu pojadamy i ja juz sie strasznie przejadlam :roll: Pozdrowienia dla wszystkich Cavano :bigok: :Dog_run: wcow Elu, jeszcze raz :new-bday: :beerchug:
  21. AZJA, Gratuluje tak wspanialego psa, ktory za kazdym razem przychodzi na zawolanie. Ciekawa tylko jestem jak to bedzie, kiedy jakis pies uwiesi sie suce Azji na szyji- czy wtedy rowniez przybiegnie grzecznie na zawolanie swojej pani? A propos, wedlug Stanleya Corena, amstaffy naleza do grupy psow, ktore nie reaguja w 100 % na komendy wydawane z odleglosci. I nie swiadczy to o ich niepodporzadkowaniu sie przewodnikowi czy niewlasciwemu wychowaniu- one po prostu maja taki charakter i jak to teriery sa dosc niezalezne. Azja tak podkresla fakt, ze bardzo dba o to zeby jej pies nie mial konfliktow z innymi, bo to bedzie mialo negatywny wplyw na jego psychike, jakby uwazala, ze Matys nie ma o tym pojecia i nie robi nic aby agresywnym spotkaniom zapobiec. Akurat w przypadku Hektora caly czas, odkad tylko zostal odebrany od hodowcy, byly czynione starania, zeby nie mial zadnych, nawet najmniejszych negatywnych kontaktow z psami. I mimo tych staran, wrecz dmuchania na zimne, kilka razy nie udalo sie uniknac atakow na Hektora: - Kiedy mlodziutki amstaff bawi sie w dobrze znanej grupie psow - oczywiscie po to aby sie dobrze zsocjalizowal, to nie ma sensu go od nich odwolywac. Nie mozna rowniez zabronic mu takich kontaktow- bo wlasnie one sa bardzo wazne, aby byl prawidlowo wychowany. I kiedy w takiej grupie zupelnie spokojna dobermanka rzuca sie nagle na stojacego 1,5 metra od niej 3 miesiecznego szczeniaka, ktory nawet nie patrzy w jej kierunku i mimo jego blagalnych piskow nie puszcza, tylko robi wszystko zeby go zadusic, to naprawde nie mozna temu zapobiec. Chyba, ze sie jest jasnowidzem. Mozna tylko psa ratowac, zeby nie stala mu sie wieksza krzywda. Co zostalo zrobione. - Kiedy na treningu agility mlody psiak podchodzi do spokojnego doroslego mieszanca aby go obwachac ( a znaja sie juz chwile dluzej i wydaja sie zaprzyjaznione) i ten mieszaniec niespodziewanie lapie go zebami za nos i nie chce puscic, to tez nie mozna temu zapobiec. - Kiedy mlodziutkiego amstaffa, ktory zgodnie z psim kodeksem podchodzi do zdawaloby sie lagodnego posokowca aby go obwachac (czyniac przy tym wszystkie mozliwe poddancze gesty), ow posokowiec nagle powala na ziemie i rzuca mu sie do gardla, to tez nie mozna tego przewidziec!!! Nie mozna psu zabronic bawic sie z kazdym psem, bo moze cos temu psu odbije. Wtedy tym bardziej moze skojarzyc sobie, ze obce psy sa przez pana uwazane za cos wrogiego, a wtedy juz nietrudno o smutne konsekwencje. Oczywiscie, ze jesli wiadomo, ze jakis pies moze sprawic klopoty, bo np. warczy, jezy sie, jest wielkim dominujacym samcem owczarka niemieckiego, czy innym nie znajacym sie na zartach psem, jesli wiadomo od wlasciciela, ze pies nie toleruje innych, ma szczegolna awersje do szczeniakow albo wlasnie amstaffow (tak, zdazaja sie takie okazy), to wtedy mozna tych milych pieskow unikac. I dokladnie tak bylo czynione w przypadku Hektora. I moze to jego cechy wrodzone, moze starania wlascicieli a moze wszystko po trochu, fakt faktem, ze Hektor jest dzis bardzo milym psem, zgodnie wychowujacym sie z suczka owczarka szetlandzkiego, bardzo lubiacym innych ludzi i inne psy. Nie reagujacym agresja nawet w przypadku, gdy suka Russel terrier rzuca mu sie do gardla, lapie za skore i nie chce puscic, mimo odciagania jej przez wlascicielke! W tym przypadku Hektor machnal tylko glowa i spokojnie wrocil do wlasciciela. Owszem, zdazylo mu sie ze dwa razy warknac na psa, ktory za nic nie chcial zrezygnowac z gryzienia go, ale to bylo tylko warkniecie- szczerze mowiac moja suka sheltie zachowuje sie duzo bardziej zdecydowanie w takich przypadkach. Hektor ma teraz 15 miesiecy i wedlug mnie juz widac, ze jest bardzo opanowanym amstaffem. Nie sadze zeby sie bardzo zmienil. Pewnie bedzie bardziej stanowczy do doroslych samcow- ale wiekszosc samcow, niewazne jakiej sa rasy- taka jest.
  22. O rany... cos nie bardzo sie czuje i chyba nie jestem dzis w formie na dluzszy spacerek... szkoda, bo lubie z wami spacerowac :cry: Mam nadzieje, ze to tylko przejsciowe zle samopoczucie i na sobote wstane nawet na te 9-ta. Chyba nie mam wyboru, bo skladniki na ciasto juz w kuchni i jutro bede je robic. Tylko zeby potem nikt nie grymasil! :) Specjalnie dla was dodam odrobine cukru i bakalii. Ale nie duzo. To jest ciasto wedlug starego przepisu babci Ćwierciakiewiczowej. Mi smakuje :P :angel: Ale Elka miala nie wiedziec!!!!!!! :evil: W kazdym razie i tak szykuje malutka niespodzianke, o ktorej nie napisze, bo jeszcze nasza jubilatka bedzie miala przypadkiem dostep do komputera przed sobota i wtedy nici z niespodzianki 8) Zycze milego spaceru i prosze o relacje z niego. :) Ja sie kuruje :fadein:
×
×
  • Create New...