Moje (niektóre) ogary takie bywają, że jak się zawezmą? nie muszą jadać. Niczym nie przekupne wtedy są. Np moja zmarła Dunia taka była, że pluła na dworze wszystkimi smakołyczkami, do końca taka pozostała, mimo mojej wieloletniej pracy, cokolwiek się dało i jakby nie była głodna- miała inne priorytety. To co "upolowała" (znalazła) jednak -jadła z największym apetytem bo to było coś innego. Długo mogła sobie wogóle pościć. Czasem ot tak, odmawiała miski. A ja to szanowałam. Bywają takie psy.
Spokojnie. Przełamie się. Tylko to musi potrwać. Może i długo. A Nadia wytrzymałość ma niezwykłą (musi, skoro wytrzymała na wolności). Dla niej głód nie nowina.
Ona sama zdobywała pożywienie do tej pory. Jadała nieregularnie. Podstawiona pod nos kiełbaska to dziwne i niepojęte.
Czy ona pije?