Jump to content
Dogomania

magia

Members
  • Posts

    285
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by magia

  1. Jak już pisałam wcześniej, mogę wziąć na tymczas najlepiej szczenięta, z racji tego że Olsen psów nie toleruje a Ghia dogaduje się najlepiej z młodymi psami.
  2. Lilu wyobraź sobie że nie mam zamiaru bić piany. Wiem jak się zaczynają i kończą tematy na temat rodowodów. Ale w żadnej innej rasie nie spotkałam się z tym co się dzieje w Yorkach. A poza tym nie pisałam stricte o rodowodach.
  3. Witajcie! To mój pierwszy post w tym dziale jako że jestem posiadaczką innych terrierów. Jednak przeglądając dziś allegro ogarnęło mnie przerażenie. 8 stron z ogłoszeniami o sprzedaży York'ów. Wszelkiej maści, rodzaju, wielkości i z tego co widzę to im mniejsze tym lepsze "tatuś waży 1,3" Dla mnie to kompletny inbreed. Albo ogłoszenia typu szczenięta z 4 miotów szeroki wybór! Normalnie jak na targowisku. No i oczywiście 90% bez rodowodu. Część z nich w ogóle Yorka nie przypomina. skąd w ogóle bierze się wagowa rozpiętość od 1 - 3 kg? Przecież to nie jest normalne. Weszłam na forum i widzę tutaj też masę psów które też przypominają Yorka tylko z koloru i przeświadczenia ich właścicieli o pochodzeniu psa. Nie chce nikogo z was obrazić i mam nadzieję że tego tak nie odbierzecie bo też chciała bym mieć Yorka ale w normalnym rozmiarze i z charakterem prawdziwego terriera! Bo przecież York to terrier a nie zabaweczka do noszenia na rączkach i stanowiąca element biżuterii. Idąc czasem ulicą widok czasem jest przerażający. Małe, rachityczne psy, wystające ledwo ponad krawężnik, z niesamowicie rzadką sierścią ale zapuszczoną na długo żeby było ładniej. Jeszcze raz powtarzam że nie chce obrazić nikogo. Ale w głowie mi się to wszystko nie mieści jak słyszę teksty typu: Mojej koleżance urodziły się małe Yorki w prawdzie mają za krótką dolną szczękę, mamusia też taką ma, ale one są takie śliczne!! Nie ważnie że to wada genetyczna nie pomagająca w normalnym życiu. Powiedzcie mi skąd się biorą tacy ludzi? Takie psy? Pomysły rozmnażania takich psów? Czy to jest tak jak np. z Amstaffami?? Że posiada je często bardzo określony typ ludzi? Ludzi bez mózgu którym podoba się agresja? Czy tak jest z Yorkami że czasem posiadają je ludzie którzy myślą że to słodka zabawka i że mogą się bzykać na lewo i prawo bo takie słodkie są?? Jakiś czas temu allegro zalała fala amstaffów, jednak wydaje mi się że media skutecznie odgoniły część potencjalnych właścicieli wizją pogryzień. Na pewno z jednej strony to dobrze dla razy a z drugiej źle. Problem w tym że niema nic co by przekonało ludzi że York nie jest psem dla nich albo że tak ważny jest rodowód żeby znać pochodzenia psa i wiedzieć czego się po nim spodziewać. Więc jak jest u was z promowaniem rodowodów? Z edukacją? Wiem że cena rodowodowego Yorka nie jest niska. Ale zastanawiam się dlaczego często chęć posiadania wygrywa z zdrowym rozsądkiem i rozumem. Tak więc nikogo z was nie atakuje, nie obrażam waszych psów, bo każdego nie ważne jaki jest trzeba kochać. Ale chciałabym po prostu poznać wasze stanowisko w tej kwestii. Jest to sytuacja dla mnie całkiem obca i jestem ciekawa. Przepraszam że aż tak się rozpisałam mam nadzieję że moja wypowiedź jest zrozumiała. Pozdrawiam Beata
  4. o jeju jak mi się taki błękitek podoba :D
  5. wiec jak by sie znalazł transport to ja pomogę
  6. W prawdzie mieszkanie małe, dwa psy na stanie ale mogła bym wziąć na DT jakieś szczeniaki ew sukę ze szczeniakami. Ale mieszkam na drugim końcu Polski :(
  7. MASAKRA!!! Nie było mnie kilka dni a tu takie rzeczy się dzieją. Przeczytałam chyba wszystko i mam mieszane uczucia szczerze mówiąc. Z jednej strony jako właściciel takich a nie innych psów nie życzę sobie żeby podchodziły do nich obce psy. Powody są różne, a to że np Olsen jako dorosły samiec rasy bull nie toleruje innych dorosłych samców, albo też że prowadząc psy na smyczy nie mam ochoty tańczyć bo innemu psu zachce się bawić. Tak więc żeby spokojnie pójść na spacer wymagam odrobiny przestrzeni osobistej dla mnie i moich psów. Jeżeli ktoś nie jest w stanie odwołać swoje psa to linka. Olsena ze smyczy puszczam ze smyczy tylko w miejscach odludnych. Ghie jestem w stanie odwołać zawsze nawet gdy atakuje ją inny pies, a i tak nie puszczam jej kiedy w pobliżu znajduje się inny nieznany mi pies. Poza tym nawet znajomych pytam czy wyszli na szybkie sik i nie puszczają psa czy też mogą się spokojnie pobawić. Natomiast suki moich rodziców nie puszczam bo jak narazie nie opanowała odwołania do takiego stopnia żeby nad nią zapanować, a ma tylko 10 miesięcy więc mogła bym ją puścić jako szczeniaczka pomijając fakt że waży 45 kg. Tak więc uważam że każdy powinien panować nad swoim psem. Bo zawsze może zdarzyć się sytuacja że to osoba która zawsze swojego psa puszczała nie będize chciała aby jej pupil z innymi się kontaktował. A teraz refleksja numer 2. Wróciłam dziś z za zachodniej granicy. Moi rodzice mieszkają w Niemczech i mają już wspomnianą wcześniej młodą sukę. Tam kultura jest zupełnie inna na łączce gdzie spotykają się psiarze panuje miła atmosfera. Psy biegają i bawią się razem. Kradną sobie piłki, robią sobie błotne kąpiele. Są dla siebie ogólnie mili. Widok spsa wywołuje u przechodni uśmiech na twarzy. Ale nie widzi się psów agresywnych, każdy nad swoim psem panuje, nie widziałam nawet psa ciągnącego na smyczy.
  8. A ja myślałam że tylko mi się zdarza. Idę sobie dosyć szerokim chodnikiem psy przy lewej nodze już prawie po trawniku tuptają żeby ludzie mogli mnie minąć po mojej prawej, aleee nieeeee...... trzeba przejść po trawniku z rękami nad głową i duszą na ramieniu. Normalnie nie potrafię tego zrozumieć. Często też jeżdżę z psem na rowerze no i ile razy zdarzyło mi się spotkać radośnie biegnące w naszą stronę pieski wpadające mi pod koła i obrywające od Ghiusi za to że przeszkadzają nam w spokojnej jeździe :D A właściciel stoi 3 metry dalej i się patrzy...... Brak słów.... Zdarzyło się już kiedyś nawet bronić mojego Pitbulla przed labradorem który postanowił nas zaatakować. W sumie to nie wiem w efekcie kogo przed kim musiała bym bronić ale czasami to już mam dosyć...
  9. no jak u mnie są rodzice ze swoją suką to też nie ma zmiłuj bo psy się budzą koło 8 rano i trzeba z nimi wyjść. Grrrrr
  10. no ja żeby Olsena wyciągnąć o 7 rano na spacer musze ubrać kaganiec i obroże na fotelu i ściągnąć go siłą :D
  11. noo ja do skowronków nie należę. Dzień roboczy: 9:00 - 20 min 15:00 - 20 min 19:00 - długi spacer, rower, szkolenie i tego typu rozrywki 23:00 - 30 min Dzień wolny: pierwszy spacer zdaza sie nawet o 13 jak psy są padniete, albo pogoda brzydka, albo siedziały z nami do później nocy. Często ten pierwszy spacer trwa cały dzień jak gdiześ razem wychodzimy. Potem spacer jeszcze późnym wieczorem lub wczesną nocą, czasem nawet o 3 w nocy. Ale są odstępstwa od tego. Jak im się chce to mnie obudzą. Czasem zdarza się że wyjdą tylko dwa razy w ciągu dnia, jak pogoda brzydka.
  12. U nas w bloku mieszka taki koleś który ma dobermankę bardzo agresywną, owszem normalnie wyprowadza psa w kagańcu i na smyczy ale jak sobie wypije to bez smyczy i nie rzadko bez kagańca. Wracamy sobie z TZ w sobotę do domu około godziny 12 w nocy, a tu nagle zaczyna z wielkim wrzaskiem biegnie na nas ta dobermanka. Ciemno było i nie widzieliśmy czy miała kaganiec czy też nie. Bronić się trzeba a jedyne co w ręce to 10kg żwirku dla kota. Więc Grzesiek się zamachnął tym żwirkiem to biedna odważna suka nagle z podkulonym ogonem nie wiedziała gdzie ma uciekać :D i dopiero wtedy Pan raczył ją zawołać.
  13. Ja moje psy wyprowadzam w kagańcach, tak dla świętego spokoju żebym nie musiała mieć oczu na około głowy. Na osiedlu nie ma raczej psów przed którymi musiały by się bronić, dodatkowo Ghia wie że jak kaganiec na pysku to trzeba się ratować ucieczką a Olsen jak rozpędzi swoje 35 kg to nawet w kagańcu się obroni. Najczęściej niestety musi się bronić przed wspomnianymi mini drapieżnikami. I też często jestem pytana czy Olsena nie puszczam ze smyczy. Owszem puszczam ale tam gdzie nie będzie zagrożeniem dla innych. Co innego Ghia. Ona często biega bez smyczy ale w kagańcu. Tzn biega jak biega spaceruje sobie koło nogi. Ale wiem że ją odwołam w każdej sytuacji. Co do obrony to pytanie jak psa powstrzymać przed bronieniem Pana? Co powiedzieć? Kochana zostaw tego pana poradzę sobie sama? (ale się fajnie zrymowało ;)). Tym bardziej że Ghia z pokoju obok potrafi wyczuć że czegoś się boję albo coś mnie bardzo zdenerwowało bo zaraz jest przy mnie i na krok nie odejdzie do póki się nie uspokoję. A wiem że ja bym broniła jej tak jak ona by mnie broniła. Na szczęście czarna suka typie pita ci ciętymi uszami, 5 centymetrową obrożą o kagańcem odstrasza sama w sobie ;) p.s. odbiegając od tematu. Wzięta w zeszłym tygodniu ze schroniska kotka wczoraj okazała się kocurem. I jak tu zaufać pracownikom schroniska?? Jak nawet ja wiem że jak coś ma jajka to samiec przeważnie...
  14. A wczoraj zachciało mi się hot doga. Tak więc pieski na smycz i idziemy z moim TZ do budki po tego nieszczęsnego hot doga. U celu naszej wyprawy napotkaliśmy burka któremu pojęcie instynktu samozachowawczego było nie znane i podchodzi do psów. Wszelkie metody odganiania i szukania właściciela nie pomogły więc mój TZ wziął smycz do ręki i po prostu mu przywalił. Pies uciekł i znalazł się właściciel który z pretensjami do nas czemu psa bijemy. Odpowiedź prosta bo inaczej jego ciekawość i pani nieodpowiedzialność by go zabiła. No ale hot dogów w tej akurat budce nie było więc poszliśmy do następnej. Tam zostaliśmy napadnięci przez dzieciaki które zanim się obejrzałam głaskały Ghie która dzieci potwornie się boi i już zaczęła się krzywo patrzyć. Grzesiek powiedział chłopakowi żeby nie głaskał obcych psów to ten polazł do Olsena który dzieci w ogóle nie toleruje. Grzesiek ryknął żeby nie dotykał psów i w tym momencie znaleźli się rodzice, siedzieli w ogródku piwnym i w najlepsze sobie pili....
  15. Ja w niedziele myślałam że wyjdę z siebie. Poszliśmy na długo spacer a że było ciepło psy szły na smyczach ale bez kagańców. Patrze, a do nas biegnie bigiel (napisze fonetycznie bo nie wiem jak to odmienione napisać poprawnie :)). Więc proszę właścicielkę żeby zabrała psa który robi już coraz mniejsze kółka w okół Olsena którego podejście do zbyt ruchliwych psów jest co najmniej nie zbyt łagodne a dosłownie to by zagryzł. Na co słyszę "Proszę się nie obawiać ona jest młoda i nic nie zrobi" Ręce mi opadły. Do pani oczywiście nie docierało że jej pies może nie wyjść z tego cały. No ja się posypały epitety to pani zaczęła wołać pieseczka który miał ją oczywiście w dupie. STANDARD. Z całą sympatią do beagli (tak to się pisze? :)) ale niestety do tej pory spotkałam tylko jedną parę normalny pies + normalny właściciel.
  16. my odbieraliśmy rodowód razem z psem. Musiało to być w ten dzień kiedy w związku siedział Pan z sekcji. Oglądnął psa, pogadaliśmy i dostaliśmy rodowód. Tatuażu nikt nie sprawdzał.
  17. ja w sumie kiedyś dostałam tandem chyba za 5 zł bo kobieta nie wiedziała nawet co to jest :)
  18. Po czytaniu waszych historii doszłam do wniosku że będę chodziła do sklepów zoologicznych i robiła sobie normalne jaja zadając najbardziej absurdalne pytania :D
  19. hmmm jakie to ja miałam przygody Kiedyś w sklepie zoologicznym w tesco pan mi wciskał kita że nie da się rozpoznać płci fretki którą akurat mieli na sprzedaż pomijam fakt ze mieszkała w akwarium. Wzięłam freta na ręce a tam jak byk jajuszka między nogami dyndają. Ale może facet wstydził się zaglądnąć. Kiedyś też Pan na pytanie po której wylince jest pająk wielkości dłoni powiedział że po 2 (pająki po 2 wylince są średnio wielkości 1 grosza). trochę głupio mu się zrobiło jak mu powiedziałam że nie ma zielonego pojęcia o tym co sprzedaje.
  20. Ghia nie ważne gdzie ważne że tam gdzie ja. Ogólnie to nie gardzi fotelami, w ostateczności idzie na swoje miejsce. Olsen śpi tam gdzie może się wyciągnąć jeżeli sofa jest zajęta to idzie na swoje miejsce. A poza tym to przedpokój bo to strategiczne miejsce z którego widać wszystko i wszystkich.
  21. a na to czy kupią czy nie kupią to chyba nie mamy wpływu. Bez względu na to czy zawiadomimy odpowiednie organizacje. Powiedzcie mi jeżeli się mylę.
  22. Hipotetyczna sytuacja: Znajdujecie psa. Młodą sukę, około roczną sukę, w typie dość popularnej rasy. Wszystko wskazuje na to że już rodziła, jest wychudzona, można policzyć wszystko kości, razem z kręgosłupem i miednicą, kuli się kiedy chce się ją pogłaskać. Dowiadujecie się że właścicielami są ludzie z że tak powiem marginesu społecznego. Co robicie? Oddajecie?
  23. szkoda ze nie jest to napisane w informacjach o szkolenia u stronie internetowej.
  24. U nas oba psy i suka pita i pies amstaff chodzą w normalnych obrożach. W szelkach tylko przy rowerze biegają
  25. ogólnie to dosyć spory czteromiesięczny owczarek niemiecki, roztrzepany jak to szczenie, na szkoleniu nie skupi sie dłużej niż 5 min, rodzice ją zabierają w różne miejsca żeby sie przyzwyczajała, a ciągnie przeokropnie. Dzięki kantarkowi bardzo szybko łapie o co chodzi w chodzeniu na smyczy. Sunia bardzo pojętna jednak jak na swój wiek jest duża i ciężka.
×
×
  • Create New...