Jump to content
Dogomania

Anulka

Members
  • Posts

    513
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Anulka

  1. Ja zauważyłam u swojej suki (nie-pudel) gęstnienie sierści po kastracji. Nie dość, że sierść jest gęsta to dodatkowo pokryła sie takim meszkiem.
  2. [QUOTE]Spokojnie, to normalne. Wszystko będzie ok. U mojego zniknęło po kilkunastu godzinach[/QUOTE] Dzięki Chefrenek ;) Trochę się martwię bo to jest dość spore ale skoro zejdzie to się uspokoiłam
  3. Moje pudlątko-diablątko zeżarło w niedzielę w lesie jakieś obrzydlistwo cuchnące i w związku z tym dostał biegunki i wymiotów. Wet podał mu roztwór kredy, zastrzyki przeciwbiegunkowe i przeciwwymiotne no i podłączyli podskórnie kroplówę. Wpompowali w niego ze 300ml płynu w prawy bok tworząc pięknego garba niczym u wielbłąda. Płyn miał się rozchodzić po dwóch stronach ciała jednak przewędrował sobie na lewą stronę tworząc wole wypełnione płynem, dyndające i chlupoczące przy potrząśnięciu. Czy u Waszych psów też coś takiego obesrwowaliście? Czy to się w miarę szybko rozejdzie bo mam wrażenie, że przeszkadza mu to przy chodzeniu. Pozdro i dzięki za odpowiedzi.
  4. Anulka

    HODOWLA

    [QUOTE]Wiesz co Ania, ja mysle, ze to niezdrowa eliminacja konkurencji agilitowej.....Czesi sie boja ze bedziemy lepsi od nich i wciskaja nam wadliwe egzemplarze[/QUOTE] A nie wiesz, że takie połamańce są właśnie najlepsze. :cool3: Taka połamana Oxa wróciła do gry i od razu Mistrzostwo zdobyła. Sprawni inaczej jeszcze pokażą na co ich stać. :diabloti:
  5. Anulka

    HODOWLA

    [quote]Mnie nurtuje jeszcze jedno pytanie, dlaczego wiedząc, ze Kimi ma L-C-P zdecydowałaś się na szczeniaka „dla sportu” po tej samej matce i po reproduktorze z wynikiem rzepek 0/1, kiedy wiadomo, że L-C-P lubi iść w parze z rzepkami [/quote] Wiesz to było trochę na zasadzie: What's life without a little risk. Poczytałam trochę o LCP i nie jest to tylko przypadłość pudli ale też innych miniaturowych ras. Założyłam ,że to się może po prostu zdarzyć w każdej hodowli miniaturowych psów. Oczywiście Polak po szkodzie.... mogłam zażądać dowodu badań rzepek (o sprawdzaniu bioder nie wpadło mi nawet do głowy, gdyby to był duży pudel to jak najbardziej). Hodowczyni zapewniała że matka ma rzepki 0/0 a właściciele reproduktora, że też ma 0/0 (potem dopiero dowiedziałam sie, że jest 0/1). Z rzepkami się nam udało bo są w bardzo dobrej formie, nic się nie rusza, nie wypada (mamy 0/0). Problemem jest dysplazja, która nie wiem skąd się przypałętała. Paru niezależnych wetów stwierdziło, że bolesność jest w stawie biodrowym a nie w kolanowym. Podobno matka jak i rodzeństwo Jożina mieli już robione RTG i wyszły biodra czyste. Muszę poprosić o przesłanie tych zdjęć i ekspertyzy weta. Co prawda nasz rehabilitant stwierdził, że u psów, którym szybko rosną kości długie powszechne jest, że ścięgna nie nadążają z wzrostem kośćca co moze powodować luz w stawach. A Jożin w bardzo krótkim czasie dorobił się szczudeł. Oczywiście w ten sposób nie można wytłumaczyć do końca jego stanu zwłaszcza, że anatomicznie to panewki są za płytkie a główki są OK. Szybki wzrost mógł jedynie spotęgować dolegliwości ale jej nie wywołał przecież. Gdzieś te problemy kostno-stawowe w jego linii krążą, także skoro niemożliwością jest ich namierzenie to trzeba zrezygnować z rozmnażania, mimo, że suka daje fajne, temperamentne potomstwo. Przynajmniej ja bym tak zrobiła. Chciałam mieć szczeniaka po Jożinku ale cóż zdrowie jest najważniejsze.
  6. [quote]Mój pies jest rasy która me we wzorcu klapnięte uszy. Szczeniakom klei się uszy do roku coby nie stanęły.[/quote] Uwielbiam słuchać jak to ludzie pragną genetykę oszukać, postawić to co oklapnięte i vice versa, uwypuklić to co płaskie, ukryć mankament za pomocą maszynki i nożyczek :diabloti: Pies może być super jeśli chodzi o temperament ale jeśli jest dajmy na to szelciakiem o "nieprawidłowo" (cokolwiek to znaczy) załamanych uszach i nie przypomina mopa to niestety championem nie zostanie. Znam taki przypadek i nie mogę się nadziwić, że sędziego bardziej obchodzą niedostatecznie oklapnięte uszy niż pewny siebie (rzadkie u szelciaków), charakter i żywiołowy temperament. Co tam, że pies nie da się dotknąć, ważne jest przecież futerko.:angryy: [quote]Problem leży w pazerności ludzkiej i właśnie takim dążeniu do urojonego ideału za wszelką cenę[/quote] Dla handlarza z bazaru ideałem jest duża ilość wyprodukowanych psów a dla niektórych hodowców wręcz wynaturzenie zwierzęcia aby zdobył wyższe noty na wystawach. W obydwu przypadkach rzecz rozbija się o PIENIĄDZE. Tu nie chodzi o kwestię rodowodowy/bez rodowodu tylko umiar/brak umiaru. Bo co to jest rodowód? Rodowód to INFORMACJA i NIC więcej. A od tego jak hodowca i kupujący tę informację wykorzysta będzie zależeć kondycja szczeniąt.
  7. Napisał [B]jbk[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f576/pudle-miniaturowe-chevalier-mon-cheri-diamond-na-pierwszej-stronie-filmiki-78810/index418.html#post11690570"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] [I]A sklejają się pudelkom włosy na łapkach na śniegu? Czy zakładasz jakieś buciki?[/I] [quote]Wycinam im włoski miedzy poduszkami , a buciki zakładam na mokry śnieg jak posypią chlorkiem i solą, bo łapki bolą [/quote] Mój pudel jak tylko dotknie śniegu to jest cały w kulkach. Parę razy przebiegnie po śniegu i już robi się z niego bałwanek. Smarowałam łapy wazeliną, miodem, olejem i nic nie pomaga. :lol: Po 5 min. na dworzu [URL="http://img124.imageshack.us/my.php?image=p1010016aob3.jpg"][IMG]http://img124.imageshack.us/img124/7528/p1010016aob3.jpg[/IMG][/URL]
  8. Anulka

    HODOWLA

    Co do korelacji między wzrostem a odżywianiem to myślę, że jeśli pies nie ma odpowiednich założeń genetycznych aby być wyższym to nawet gdybyśmy go paliwem rakietowym futrowali to i tak by nie urósł (no chyba, że go wykastrujemy w wieku szczeniecym). To tak jak nam wykładowca mówił o krowach, jeśli taka krowa jest genetycznie zaprogramowana żeby dawać x tys. litrów mleka rocznie to nawet gdyby ją karmić najlepszą mieszanką pasz, zapewnić super warunki bytowe to i tak to nic nie da i wyżej d.... nie podskoczysz. Ja tam Jożina specjalnie nie karmiłam i mi przerósł o ok. 1,5cm i jest skubaniec do M-ek.
  9. Anulka

    HODOWLA

    [quote]O rany!!! to faktycznie bardzo przykra sytuacja:placz: Teraz rozumiem oburzenie Pati że czeszka reklamuje swoje szczeniaki jako idealne do sportu[/quote] Na szczęście temperament i speed mają za to fajny. :eviltong: Grunt to się cieszyć z tego co się ma bo zapowiadało się nieciekawie.
  10. Anulka

    HODOWLA

    [quote]i jaką wpadkę miała Ania z bratem Kimi?[/quote] Ozzy jest półbratem Kimi, po innym ojcu. Niestety w 7-mcu życia okazało się że mały ma obustronną dysplazję. Nie wiem jak to wypada literowo czy jest to HD C czy D czy coś jeszcze innego ale faktem jest, że główka wypadała mu ze stawu na aż 8mm. :roll:. U Kimi LCP a u nas przyplątała się dysplazja. Sytuacja jest o tyle przykra, że oba psy były brane specjalnie do sportu. Jeśli chodzi o charakter i temperament to nie mogłabym sobie wymarzyć fajniejszego pudla no ale chyba musiało być coś za coś. :roll: Drugie tyle co wyłożyłam na psa musiałam wydać na wetów i operację we Wrocławiu. Teraz już wszystko jest OK (tfu, tfu!!) dzięki dr. Niedzielskiemu, który uratował mu stawy i karierę agilitową. Dzięki niemu Oz nie będzie musiał całego życia spędzić na smyczy i Rimadylu. Na szczęście koszmar choroby odchodzi powoli w zapomnienie i miejmy nadzieję, że już nigdy nie wróci.
  11. [QUOTE]Tylko,że nie widzę nic złego w przedszkolu..[/QUOTE] Ja nie widzę nic złego w szkoleniu małego szczeniaka ale jeśli przedszkole ma polegać na spotkaniach towarzyskich i patrzeniu jak baraszkują maluchy to się to trochę mija z celem. Siłą rzeczy ćwiczenia nie mogą trwać zbyt długo i muszą być przedzielone przerwami w czasie których psy zazwyczaj harcują. Nie jest to dobre rozwiązanie bo sami sobie podcinamy gałąź na której siedzimy w postaci wywoływania sytuacji, gdzie tracimy nad psem kontrolę. O wiele lepszym rozwiązaniem jest, gdy podczas przerw psy przebywają osobno czy to w kennelu czy z daleka od innych psów. Wtedy odpoczywają i mają większą ochotę na współpracę. Siedzenie jest nudne a ćwiczenie z właścicielem o wiele bardziej atrakcyjne. [QUOTE]ale z drugiej strony trzeba mu dać możliwość możliwość kontaktu z innymi,żeby nam nie wyrósł "odludek".[/QUOTE] Ale chyba pies, nie żyje w szklanej kuli i spotyka psy chociażby na spacerze. Natomiast pies lękliwy, bojaźliwy i niepewny w stadzie kotłujących się szczeniaków dopiero może mieć problemy wskutek takiej socjalizacji. Kontakt z innymi psami proszę bardzo ale nie w sytuacji gdzie zbiera się masa niedoświadczonych właścicieli, bez kontroli nad psami (bo jak mogą ją mieć skoro właśnie przyszli do przedszkola żeby się jej nauczyć) nie robi dobrze ani im ani psom. Tu chodzi o utrwalanie pewnych zachowań u właścicieli gdzie dość powszechnym jest "niech sobie pieski pobiegają a my sobie pogadamy".
  12. Ja mam pewne wątpliwości co do instytucji psiego przedszkola. Dla mnie nie bardzo sensowna jest sytuacja gdzie na zajęciach zbiera się powiedzmy 10 rozbrykanych szczeniąt, troszkę poćwiczą a potem przez resztę czasu się ze sobą kotłują. Rzeczą naturalną jest że szczenięta wolą zabawę ze sobą niż z przewodnikiem a skoro szkolenie ma polegać na budowaniu więzi to niech to będzie porozumienie i budowania więzi pies-człowiek a nie pies-inne psy. Wielu właścicieli szczeniąt nagminnie wychodzi z nimi na spacer i szukają im jakiegoś towarzysza zabawy, psy się kotłują a właściciele gaworzą o swoich milusińskich. Efekt jest taki, że szczeniak będzie później czerpał więcej satysfakcji z zabawy z innymi psami niż z nami. A potem ludzie dziwią się, że ich pies ucieka do innych psów i się nie słucha. Szczególnie jeśli masz haszczaka to mocno niewskazane jest aby malec miał taką hmmm... socjalizację z innymi pieseczkami. Głównym celem jest uświadomienie szczenięciu, że to właśnie z nami będzie najfajniejsza zabawa. Okres szczenięcy to najlepszy moment na nawiązywanie więzi bo pies ma instynktowną potrzebę bycia blisko nas i podążania za nami. Trzeba to wykorzystać. Dopiero potem gdy maluch potrafi do nas wracać a my wiemy jak go zachęcić do radosnego przybiegnięcia do nas i przerwania zabawy to wtedy proszę bardzo niech się psy ganiają, kotłują, biegają. Moim zdaniem najlepsze są zajęcia indywidualne, gdzie instruktor poświęca Ci 100% swojego czasu ucząc Cię jak masz postępować z psem. Instruktor zajmuje się wtedy tylko Wami i może zobaczyć wszystkie popełniane błędy. Kolejnym dużym plusem jest to, że nie ma innych psów i pupilowi łatwiej jest się skupić. Ogólnie szkolenia grupowe typu 2-godzinne chodzenie w kółko w grupie 20 snujących się znudzonych psów to bardzo smutny widok.
  13. Ja też poproszę [EMAIL="plesniaczka@wp.pl"]plesniaczka@wp.pl[/EMAIL]
  14. [quote] A tak z ciekawości - napiszesz coś więcej o Waszym przypadku? [/quote] Wszystko zaczęło się gdy Jożin miał 7-mcy. Zostawiłam go na parę dni z mamą, która bardzo wczuła się w rolę i jeździła z Małym do lasu na spacerki. Gdy wróciłam i przejęłam psy w celu wyjazdu nad Bug okazało się że pudel szczególnie po intensywnym wysiłku odciąża a czasem kuśtyka bądź nawet podnosi prawą łapę do góry. Zaniepokoiło mnie to ale pomyślałam sobie, że widocznie sobie coś nadwyrężył czy coś. Dla pewności jednak postanowiłam udać się do weta. Pierwsza diagnoza była zaskakująca: zbyt płytkie panewki, dysplazja C, pies nie nadaje się do sportu. Nie uwierzyłam i postanowiłam udać się do dr. Bissenika, który zrobił sporo zdjęć i potwierdził dysplazję. Z testu Ortolaniego mieliśmy 3-5mm i 30stopni w lewym i 40 w prawym. Byłam załamana perspektywą posiadania kalekiego psa, z którego wprost energia kipi, który nota bene był kupowany do sportu. Wydało mi się to niemożliwe taka choroba u pudla miniaturowego. Nasza hodowczyni też bardzo była zmartwiona tym faktem. Zaczęłam szukać innych metod leczenia dysplazji niż tylko zachowawcze. Gdzieś w necie wyczytałam o DARoplastyce i chyba z forum dysplazja.com znalazłam nazwisko dr. Niedzielskiego. Zadzwoniłam, skonsultowałam się i umówiłam na oględziny i zabieg. Całe szczęście nie musiałam jechać sama pociągiem bo nie dałabym rady. Wybrałam się z mamą samochodem bo jedna osoba musiała psa trzymać w pozycji na sfinksa, żeby nie przewracał się na boki bo wtedy rany bolały. Zabieg trwał chyba ze 3 godziny, dostałam psa z 4 szytymi ranami długości kciuka i pomalowanego na srebrnym sprayem. Podróż nie powiem była ciężka i noc też bo musiałam utrzymywać psa w odpowiedniej pozycji. Niezbędny okazał się większy kołnierz bo 4 dni po zabiegu zwierz wylizał rany. Teraz jesteśmy 3-mce po zabiegu i mamy się świetnie (odpukać), wracamy do dawnej sprawności i odbudowujemy mięśnie.
  15. Z tego co wiem to w Polsce pierwsze psy poddane tej operacji były 3 lata temu i jak wynika z tego co mówił dr. Niedzielski mają się dobrze. W Stanach wykonuje się więcej takich zabiegów a psy nawet biegają w agility (przypadek flat coated retrievera). To jest metoda adaptowana od ludzi, zrezygnowano z niej na korzyść implantów. Ja tam się cieszę, że mój pies był przedmiotem eksperymentu bo po kulawiźnie nie ma śladu. Mały robi wręcz podniebne akrobacje. Kto nie ryzykuje ten nie wygrywa a ja nie wyobrażam sobie mojego szalonego pudla na smyczy przez całe życie bez aportowania, biegania, skakania i agility. A wygląda na to, że ten koszmar dysplazji nas zostawił w spokoju (tfu tfu odpukać).:p
  16. Wandalka17 skonsultuj się jeszcze z paroma wetami. Nia bazuj na opinii jednego lekarza w tak poważnej sprawie. Zrób jeszcze parę zdjęć. Bardzo ważną kwestią jest ułożenia psa do zdjęcia RTG, jeżeli pies zostanie niewłaściwie ułożony to biodra mogę wyglądać na dysplastyczne mimo, że są całkiem prawidłowe. Z Warszawy polecam dr. Igora Bissenika i dr. Sternę. Z avatarka wnooskuję, że masz goldena, także może istnieć możliwość, że wet zdiagnozował Twojego psa, że tak powiem "na rasę" bo przecież, jak golden ma problemy z chodzeniem to przecież musi mieć dysplazję. Zrób też piakowi badanie krwi, rozszerzone o badanie poziomu wapnia i ocenę stosunku wapnia do fosforu. Być może zwierzak ma enostozę (zdarza się u dużych psów np. często u ON-ów)to powoduje kulawiznę w łapach. Ja na Twoim miejscu nie decydowała sie na podcięcie mięśnia grzbietowego bo to dość przestarzała metoda i przynosi efekty na krótko. Jeśli Twój psiak jest w wieku 12-20 tygodni to warto zastanowić się na zabiegiem zespolenia spojenia łonowego (JPS) co powoduje jakby nakrycie główek przez panewki. Podejrzewam, że psiak nie ma jeszcze zmian zwyrodnieniowych i jeśli jest za stary na JPS to zainteresuj się albo zabiegiem TPO (potrójna osteotomia miednicy) albo DARoplastyką. TPO wykonuje się do ok. 10m-ca i polega na przecięciu miednicy w 3 miejscach i zespoleniu jej przy pomocy metalowych płytek nachylających panewki. Wady tego zabiegu to dość duży koszt (o. 3.000zł), duża inwazyjność i dość długa rehabilitacja, poza tym pies nie powinien jeść kości bo może mieć nie ;ada problemy z wydaleniem. Druga metoda DARoplastyka jest dość pionierską metodą wykonywaną tylko (z tego co mi wiadomo) przez dr. Niedzielskiego z Wrocławia i polega na pobraniu z miednicy małych fragmentów kostnych i nadbudowaniu zbyt płytkiej panewki. Czyli na jej brzegu tworzy się kostny wyrostek, który stabilizuje staw. Ponadto zabieg łączy się z częściowym odnerwieniem stawu co dodatkowo niweluje ból. Zalety to mniejsza inwazyjność niż przy TPO, mniejszy koszt (ja zapłaciłam z pudla miniaturę 1500zł za oba stawy)Ja z całego serca polecam i tę metodę i dr. Niedzielskiego! To naprawdę nie tylko super lekarz ale i super człowiek. Ma nowatorskie podejście to tematu, stara się leczyć dysplastyki tak, żeby nie były tylko skazane na spokojne spacerki na smyczy. On szuka rozwiązań, żeby rzeczywiście pokonać chorobę a nie ją zaleczyć podając tylko rimadyl albo ciachnąć główki. Jeśli Twój pies kwalifikuje się do DARoplastyki to ja bym spróbowała. U mojego psa, któremu główka wyskakiwała ze stawu na aż 8mm, przestał kuleć po zabiegu. Teraz biega, szaleje (mało powiedziane), robi takie akrobacje, że głowa mała. Dr. Niedzielski przywrócił mi mojego sportowca do formy. A byłam po prostu załamana!! Zmieniliśmy też dietę na Royal Canin Digest&Osteo dla psów o chorych stawach. Dysplastykom powinno się także podawać preparaty z glukozaminą i chondroityną (można kupić w aptece) regenerującą chrząstkę stawową. Ostatnio kupiłam też preparat Advanced Cetyl-M, który zawiera dodatkowo składnik o nazwie Cetyl Myristoleate, który wzmacnia chore lub przeciążone stawy. Także Wandalka17 idź jeszcze do paru wetów i jakbyś miała jakieś pytania co do DARoplastyki i jak to wszystko wyglądało u mojego psa to pisz na priv. Trzymaj się!
  17. Biedna Carmenka :shake:. To przykre słyszeć jak kolejny cavalier przestaje biegać z powodu problemów zdrowotnych. Zwłaszcza, że nie raz Plusze stawały na podium. Trzymajcie się i nie poddawajcie!
  18. Może też dorzućmy dysplazję bioder, zdarza się dużym ale i pojedyńczym pechowym miniaturom też. No i jeszcze może postępujący zanik siatkówki (PRA)
  19. [QUOTE] Moje od czasu do czasu siurały, Carewicz tak do około 8 msc nie mógł zrozumieć że dywan na progu w Mamy pokoju to nie przedłużenie jego szmatki [/QUOTE] Jożinowi do tej pory wszystko jedno gdzie sika a "bachor" ma już przecież ponad 10m-cy. Każde miejsce jest dobre, dwór, podłoga czy łóżko. :mad:To chyba jest rodzinne bo Kimi Patiszona też jest pudlem wyzwolonym pod tym względem fizjologicznym :cool1:
  20. Noooo teraz już pamiętam. Nie dość że naczynka to jeszcze Alzheimer:razz:
  21. Ojej ja też żadnych naczynek nie pamiętam:crazyeye: Aga dawaj niech mi się pamięć odświeży :cool3:
  22. Ładowarka jest Magdy od Lilo z Wrocławia. Chciałam ją wrzucić do samochodu Ani Makosz ale w końcu dałam ją Ani na stolik sekretariatu i tam została. :oops::oops:
  23. A moje zwierzę było właśnie baaaardzo grube (nie przyznam się ile :oops:), 4,5-letnie, ściągnięte z kanapy, z lekkim zwyrodnieniem lewej przedniej łapy. Jednym słowem same przeciwwskazania. Agility doprowadziło zwierzaka do jakiegoś stanu używalności, zrzuciła zbędne kilogramy, w łapie wyrobiły się mięśnie i skończył się problem z utykaniem. Zwierza zadowolona, szczęśliwa z agilitowymi sukcesami i zdrowsza niż przed hopkaniem.:cool3:
  24. [QUOTE]A nie będziecie? :shock: Co jeszcze będzie się odbywać na ringu agility [/QUOTE] Pamiętam, że ostatnim razem trzeba było zrobić przerwę bo była jakaś runda honorowa czy jak to się tam nazywa. Nie pamiętam czy wtedy na naszym ringu się coś działo czy to była kwestia tego, że trzeba było oddać mikrofon. Ale na jadno wychodzi.
  25. Czasem tak jest, że trzeba z czegoś zrezygnować i organizować imprezę na miarę możliwości. Gdybyśmy na ringu byli całkiem sami to znalazyłby się i czas na zerówki i na jakieś dodatkowe "zabawowe" przebiegi. A tu trzeba pogodzić i wystawę i zawody. Z dwojga złego lepiej, żeby nie było zerówek niż gdyby zawody miały się ciągnąć do późna powodując irytację zawodników i niepotrzebne nerwy.;)
×
×
  • Create New...